Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    III

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Eliza weszła do mieszkania z dziwnym przeczuciem, że coś jest nie tak. Prawie podskoczyła, kiedy w drzwiach salonu stanął jakiś chłopak. Oparł się luzacko o framugę i spojrzał na nią pytająco unosząc brew. Wyglądem przywodził jej na myśl modeli z reklamówek firmy Abercrombie & Fitch. Jego lekko przydługa jasna grzywka rozkosznie opadała chłopakowi na oczy. Eliza była przekonana, że żadna z jej szkolnych koleżanek nie przeszłaby koło niego obojętnie, na dziewczynie jednak nie robił specjalnego wrażenia. Zwyczajnie nie był w jej typie. Nie znała go, a on najwyraźniej czuł się tutaj jak u siebie. 

    – Taak? – zapytał niezbyt uprzejmie, jakby przyjmował jakiegoś natrętnego, nieumówionego gościa.

    Dziewczyna nie pozostawała mu dłużna. Obrzuciła go gniewnym spojrzeniem.

    – Kim jesteś i co tu robisz? – spytała wściekłym głosem.

    Roześmiał się. Najwyraźniej minęła chwila zaskoczenia i teraz bawiła go zaistniała sytuacja.

    – Nazywam się Daniel i mieszkam tutaj, a ty? 

    Tym razem to dziewczyna się roześmiała. Zdjęła w przedpokoju buty, minęła go bez słowa i usiadła na kanapie. 

    – Eliza – rzuciła od niechcenia – Matt wspominał o tobie, ale nie spodziewał się, że wrócisz tak szybko. Od kilku tygodni mieszkam z wami.

    Chłopak przyjrzał jej się podejrzliwie. Wyglądał na zafascynowanego. Miał niesamowite, zielone oczy. 

    – Jesteś jego dziewczyną? – spytał jakby odrobinę zaskoczony.

    – Aha, coś w tym dziwnego? – spojrzała na niego wrogo, uznając, że się z niej nabija.

    – No raczej tak, nigdy tu nawet żadnej nie przyprowadził, a teraz słyszę, że z jakąś mieszka…

    Wyszczerzył się do niej w uśmiechu. Eliza spojrzała na niego pytająco. Matt był cholernie przystojny i na pewno nie miał problemów ze znalezieniem dziewczyny. Najwyraźniej nigdy nie było to nic specjalnie poważnego. Bardzo ją to ucieszyło. Daniel usiadł koło niej nieskrępowanie rozwalając się na kanapie.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Tego dnia Matt był w bardzo dobrym humorze. Wracał do domu naprawdę zadowolony z życia. Kiedy wszedł do mieszkania usłyszał z salonu dziwną rozmowę.  

    – Buka jest bardziej przerażająca – mówiła ożywionym głosem Eliza wspominając, mrożącego wszystko wokół pragnąc się ogrzać, potwora z „Muminków”. – Strachy z dzieciństwa bardziej działają na wyobraźnię.

    – Cthulhu i nie ma dyskusji! Wielcy przedwieczni też są mistrzowsko opisani. Poznajemy ich przez półsłówka, szeptane ostrzeżenia, legendy i to jest sto razy straszniejsze niż ich widok – oponował Daniel. – I są groźni. Naprawdę niebezpieczni i potężni. Buka jest po prostu nieszczęśliwa i nie życzy nikomu źle.

    – Ja jakoś „śpiących” mniej się obawiam. Po za tym o ile postać Cthulhu może być różnorako przedstawiona na sesjach, o tyle Buka jest jedna i jest mroczna!

    – Ja tam się niczego nie boję oprócz tej takiej dziwnej dziewczynki z „Muminków” – wtrącił Matt wchodząc do pokoju – Buka to przy niej Przytulanka.  Ta jej dziwna twarz, brrry…

    Eliza na jego widok zerwała się z kanapy i rzuciła mu na szyję. Przytulił ją do siebie czule.

    – Widzę, że już zdążyłaś poznać Daniela? – zaśmiał się złośliwie. – Co ty w ogóle tu robisz? – zwrócił się do chłopaka.

    Rozwalony na kanapie Daniel wzruszył ramionami.

    – Nudziło mi się, więc wróciłem wcześniej. Też się cieszę, że cię widzę.

    Matt spojrzał na niego krzywo. Cieszył się z powrotu przyjaciela, ale jednocześnie oznaczało to pewnie ograniczenia dla ich różnego rodzaju „zabaw”. 

    – Idziemy na pizzę, idziesz z nami?

    – Jasne, przecież nie skończyliśmy naszej dyskusji – wyszczerzył się do Elizy.

    Matt jęknął.

    – Czy ja jestem w tej rozmowie niezbędny?

    – Skoro już się wtrąciłeś… – rzuciła złośliwie Eliza.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    We trójkę mieszkało im się całkiem przyjemnie. Eliza chodziła do szkoły, Matt pracował przez cztery noce w tygodniu, a w sobotę grał koncerty w Coco Club. Miał też dość częste próby zespołu, nie tylko było to ich pasją, ale także wiązali nadzieje na przyszłość z karierą muzyczną. Daniel obijał się całymi dniami, wychodząc jedynie na basen, jogging i spotkania z kumplami w siłowni. Dziewczyna opiekowała się nimi obydwoma, sprzątała, prała, gotowała. Nie podobało jej się, że nie dokłada się do mieszkania, a Matt musi ją karmić, ale po prostu nie miała z czego. Kiedy Daniel zauważył jak się stara, zaczął dziewczynie pomagać. Za pierwszym razem poczuła się bardzo zaskoczona.

    – Dam sobie radę – uśmiechnęła się do niego, kiedy pewnego dnia wyjął jej odkurzacz z ręki.

    – Nie wątpię, ale to nie w porządku, że zasuwasz za całą trójkę.

    – Wam nie przeszkadza bałagan, więc można powiedzieć, że robię to dla siebie – uśmiechnęła się promiennie.

    Chłopak roześmiał się. 

    – Daj spokój. Pomogę ci i już. Nie ma o czym dyskutować.

    Od tej pory sama została tylko z gotowaniem, bo tego Daniel wolał nie próbować. Był przekonany, ze potrafi przypalić gotującą się wodę.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Daniel był chłopakiem idealnie w typie Elizy koleżanek z liceum. Wysoki, wysportowany, jego blond grzywka, kiedy nie była postawiona do góry, uroczo opadała mu na oczy. Najczęściej nosił bojówki lub luźne jeansy i nieodłączne bluzy z kapturem. 

    Nic więc dziwnego, że kiedy Ula z Patrycją zobaczyły niedbale opartego o ścianę chłopaka postanowiły za wszelką cenę zwrócić na siebie jego uwagę. Znajdowali się w sklepie z odzieżą New Yorker, chłopak stał przy przymierzalniach. Były bardzo ciekawe na kogo czeka. Przyglądały mu się z rosnącym zainteresowaniem. W jednej z przymierzalni drzwi się uchyliły i wyjrzała z niej drobnej budowy, blond włosa dziewczyna. Natychmiast do niej podszedł i zaczął komentować przymierzane ubranie. 

    – Zaraz, to czasem nie Eliza? Chodzi z nami do klasy… – zwróciła się Ulka do Patrycji.

    – Yh Eliza? Ta cicha myszka? Z takim facetem? Daj spokój!

    – Może to jej brat, albo kuzyn? – zasugerowała Ula.

    Patrycji aż się oczy zaświeciły na samą myśl.

    – W każdym razie to całkiem sprzyjająca sytuacja, żeby go poznać, nie sądzisz?

    – Widzę, że myślimy o tym samym.

    Uśmiechnęły się do siebie przebiegle.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Kiedy Eliza i Daniel wychodzili ze sklepu podeszły do nich dwie dziewczyny.

    – Hej Eliza, miło cię widzieć, co tam u ciebie? – zaczęła przyjaźnie Patrycja.

    Była wysoką i szczupła tlenioną blondynką, z krótkimi, modnie przyciętymi włosami. Miała na sobie ostry makijaż i obcisły, czarny sweterek. Dziewczyna popatrzyła na nią zdezorientowana. Nigdy do tej pory się nie zdarzyło, żeby ktoś z jej licealnej klasy podszedł do niej na mieście.

    – Może pójdziemy na jakąś kawę, pogadamy? – wtrąciła Ulka. Była prawdziwą pięknością. Naturalnie kręcone czarne włosy upodabniały ją do Diany Barry z „Ani z Zielonego Wzgórza”. Jej bujne piersi i zgrabna sylwetka też nie pozostawiały wiele do życzenia.  – Nie przedstawisz nas swojemu koledze?

    Daniel wyglądał na odrobinę rozbawionego sytuacją. Eliza wzruszyła ramionami.

    – Daniel, Ula, Patrycja – wymieniła niedbale imiona. 

    Ciągle nie była pewna o co w tym chodzi. Nigdy nie zdarzyło jej się zamienić z tymi dziewczynami więcej niż dwa słowa. Bez czekania na odpowiedź pociągnęły dziewczynę w stronę Seventh Heaven. Specjalnie wybrały stolik przy którym stały tylko fotel i kanapa. Miały nadzieję, że w ten sposób chłopak będzie zmuszony usiąść w najgorszym wypadku przynajmniej obok jednej z nich. Eliza spojrzała na Daniela szukając w nim wsparcia, ale on najwyraźniej świetnie się bawił zaistniałą sytuacją.

    – Pójdę dla nas po kawę – oznajmił Elizie, zostawiając dziewczynę na pastwę koleżanek.

    – Idę z tobą – szybko odezwała się Patrycja podążając w ślad za chłopakiem.

    Ula chcąc nie chcąc musiała zostać. Postanowiła nie marnować tego czasu. Zajęła miejsce na kanapie. Eliza skuliła się w obszernym fotelu. 

    – To twój chłopak? Jak go poznałaś? – zaczęła Ula bez zbędnych wstępów.

    Eliza roześmiała się cicho. Więc chodzi im o Daniela? Z tym przynajmniej mogła sobie poradzić.

    – To mój współlokator, nie jest moim chłopakiem – w sumie odpowiedziała na oba pytania.

    Twarz Uli rozjaśniła się w uśmiechu.

    – A ma jakąś dziewczynę?

    – Z tego co wiem to nie…

    Jej uśmiech stał się jeszcze szerszy. Więc Daniel był wolny! Można było rozpocząć polowanie.

    Daniel i Patrycja wrócili z kawą. Dziewczyna usiadła na kanapie przy poręczy. Zostawiły między sobą spory kawałek miejsca dla chłopaka. Daniel postawił dwie kawy na stoliku, a sam, ku wielkiemu rozczarowaniu dziewczyn usiadł na poręczy fotela Elizy naturalnie obejmując dziewczynę ramieniem.

    – Jesteście parą? – spytała ciągle nie znająca faktów Patrycja.

    Daniel najwyraźniej postanowił przejąć inicjatywę. 

    – Jeszcze nie – wyszczerzył zęby w uśmiechu – ciągle mi się opiera, ale sądzę, że przed końcem lata będzie moja.

    Eliza popatrzyła na niego zaskoczona, Patrycji zrzedła mina, Uli też. Dopili kawę raczej  w gęstej atmosferze, mimo, iż dziewczyna zauważyła, że Daniel pokazuje się z jak najlepszej strony. Był uprzejmy, zabawny i zachowywał się jakby naprawdę za wszelką cenę usiłował ją poderwać. Dziewczyny dopiły kawę, pożegnały się i wyszły. Kiedy zniknęły z pola widzenia chłopak wybuchnął śmiechem. Przesiadł się na kanapę. Eliza popatrzyła na niego pytająco. Dalej nie wiedziała co to za gierki.

    – Sorry – powiedział hamując śmiech – wkurzają mnie takie laski, a ty też nie wyglądałaś jakbyście się lubiły.

    Eliza uśmiechnęła się do niego nieśmiało.

    – „Lubiły?” Nie sądziłam w ogóle, że one wiedzą jak mam na imię… Długo musiały sobie pewnie przypominać.

    Daniel znów wybuchnął śmiechem.

    – Więc nie masz mi za złe?

    – Nie, nie mam.

    Tym razem jej uśmiech stał się szerszy.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Daniel lubił patrzeć na uśmiechniętą Elizę. Strasznie spodobały mu się te zakupy, mimo, że od zawsze nienawidził różnego rodzaju sklepów. Matt zmusił dziewczynę, żeby poszła po coś eleganckiego na maturę, ale sam nie kwapił się, żeby jej towarzyszyć. Dał jej swoją kartę i wysłał do centrum handlowego. Daniel zlitował się nad dziewczyną i poszedł z nią na zakupy. Teraz wcale tego nie żałował, jak zwykle w jej towarzystwie świetnie się bawił. Sam też kupił jej kilka ubrań, po prostu dlatego, że się wtedy cieszyła. Kiedy protestowała ucinał dyskusję po prostu idąc do kasy. Dla niego to nic nie znaczyło, jego rodzice byli naprawdę bogaci, mieli sieć hoteli w całej Europie i wiele innych mniejszych przedsiębiorstw. Gdyby chciał, co tydzień mógłby jeździć nowym samochodem. Nie zależało mu jednak na tym. Właściwie na niezbyt wielu rzeczach mu zależało, a teraz zdał sobie sprawę, że jedną z nich stała się właśnie ona. 

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Eliza siedziała w fotelu oglądając horror. Przykryła się kocem, ale to nie dodawało jej odwagi. Film był straszny. Prawie podskoczyła gdy do mieszkania wszedł Daniel.

    – Rany! Tak się cieszę, że jesteś w domu! Oglądam Cujo.

    – Sama?! – zapytał wyraźnie zdziwiony.

    – Tak! Co się stało z tym psem?!

    – Była już scena jak są uwięzieni w samochodzie… i Cujo rzuca się na przednią szybę? – spytał zdejmując buty i podchodząc do niej, tak, żeby widzieć telewizor.

    – Nie! Nie! Poważnie, co się stało temu psu?! – zadała pytanie podnieconym głosem. – Chcesz obejrzeć resztę filmu ze mną? – spojrzała na niego z nadzieją.

    – Dobra. Tak.

    – Nigdy nie myślałam, że powiem coś takiego o tym filmie, ale naprawdę mam nadzieję, że ten pies zginie.

    Daniel usiadł na brzegu kanapy. Spojrzała na niego pytająco.

    – Co ty tam robisz? Chodź tu do mnie i mnie chroń.

    – Jasne. Czemu nie?

    Wstał i przysiadł się do dziewczyny zajmując miejsce na poręczy fotela i obejmując ją ramieniem.

    – Dobra, to on! To Cujo! To Cujo! – wtuliła się w niego wczepiając palce w jego rękaw. 

    – Dobrze, wiem, wiem – przytulił do siebie dziewczynę głaszcząc jej włosy. – Wszystko będzie dobrze.

    – O mój Boże. Co on teraz zrobi? Nie mogę patrzeć! – schowała twarz w jego bluzie. – Poważnie, jak możesz to oglądać? Nie boisz się? – spytała go przestraszona.

    – Jestem przerażony. – przyznał szczerze chłopak, ale wcale nie miał na myśli filmu. 

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    – Daniel, oddaj to, to nie twoje! – Eliza wychyliła się prawie kładąc na chłopaku, próbowała odebrać mu zeszyt. 

    Siedzieli na kanapie w salonie, Daniel przeskakiwał z kanału na kanał, a Eliza pisała. Tak było, do momentu kiedy chłopak obrał za punkt honoru zobaczyć, o czym dziewczyna tak zawzięcie pisze. Teraz rozpętała się mała, prywatna wojna. 

    – Oddam jak przeczytam – wyszczerzył się do niej w uśmiechu. 

    – Ej no! Oddawaj!

    Widząc, że nic w ten sposób nie zdziała, zaczęła łaskotać chłopaka. Zaczął się zwijać ze śmiechu. Próbował się odsunąć, ale nie był w stanie nad sobą zapanować, trafiła w jego czuły punkt. Nie dawała za wygraną. Upuścił zeszyt na podłogę. Natychmiast rzuciła się w jego kierunku. Daniel przytrzymał dziewczynę i przewrócił ją na plecy. Teraz to on ją łaskotał. Zwinęła się w kłębek śmiejąc niepohamowanie. Usiadł na niej przytrzymując jej nadgarstki jedną ręką, podczas gdy drugą sięgnął po zeszyt. 

    – Hmm, interesujące – stwierdził czytając – czy zielonooki to ja?

    – Oddawaj – pisnęła wyślizgując się z jego uchwytu. 

    Ugryzła go w rękę. Musiał odłożyć zeszyt, żeby móc ją skuteczniej przytrzymać. Posadził sobie dziewczynę na kolanach. 

    – Drapieżna z ciebie istota – roześmiał się pokazując jej ślad po ugryzieniu.

    – Zasłużyłeś sobie na to! Jesteś paskudny!

    – Jestem – zamruczał – zło i niedobro, to cały ja.

    Teraz ona się roześmiała. Daniel, jeśli tylko chciał, potrafił być naprawdę rozbrajający.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Leżeli na kanapie, Daniel obejmował Elizę ramieniem. Dziewczyna opierała się o niego plecami. Chłopak czuł się cudownie. Uwielbiał z nią spędzać czas. Bardzo mu na niej zależało. Cierpiał z powodu tego, że nic nie powinno ich łączyć, że była dziewczyną jego najlepszego przyjaciela. Wtulił twarz w jej włosy wdychając ich delikatny, słodki zapach. Oglądali tandetny horror zaśmiewając się wspólnie. Lubili podobne rzeczy, ten sam typ filmów, te same książki, taką samą muzykę. Doskonale się dogadywali i świetnie się razem bawili.  

    Matt pracował jako ochroniarz w nocnym klubie, miał też częste próby zespołu, więc kiedy go nie było, Daniel z przyjemnością zajmował się Elizą. Na początku był bardzo niezadowolony z powodu nowej współlokatorki, ale kiedy poznał dziewczynę lepiej, uznał, że nic fajniejszego nie mogło mu się przytrafić. Nie była typową panienką z jakimi Daniel miał do czynienia na co dzień. Posiadała swój charakterek, ale zazwyczaj była miłą osobą. Nie miała do niego nigdy żadnych pretensji, przyjmowała go po prostu takim jakim był. Czasem wydawała się taka nieporadna i zagubiona, że miał ochotę się nią opiekować. Przez te kilka tygodni stała się jego dobrą przyjaciółką. Był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Po pewnym czasie jednak zaczął sobie zdawać sprawę, że to mu nie wystarcza. Zrobił się chorobliwie zazdrosny o Matta, cierpiał widząc ich razem. Podobała mu się, pociągała go fizycznie, chciał ją mieć tylko dla siebie. Była po prostu idealna. Żałował, że to nie on spotkał ją pierwszy.

    Drzwi wejściowe się otworzyły i do mieszkania wszedł Matt. Eliza, ku rozczarowaniu Daniela, zerwała się z kanapy, podbiegła do swojego chłopaka i zarzuciła mu ramiona na szyję całując go w usta na powitanie. Daniela zalała fala zazdrości. Zacisnął pięści w bezsilnym gniewie. 

    Ona nie jest i nigdy nie była moja, próbował sobie powtarzać w myślach. 

    Nic to jednak nie dawało. Przez te dwa miesiące wspólnego mieszkania stała się dla niego kimś naprawdę ważnym. Niejasno zdawał sobie sprawę, że ją kocha.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Tej nocy rozpętała się burza. Matt pracował do rana. Eliza kuliła się w łóżku naciągając kołdrę na głowę. Lubiła burze, ale teraz , gdy tak leżała całkiem sama, a pokój co jakiś czas oświetlały błyskawice budziły się w niej różnego rodzaju lęki z dzieciństwa. W końcu zebrała się w sobie, wstała, zabrała ze sobą kołdrę i wyszła z sypialni. Chwilę później pukała już do drzwi pokoju Daniela. 

    – Taak? – usłyszała zaspany głos chłopaka.

    – Mogę wejść?

    – Jasne…

    Otworzyła drzwi i weszła do środka. Daniel zapalił nocną lampkę. Stanęła w progu tuląc do siebie kołdrę. 

    – Mogę spać u ciebie? – spytała cicho, niepewnym głosem – boję się być sama…

    Nie wiedziała, czy chłopak jej nie wyśmieje. Zdawała sobie sprawę, że zachowuje się głupio i dziecinnie, ale nie potrafiła nic na to poradzić. On jednak nic takiego nie zrobił.

    -Yh, możesz, o ile podasz mi z szuflady bokserki… przyzwyczaiłem się sypiać nago… 

    Jej policzki zaróżowiły się delikatnie. Otworzyła wskazaną szufladę i wyjęła z niej slipki. Rzuciła je chłopakowi, a on wciągnął je na siebie szybko pod kołdrą. Zrobił jej miejsce. Położyła się obok niego otulając własną kołdrą. Zgasił światło.

    – Przepraszam, że cię obudziłam – szepnęła.

    – Nie szkodzi, przyjemnie jest kiedy się budzisz i widzisz w swoim pokoju ładną dziewczynę.

    Zaśmiała się dźwięcznie. Przez chwilę milczeli, a potem znów usłyszeli grzmot, a błyskawica rozświetliła pokój. Eliza zadrżała i skuliła się pod kołdrą. Daniel to zauważył.

    – Chodź tutaj – powiedział. Przysunęła się do niego bliżej. Wysunął rękę i położył jej głowę na swoim ramieniu. Przyciągnął ją do siebie otaczając drugą ręką. – Tak lepiej?

    – Tak – powiedziała wtulając głowę w jego ramię. Ręce położyła na jego brzuchu.

    – To teraz śpij – powiedział nie wypuszczając jej z objęć.

    Zamknęła oczy. On sam nie był już w stanie zasnąć. Jego członek nieznośnie próbował się przebić przez bokserki. Cieszył się, że dzieli ich warstwa kołdry i dziewczyna nie ma szans tego zauważyć. 

    To dziewczyna Matta, powtarzał sobie w myślach. Powinna być dla mnie jak siostra! Tylko czemu musi być taka… taka… 

    Cholernie jej pragnął. Poczuł wielką gulę w gardle, kiedy uświadomił sobie, że nie może jej mieć.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    – Matt, pojedźmy w sobotę do Aquaparku. Mam na to straszną ochotę.

    Siedzieli przy stole, jedli ugotowany przez dziewczynę obiad. Daniel wszedł do pomieszczenia wstawiając swój pusty talerz do zlewu.

    – O! Aquaparku? Zgadzam się z tobą w stu procentach. Matt pojedźmy do Aquaparku. 

    Skierował błagalne spojrzenie w stronę chłopaka. Eliza roześmiała się na ten widok. 

    – Sorry, odpada, mam w sobotę próbę. Jedźcie sobie sami. 

    – Zabierzesz mnie? – Eliza zwróciła się tym razem do Daniela.

    Chłopak wzruszył ramionami.

    – Jasne, z przyjemnością. Sami sobie pojedziemy do Sopotu, on nam do szczęścia nie potrzebny.

    – Pewnie, że nie – zachichotała dziewczyna.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    W sobotę rano wsiedli do samochodu Daniela i pojechali do Trójmiasta. Chłopak kupił im karnety z nieograniczonym czasem. Założyli, że będą się dobrze bawić. Kiedy dziewczyna wyszła z przebieralni Daniel już na nią czekał. Miał na sobie ciasne granatowe kąpielówki. Uznała, że wygląda całkiem seksownie. Był wysportowany, wiedziała, że dużo pływa lubił też chodzić na siłownię z kumplami. Nigdy by nie przyszło jej do głowy, że polubi tego typu chłopaka, a jednak stało się. Daniel został jej najlepszym przyjacielem. Właściwie to ze smutkiem zdała sobie sprawę, że chyba jedynym przyjacielem. Obrzucił ją uważnym spojrzeniem.

    – Yyy, to twój kostium? 

    Przyjrzała się swojemu jednoczęściowemu strojowi z lekkim zakłopotaniem. Był na nią trochę za duży, a na boku miał lekkie przetarcie, ale nie wyglądał tak najgorzej.

    – Coś nie tak?

    – Poczekaj tutaj – powiedział.

    Włożył koszulkę, klapki i wyszedł z przebieralni. Po chwili wrócił podając jej jakąś siatkę. 

    – Wracaj tam i przebierz się.

    Spojrzała na niego pytająco.

    – Noo, idź już, mam ochotę wejść do wody.

    Wzruszyła ramionami i weszła z reklamówką do przymierzalni. Wyciągnęła ze środka błękitne bikini Triumpha z przewiązywaną w pasie mini spódniczką a’ la pareo.  Ledwo się powstrzymała, żeby nie pisnąć z radości. Włożyła je szybko i wyszła z przymierzalni. Było cudne. Rzuciła się Danielowi z impetem na szyję prawie go przy tym przewracając.

    – No znacznie lepiej – roześmiał się przyglądając się dziewczynie. Długie blond włosy upięła spinką z tyłu głowy, ale one nadal niesfornie próbowały się wydostać, co tylko nadawało jej uroku. Skąpe bikini zasłaniało intymne miejsca dziewczyny, chłopak mógł jednak bezkarnie podziwiać jej gładko ogolone zgrabne nogi, płaski brzuch i szczupłe ramiona.   – Teraz się mogę z tobą publicznie pokazywać. – Wyszczerzył do niej zęby w uśmiechu.

    Spędzili razem cudowny dzień. Zjeżdżali na wszystkich możliwych zjeżdżalniach, pływali rwącą rzeką, bawili się na zewnętrznym basenie. Zrobili sobie przerwę na frytki i lody jedzone nad wodą. Eliza bardzo szybko przestała żałować, że nie ma z nimi Matta. Naprawdę uwielbiała spędzać czas z Danielem. 

    – Chodź, widzę wolne jacuzzi  – chłopak entuzjastycznie pociągnął ją za rękę. 

    Ze śmiechem pobiegła razem z nim. Zajęli wolną wannę. Woda była naprawdę ciepła i przyjemna. Zmęczona całym dniem na basenie dziewczyna oparła się o niego kładąc mu głowę na ramieniu. Przymknęła oczy. Było jej bardzo przyjemnie. Objął ją delikatnie muskając palcami jej przedramię. 

    – Ktoś do nas idzie – szepnął po kilku minutach ciszy.

    Otworzyła oczy, w ich kierunku szły jakieś dwie starsze panie. O niedoczekanie ich! Wdrapała się Danielowi na kolana oplatając go ramionami. Pocałowała go w usta. Objął ją natychmiast odwzajemniając żarliwie pocałunek. Zerknęła przez ramię. Kobiety zmieniły kierunek. Odsunęła się od chłopaka nie schodząc mu jednak z kolan. Jego oddech przyspieszył, poczuła na udzie coś twardego. 

    – Daniel? – powiedziała niepewnie, nie wiedząc o co chodzi.

    Chłopak przestał myśleć logicznie. Przyciągnął ją z powrotem do siebie i zaczął całować rozchylając jej wargi językiem. Poczuła się bardzo dziwnie. Lubiła jego bliskość, ale nigdy nie myślała o nim w ten sposób… Nie próbowała go powstrzymać, to było bardzo przyjemne doświadczenie. Takie inne, niż z Mattem… Matt!

    – Daniel! – odsunęła go od siebie – co ty wyprawiasz?

    Spojrzał na nią jakby wymierzyła mu policzek.

    – Ja wyprawiam? To ty zaczęłaś.

    – Chciałam tylko, żeby sobie poszły. Zadziałało.

    – Taaak, aż nazbyt skutecznie – jęknął.

    – Daniel, ja mam chłopaka, on jest twoim przyjacielem!

    – Wiem – chłopak znowu jęknął. – Ja nie mogłem się powstrzymać. Pragnę cię prawie od samego początku.

    Dziewczyna poczuła się bardzo nieprzyjemnie. 

    – Więc dlatego byłeś dla mnie taki miły? Myślałam, że ci na mnie zależy – syknęła.

    Wstała, żeby wyjść z wanny. Chwycił ją za rękę i pociągnął w dół. 

    – Zależy mi – powiedział cicho, patrząc jej w oczy – każdego dnia żałuję, że to Matt poznał cię pierwszy, a nie ja. Jesteś dla mnie ważniejsza, nawet niż nasza przyjaźń.

    – Ja go kocham – powiedziała cicho nie patrząc na niego. 

    Usiadła obok chłopaka. Delikatnie wziął ją za rękę.

    – A ja kocham ciebie. – Chciała coś powiedzieć, ale jej nie pozwolił. – Wiem, że nie mogę cię mieć. Pogodziłem się już z tym. Po prostu mnie nie odtrącaj, dobrze? Chciałbym, żebyś dalej była moją przyjaciółką.

    Skinęła głową. Przytuliła twarz do jego ramienia. Objął ją delikatnie. Bała się tego, co usłyszała przed chwilą. Nie tyle tego, że chłopak coś do niej czuł, ale tego, że sama czuła coś do niego.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Eliza poszła z Danielem do pubu. Była z tego powodu bardzo szczęśliwa, nie miała zbyt wielu własnych znajomych, a Matt pracował przez całą noc. Minął już ponad tydzień, a oni ani razu nie wrócili do rozmowy z Aquaparku. Teraz siedzieli sobie beztrosko, rozmawiali, pili piwo. Dziewczyna czuła się zupełnie rozluźniona. Lubiła przebywać w towarzystwie Daniela, a jego znajomi także byli mili. Wszyscy traktowali ją przyjaźnie, przy stoliku toczyła się luźna, zabawna i niezobowiązująca rozmowa. 

    Tak naprawdę Eliza rzadko spotykała się z taką akceptacją i tolerancją. Najczęściej trzymała się gdzieś na uboczu, różniła się od tych wszystkich mocno umalowanych, modnych dziewczyn. Teraz czuła się naprawdę szczęśliwa. Daniel przyniósł jej kolejne piwo. Objął ją od niechcenia ramieniem. Oparła się o niego, było jej bardzo wygodnie. Mimo, że przedstawił ją na początku jako dziewczynę Matta, którego najwyraźniej wszyscy tutaj dobrze znali, to i tak dziewczyna siedząca po drugiej stronie Daniela i wyraźnie z nim flirtująca poczuła się trochę speszona. Obrzuciła Elizę bardzo wymownym i niechętnym spojrzeniem. Dla niej samej przytulanie się do niego od dawna już było na porządku dziennym, mimo to zrobiło jej się bardzo przykro. Nie chciała od samego początku przysparzać sobie wrogów. Dopiła piwo, przeprosiła grzecznie i wyszła na dwór. Poczuła się bardzo nieprzyjemnie, postanowiła, że zostawi tamtej wolną rękę. Odetchnęła świeżym, wiosennym powietrzem. Zdziwiła się, kiedy chwilę później zobaczyła wychodzącego z pubu Daniela. Przytulił się do jej pleców obejmując od tyłu ramionami. Oparła się o niego z cichym westchnieniem. 

    – Coś się stało? – spytał lekko zaniepokojonym głosem.

    – Nic takiego, za dużo wypiłam – odparła starając się, by zabrzmiało to beztrosko, nawet specjalnie nie kłamała, rzeczywiście dosyć dawno nie zdarzyło jej się wypić tylu piw jednego wieczora.

    – Chcesz się przejść? – spytał łagodnie.

    – Jasne – odpowiedziała szybko, zadowolona z propozycji.

    Poszli nad rzekę. Daniel nie przestawał obejmować jej ramieniem. Zatrzymali się na moście wpatrując się w wodę. Chłopak stanął za jej plecami, a ona oparła się o niego ufnie. Zadrżała kiedy przesunął dłonią po jej brzuchu. Było jej bardzo dobrze, alkohol wpływam na nią rozluźniająco, nie myślała wiele. Odwróciła się do Daniela oplatając jego szyję ramionami. Pocałowała go w usta. Chłopak wyglądał na odrobinę zaskoczonego, ale już po chwili odwzajemniał pocałunek. Przyciągnął ją do siebie bliżej. Gładził dziewczynę po plecach i ramionach. Przesunął rękę na jej pośladki. Otarła się o niego jak kociak. Poczuła jak coś twardego dotyka jej brzucha. Delikatnie przesunęła dłonią po jego rozporku. 

    – Nie dotykaj – szepnął – tu są kamery.

    Uśmiechnęła się do niego i pociągnęła na drugą stronę mostu. Weszli w krzaki, tu byli zupełnie osłonięci. Rozpięła mu spodnie i ciągle całując wzięła do ręki jego członka. Chłopak musiał być bardzo podniecony, bo wytrysnął prawie od razu. Odsunęła się od niego wyraźnie z siebie zadowolona. Daniel wytarł się szybko, zapiął spodnie i zbliżył się do dziewczyny. 

    – Wracamy? – spytała uśmiechając się ślicznie.

    Westchnął. Przyciągnął ją do siebie i pocałował namiętnie. 

    – Niegrzeczna dzisiaj jesteś – szepnął jej do ucha.

    – To źle? – zapytała przekornie. 

    – Jak dla mnie to nawet bardzo dobrze – uśmiechnął się do niej łagodnie. 

    Roześmiała się. Wrócili razem do lokalu. Wypiła kolejne piwo, a potem jeszcze jedno. Nie do końca wiedziała co się wokół niej dzieje, ani kiedy właściwie wyszli. Żegnali się z nią jacyś ludzie, kogoś nawet przytulała, a potem byli już w domu. W jakiś sposób znalazła się w pokoju Daniela. Wyraźnie czuła bliskość chłopaka, nie miał na sobie koszulki, był bardzo ciepły. Poczuła się naprawdę przyjemnie. Zdjęła z siebie ubranie, była teraz tylko w majtkach i koszulce. Położyła się na łóżku, Daniel położył się obok niej, nakrył ich kołdrą. Czuła jego dłonie błądzące po swoim ciele. Przysunęła się bliżej, wtulając w chłopaka. Sama nie wiedziała kiedy zasnęła.

    Obudziła się w środku nocy. Daniel leżał obok niej, obejmował ją ramieniem. Gwałtownie zsunęła się z łóżka i pobiegła do łazienki. Zwymiotowała. Uznała, że piwo to był naprawdę zły pomysł. Bolała ją głowa. Poczuła jak ktoś delikatnie odgarnia jej włosy, kiedy klęczała na podłodze nad miską. Zrobiło jej się strasznie głupio. Chłopak zaplótł jej luźny warkocz i związał gumką. Przytulił ją delikatnie do siebie.

    – Dobrze się czujesz? – spytał cicho.

    – Trochę lepiej – odparła, w głowie jej się kręciło i była bardzo senna.

    Pomógł jej wstać. Umyła się, a potem zaprowadził ją z powrotem do łóżka. Otulił ją kołdrą. 

    – Śpij – powiedział – posprzątam i zaraz do ciebie przyjdę.

    Zasnęła prawie natychmiast. Potem obudziła się na chwilę, kiedy poczuła, że oplatają ją ciepłe, silne ramiona. Po chwili znów zapadła w głęboki, spokojny sen.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Eliza obudziła się w łóżku Daniela. Bolała ją głowa. Chłopak spał spokojnie obejmując ją ramieniem. Przypomniała sobie wydarzenia poprzedniego dnia. Jęknęła cicho. Najpierw mówi mu nie, a potem sama zaczyna… dobrze, że przynajmniej paradoksalnie była zbyt pijana, żeby cokolwiek mogło się między nimi wydarzyć. Zwinnie wyśliznęła się z łóżka i poszła pod prysznic. Wyszła z łazienki owinięta ręcznikiem, planowała się przemknąć do swojego pokoju. W korytarzu stał Matt. Uśmiechnął się, kiedy ją zobaczył.

    – Mhmm co za niespodziewany widok z samego rana.

    Zarumieniła się ślicznie i uciekła do sypialni. Poszedł za nią. Kiedy wszedł do pokoju leżała pod kołdrą, jej wilgotne włosy rozsypane były po poduszce. Ręcznik, którym wcześniej była owinięta leżał teraz na podłodze. Chłopak zdjął z siebie ubranie i zanurkował w jej pościel. Wtuliła się w niego. Z przyjemnością zauważył, że była zupełnie naga. Jej skóra była jeszcze wilgotna po niedawnym prysznicu.

    – Wcześnie dzisiaj wróciłeś – powiedziała nie podnosząc głowy.

    – Aha, nie byłem już potrzebny. Widzę, że dobrze się stało.

    Delikatnie pocałował jej mokre włosy. Zamruczała ocierając się o niego.

    – Na co masz dzisiaj ochotę? – zapytała zalotnie.

    – Hmmm jeszcze o tym nie myślałem, sądziłem, że jak wrócę, do domu to pójdę spać.

    – Możemy iść spać… – podniosła się nie łokciu i uśmiechnęła do niego filuternie.

    – Nie sądzę, żebym teraz dał radę zasnąć.

    Przewrócił ją na plecy, a sam znalazł się nad nią. Jedną ręką przytrzymał jej nadgarstki, a drugą położył na piersi dziewczyny. Pieścił ją drażniąc jej sutki. Eliza zaczęła się wić. Kolanem rozsunął jej nogi. Przesunął palcami po jej intymnym miejscu. Zdążyła zrobić się tam bardzo wilgotna. Chłopak trzymał ją mocno. Lubiła się czuć taka bezradna. Pocałował ją namiętnie, z pasją. Poczuła na brzuchu jego sztywny członek. Przesunął się niżej. Wsunął się w nią od razu mocno i głęboko bez żadnych wstępów. Jęknęła cicho. 

    – Matt… – westchnęła dziewczyna.

    – Mmm?

    Patrzyła na niego spod półprzymkniętych powiek.

    – Nie, nic… chciałam to powiedzieć.

    Chłopak uśmiechnął się szeroko. Pchnął mocno, do samego końca. Eliza wciągnęła głośno powietrze, unosząc wysoko biodra. Poruszył się tak jeszcze kilkakrotnie. Potem wchodził w jej ciasną szparkę szybkimi, silnymi ruchami. Dziewczyna czuła narastającą w niej z każdą chwilą przyjemność. Nie trwało to długo. Doszli w tym samym momencie. Matt wykonał jeszcze kilka delikatnych pchnięć i wyszedł z dziewczyny. Wykończony opadł na łóżko. Przyciągnął ją do siebie. Wtuliła się w niego ufnie. Okrył ich kołdrą, która w międzyczasie zsunęła się na podłogę. Kiedy zasnął Eliza ubrała się i wyśliznęła z pokoju.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Daniel siedział w kuchni. Uśmiechnął się na jej widok. Nalał jej szklankę soku pomarańczowego.

    – Dobrze się czujesz? – zapytał.

    – Koszmarnie, głowa mnie boli. Mam kaca.

    Z przyjemnością wypiła sok, mając nadzieję, że może ugasi to straszliwe zżerające ją pragnienie. Chłopak stanął za nią i delikatnie zaczął masować jej ramiona. Mruknęła cicho. Nachylił się i pocałował ją w kark. Odskoczyła od niego gwałtownie. Spojrzał na nią odrobinę speszony.

    – Daniel – jęknęła – ja wcale nie zmieniłam zdania. – Spuściła wzrok. – Przepraszam cię za wczoraj… strasznie się spiłam…

    – Rozumiem – powiedział cierpkim głosem, ale widać było, że wcale nie rozumie.

    Spojrzał na nią wzrokiem zbitego psa, odwrócił się i wyszedł z kuchni.

    Note