Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Ślub mamy i Davide był czarujący. Odbył się w niewielkim, zabytkowym kościele. Było dużo łez i radości. Wesele jednak przebija wszystko, co mogłabym sobie wyobrazić. Mój świeżo upieczony ojczym przygotował je razem z siostrą mamy, ciocią Agnes, a dla niej, tak jak i dla mnie, aż do dzisiaj pozostawało ono zupełną niespodzianką. 

    Impreza jest w stylu hawajskim i odbywa się w wynajętym przez Davide urokliwym aquaparku. Są tu zjeżdżalnie, rwąca rzeka i cała masa rekreacyjnych basenów. Zarówno w krytym basenie, jak i tym zewnętrznym zanurzony został bar. Można siedzieć w wodzie, sącząc podawane w nich drinki. Wzdłuż przeszklonej ściany stoi ogromny, szwedzki stół, na którym znajdują się setki różnych przekąsek. Na zewnątrz znajduje się stoisko, przy którym dwóch kelnerów przygotowuje tajskie lody. Czuję, że to jakiś obłęd, ale gdy spoglądam na mamę, widzę na jej twarzy wyraz czystego szczęścia i wiem, że spełniają się jej marzenia. 

    – Masz ochotę potańczyć? – pyta mnie Luca, szczerząc do mnie zęby w uśmiechu. 

    Gdy wychodzimy na pełen gości prowizorycznie przygotowany parkiet ja również czuję się szczęśliwa. W bikini i spódniczce z liści nie czuję się, jak na weselu, za którymi do tej pory nieszczególnie przepadałam. Jest świetnie i mam ochotę przetańczyć przynajmniej połowę nocy.  

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Zamawiam przy barze bezalkoholowego drinka i wychodzę z nim położyć się na leżaku, by trochę odsapnąć, ale wtedy w stojącym przy ścianie ratowniku rozpoznaję Matteo. Podchodzę do niego zdecydowanym krokiem. 

    – Hej, czy jest miejsce, w którym ty nie pracujesz? – zagaduję go zaciekawiona. 

    Przygląda mi się zupełnie zaskoczony.

    – Co tu robisz? – pyta podejrzliwie. 

    – Bawię się na weselu – odpowiadam pokazując mu wysoką szklankę z kolorowym drinkiem. 

    Chłopak chce coś powiedzieć, ale przerywa nam dochodzący z basenu okrzyk.

    – Ratunku! Tonę! – woła kobieta, ostentacyjnie zanurzając się pod wodę. 

    Matteo wzdycha ciężko, a ja z miejsca zaczynam mu współczuć, szczególnie że czuję się zażenowana, bo w żartownisi rozpoznałam jedną ze swoich dalszych kuzynek, szanowaną panią adwokat. 

    – Przepraszam – mruczy pod nosem chłopak i zrezygnowany wskakuje do wody.

    Cóż… mam przynajmniej nadzieję, że solidnie mu za to płacą. 

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Śmiejemy się z Lucą, ponieważ apartament nowożeńców jest zdecydowanie przesadzony, a jednocześnie całkiem uroczy. Wchodzi się do niego po drewnianym pomoście, który otoczony jest wodą. Wszędzie pełno czerwonych róż, oraz ich luźno leżących płatków. Po drugiej stronie mostu znajduje się skalna wysepka, na której stoi ogromne, pięknie zaścielone łoże. Rumienię się na myśl, co moja mama będzie robiła w nim z Davide i uznaję, że lepiej o tym nie myśleć. Za przeszkloną ścianą rozciąga się cudowny widok na piaszczystą plażę i dzięki zachodzącemu słońcu zabarwione na różne kolory morze. Luca stawia przygotowany przez nas kosz na ratanowym stoliku. Są w nim ulubione przekąski naszych rodziców. Obydwoje mamy nadzieję, że będą się świetnie bawić. 

    Patrzę nieco zaskoczona, jak teraz już mój oficjalnie brat zdejmuje buty, podwija nogawki i siada na pomoście, zanurzając stopy w wodzie.

    – Co robisz? – pytam niepewnie. 

    Odwraca się ku mnie z uśmiechem.

    – Mam dość tłumu – wyznaje. – Możemy trochę od niego odpocząć? 

    – Och, jasne – muszę mu przyznać, że to wcale nie najgorszy pomysł. 

    Podoba mi się, że wesele jest na basenie, ale po tylu godzinach też już mam trochę dość. Również zdejmuję buty i siadam obok Lucy. Rozmawiamy. Jest tak przyjemnie, że nawet nie zauważam, kiedy słońce zupełnie znika za horyzontem. 

    Note