Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Alexei

    Nie podoba mi się to, czego oczekuje ode mnie Zła Królowa, ale rozumiem, że nie mam wyboru. Jej córka jest dziedziczką i następczynią tronu, a ja mimo tytułu Czarnego Rycerza i Generała Armii Nieumarłych, z punktu widzenia magicznych praw tego świata, wciąż jestem nikim. I pozostanę nikim, dopóki nie poślubię królewny. 

    Leżę na łóżku, podparty stertą poduszek i obracam w dłoni drewniane lusterko, którego rama ozdobiona została misternie rzeźbionymi pnączami róż. Prezent od Złej Królowej. Magiczny prezent. Z jednej strony zżera mnie ciekawość, z drugiej jednak, wcale nie mam ochoty oglądać jakiejś rozkapryszonej, żyjącej w bańce dziewczynki, której w życiu poszczęściło się na tyle, że urodziła się córką Dobrego Króla. Jest tylko marionetką, a Zła Królowa z zimną krwią zasugerowała mi, że mogę z niej zrobić swoją zabawkę. Nie obchodzi jej, że to jej córka. Dlaczego więc mnie miałoby obchodzić?  

    W końcu przegrywam wewnętrzną walkę i przywołuję jej obraz. Królewna jest prześliczna, jak z obrazka. Ma na sobie lawendową, rozłożystą, bogato zdobioną suknię z ciasno zasznurowanym gorsetem. Siedzi na stołku, przy toaletce, a pokojówka czesze jej sięgające talii, złociste włosy. Jasna karnacja, twarz w kształcie serca i różowe usta nadają jej uroku porcelanowej lalki. Nie mogę jednak dostrzec koloru jej oczu, bo dziewczyna uparcie spuszcza wzrok.    

    Gdy pokojówka kończy swoją pracę, dziewczyna wstaje ze stołka. Nie odzywa się ani słowem, nie robi tego również służąca. Królewna opuszcza komnatę i pod eskortą dwóch, ponurych gwardzistów udaje się do sali balowej. Tam zostaje zaanonsowana przez herolda i wchodzi do środka. Goście odwracają się w jej stronę i sala zamienia się w ocean nieprzychylnych szeptów. 

    Córka Złej Królowej, zepsuta, nic nie warta, bezużyteczna, hańba królestwa – wyłapuję z szumu i nie mogę się nadziwić, że takie słowa przechodzą przez usta dworzanom Dobrego Króla. 

    Królewna przechodzi przez salę, dyga przed tronem i ucieka w róg pomieszczenia. Ani na chwilę nie podnosi wzroku. Szlachcice, którzy znaleźli się w pobliżu, zaczynają się odsuwać. Dziewczyna zostaje sama. 

    Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek coś tak bardzo mnie rozzłościło. Moje plany względem królewny zmieniają się, jak w kalejdoskopie. Dziewczyna już niedługo tu przybędzie, a wtedy nauczę ją, co naprawdę oznacza być córką Złej Królowej. 

    Note