Rozdział 30 – Błękitne Marzenie
by Vicky
Sylwestra mieli spędzić w Krakowie. Emil zaprosił Elizę na bal. Dziewczyna była wniebowzięta. Cieszyła się też, że wreszcie będzie miała okazję założyć swoją błękitną suknię. Obydwoje bawili się doskonale. Tuż przed północą opuścili balową salę, żeby wyjść na plac obejrzeć fajerwerki. Chłopak otworzył szampana. Pocałował Elizę w usta. Śmiali się. Rozpoczęły się sztuczne ognie. Było głośno i kolorowo.
Dziewczyna poczuła na sobie czyjeś spojrzenie. Na chwilę przestała patrzeć w niebo. Rozejrzała się dookoła. W tłumie stojących na placu ludzi zauważyła Gabriela. Chłopak nie zwracał uwagi na fajerwerki. Patrzył prosto na nią. W jego oczach zauważyła coś dziwnego. Był w nich zachwyt, przemieszany z jakimś niesamowitym bólem i tęsknotą. Chciała do niego podejść, kiedy jednak spostrzegł, że go zauważyła odwrócił się i zaczął przedzierać przez tłum. Niejasno zdała sobie sprawę, że chłopak przed nią ucieka. Poczuła w sobie narastającą pustkę. Coś było bardzo nie tak, a ona nie miała pojęcia jak to naprawić.
Koło drugiej wrócili do pokoju hotelowego. Eliza zdjęła z siebie suknię składając ją starannie, żeby się nie zniszczyła. Włożyła szybko za dużą koszulkę, której używała jako piżamy. Miała poważną, zamyśloną minę. Kiedy wróciła do pokoju, Emil siedział na łóżku. Spojrzał na nią pytająco, kiedy usiadła przy nim.
– Musimy porozmawiać – powiedziała cicho. – Wiem, że Sylwester to nie najlepsza okazja, ale Emil, ty jesteś moim przyjacielem. Nie powinniśmy być parą. Naprawdę bardzo cię lubię, tylko, że to po prostu tak nie działa.
– Wiem – powiedział chłopak. Miał smutny głos. – Zauważyłem. Czy to znaczy w skrócie, że ze mną zrywasz?
Eliza skinęła głową. Przysunęła się do Emila. Objął ją ramieniem i przytulił do siebie.
– Przepraszam – powiedziała cicho dziewczyna. – Naprawdę bardzo cię przepraszam.