Rozdział 7 – Chabrowa Róża
by Vicky~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Rozdział VII
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Daniel długo nie wracał do domu. Eliza zaczynała się martwić. Po jej chorobie sytuacja między nimi się odrobinę poprawiła, a w każdym razie Matt nie chciał się już wyprowadzać z mieszkania. Mimo wszystko dziewczyna unikała zostawania sam na sam z Danielem. Nie chciała krzywdzić Matta. Nie potrafiła się jednak powstrzymać od ukradkowych spojrzeń, muśnięć dłoni i tego typu niewinnych gestów. Obydwoje nie potrafili. Najbardziej chciała się do niego zwyczajnie przytulić, ale tego też się bała. Chwilami zastanawiała się czy rzeczywiście nie lepiej byłoby się wyprowadzić.
Matt szykował się do pracy. Nagle rozległ się dzwonek w jego komórce, po nim nastąpiła krótka rozmowa. Chłopak wyszedł z sypialni pobladły na twarzy.
– Dzwonili ze szpitala… coś się stało Danielowi… jest nieprzytomny… miał mnie wpisanego w telefonie jako kontakt w razie nagłych wypadków. Ubierz się, pojedziemy tam.
Dziewczyna wpatrywała się w niego przerażona. Chwyciła bluzę i zaczęła wkładać buty. Wyszli z domu.
– Zadzwonię do pracy powiedzieć, że nie przyjdę – stwierdził, kiedy znaleźli się pod szpitalem.
– Nie będziesz miał przez to problemów?
– Pewnie będę…
– Więc jedź, dam sobie radę, przyjdziesz tu rano.
Westchnął.
– Pewnie masz rację – przytulił ją delikatnie. – W razie czego dzwoń do mnie.
Odjechał, kiedy zniknęła w drzwiach szpitala.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
W dyżurce na OIOM’ie siedziała mocno znudzona pielęgniarka. Było już po dwudziestej, więc pewnie miała spędzić tu całą noc.
– Informacji możemy udzielać tylko rodzinie, czy jest pani rodziną?
– Jestem jego narzeczoną – wymyśliła na poczekaniu Eliza – czy to się liczy? Co mu jest?
– Pan Maes musiał przejść operację i zostanie w szpitalu przez kilka dni. Szczegółów udzieli lekarz. – Powiedziała kobieta, obojętnym tonem, wskazując dziewczynie drzwi.
– Dziękuję – odpowiedziała po prostu i poszła we wskazanym kierunku.
Na rozmowę z lekarzem czekała dłuższą chwilę. Dowiedziała się, że Daniel został pobity. W wyniku pobicia doznał licznych obrażeń wewnętrznych. Jego stan lekarz określił jako ciężki. Chłopak znalazł się na stole operacyjnym. Teraz spał. Prosto z gabinetu lekarskiego udała się do sali po zabiegowej. Pielęgniarka wpuściła ją tylko na krótką chwilę, obiecując, że jak tylko się obudzi przeniosą go do normalnego pokoju, gdzie będzie mogła siedzieć ile chce. Zabrała ze sobą plecak chłopaka i usiadła na korytarzu podwijając pod siebie nogi. Ukryła twarz w dłoniach. Czemu wszystko musiało się tak psuć? Po dłuższej chwili zadzwoniła do Matta. Powiedziała mu co się stało. Chłopak się wyraźnie zaniepokoił. Obiecał, że przyjedzie do niej rano.
Eliza z nudów otworzyła plecak Daniela. Miała nadzieję, że znajdzie tam jakąś książkę. W środku był jego telefon. Uznała, że dobrym pomysłem byłoby zadzwonić do jego rodziców. Wybrała numer mamy Daniela. Przedstawiła się grzecznie i opowiedziała co się stało. Kobieta oznajmiła, że będą w szpitalu tak szybko, jak się da.
Po około dwóch godzinach Eliza zobaczyła elegancko ubraną kobietę i na oko może szesnastoletnią dziewczynę. Obydwie wyglądały na dość zaaferowane. Dama natychmiast zaczęła doniosłym głosem wykłócać się o coś z pielęgniarką. Dziewczyna podeszłą do siedzącej w poczekalni Elizy. Była szczupła i bardzo blada, co jeszcze bardziej podkreślały jej proste pofarbowane na czarno włosy. Miała niesamowite zielone oczy, upodabniało ją to odrobinę do niesfornego kociaka.
– Hej – zagadnęła – to ty jesteś dziewczyną mojego brata?
Eliza nie była pewna co odpowiedzieć, w końcu tak nakłamała pielęgniarką, a nie chciała zostać stąd wyrzucona.
– Mieszkam z nim – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
– Eliza, prawda? – dziewczyna entuzjastycznie rzuciła się jej na szyję, co odrobinę zdumiało Elizę. – Daniel opowiadał mi o tobie. Jestem Ola.
Czemu miałby komuś o niej opowiadać? Zwłaszcza rodzinie… nie zdążyła się jednak nad tym głębiej zastanowić bo elegancka kobieta podeszła do nich dystyngowanym krokiem.
– Mamo, to jest Eliza, dziewczyna Daniela – przedstawiła ją Ola.
– Ja właściwie… – zaczęła Eliza.
– Och miło mi cię wreszcie poznać – zaszczebiotała tamta przerywając dziewczynie, w jej głośnie brzmiał wyraźny zarzut. – Jestem Nikola Maes.
Eliza niepewnie uścisnęła jej rękę. Kobieta wyglądała jakby bardzo siliła się na to, żeby być uprzejmą. Zabrała córkę i pojechały do hotelu. Dziewczyna znów została sama.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Daniel leżał na szpitalnym łóżku. Był w osobnej sali, najwyraźniej jego matka działała skutecznie. Chłopak był podłączony do kroplówki, w oczy rzucało się to, że miał zszywaną brew, jednak po za tym nie wyglądał najgorzej. Eliza uśmiechnęła się do niego i usiadła bez skrępowania na brzegu łóżka. O nic nie pytała, wiedziała, że jeżeli będzie chciał jej powiedzieć, po prostu to zrobi.
– Cześć – powiedział do niej lekko przymulonym głosem.
– Mam twój plecak – oznajmiła – i przyniosłam ci wodę.
Postawiła butelkę na nocnej szafce. Uśmiechnął się do niej blado.
– Dzięki.
– Martwiłam się o ciebie.
– Tak? Nie było widać, myślałem, że bawi cię ignorowanie mnie.
– Przestań – powiedziała cicho – wiesz, że to nie prawda.
– Taak, po prostu on jest dla ciebie ważniejszy – powiedział z sarkazmem w głosie.
– Daniel, proszę…
– Nie ważne, przepraszam. Cieszę się, że przyszłaś do mnie.
Położyła się obok niego przytulając się do boku chłopaka. Objął ją ramieniem.
– Nie wiem co robić – wyszeptała cicho. – Wszystko jest nie tak.
Westchnął.
– Teraz jest dobrze. Przynajmniej dopóki sobie nie pójdziesz.
Uśmiechnęła się do niego delikatnie i cmoknęła chłopaka w policzek.
– Przykryć cię kocem? – zapytała. – Jest cholernie gorąco, a ty pod tą kołdrą.
– Byłbym wdzięczny.
Wstała i podniosła z krzesła koc. Odsunęła kołdrę, okrywającą Daniela, składając ją starannie w nogach łóżka. Chłopak był posiniaczony, a na boku miał spory opatrunek. Nie miał na sobie ubrania. Nie mogła powstrzymać śmiechu, kiedy zobaczyła, że jego członek zesztywniał.
– No co? – zapytał.
– Czy ty zawsze i wszędzie możesz?
– Yhh właściwie to tak, przynajmniej kiedy jesteś przy mnie.
Dziewczyna zerknęła na drzwi, były zamknięte. Uznała, ze w razie czego zdąży go przykryć, gdyby ktoś miał wejść. Położyła się przy nim ponownie, nie okrywając go jednak. Koc odłożyła obok. Przesunęła rękę na jego sterczący penis. Mruknął cicho. Jego członek we wzwodzie był bardzo imponującej wielkości. Szeroki, a nad nim znajdowała się spora kępka jasnych włosów. Eliza schodziła coraz niżej zostawiając po sobie ślady ukąszeń i wilgotnych pocałunków. Daniel drgnął, kiedy poczuł na swoich jądrach szczupłe dłonie Elizy. Ostrożnie zebrała jego krocze dłonią, lekko je uciskając, a sama zanurkowała pomiędzy jego nogi i zaczęła całować wewnętrzną stronę ud chłopaka. Daniel jęknął przymykając oczy i odchylając głowę. O tak, było mu bardzo dobrze. Usta dziewczyny wydawały się coraz bardziej niecierpliwe. Eliza ostrożnie lizała mosznę, jednocześnie co jakiś czas przesuwając dłoń w górę i w dół jego członka. Nagle wzięła jedno z jego jąder do ust i zaczęła je delikatnie ssać. Chłopak aż podskoczył. Kiedy dziewczyna podniosła głowę miała na ustach pełen satysfakcji uśmiech.
– Patrz na mnie… – powiedziała.
Nie spuszczając z niego wzroku, polizała jego męskość od samej nasady aż po czubek, który zaczęła pieścić okrężnymi ruchami języka. Blondyn zagapił się na nią jak zahipnotyzowany. Usta Elizy przy jego penisie niesamowicie go podniecały. Znowu kilka razy gwałtownie poruszyła ręką, a potem zaczęła go całować, raz za razem w absolutnie przypadkowych miejscach. W końcu Eliza uniosła się, zagarnęła włosy za uszy i wpatrując się Danielowi w oczy zaczęła powoli opuszczać twarz, wsuwając sobie jego członek w usta, z racji jego grubości powoli, centymetr po centymetrze. Daniel mógł wyraźnie wyczuć, jak jego żołądź prześlizguje się po podniebieniu dziewczyny, a potem zanurza się głębiej. Niemal krzyknął głośno od tego niesamowitego wrażenia, a jego klatka piersiowa momentalnie zaczęła się szybciej poruszać.
– O boże, tak! – nie przestawał się gapić, próbując sięgnąć dłonią do włosów Elizy.
Zachęcona tym entuzjazmem dziewczyna kilkakrotnie poruszyła głową, by potem wygiąć mocno szyję i wsunąć go jeszcze bardziej w siebie. W pewnym momencie omal się nie udławiła, ale nie przestawała zadowolona z tego, jak reaguje Daniel. Chłopak nie był w stanie tego wytrzymać dużo dłużej. Było mu tak dobrze. Doszedł z przeciągłym jękiem, wyginając nieświadomie biodra. Skończył dziewczynie w ustach. Oddychał ciężko. Eliza zlizała z mięknącego członka resztę spermy, wyjęła z ust włosek, który w międzyczasie się tam zaplątał i przytuliła policzek do brzucha wycieńczonego Daniela. Chłopak nadal oddychał ciężko. Wsunął palce we włosy Elizy, głaszcząc ją delikatnie. Nie miał siły otworzyć oczu.
– Podobało się? – spytała nieśmiało.
– O tak… – wyrzucił z siebie z wydechem, uśmiechając się szeroko z pełną satysfakcją. – Chodź wyżej – zamruczał.
Spojrzała na niego niepewnie.
– Mm? – Pociągnął ją delikatnie za ramię.
Eliza podsunęła się wyżej, przytulając do niego. Daniel objął ją ramieniem. Przykryła go kocem.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Chwilę później w drzwiach stanęła Pani Maes wraz z Olą. Eliza gwałtownie usiadła speszona ich przyjściem. Poczuła, że się rumieni. Kobieta udała, że niczego nie zauważyła. Dziewczyna chciała wyjść, ale Daniel chwycił ją za rękę.
– Zostań, proszę – powiedział ledwo dosłyszalnym szeptem.
Eliza przesiadła się z łóżka na jedno z krzeseł. Czuła się nieswojo, chciała się schować jak najbardziej w kącie. Pocieszała się tym, że niedługo przyjdzie Matt, który wpadł do szpitala rano, wmusił w nią śniadanie i wrócił do domu odsypiać nocną pracę. Kiedy tak o nim myślała chłopak właśnie pojawił się w drzwiach. Matka Daniela wytrzeszczyła na niego oczy.
– Co on tu robi? – syknęła nieprzyjaźnie. – Wyraźnie powiedziałam ci, że nie życzę sobie żebyś zadawał się z takimi ludźmi! – zwróciła się do syna.
Matt zorientowawszy się w sytuacji skinął tylko głową Danielowi i wyszedł na korytarz. Eliza przeprosiła i wymknęła się za nim. Stał z boku oparty o ścianę. Dziewczyna natychmiast przytuliła się do niego całą sobą. Schowała twarz w jego koszuli. Objął ją delikatnie.
– Wszystko w porządku? – spytał.
– Nie wiem – odpowiedziała szczerze – właściwie to ostatnio wszystko jest nie tak. Czemu jego matka tak cię nie lubi?
– Właściwie to nie wiem do końca. Kiedyś u niego byłem, nie spodobało im się to, że mieszkamy razem. Pewnie myśli, że na nim żeruję. Taka niechęć od pierwszego wejrzenia. – Uśmiechnął się do niej łagodnie odsuwając od siebie odrobinę, ale nie przestając jej obejmować. – W ogóle czemu podałaś się za jego narzeczoną?
– Nie chcieli mnie wpuścić, powiedzieli, że informacji udzielają tylko rodzinie.
Roześmiał się.
– No tak. Głupie przepisy.
– Najgorzej, że jego rodzina myśli teraz, że jestem jego dziewczyną, a on wcale nie chce ich wyprowadzać z błędu – westchnęła.
– Nie dziwię mu się. Też bym nie chciał. No, ale póki co moją jedyną rodziną jesteście ty i Daniel – zażartował, ale Elizie wcale nie wydało się to szczególnie zabawne.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Eliza nie pytała co dokładnie stało się Danielowi, słyszała jak rozmawiał o tym z Mattem, ale kiedy tylko weszła natychmiast umilkli. Najwyraźniej nie chcieli, żeby była w to zamieszana, a ona nie zamierzała się dopytywać. Była teraz znacznie spokojniejsza, lekaż powiedział, że z chłopakiem będzie wszystko w porządku i tylko ma się przez kilka tygodni za bardzo nie nadwyrężać. W szpitalu Daniel spędził prawie tydzień. Cała trójka odetchnęła z ulgą po wyjeździe jego matki. Jedno tylko tak naprawdę pocieszało Elizę, przyjaciele znów ze sobą normalnie rozmawiali, a ona, przynajmniej jak na razie nie musiała ignorować Daniela. Nie wiedziała co będzie dalej, ale rodziła się w niej coraz większa nadzieja, że jakoś to wszystko się ułoży.