Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Gabriel był wkurzony na cały świat. Nie cieszyło go nawet to, że wygrał międzynarodowy konkurs. Nie chciał go wygrać, nie takim kosztem. Każde spotkanie z Elizą sprawiało mu coraz większy ból. Wiele razy zadawał sobie pytanie dlaczego właśnie ona. Czemu musiał mieć takiego cholernego pecha, żeby zakochać się w dziewczynie najlepszego przyjaciela. To było zwyczajnie nie fair.

    Wrócił do domu w podłym nastroju. Na kanapie we wspólnym salonie siedział Emil. Na kolanach siedziała mu jakaś dziewczyna. Całowali się. Gabriel spojrzał niedowierzająco. To była Kasandra, nie Eliza. Co ten cholerny kretyn znowu odstawiał? Podszedł do nich  gotując się z wściekłości. Nie chciał, żeby Eliza cierpiała przez tego cholernego dupka, którego nazywał swoim przyjacielem. Nie miał zamiaru do tego dopuścić.

    – Co wy do cholery wyprawiacie? – spytał groźnym głosem.

    Spojrzeli na niego zaskoczeni. Kasandra wyglądała na trochę przestraszoną.

    – O co ci znowu chodzi? – jęknął Emil.

    – Gabriel… powiedziałam mu, czemu z nim zerwałam. Wszystko jest w porządku… Już go więcej nie skrzywdzę, przyrzekam – wyrzuciła z siebie dziewczyna.

    – Co jest do cholery w porządku? – warknął. – On ma teraz inną dziewczynę.

    Emil wyglądał na zmieszanego.

    – Yh… jeżeli mówisz o Elizie, to ona zostawiła mnie jeszcze w Sylwestra. Jest już marzec, nie uważasz, że przez dwa miesiące depresja z powodu rozstania miała prawo już mi przejść?

    Nagle Kasandra wybuchła śmiechem. Rzuciła w Gabriela ozdobną poduszką.

    – Ty nic nie wiedziałeś prawda? Emil – zwróciła się do chłopaka, któremu siedziała na kolanach – ja od początku nie miałam racji. Myślałam, że to jego kolejne głupie fanaberie i jej po prostu nie lubi, ale on się tak zachowuje bo ją kocha. Od początku ją kochał.

    Dziewczyna nie mogła powstrzymać śmiechu. Emil niedowierzająco wpatrywał się w przyjaciela.

    – Gabriel, to prawda? – zapytał. Chłopak milczał. Nie patrzył na niego. Emil uśmiechnął się szeroko. – To co ty tu jeszcze robisz idioto? Idź do niej.

    Gabriel obrzucił ich ponurym spojrzeniem. Odwrócił się i zniknął na schodach goniony wesołym śmiechem przyjaciół.

    Note