Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Zbliżały się ferie i Wielkanoc. Eliza zgłosiła w klubie chęć pracowania w święta. Zresztą i tak nie miała nic lepszego do roboty. Emil miał dla niej znacznie mniej czasu od kiedy znowu zaczął chodzić z Cassie. Nie winiła jednak za to chłopaka, była zadowolona, że się im układa. Kasandra często namawiała dziewczynę na wspólne wyjścia, kiedy skończyły się egzaminy nie miała żadnych wymówek, żeby jej grzecznie odmawiać. Zdziwiła się, jak dobrze się bawi w towarzystwie Emila i Cassie. Mimo, że sytuacja mogła wydawać się niezręczna, w najmniejszym stopniu taka nie była. Eliza zdała sobie sprawę, że to pewnie dlatego, iż tak naprawdę nigdy nic do Emila nie czuła.

    Było późne popołudnie. Eliza wróciła do domu, po ostatnim z zimowych egzaminów. Poszedł jej bardzo dobrze. Uwielbiała swój kierunek. Cieszyła się, że go wybrała. Kiedy weszła do pokoju stanęła w drzwiach zaskoczona. Na jej łóżku siedział Gabriel. To było ostatnie miejsce w którym by mogła się go spodziewać.

    – Czego chcesz? – spytała szorstko. Nie miała ochoty go widzieć. Nie chciała, żeby po raz kolejny zepsuł jej humor.

    Spojrzał na nią dziwnie. Westchnął.

    – Chciałem cię przeprosić – powiedział. – Nie powinienem był wystawiać tego obrazu w konkursie. Zachowałem się jak ostatni cham.

    Przyjrzała mu się zaskoczona. Nigdy nie przyszłoby jej do głowy, że on pomyślał, że mogłaby mieć coś przeciwko temu.

    – Nie ma sprawy – powiedziała cicho. – To nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia – skłamała. Tak naprawdę kiedy zobaczyła ten obraz, poczuła się jakby ktoś doczepił jej skrzydła. –  Dziwię się tylko, że ciągle mnie malujesz.

    Chłopak uśmiechnął się smutno.

    – Jesteś piękna, już ci to kiedyś powiedziałem. Lubię cię malować – wyznał szczerze. Przez dłuższą chwilę milczeli nie patrząc na siebie. – Dlaczego zerwałaś z Emilem? – spytał w końcu chłopak.

    Eliza nie wiedziała co mu odpowiedzieć. Nie chciała powiedzieć mu prawdy. Była przekonana, że Gabriel ją zwyczajnie wyśmieje.

    – Jakie to ma znaczenie? – spytała cicho.

    – Dla mnie ma i to ogromne – odpowiedział. – Jest moim przyjacielem. Nie lubię tego typu zabaw.

    Spojrzała prosto na niego. Jej oczy zalśniły od łez.

    – Widziałam jak patrzył na Kasandrę. Prawdopodobnie nigdy nie przestał być w niej zakochany, a ja sama chyba od początku traktowałam go bardziej jak przyjaciela. Zresztą – dodała po chwili ciszy – i tak nigdy nie mogłabym go pokochać, bo nie jest do cholery tobą – wyrzuciła z siebie dziewczyna i wybiegła z pokoju.

    Po chwili była już na dole. Chwyciła kurtkę, otworzyła drzwi i wyszła na dwór. Gabriel nie poszedł za nią.

    Note