Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Ishanvi

    Siedzimy na miękkim mchu. Przytulam go do siebie, niczym małego chłopca, bo zapewne tak właśnie się czuje, myśląc, że zdradziła go kobieta, którą traktował jakby była jego własną matką. Delikatnie głaszczę jego ciemne włosy.

    – Niczym nie ryzykowała – wyjaśniam mu spokojnie. – Gdyby nie udało mi się ciebie obudzić, sama by to zrobiła. Bo tak właśnie działa biała magia. Wystarczy kogoś szczerze kochać,  a ta osoba musi odwzajemniać twoje uczucie. Nie ważne jakim rodzajem miłości, wcale nie musi być romantyczna. Pocałunku prawdziwej miłości nie da się oszukać, ale tak jak wszystkie prawa magii, da się go nagiąć do własnych zasad. Dlatego mój zadziałał również na Philipa. 

    – Nie zamierzam wracać do zamku – powtarza mi po raz kolejny, a ja zastanawiam się czy cokolwiek do niego dociera. – Wyjedźmy gdzieś daleko, gdzie nikt nas nie zna i będziemy mogli żyć spokojnie tylko we dwoje. 

    Powoli wypuszczam Alexei’a z objęć i wstaję. Z trudem powstrzymuję łzy. Niezależnie od tego, co myśli mój mąż, ja mam niedokończone sprawy, zarówno w Krainie, której nie odwiedza słońce, jak i w Dobrym Królestwie. 

    – W takim razie to będzie nasze pożegnanie – stawiam wszystko na jedną kartę. – Pragnę, byśmy się szybko ponownie spotkali – oznajmiam i robię krok, by zniknąć w niewidzialnym przejściu, które dzięki płynącej w moich żyłach magii, odkryłam, gdy tylko weszliśmy na polanę. 

    Note