Rozdział 27 – Błękitne Marzenie
by Vicky
Nadeszła wigilia Bożego Narodzenia. Wszyscy rozjechali się do domów. Eliza została sama. Jeszcze nigdy nie czuła się tak paskudnie. Cieszyła się, że wieczorem idzie do pracy. Przynajmniej nie będzie miała czasu na smutne myśli. Tego dnia, jak nigdy dotąd, zdała sobie sprawę, że jest zupełnie sama na świecie.
Dziewczyna kupiła sobie do pokoju małą choinkę w doniczce. Chciała mieć chociaż odrobinę świątecznego nastroju w domu. Kiedy weszła na górę, zdziwiła się, że drzwi do pokoju chłopaków są otwarte. Zajrzała do środka. Zastała tam niecodzienny widok. Na środku pomieszczenia stała sztaluga z rozciągniętym na niej płótnem. Przy niej stał Gabriel, cały umazany farbami. Eliza nie potrafiła powstrzymać śmiechu. Chłopak spojrzał na nią jakby wyrwany z zadumy.
– Bawi cię to? – zapytał poważnym tonem.
– Tak – odpowiedziała szczerze dziewczyna, ciągle się śmiejąc.
Podszedł do niej i maznął ją pędzlem. Pisnęła. Próbowała od niego uciec. Pobrudził ją w innym miejscu. Przytrzymał Elizę, żeby nie mogła się odsunąć. Zaczęła się zaciekle bronić. Po kilkunastu minutach obydwoje byli cali w farbie. Teraz Gabriel też się śmiał.
– No dobra, nie wiem jak ja pójdę do pracy – stwierdził puszczając dziewczynę.
Eliza wcale nie miała ochoty się od niego odsuwać.
– Pracujesz dzisiaj? – spytała zdziwiona.
– Aha, ty chyba też, prawda?
– Tak. Czy to się zmywa? – wzięła do ręki kosmyk umazanych w niebieskiej farbie włosów.
– Szczerze, to nie mam pojęcia – roześmiał się chłopak. – Spróbujemy.
Wziął dziewczynę za rękę i poprowadził do łazienki. Wepchnął ją w ubraniu pod prysznic. Jak zwykle chodziła na bosaka, teraz była z tego powodu bardzo zadowolona. Sam wszedł zaraz za nią.
– Z włosów chyba nie – stwierdziła mocząc pomazane farbą kosmyki.
– Pokaż – powiedział Gabriel chwytając w rękę pasmo jej złotych loków. Namydlił je delikatnie szamponem, potem spłukał. – No dobra, będziesz miała przez jakiś czas kolorowe pasemka – stwierdził rozbawiony.
– Nie masz się z czego śmiać, ty też. Dobrze, że chociaż ze skóry schodzi.
– Ok, zostawię cię samą – powiedział – umyj się, potem moja kolej. Czy na wigilię możemy zjeść pizzę? – zapytał kompletnie zaskakując dziewczynę.
– Pewnie, czemu nie – odpowiedziała nie mogąc przestać się śmiać.
Gabriel uśmiechnął się do niej rozbrajająco i wyszedł z łazienki, zamykając za sobą drzwi.