Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Gniew, rozpacz, bezsilność. Czy może być coś gorszego od utraty dziecka? Jest potężna, niezwyciężona, jest królową, a mimo to, tak jak wszyscy inni mieszkańcy Baśniowych Krain, musi się poddać prawom magii. Stoi teraz w oknie i spogląda w dół na zamkowy dziedziniec, na sylwetkę małej, ubranej w szarą sukienkę dziewczynki, której niczego nie pozwolono zabrać ze sobą. Nie ma odwagi, by wyjść, brakuje jej siły, by się pożegnać. Mroczna rozpacz rozdziera jej serce i duszę na strzępy. Nie zobaczy jej przez kolejnych dziesięć lat, a gdy one już przeminą, dziewczynka będzie kimś zupełnie innym. Przestanie należeć do jej świata. Powoli, sekunda po sekundzie, minuta po minucie, godzina po godzinie, dzień po dniu i rok po roku dociera do niej, że już nigdy jej nie odzyska. 

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Czysta krew to przekleństwo. Treningi w twierdzy Manhaim dla wszystkich są mordercze, ale od niego wymagają jeszcze więcej. Na dodatek innych chłopców Illi’andin wspierają ojcowie. Uczą ich polowania, pomagają leczyć obrażenia. Czystokrwiści nie mają ani ojców, ani matek. On sam nie ma pojęcia skąd się wziął, a zrozumienie wcale nie przychodzi z czasem. Śnieg jest czerwony od krwi. Chciałby, żeby należała do dzikich zwierząt, ale tak nie jest. To jego krew. Podpiera się na rękach i rozważa, czy ma jeszcze na tyle siły, by wstać. Zewsząd otaczają go potwory. Nastroszone futra, kły ociekające śliną. Ich pomruki są coraz głośniejsze. Czy jeżeli zamknie oczy, to wszystko stanie się łatwiejsze? Nie robi tego. Nie chce się poddawać. Wola życia jest wszystkim co ma.

    Gdy w polu jego widzenia pojawiają się sanie, jest pewien, że to iluzja. Są jednak prawdziwe, a gdy zbliżają się ku niemu, bestie rozpierzchają się w popłochu. Zaskoczony podnosi wzrok. Z sań wysiada kobieta w czarnej, wytwornej sukni, której tren sunie po śniegu. Jest piękna. To ostatnie co widzi, zanim zupełnie opada z sił i odpływa w ciemność.

    Note