Rozdział 4 – Chabrowa Róża
by Vicky~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
IV
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Został tydzień do matury. Eliza nie miała czasu myśleć o niczym innym. Martwiła się o Daniela, ale po ich porannej rozmowie nie wracał już do tego tematu. Zachowywał się zupełnie normalnie. Wyglądało tylko na to, że stara się jej unikać. Miała nadzieję, że mu przejdzie i znów będą przyjaciółmi.
Na maturze zdawała język angielski i wiedzę o społeczeństwie, to co miało jej się najbardziej przydać na dziennikarstwie. Ostatniego dnia po maturze ustnej z angielskiego wyszła całkiem z siebie zadowolona, dostała bardzo dobry. Była teraz zupełnie pewna, że dostanie stypendium nie tylko socjalne, ale też naukowe. Nie będzie musiała dłużej żerować na wujostwie, ani tym bardziej na Mattcie.
Przy drzwiach wyjściowych stały dziewczyny z jej klasy. Szeptały coś do siebie co chwila zerkając w kierunku trybun.
– Jaki słodki, ciekawe na kogo czeka – usłyszała zdanie Moniki.
– Mam nadzieję, że się nie doczeka, wtedy na pewno pójdę go pocieszyć – roześmiała się Karolina.
Eliza zerknęła w tamtą stronę. Jej serce zatrzepotało. Przy boisku stał Matt oparty niedbale o budynek szatni. W ręku trzymał długą niebieską różę. W czarnych jeansach i skórzanej motocyklowej kurtce wyglądał naprawdę seksownie. Jego rozwiewane przez wiatr ciemne włosy opadały nieskładnie na oczy. Miała straszliwą ochotę je odgarnąć. Ledwo się powstrzymywała, żeby do niego nie podbiec. Kiedy tylko zobaczył ją wychodzącą ze szkoły pomachał w jej stronę z uśmiechem. Za plecami usłyszała poruszenie. Pewnie zastanawiały się na kogo czeka, jej w ogóle nie brały pod uwagę. Czuła dziwną mroczną satysfakcję. Szła wolnym krokiem w kierunku chłopaka. Kiedy stanęła przed nim wspięła się na palce i delikatnie pocałowała go w usta. Podał jej różę. Żałowała, że nie widzi min koleżanek.
– To chyba twój ulubiony kolor, mam rację?
– Tak, jak zwykle – uśmiechnęła się do niego szczęśliwa.
– Jak poszło?
– Świetnie, dostałam piątkę. Jakie mamy plany?
– Seth organizuje ognisko, będziemy nocowali w leśniczówce. Masz ochotę?
– Jasne – nie mogła przestać się uśmiechać. Wszystko było takie cudowne! – To będzie nasz pierwszy wakacyjny wyjazd.
– He he, ja wakacji nie mam już od kilku ładnych lat, niestety.
Matt w marcu skończył dwadzieścia trzy lata, z racji zamiłowania do sztuk walki, zaraz po technikum z łatwością dostał pracę jako ochroniarz w nocnym klubie. Dzięki temu miał czas na swoje dwie pozostałe życiowe pasje, zespół muzyczny i fotografię. Teraz doszła mu jeszcze Eliza. Nigdy dotąd jeszcze nie był taki szczęśliwy. Dzieciństwo spędził w różnego rodzaju domach dziecka i rodzinach zastępczych. Pierwszy raz w życiu czuł się naprawdę potrzebny i kochany.
– No, ale lubisz swoją pracę, po za tym całymi dniami i tak jesteś wolny – roześmiała się wesoło – to prawie jak wieczne wakacje.
– Kto ci powiedział, że lubię swoją pracę? Po prostu nie mam na co narzekać… Idziemy na lody, a potem do domu. Jedziemy samochodem Daniela, ja będę prowadził, bo on pewnie jak zwykle się spije i do wieczora nie wytrzeźwieje.
– On też jedzie?
– Pewnie, że tak – odpowiedział z entuzjazmem, nie zauważywszy nutki niepokoju w głosie dziewczyny.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Matt roześmiał się rozradowany. Bawiła go ta rozmowa. Opowiadał Elizie o Danielu. Poznali się wiele lat temu, chodzili do tej samej szkoły. Matt do trzeciej klasy, Daniel wówczas do pierwszej. Chłopak cholernie działał mu na nerwy, kilkakrotnie nieomal go pobił. Sam już trzeci raz zmieniał szkołę, właśnie przez wdawanie się w różne bójki. Nie był tolerancyjną osobą i wystarczało mu wtedy, że ktoś na niego krzywo spojrzał. Na tej szkole jednak mu wyjątkowo zależało, ponieważ po jej ukończeniu mógł stać się wreszcie niezależny.
Na jednej z wycieczek szkolnych jego koledzy mocno pożarli się z przyjaciółmi Daniela. Jak to często bywa szpanerskie chłopaki z bogatych rodzin interesujące się głównie sportem, samochodami i panienkami contra grupa punków, metali i tego typu mrocznych indywiduum.
Przy nauczycielach, blisko grupy czuli się bezpiecznie wyśmiewając ich i wyzywając od brudasów. Jednak pech chciał, że Matt z dwoma kolegami trafił na Daniela samotnie włóczącego się po korytarzu ośrodka w którym nocowali. Gdyby był sam, być może by mu odpuścił, ale przecież przy kumplach nie mógł. Zabrali go do łazienki i po prostu chamsko pobili. Jego koledzy zmyli się pierwsi, Matt został przypilnować chłopaka, żeby na nich nie doniósł. Ktoś ich jednak widział na korytarzu i naskarżył dyrektorowi. Ten zjawił się niezwłocznie zastając w łazience pobitego Daniela leżącego na kafelkach i stojącego nad nim Matta. Na widok dyrektora chłopak wstał chwiejnie podpierając się o ścianę, Matt przytrzymał go odruchowo.
– Panie Cuttbert, zostaje Pan wydalony ze szkoły, Panie Maes proszę niezwłocznie udać się do pielęgniarki.
Dyrektor wiedział o ich długotrwałej niechęci i teraz nie miał najmniejszych wątpliwości co tutaj zaszło. Daniel obrzucił Matta zagadkowym spojrzeniem.
– Panie dyrektorze… on tu właśnie przyszedł… próbował mi pomóc… nie ma z tym nic wspólnego.
Dyrektor spojrzał na nich z niedowierzaniem.
– W takim razie Panie Cuttbert należą się Panu przeprosiny. Zaprowadzi Pan teraz kolegę do pielęgniarki.
Wyszli na korytarz, gdy tylko zniknęli za zakrętem Matt zatrzymał się gwałtownie. Pchnął Daniela na ścianę. Chłopak z trudem utrzymał równowagę, nie przewrócił się jednak.
– Czemu mu to powiedziałeś? – Matt patrzył na niego wrogo. Nie rozumiał jego motywów, a to go cholernie niepokoiło.
– Odczep się – warknął Daniel. – Nie wystarczy ci jeszcze? Zrobiłem tak jak uważałem.
Matt odpuścił, ale od tej pory traktował Daniela z większym szacunkiem. Kilkakrotnie obronił go przed własnymi kolegami. Coraz częściej rozmawiali. W końcu okazało się, ze chłopak jest dla niego całkiem przyjemnym kompanem. Mieli wiele wspólnego, wbrew pozorom Daniel nie był nadętym bogatym dupkiem. Coraz częściej chodzili razem na piwo, Daniel zawsze stawiał, co Mattowi bardzo odpowiadało, bo nie miał własnych funduszy. Grali w role playing games, w wakacje zwiedzili „na stopa” pół Europy.
Kiedy rodzice Daniela postanowili przeprowadzić się do wiejskiej posiadłości, kupili synowi mieszkanie w mieście, żeby spokojnie skończył szkołę. Właściwie nigdy się nim za bardzo nie przejmowali. On natychmiast zaproponował przyjacielowi, żeby z nim zamieszkał, co dla Matta było niesamowitą okazją, żeby się usamodzielnić.
W jakiś sposób rozmowa zeszła na dziewczyny Daniela. Matt zauważył, że Eliza za punkt honoru obrała znalezienie mu jakiejś. Cieszył się, że się zaprzyjaźnili. Nie musiał się przynajmniej martwić, że będzie siedziała sama, kiedy on jest w pracy lub na próbie.
– Daniel? – roześmiał się Matt – jeszcze żadna go nie usidliła. Jego koleżanki, powiedzmy, są dość dziwne. Nie to, żeby dziewczyny się nim nie interesowały, tylko takie, które się nim interesują, raczej nie są w jego typie. Po za tym jego rodzice są dość zamożni. Często odtrącał dziewczyny uważając, że lecą na ich kasę.
Eliza siedziała na trawie wtulona w Matta. Byli w sadzie należącym do leśniczówki, przy której imprezę urządzał Seth. Chłopak opierał się o szeroki pień drzewa, robiąc jej ze swoich rąk, nóg i klatki piersiowej coś w rodzaju prowizorycznego fotela. Przyjechali tu na urządzane przez kolegów Matta ognisko. Mieli wracać dopiero następnego dnia, więc chłopak czuł się swobodny i rozluźniony. Jeżeli za dużo wypije, po prostu wrócą pod wieczór. Eliza zdała maturę, więc mieli co świętować. Złożyła swoje papiery na dziennikarstwo w Gdańsku. Postanowiła, że będzie tam po prostu dojeżdżać, w końcu nie było to aż tak daleko. Zwłaszcza, że Daniel po roku obijania się uznał dziennikarstwo za całkiem fajny kierunek i postanowił, że będzie studiował razem z nią. Miała nadzieję, że to dalej aktualne. Była z tego powodu naprawdę szczęśliwa. Znacznie lepiej czuła się z myślą, że nie będzie sama wśród zupełnie obcych ludzi.
– Trzeba mu jakąś znaleźć – stwierdziła dobitnie.
To by rozwiązało ich mały problem. Matt roześmiał się wesoło.
– To może nie być łatwe. Jest cholernie wybredny. On dalej jest prawiczkiem. Wyznaczyłaś sobie naprawdę trudne zadanie.
– Prawiczkiem? – dziewczyna była bardzo zaskoczona, chłopak nie był w jej typie, ale widziała przecież jak patrzyły na niego inne dziewczyny, chociażby Ulka czy Patrycja. Ona sama przecież nieomal… ale o tym nie chciała teraz myśleć.
– W sensie nigdy nie spał z żadną dziewczyną – wytłumaczył, jakby uznał, że Eliza nie zrozumiała tego stwierdzenia. – Widzisz, to ciężki przypadek.
– Coś wymyślę – mruknęła ocierając się o Matta jak kociak.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Impreza trwała w najlepsze. Eliza oddaliła się od reszty. Miała wiele rzeczy do przemyślenia. Potrzebowała chwili spokoju. Z tyłu, pod rozłożystym dębem leżały ich rzeczy. Usiadła rozkładając sobie na ziemi kurtkę Matta. Podniosła jego aparat. Od niechcenia zaczęła przeglądać sobie zdjęcia. Chłopak pasjonował się fotografią. Niektóre ujęcia były bardzo ciekawe, inne wręcz wzruszająco piękne. Przeglądała je zauroczona. Nagle na ekranie pojawiła się jakaś dziewczyna. Ubrana była w obcisłą skórzaną mini i krótką czarną bluzeczkę. Eliza zmarszczyła brwi przewijając zdjęcia dalej. Piękna szatynka stała przy niepozornie wyglądającym krześle, teraz była już w samej czerwonej, koronkowej bieliźnie. Eliza poczuła nieprzyjemny ucisk w żołądku. Na kilku kolejnych ujęciach dziewczyna pokazywała się nago, w różnych erotycznych pozycjach, to unosząc wysoko nogę, aż na oparcie krzesła, to zachęcająco wypinając pupę. Do oczu Elizy napłynęły łzy. Przewijała zdjęcia dalej. Tamta zaczęła robić sobie dobrze wibratorem, potem ujeżdżała go na krzesełku. Eliza przewinęła zdjęcia do końca. Wyłączyła aparat, odłożyła, wstała i odeszła stamtąd szybkim krokiem. Za wszelką cenę starała się powstrzymać wzbierający w niej płacz. Nie da mu tej satysfakcji. Nie patrzyła dokąd idzie.
– Hej kruszynko! Napijesz się z nami? – usłyszała wołanie Setha.
Siedział przy drewnianym stoliku wraz z dwójką innych chłopaków, których znała z widzenia. Mieli ze sobą butelkę Johnniego Walkera. Tak alkohol… tego właśnie potrzebowała… Podeszła do nich i usiadła przy stoliku. Zgodnie zawyli z radości, że dała się namówić. Seth nalał jej pełną szklankę. Zamiast mieszać, dla zabawy, po prostu popijali whisky colą. Dotrzymywała im kroku w piciu. Towarzyszyły temu dzikie wybuchy radości.
– Co to za dziewczyna, wysoka szatynka o migdałowych oczach, mocno opalona, długie nogi, bujne piersi – odważyła się w końcu zapytać. – Widziałam ją, ale chyba jeszcze jej nie znam.
Byli najwyraźniej zbyt pijany, żeby zastanowić się nad jej zainteresowaniem.
– Uuu, mówisz o Selenie? – ucieszył się rudy dryblas, był dość blady, miał piegowatą cerę.
– Ah Selena! Każdy ma na nią ochotę – podchwycił długowłosy blondyn.
– Taak, ale ona leci tylko na Matta – dodał rudy, chyba nie zdając sobie sprawy, że Eliza jest jego dziewczyną.
Seth wybuchnął śmiechem, dziewczynie wcale nie było wesoło. Wypiła z nimi kolejną szklankę. Przyjemnie szumiało jej w głowie. Podziękowała im i odeszła od stolika. Postanowiła odszukać Daniela. Siedział sam na pomoście, machając nogami nad wodą. W dłoni trzymał wypełniony jakimś płynem papierowy kubek. Podeszła do niego, uklęknęła za nim i objęła go od tyłu ramionami. Spojrzał na nią pytająco. Chciał coś powiedzieć.
– Cii – wyszeptała.
Pocałowała go w usta rozsuwając językiem jego wargi. Odetchnął głęboko z pasją odwzajemniając pocałunek.
– Eliza… – wyszeptał, kiedy na chwilę przerwali.
– Mam na ciebie ochotę – zamruczała mu do ucha – chodźmy do twojego pokoju.
– Nie wiem czy to dobry pomysł – powiedział wahając się – znowu jesteś pijana…
– Już mnie nie chcesz? – w uroczy sposób wydęła usteczka.
Przymknął oczy.
– Oczywiście, że cię chcę, zawsze będę cię chciał.
– Więc zróbmy to.
Nie mógł zaprzeczyć jej logice. Tyle, że nigdy nie spał z żadną dziewczyną, a po za tym ona była z Mattem, no i przecież wyraźnie dała mu do zrozumienia, że nic od niego nie chce… ale tak cholernie jej pragnął! Nigdy jeszcze nie czuł niczego takiego. Wstał odrobinę chwiejnie z pomostu. Natychmiast przylgnęła do niego, wślizgując mu się pod ramię. Znów ją pocałował. Razem poszli w stronę leśniczówki w której nocowali.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Wrócili razem do leśniczówki. Nie dość, że nigdy wcześniej tego nie robił, to jeszcze Eliza była dziewczyną jego najlepszego przyjaciela. Czemu do cholery zawsze musiał mieć takiego życiowego pecha? Dlaczego musiał zakochać się akurat w niej?
Daniel nie był zbyt pewny siebie, ale dotykanie dziewczyny, było cholernie przyjemne. Nie mógł się powstrzymać. Pocałował ją przy uchu, lekko się schylając. Alkohol robił swoje. Weszli do pokoju. Zamknął drzwi na zamek. Dziewczyna odwróciła się do niego, drapiąc go leciutko paznokciami w talii, pod bluzką. Chłopak uśmiechnął się do niej i schylił, tym razem całując w usta. Dziewczyna żarliwie odpowiedziała na pocałunek, lekko penetrując językiem jego wargi. Ostrożnie pociągnęła go w kierunku łóżka, nie odsuwając się ani na milimetr. Daniel dał się poprowadzić do łóżka, odwzajemniając pocałunek. Miała bardzo miękkie usta. Dziewczyna uniosła jego koszulkę, zdejmując ją z niego i zaczęła powoli przesuwać paznokciami po nagiej skórze, całując go coraz śmielej. Chłopak westchnął cicho, nie do końca pewny, ale przesunął dłoń na jej talię, a po chwili na plecy, rozpinając tył bluzki.
Bardzo go podniecała, nie chciał już dłużej z tym walczyć. Kiedy skończył, odsunęła się odrobinę i z szelmowskim uśmiechem ściągnęła top, zostając w błękitnym, koronkowym staniku. Uśmiechnął się do niej i wsunął dłonie pod biustonosz, całując jej policzek. Odwzajemniła uśmiech, całując go po szyi i dobierając mu się z gracją do rozporka. Daniel wsunął jedną dłoń w jej włosy, a drugą nadal pieścił biust. Mimo zdenerwowania czuł się, jakby cała jego krew spłynęła w dół. Eliza westchnęła cicho, ciągnąc go na łóżko. W międzyczasie zdążyła mu już spuścić spodnie. Chłopak uśmiechnął się do niej. Była taka śliczna. Półleżąc na niej, zaczął rozpinać pospiesznie jej bojówki. Dobrze, że zostawili buty przy wejściu i nie trzeba było się teraz martwić ich ściąganiem. Dziewczyna wzięła głębszy oddech, czując jego rękę na swoim podbrzuszu i poruszyła lekko biodrami, obejmując go. Daniel nie czuł się pewnie. Kiedy zsunął jej spodnie i zobaczył siateczkowe niebieskie majteczki, które owszem były śliczne, ale jakoś nie bardzo wiedział jak się do nich zabrać. Poczuł się jakoś dziwnie, robił coś zakazanego, do czego nigdy nie powinien dopuścić, wiedział jednak, ze nie jest w stanie się powstrzymać, po za tym dziewczyna też tego chciała.
Pocałował namiętnie jej wargi, a palcami przesunął po jej majtkach. Była za nimi lekka wilgoć, a Eliza poruszyła nieznacznie biodrami, ocierając się o jego dłoń. Wsunęła mu rękę w bieliznę. Było mu niesamowicie przyjemnie. Daniel zamruczał, a jego oddech przyspieszył, przesunął rękę na jej pośladki. Jego język penetrował całe usta dziewczyny gwałtownie i namiętnie. Poczuł, jak ujmuje go przy nasadzie i ściska wprawnie, wyciągając się do niego. Wymacał dłonią swoje spodnie i wyciągnął z nich pospiesznie prezerwatywę. Przestało go obchodzić, że nie powinien tego robić. Dziewczyna była śliczna i cholernie go kręciła. Eliza odsunęła się nieco, by ściągnąć z niego bieliznę, lekko popchnęła go na plecy, pochylając się nad jego kroczem i patrząc na niego niemal drapieżnie. Chłopak uśmiechnął się do niej zaskoczony.
– Hm? – mruknęła pytająco, przesuwając powoli rękę w górę jego członka i liżąc lekko jądra chłopaka.
Daniel czuł jak mu z każdą chwilą twardnieje coraz bardziej. Westchnął głośno. Wiedział, że nie wytrzyma tego długo.
– Co piękna? – spojrzał na nią z uśmiechem.
– Jak myślisz? – zamruczała, przesuwając językiem w górę jego członka i masując lekko jądra.
– Myślę, że leciałaś na mnie od pierwszej sekundy – roześmiał się, wsuwając palce w jej włosy.
– Dobrze myślisz! – przygryzła lekko kawałek luźnej skórki i wzięła żołądź do ust, przesuwając po niej delikatnie językiem.
Daniel jęknął czując jej usta. Po trochu wsuwała go głębiej bawiąc się tak może z pięć minut, by w końcu wypuścić penisa i szybko zsunąć swoje majteczki. Chłopak pospiesznie założył prezerwatywę. Eliza uśmiechnęła się lekko, przygryzając dolną wargę i siadając mu okrakiem na klatce piersiowej. Poczuł jej słodki zapach. Jej cipka była gładziutko wygolona. Chłopak spojrzał na nią niepewnie z dołu. Jego penis dopraszał się o więcej.
– Nie chcesz już…? – przesunął dłoń na jej udo.
Zachichotała ze zdziwieniem.
– Chcę, ale jeszcze nie teraz. – dotknęła kciukiem jego warg.
– To uhm… czego teraz chcesz? – spytał z uśmiechem, trochę zażenowany tym, że pewnie powinien wiedzieć.
– Może mi poliżesz? – zasugerowała, przeciągając się nieznacznie.
Serce Daniela zabiło mocniej. Miał na to straszliwą ochotę. Położył ręce na jej biodrach podciągając ją wyżej. Oparła dłonie na poduszce wyginając się w łuk. Przesunął językiem po jej łechtaczce. Zaczął delikatnie lizać jej szparkę. Był podniecony do granic możliwości. Po kilku minutach ujęła go znowu w rękę, kocim ruchem przesuwając się nad jego członek. Daniel jęknął cicho, wypinając nieco biodra.
– Mm… tak…
Powoli się na niego opuściła, wzdychając cicho. Gdy całkiem usiadła na nim poczuł na skórze lepką wilgoć. Przesunął dłonie na jej uda, wzdychając. Eliza uśmiechnęła się z rozmarzeniem. Westchnęła, poruszając lekko biodrami, nie unosząc się, ale po prostu przesuwając je poziomo. Daniel jęknął całkiem głośno, zaskoczony, pieszcząc palcami jej uda i pośladki. Dziewczyna zrzuciła stanik i teraz jej niewielkie piersi podrygiwały przy każdym ruchu. Ujeżdżała go coraz szybciej, lekko dotykając się palcami między nogami. Była raczej cicha i jedynymi odgłosami, jakie z siebie wydawała, były przeciągłe westchnięcia. Chłopak przesunął jedną z dłoni na jej biust, poruszając biodrami w jej rytmie. Miał nadzieję, że sprawia jej przyjemność. Jego klatka piersiowa unosiła się i opadała równomiernie. W pewnym momencie jęknęła gardłowo, prężąc się i nieco mocniej drapiąc go paznokciami. Poczuł też nieco więcej wilgoci, ale dziewczyna po chwili jakby wróciła do siebie i znów przyspieszyła swoje ruchy, patrząc na niego namiętnie. Wtedy zaczął dopiero naprawdę czuć rosnące podniecenie. Przełknął ślinę, sam poruszając gwałtownie biodrami. Jeszcze chwilę trwało zanim doszedł z kilkoma głośnymi westchnięciami, przymknął oczy, oddychając ciężko. Eliza zsunęła się z jego członka i położyła na nim, całując lekko jego usta. Chłopak objął ją ramionami, całował powoli i leniwie.
– Jesteś głodny? Bo ja bardzo! – roześmiała się po chwili, cmokając go szybko.
– Mm… zjadłbym coś. – powiedział z uśmiechem.
– To może najpierw szybki prysznic, hm? – była pełna energii, może dziewczyny tak miały…
On właściwie miał ochotę iść spać najlepiej przytulony do niej, ewentualnie mógłby to powtórzyć jeszcze raz… Spojrzał na nią, starając się wykrzesać z siebie trochę energii.
– Mm, pewnie, zaraz…
Roześmiała się głośno.
– To ja zaraz wracam! – Zsunęła się z niego i nago weszła do łazienki.
Daniel uśmiechnął się, zagapiając się za nią. Boże jak to szybko się potoczyło… przymknął na chwilę oczy. Ani się obejrzał a była z powrotem, cała świeża i w skowronkach.
– Łazienka wolna – powiedziała, zakładając czyste czarne majteczki.
Daniel uśmiechnął się do niej, zwlekając z łóżka i drepcząc do łazienki, przeciągnął się i ziewnął. Miał nadzieję, że pójdą pod prysznic razem, ale uznał, że nie można mieć wszystkiego. Dopiero teraz zaczął się zastanawiać skąd u niej ta nagła zmiana.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Eliza odrobinę wytrzeźwiała. Wróciły do niej cały ból i rozpacz, ale jednocześnie pojawiła się też nadzieja. Może nic ich nie łączy? Może pożyczył aparat jakiemuś kumplowi? Cała rzeka wątpliwości zalała jej myśli. Szła pod rękę z Danielem praktycznie nie zwracając na niego uwagi. Chłopak też był dziwnie milczący. Czuła, że wykorzystała go podle, ale nie była w stanie o tym teraz myśleć. Wrócili do ekipy bawiącej się przy ognisku. Eliza postanowiła znaleźć Matta. Zobaczyła go już po chwili. Zatrzymała się jak wryta, ścisnęła mocno przedramię Daniela. Matt stał w towarzystwie uroczej szatynki, rozpoznała w niej dziewczynę ze zdjęć. Coś najwyraźniej ich bardzo rozbawiło. Selena wspięła się na palce i cmoknęła chłopaka w policzek. Eliza poczuła w sobie pustkę. Nic już nie miało znaczenia.
– Zabierz mnie stąd, proszę – szepnęła do Daniela.
– Yyy? – najwyraźniej wyrwała chłopaka z zadumy. – Dlaczego?
– Daniel, proszę cię – spojrzała na niego błagalnie.
Tamten tylko westchnął.
– Dobrze, ale po drodze opowiesz mi o co chodzi.
Skinęła głową. Poszli do samochodu. Daniel nie był pewien czy powinien prowadzić, ale tego dnia nie wypił zbyt dużo, najpierw nie był w nastroju, a potem wylądował z Eliza w łóżku. Teraz czuł się już zupełnie trzeźwy. Najwyżej dostanie mandat. Dziewczyna milczała dłuższą chwilę.
– Znasz tą całą Selenę? – zapytała.
– Nie za dobrze, w zeszłym roku dobierała się do Matta, ale dał jej kosza. Czemu pytasz?
– No to chyba nie do końca. Znalazłam u niego w aparacie jej nagie zdjęcia. Były z przedwczoraj… – skuliła się w fotelu, łzy spływały po jej policzkach – takie zdjęcia jakie mi robił – szepnęła, łkając.- Myślałam, że może pożyczył komuś aparat, ale jego kolega, ten rudy powiedział, że ona leci tylko na Matta, Seth nie zaprzeczył… a teraz, kiedy zobaczyłam ich razem – jej głos się załamał.
Daniel wjechał w jakaś leśną drogę. Zatrzymał samochód. Przytulił ją do siebie. Nie obchodziło go w tym momencie, że to z tego powodu się z nim przespała. Po prostu chciał, żeby przestała płakać. Miał ochotę wrócić tam i walnąć Matta, ale bardziej zależało mu na tym, żeby teraz zająć się dziewczyną.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Matt nigdzie nie mógł znaleźć Elizy. Wiele razy dzwonił na jej telefon, nikt nie odbierał. Zaczął się o nią martwić.
– Gdzie ta twoja niewiasta? – zapytała Selena. – Naprawdę chciałabym ją poznać.
– Też chciałbym to wiedzieć. Może jest z Danielem – przyszło mu do głowy – jego też nigdzie nie ma.
Selena roześmiała się rozbawiona.
– Zostawiasz ją samą z takim ciachem jak on? Nie jesteś o niego zazdrosny?
– O Daniela? – nie zrozumiał. – Dlaczego miałbym być o niego zazdrosny? Jest moim przyjacielem.
– Nie znasz życia Matti, jest słodki i taki niewinny, sama bym się chętnie nim zaopiekowała.
– Z tego co wiem jest wolny, ale chyba CV musisz składać do Elizy, to ona szuka mu dziewczyny.
Odszedł kawałek i wybrał numer Daniela. Chłopak odebrał dopiero po kilku długich sygnałach.
– Tak?
– Jest z tobą Eliza?
– Aha, ale raczej nie chce z tobą rozmawiać.
– Dlaczego? Coś się stało.
– Daj spokój – Daniel mówił rozwścieczonym głosem – jeszcze pytasz?
– Gdzie jesteście?
– Wracamy do domu. Sorry, muszę kończyć.
Matt usłyszał dźwięk zakończonego połączenia. Próbował zadzwonić jeszcze raz, ale wyglądało na to, że tamten wyłączył telefon. Przez cały wieczór szukał kogoś na tyle trzeźwego, żeby prowadzić samochód. Bez skutku. Wściekle uderzył pięścią w drzewo. Był skazany na zostanie tutaj do rana.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Eliza i Daniel weszli do mieszkania. Dziewczyna wyciągnęła torbę i zaczęła pakować swoje rzeczy.
– Przestań – chłopak zabrał jej torbę z ręki – to moje mieszkanie, nie chcę, żebyś się stąd wyprowadzała.
– Zostaw mnie, wracam do domu.
– Eliza… proszę cię, zostań.
– Nie mogę, musze to wszystko przemyśleć.
Nagle wtuliła się w niego jak dziecko i znów zaczęła płakać. Nie bardzo wiedział co zrobić. Delikatnie gładził jej włosy.
– Wszystko będzie dobrze – szepnął. – Zobaczysz, wszystko się ułoży.
Nie próbował jej więcej zatrzymywać. Pomógł jej spakować torbę i odwiózł dziewczynę do rodziny.
– Dziękuję – szepnęła na progu mieszkania.
– Nie chcesz mnie więcej widzieć? – spytał ze smutkiem w oczach.
– Skąd ten pomysł? Oczywiście, że chcę! Po prostu potrzebuję chwili samotności…
Uśmiechnął się wcale nie wesoło.
– Tak, jasne.
– Daniel… może spotkamy się jutro? Zadzwonisz do mnie?
– Ok., tylko włącz telefon…
Przytuliła się do niego mocno, pocałowała go w policzek i weszła do mieszkania.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
– Jak ty mogłeś jej to zrobić – warknął Daniel, kiedy następnego dnia rano przyjaciel wrócił do domu.
– Jej zrobić co? – Matt nie rozumiał, nie wiedział też w jaki sposób jego życie z pięknej bajki nagle zmieniło się w malowniczy koszmar.
– Jeżeli wolisz Selenę, to trzeba było najpierw ją zostawić! Jeżeli planowałeś tylko ją zdradzić, to mogłeś się z tym przynajmniej lepiej ukrywać! – Daniel był naprawdę wściekły.
– Hmm? Selenę? – Matt się zupełnie pogubił.
– Eliza znalazła jej nagie zdjęcia w twoim aparacie, erotyczne zdjęcia – syknął Daniel. Matt jęknął opadając na kanapę. – Potem porozmawiała z twoimi kolegami, dowiedziała się, że Selena leci na ciebie no a na koniec widziała jak flirtujecie przy ognisku.
– Potem ci wszystko wytłumaczę – rzucił chłopak zrywając się z kanapy – muszę porozmawiać z Seleną – dodał po czym wybiegł z domu.
Daniel powiódł za nim wrogim spojrzeniem. Miał ochotę go walnąć. Jak on mógł w ten sposób potraktować Elizę. Zastanawiał się, co teraz powinien zrobić.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Uroczyste rozdanie świadectw skończyło się w szkole koło drugiej. Kiedy Eliza wychodziła z budynku przejechał koło niej sportowy czerwony samochód. Wysiadła z niego piękna szatynka. Dziewczyna natychmiast ją rozpoznała. Patrzyła na nią osłupiała.
– Wsiadaj – usłyszała.
– Hmm? Dlaczego? – spytała zaskoczona.
– Bo cokolwiek ci powiem i tak mi nie uwierzysz, lepiej będzie jak ci pokażę.
– W co niby mam wierzyć?
Eliza nie chciała nigdzie z nią jechać, nie chciała nawet z nią rozmawiać.
– Po prostu wsiądź – westchnęła tamta.
Dziewczyna posłuchała, niechętnie wsiadła do samochodu. Dojechały w milczeniu na Stare Miasto. Selena wysiadła z auta, Eliza też. Szatynka zaprowadziła ją do ładnego, urządzonego w pastelowych kolorach mieszkania. Dziewczyna nie była ciekawa, co tamta chce jej pokazać, właściwie było jej już wszystko jedno. Może chciała się po prostu nad nią pastwić? Co za różnica.
– Siadaj – wskazała jej kremową kanapę przed telewizorem. Eliza niechętnie usiadła na brzegu.
Selena włączyła telewizor. Była do niego podłączona niewielka kamera. Zobaczyła film, był kręcony z jednej perspektywy, jakby kamera stała na jakimś statywie. Było na nim dokładnie to samo co na zdjęciach, więc jednak chciała się nad nią pastwić? Szatynka na filmie wyprężyła się zalotnie.
– Chodź tu do mnie – mruknęła uwodzicielskim tonem – chociaż jednego buziaka.
W tle usłyszała śmiech Matta. Jej wnętrze przeszył sopel lodu.
– Daj spokój – odezwał się jego głos – nic z tych rzeczy. Nigdy z tobą nie spałem i nigdy nie będę.
– No chodź, proszę, nie będziesz żałował.
– Selena, przestań – tym razem ton był ostrzejszy – mojej dziewczynie by się to nie spodobało. Rozmawialiśmy o tym. Wiesz, że nie chciałem się zgodzić na tą sesję.
– Ale… – buzia szatynki wygięła się w uroczą podkówkę.
– Żadnego „ale” – tym razem było to już warknięcie – igrasz z moją cierpliwością.
Szatynka włożyła na siebie czerwony jedwabny szlafroczek i urażona wyszła z pokoju. Kamera zaczęła śnieżyć. Eliza wpatrywała się w dziewczynę, nie bardzo rozumiejąc. Selena westchnęła.
– Miesiącami błagałam go o tą sesję. Bałam się fotografa, który będzie chciał mnie skrzywdzić, a potrzebowałam nowego port folio. W końcu się zgodził, nie wiem dlaczego.
– Jesteś modelką? – spytała głupio.
– Tak, chcę reklamować ubrania i zabawki erotyczne. Sporo za to płacą. Nie chciałam między wami namieszać… Naprawdę lubię Mattiego.
Elizie dalej nie podobało się to, że fotografował Selenę, ale zobaczyła jakiś promyczek nadziei przedostający się przez czarny mur rozpaczy.
– Kazałam mu być na Podzamczu. Daj mu szansę się wytłumaczyć. Potem rób jak uważasz. Jeżeli chcesz mogę cię podwieźć…
– Nie, dzięki – odparła Eliza, odrobinę skołowana. – Pójdę już – rzuciła i wyszła z mieszkania.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Matt od godziny czekał na Podzamczu. Nie mógł usiedzieć w jednym miejscu. Cholerna Selena! Gdyby nie ona i ta jej durna sesja… Z daleka zobaczył Elizę. Odetchnął z ulga. Dziewczyna podeszła do niego niespiesznie, patrząc w ziemię. Zatrzymała się parę kroków przed nim.
– Eliza…
Spojrzała na niego smutno.
– Wiem, że mnie nie zdradziłeś – powiedziała cicho – ale nie wiem czemu fotografowałeś tą dziewczynę. Nie mam pojęcia co o tym myśleć…
– Dosyć dużo mi za to zapłaciła – powiedział wzdychając.
– Czemu mi o tym nie powiedziałeś? Nie możesz przede mną mieć tego typu tajemnic… Skoro uważasz, że nie robiłeś nic złego to czemu nie powiedziałeś?
– Ja… – chłopak zmieszał się odrobinę.
W końcu sięgnął do plecaka i wyjął z niego podłużną kopertę. Podał dziewczynie. Popatrzyła na niego nie rozumiejąc. Otworzyła kopertę. W środku były dwa bilety lotnicze do Paryża na 14 sierpnia, jeden na nią, drugi na Matta. Jej urodziny! Nogi się prawie pod nią ugięły.
– Matt…
– Przepraszam – szepnął – chciałem, ci zrobić niespodziankę. Nie powinienem był…
Nie dała mu dokończyć. Przytuliła się do niego całą sobą, obejmując go przy tym w pasie. Delikatnie otoczył ją ramionami.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
– Na pewno już wszystko w porządku? – zapytał Matt po raz setny.
– Kocham cię – powiedziała przytulając się do niego.
Wróciła do mieszkania. Ku radości kuzynek zabrała swoje rzeczy, żeby z powrotem mieszkać z Mattem i Danielem. Przez wakacje będą miały pokój tylko dla siebie.
– Jesteś pewna, że mam iść do pracy?
– Tak, jestem pewna – to też powiedziała tego dnia po raz niewiadomo który.
Chłopak westchnął.
– Dobrze, w razie czego dzwoń do mnie. Bałem się, że cię straciłem na dobre…
Pocałowała go delikatnie w usta. Niechętnie wstał z kanapy, cały czas oglądając się na nią. Bardzo niezadowolony wyszedł z domu.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
– W bajce znowu wszystko pięknie? Happily Ever After? – usłyszała ironiczny głos Daniela.
Chłopak wyszedł ze swojego pokoju, kiedy Matt zniknął za drzwiami. Stał wpatrując się w nią niechętnym wzrokiem. Teraz dopiero przypomniała sobie o jego istnieniu. To co mu zrobiła, jak go wykorzystała… a do tego zdradziła Matta. Jęknęła cicho.
– Nie jestem już ci potrzebny prawda? – spytał uśmiechając się smuto, w sumie nawet nie oczekiwał od dziewczyny odpowiedzi.
– Danielu! Zawsze jesteś mi potrzebny. Chodź tutaj – wskazała miejsce obok siebie na kanapie. – Nie zamierzam z tobą dyskutować na stojąco.
Chłopak posłusznie usiadł obok niej. Oparł się i zamknął oczy.
– Wiedziałem, że to zbyt piękne, żeby miało być prawdziwie – wbrew pozorom mówiąc to wcale nie myślał o zerwaniu Elizy z Mattem.
Przytuliła się do niego, sama nie wiedząc co nią kieruje pocałowała go w usta. Spojrzał na nią niepewnie. Delikatnie pogładziła dłonią jego szorstki policzek.
– Daniel, ja nie wiem co mam robić – powiedziała – Kocham go, ale ciebie też kocham… – dodała bardzo cicho.
Przytulił ją do siebie mocno. Dłuższą chwilę milczał.
– Na razie nic nie rób – powiedział w końcu. – Niech będzie tak jak jest.
– To znaczy? – spytała niepewna.
– To znaczy, że będę twoją słodką tajemnicą, a z czasem wszystko się ułoży.
Nie był tego wcale taki pewien, bo jedyne „ułoży” dla niego wiązało się z pozbyciem się Matta. Nie chciał naciskać dziewczyny, po pierwsze miał dosyć patrzenia jak cierpi, a po drugie, był prawie pewien, że gdyby musiała wybierać, nie wybrałaby jego.