Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Eliza włożyła na siebie krótką, sztruksową kurtkę i ciągle zmieszana wyszła przed dom. Nie miała pojęcia czego Gabriel od niej oczekuje. Mimo wszystko, skoro już się zadeklarowała, naprawdę miała zamiar mu pomóc.

    Po kilku minutach pojawił się chłopak. Niósł ze sobą dwa kaski. Jeden podał dziewczynie. Eliza popatrzyła na niego pytająco.

    – Jedziemy motocyklem – odpowiedział na jej spojrzenie. Podszedł do niebieskiego Kawasaki i usiadł na miejscu kierowcy. – No, wsiadaj – ponaglił dziewczynę. 

    Lekko przestraszona Eliza zwinęła włosy, nałożyła kask i usiadła za chłopakiem. Pierwszy raz w życiu miała jechać motorem. Mimo, że bardzo nie chciała tego robić, kiedy tylko ruszyli, wystraszona objęła Gabriela w pasie. Bała się trzymać uchwytów z tyłu.

    Zatrzymali się przed starym budynkiem z czerwonej cegły, stojącym na obrzeżach miasta. Dziewczyna przy wejściu zobaczyła czerwoną tabliczkę z białymi literami. Było to studio Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, która miała swój oddział w Częstochowie. Eliza była ciekawa, czemu właściwie chłopak studiuje w tym mieście, a nie bezpośrednio w Krakowie, uznała jednak, że i tak nie ma sensu go pytać. 

    Kiedy zsiedli z motocykla Gabriel poprowadził dziewczynę do środka. Porozmawiał chwilę ze znudzonym ochroniarzem, siedzącym za biurkiem przy wejściu. Potem weszli schodami na pierwsze piętro. Znajdowało się tu duże pomieszczenie z różnego rodzaju tłami, reflektorami i statywami fotograficznymi. Chłopak przeszedł wąskim korytarzem leżącym po drugiej stronie studyjnego pokoju. Otworzył jedne ze znajdujących się przy nim drzwi. 

    – Dobra, przynajmniej sprzęt mi zostawili – powiedział zadowolony. 

    Zaprowadził dziewczynę do kolejnych drewnianych, pomalowanych na biało drzwi. Wpuścił ją do przypominającego garderobę pomieszczenia. Była tam toaletka z dużym lustrem, kanapa i pozakrywane folią wieszaki z ubraniami. Gabriel odkrył jeden z nich. Wisiały na nim długie, ozdobne suknie w wiktoriańskim stylu.

    – Ty się przebierz, a ja ustawię aparat – powiedział i wyszedł z pokoju.

    Eliza stanęła na środku garderoby patrząc spłoszona na zamykające się za chłopakiem drzwi. Czego on do cholery od niej chciał? Spojrzała na przepiękne, wiktoriańskie stroje. W końcu, zrezygnowana zdjęła jedną z sukni z wieszaka. Była błękitna i rozkloszowana. Przywodziła jej na myśl suknię balową dla księżniczki. Miała rozszerzające się przy nadgarstkach rękawy i wiązany z tyłu gorset. Ta spodobała jej się najbardziej. Dziewczyna niepewnie włożyła na siebie wiktoriańską kreację. Głupio czuła się w adidasach i takiej sukni, więc po prostu zdjęła buty i z garderoby wyszła na bosaka. Kiedy weszła do studia, chłopak kończył ustawiać aparat na statywie. Ceglaną ścianę zdobiło jasne, jednobarwne tło.

    – Ekstra – powiedział Gabriel na jej widok. – Hm, poczekaj moment.

    Zniknął w wąskim korytarzu, a po chwili wrócił z włosianą szczotką do włosów. Podszedł do dziewczyny. Spojrzała na niego spłoszonym wzrokiem. Delikatnie rozczesał jej długie, jasne włosy. Ułożył je tak, żeby spływały swobodnie po lewym ramieniu dziewczyny. Zasznurował jej z tyłu gorset sukienki.

    – Dobra, może być – stwierdził. – Stań tam – pokazał jej ozdobioną tłem ścianę.

    – Będziesz mi robił zdjęcia? – spytała niepewnie dziewczyna. Spojrzał na nią jak na idiotkę. – To znaczy w sensie, po co ci one?

    – Na uczelnię – powiedział. – To taki durny projekt malowania portretów ze zdjęć. Moja modelka się rozchorowała, a ja mam czas tylko do końca przyszłego tygodnia. Chyba nie masz nic przeciwko? – spytał patrząc dziewczynie w oczy.

    Pokręciła głową. Właściwie to nie miała. Naprawdę chciała mu pomóc. Zdziwiła się tylko, że wyznaczył jej takie zadanie. Gdyby chciał, każda z mieszkających z nimi dziewczyn, na pewno chętnie by mu pozowała. No cóż, jakby nie patrzeć, sama się w to wpakowała oferując Gabrielowi pomoc. Posłusznie stanęła pod ścianą.

    Chłopak fotografował Elizę w coraz to nowych strojach. Dziewczyna przestała czuć się skrępowana w jego obecności. Po pewnym czasie zaczęła się dobrze bawić. Gabriel o dziwo też. Miała na sobie długą renesansową koszulę nocną. Położyła się w niej na miękkiej sofie, którą chłopak przesunął na plan, żeby nie robić wszystkich zdjęć na stojąco. Podparła się na łokciu i spojrzała mu wyzywająco w oczy. Uśmiechnął się do niej.

    – Wiesz co? Jesteś w tym całkiem niezła – stwierdził. 

    – Dzięki – odpowiedziała odrobinę rozbawiona.

    Eliza wiedziała, że jego słowa wcale nie stanowią komplementu, a chłopak jedynie stwierdzał fakt. Dziewczyna już zdążyła na tyle poznać Gabriela, żeby wiedzieć, że zawsze mówi konkretnie to co myśli i nigdy nic ponadto. Mógł ją obrażać, albo mówić miło brzmiące rzeczy, zawsze były one jednak w jego oczach prawdziwe. Dlatego właśnie uśmiechnęła się, zupełnie rozluźniona przechylając głowę w tył i odsłaniając smukłą szyję. Chłopak wyraźnie zadowolony robił coraz więcej zdjęć. 

    Kiedy skończyli Eliza z powrotem przebrała się w swoje wytarte, niebieskie jeansy. Zdziwiła się, że tak przyjemnie spędziła czas z Gabrielem. Nie sądziła, że chłopaka w ogóle da się lubić. Kiedy wróciła do studia kończył pakować sprzęt. Wyciągnął z aparatu kartę pamięci i schował do kieszeni spodni.

    – Powiem ci, że zacząłem się cieszyć z choroby Mileny – oznajmił, kiedy wychodzili z budynku. – Ciebie duże lepiej mi się maluje. Poza tym nie marudzisz tak jak ona.

    – Jak to mnie? – spytała zaskoczona dziewczyna.

    – Normalnie – wzruszył ramionami. – Właściwie to nie wiem dlaczego, ale mam kilka szkiców. Po prostu miałem ochotę je zrobić. Tak to zazwyczaj działa.

    – Więc tamten nie był jedyny?

    – Jasne, że nie – roześmiał się chłopak. – Ja naprawdę dużo rysuję. Po za tym nie nienawidzę cię – dodał. – Zwyczajnie nie chcę przebywać w twoim towarzystwie. Nie bierz tego do siebie Stokrotko. Taki już jestem. Nie powinno ci być przykro z tego powodu.

    Eliza spuściła wzrok. Odpowiedziała mu milczeniem. Jego słowa bardzo ją zabolały. Zdecydowanie bardziej niż powinny. Tego dnia towarzystwo Gabriela sprawiało jej naprawdę dużą radość i wydawało jej się, że chłopak też dobrze się bawi. Nie potrafiła go zrozumieć. O co właściwie mu chodziło?

    Była pora obiadowa, kiedy Gabriel odwiózł dziewczynę do domu. Potem sam pojechał dalej, mówiąc tylko, że ma jeszcze coś do załatwienia w mieście. Elizy opinie o chłopaku zmieniały się jak w kalejdoskopie. Za każdym razem zachowywał się inaczej. Właściwie to już sama nie wiedziała, co ma o nim myśleć.

    Note