Rozdział 11 – Włoskie lato bez planu
by VickyCzuję się jak przeklęta idiotka. Nie mam pojęcia, dlaczego mu zaufałam. Pieprzony dupek! Do oczu napływają mi niechciane łzy. Serce rozpada się na drobne kawałki. Matteo idzie deptakiem przy plaży, trzymając na rękach niespełna roczne dziecko. Obok niego, pchając pusty wózek, idzie prześliczna, ciemnowłosa dziewczyna. Mówi coś, uśmiechając się do niego. Starałam się nie wierzyć w plotki na jego temat, ale teraz miałam czarno na białym dowód na to, że były prawdziwe i wcale nie pomagało, że nie byłam pierwszą naiwną.
W końcu staje się nieuniknione i chłopak mnie dostrzega. Jestem pewna, że mnie zignoruje, udając, że mnie nie zna. On jednak rzuca kilka słów, a potem przekazuje dziecko dziewczynie. Podchodzi do mnie pewnym krokiem, a ja nie mogę się ruszyć, zupełnie, jakbym zapadła się w ziemię. Czego on ode mnie jeszcze chce? Czy mam zapewnić matkę jego dziecka, że nic mnie z nim nie łączy? Przeklęty egoista! Ze wszystkich sił staram się, żeby nie dać mu tej satysfakcji i się nie rozpłakać.
– Chodź ze mną – zaczyna bez żadnych tłumaczeń, bierze mnie za rękę i prowadzi w kierunku dziewczyny, a ja czuję, jak urzeczywistniają się moje najgorsze koszmary.
Gdy wreszcie zbieram w sobie dość odwagi, by podnieść wzrok, widzę przed sobą szeroko uśmiechniętą twarz nieznajomej.
– Czy to ta dziewczyna, o której ciągle mi ostatnio opowiadasz? – pyta radośnie, a ja mimo że rozumiem słowa, to zupełnie umyka mi ich sens.
Matteo przytakuje. Jest z siebie wyraźnie zadowolony.
– To Nikki – obejmuje mnie ramieniem, a ja nie mam siły nawet na to, żeby go od siebie odtrącić. – Nikki, poznaj moją siostrę, Isabellę i siostrzeńca Alessandra.
– Siostrę? – pytam głupio.
– Mhm – potwierdza chłopak – mówiłem ci przecież, że mam siostrę.
Fala ulgi, która mnie zalewa jest nie do opisania.
– Mówiłeś, że jest młodsza – przypominam.
Krzywi się nieznacznie.
– Bella ma osiemnaście lat – wyjaśnia.
– Och – patrzę na nią niedowierzająco i uświadamiam sobie, jak niemiło mogło to zabrzmieć. – Wyglądasz bardzo dorośle – zwracam się do niej przepraszająco.
– Nie przejmuj się mną – uśmiecha się do mnie uroczo. – Nie czuję się urażona. Ludzie ciągle plotkują i krzywo na mnie patrzą, dlatego nakładam makijaż, który dodaje mi parę lat – tłumaczy. – Matteo też się przeze mnie obrywa, dlatego cieszę się, że miałyśmy okazję się poznać, zanim dotarły do ciebie durne plotki.
Siadamy razem w kawiarni przy plaży. Bella wkłada malucha do wózka i zaczyna go powoli kołysać. Rozmawiamy, a z rozmowy wynika, że dziewczyna w tym roku wraca do szkoły i mimo że jest starsza, to powtarza rok i prawdopodobnie będziemy w tej samej klasie. Cieszy mnie ta wiadomość. Czuję, że ją polubię.
Matteo przynosi nam duże porcje lodów, doskonale pamiętając, które mi ostatnio smakowały. Gdy kończymy jeść, zapraszają mnie do siebie, a Bella bardzo nalega, żebym do nich wpadła, dlatego w końcu się godzę. Ich mieszkanie jest niedaleko. Zajmują dwie niewielkie sypialnie i połączony z kuchnią, przytulny salon.
Dziewczyna jest znacznie bardziej wylewna od zamkniętego w sobie Matteo, dlatego szybko poznaję ich historię. Gdy zdecydowała się nie usuwać ciąży, rodzice wyrzucili ją z domu, a ojciec dziecka się od niej odwrócił. Tylko brat postanowił się nią zaopiekować, przez co miała ogromne wyrzuty sumienia. Cieszę się, że źle go oceniłam, ale i tak w dalszym ciągu pozostaję nieufna.
Gdy Bella idzie uśpić dziecko, Matteo zaprasza mnie do swojego pokoju. Jest w nim całkiem przytulnie, królują odcienie ciemnego niebieskiego, a wszędzie, gdzie tylko się mieszczą, leżą lub stoją stosy książek.
Niepewnie siadam na jego łóżku, a on zbyt szybko znajduje się blisko mnie. Mój oddech przyspiesza. Chłopak dotyka moich włosów, a ja wpatruję się w niego jak urzeczona. Gdy mnie całuje, cały świat przestaje dla mnie istnieć. Jego dłonie błądzą po moim ciele. Zdejmuje ze mnie koszulkę i odrzuca ją na podłogę, po czym to samo robi ze swoją. Przewraca mnie na łóżko, nie przestając całować. Leżę na plecach, a on jest nade mną. Wplatam palce w jego gęste włosy, odwzajemniając namiętne pocałunki.
Przytomnieję dopiero, kiedy Matteo zaczyna rozpinać moje szorty. Ile dziewczyn leżało już na tym łóżku? Nie zamierzam być jedną z nich! Odpycham go od siebie stanowczo, a on patrzy na mnie nic nie rozumiejącym wzrokiem. Wstaję z łóżka i podnoszę z podłogi swoją koszulkę, szybko ją na siebie wciągając.
– Muszę już iść – mówię nieznoszącym sprzeciwu tonem. – Pożegnaj proszę ode mnie Bellę.
– Coś się stało? – pyta zaniepokojony.
– Nie, nic – kłamię.
– Zobaczymy się później? – prosi.
– Zadzwonię do ciebie – wiem, że to kolejne kłamstwo, ale tak jest znacznie łatwiej uciec.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Minęło kilka dni, a ja wciąż ignoruję jego telefony i smsy. Staram się wyrzucić go z głowy. Praktycznie nie wychodzę z domu. Przynajmniej wieczory spędzam z Lucą, który, wygląda na to, całkiem lubi ze mną grać na konsoli.
W końcu jednak mam dość siedzenia w domu i wybieram się na spacer po plaży. Dziwię się, widząc SMSa z nieznanego numeru. Okazuje się, że to Bella, która bardzo chciałaby się ze mną spotkać, obiecuje, że nie zabierze ze sobą brata. Godzę się, choć jestem pełna obaw. Jest tak pozytywną osobą, że po prostu nie potrafię jej odmówić.
Umawiamy się na plaży. Bella siada koło mnie na piasku.
– Porozmawiasz ze mną? – pyta niepewnie.
– Jasne – uśmiecham się do niej łagodnie.
To nie o niej chcę teraz zapomnieć.
– Co mój głupi brat zrobił nie tak? – chce wiedzieć.
– A co ci powiedział? – pytam niechętnie, nie chcąc jej zbywać.
– Myśli, że chodzi o Lucę, że to jego ostatecznie wybrałaś – szepcze. – Ale ja w to nie wierzę – dodaje twardo. – Widziałam, jak na siebie patrzyliście i jestem pewna, że to on coś schrzanił.
– Nie umawiam się z Lucą i nigdy tego nie planowałam – przyznaję jej rację. – Jesteśmy przyjaciółmi, a od ślubu naszych rodziców także rodzeństwem – dodaję twardo.
– Więc dlaczego go zostawiłaś? – nie przestaje być dociekliwa.
Wiem, że go kocha i ślepo w niego wierzy, więc nie chcę jej mówić ani tego, jak paskudnie traktował dziewczyny, ani tego, że zauroczył się mną tylko dlatego, że stanowiłam dla niego wyzwane.
– Nie miałam ochoty na to, czego on chce – wyznaję.
– Masz na myśli seks? – pyta otwarcie Bella.
– Mhm – przytakuję. – Nie chciałam być kolejną z jego łóżkowych przygód.
– Przygód? – dziwi się Bella. – Nigdy wcześniej nie opowiadał mi o żadnej dziewczynie, a przez prawie cały ostatni miesiąc mówił tylko o tobie. Nie potrafił skupić się na niczym innym. Jesteś też jedyną dziewczyną, jaką kiedykolwiek mi przedstawił – dodaje.
– Nigdy żadnej do was nie przyprowadzał? – jestem zdziwiona, ale wciąż ciężko mi w to uwierzyć.
Bella przecząco kręci głową. Niechętnie sięgam po telefon i pokazuję jej filmik, na którym Matteo całuje się z Paolą.
– Zdradził cię? – nie rozumie dziewczyna.
– Nie – odpowiadam jej stanowczo. – To było zanim zaczęliśmy się umawiać, ale ona wtedy umawiała się z Lucą – wyjaśniam. – Poznaliśmy się, bo podszedł do mnie i zabronił mi mówić o tym Luce.
– Och – wzdycha Bella, kładąc głowę na moim ramieniu, a ja jej na to pozwalam. – Tęsknisz za nim? – pyta cichutko.
– Jak cholera – przyznaję niechętnie. – Ale cokolwiek by się nie działo i tak możemy być przyjaciółkami – obiecuję.
Bella bierze mnie za rękę i ściska moją dłoń, jakby chciała mi coś obiecać bez używania słów. Siedzimy tak chwilę w ciszy, patrząc na morze, które wygląda dokładnie tak samo jak zawsze, zupełnie obojętne na to, jak bardzo wszystko we mnie jest poplątane. I chyba właśnie wtedy dociera do mnie, że cokolwiek wydarzy się dalej, nic nie będzie już tak proste, jak na początku tego włoskiego lata.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Nie jestem nawet zdziwiona, gdy widzę czekającego na mnie Matteo. Stoi kilka metrów dalej, oparty o barierkę przy zejściu na plażę, jakby dokładnie wiedział, że tędy będę przechodziła. Serce przyspiesza mi wbrew rozsądkowi, a w brzuchu pojawia się znajoma, przyjemna ekscytacja.
– Proszę, porozmawiaj ze mną – zagradza mi drogę.
W jego spojrzeniu jest taka desperacja, że kiwam głową.
– Na plaży? – pytam, a on się zgadza.
Siadamy na piasku w pewnym oddaleniu od siebie. Niemal fizycznie czuję panujące między nami napięcie. Chłopak wpatruje się we mnie intensywnie, a ja znów tonę w jego niebieskich oczach.
– Kocham cię Nikki – wyznaje, a jego wyznanie to dla mnie prawdziwy nokaut. – Pozwól mi proszę naprawić to, co schrzaniłem. Chciałem odpuścić, bo myślałem, że jesteś teraz z Lucą i że jesteście razem szczęśliwi, ale Bella powiedziała, że to nieprawda.
Jestem zła na niego i jego wyznanie. Tak bardzo zła, że jeżeli przestanę głęboko oddychać, to zacznę się trząść.
– Dlaczego akurat ja? – warczę. – Masz dziewczyn na pęczki. Chociażby Paola jest teraz wolna – przypominam mu.
Chłopak wzdycha.
– Przecież już przy naszym pierwszym spotkaniu mówiłem ci, że nie jestem nią zainteresowany.
– To co robiłeś, tego nie potwierdzało – wytykam mu brutalnie.
– Wiedziałem, że jest dziewczyną Lucy, ale i tak ciągle za mną chodziła. Całowałem się z nią wtedy, bo miałem nadzieję, że będzie miała wyrzuty sumienia, będzie chciała jakoś wynagrodzić to Luce i wreszcie przestanie mnie nękać.
– Pokrętna logika – uświadamiam sobie, że znowu na niego warczę.
– Ostatnią dziewczynę miałem w liceum, ponad półtora roku temu, zanim wyprowadziłem się z domu – wyznaje – i nie był to poważny związek. Po prostu chodziliśmy razem na imprezy. Nikki, nigdy nawet w nikim nie byłem zakochany, jesteś pierwszą osobą, do której coś takiego czuję, na której tak bardzo mi zależy – jego głos lekko się załamuje. – Proszę, powiedz mi, co mam zrobić, żebyś mi wybaczyła?
Nie chcę go słuchać. Nie chcę pozwolić, żeby mnie zranił. Próbuję wstać, ale mi na to nie pozwala. Przytrzymuje mnie w miejscu i przyciąga do siebie stanowczo. Przytula, zamykając w swoich ramionach.
– Nie pomagasz sobie – odzywam się do niego wściekłym głosem.
Nic sobie z tego nie robi.
– Powiedz mi – prosi ponownie.
Przymykam oczy, ale w końcu się poddaję.
– To małe miasteczko – wyjaśniam. – Z iloma dziewczynami tu spałeś? Kilka? Kilkanaście? Jak często będziemy na nie wpadali? – pytam.
Odsuwa mnie od siebie delikatnie i przygląda mi się zaskoczony.
– Zerwałaś ze mną, bo słuchasz plotek? – pyta zażenowany. – Musiałaś wiele razy słyszeć, że Alessandro jest moim synem, ale nigdy o to nie zapytałaś, więc automatycznie uznałem, że nie wierzysz w plotki.
Moje serce bije jak oszalałe, a ja czuję się okropnie głupio. Nie chcę mu mówić, że w te plotki również wierzyłam i po prostu nie przeszkadzałoby mi, gdyby naprawdę miał syna, ale nie był już w związku z jego matką.
– Matteo, ja… – nie mam pojęcia, co mogę mu powiedzieć, żeby nie zrobić z siebie jeszcze większej kretynki.
Chłopak odwraca ode mnie wzrok i wstaje z piasku.
– Rozumiem – mówi chłodno. – Nie będę ci się więcej narzucał.
Odchodzi, a ja wpatruję się oniemiała w jego plecy. Wiem, że już dość za mną biegał i teraz moja kolej, ale nie jestem pewna, jak to naprawić. Wreszcie, gdy mija zdecydowane zbyt dużo czasu, zmuszam się do działania. Zrywam się z piasku i podbiegam do niego, oplatając go w pasie ramionami. Czekam aż mnie odtrąci, ale nie robi tego. Obejmuje mnie i delikatnie głaszcze moje włosy.
– Przepraszam – szepczę. – Miałeś rację, jestem głupią smarkulą – powtarzam to, co kiedyś sam mi powiedział.
Słyszę jego śmiech, czuję powoli znikające napięcie. Matteo pochyla się i całuje mnie w usta, a ja gorliwie odwzajemniam jego pocałunek.
– Od samego początku mi się spodobałaś – mówi, gdy robimy przerwę na złapanie oddechów. – Dlatego cię podrywałem, a nie dlatego, że traktuję tak wszystkie dziewczyny – wyjaśnia spokojnie. – Potem byłem wściekły, bo myślałem, że umawiasz się jednocześnie ze mną i z Lucą, a zachowanie, które widziałaś, było spowodowane chęcią wywołania w tobie zazdrości – wyjaśnia. – Wiem, że to szczeniackie, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać – przyznaje. – i jasne, chciałbym uprawiać z tobą seks – dodaje – ale poczekam aż ty również będziesz miała na to ochotę.
Czuję się jak przeklęta małolata z najdurniejszych, amerykańskich filmów. Te wszystkie nieprzespane noce, ogarniające mnie wściekłość i niemoc, miotające mną emocje… mogłam tego uniknąć po prostu z nim rozmawiając.
Biorę go za rękę i ciągnę w stronę niskiego murku. Staję na nim i oplatam szyję chłopaka ramionami. Całuję go, a on nie musi się do mnie schylać. Tak jest znacznie wygodniej, a ja zaczynam myśleć, że w łóżku też byłoby wygodnie. Tego jednak jeszcze nie zamierzam mu mówić.
– Naprawdę mnie kochasz? – pytam chcąc znowu usłyszeć jak to mówi.
– Tak, kocham cię – wyznaje po raz kolejny.
– Myślę, że ja też cię kocham – mruczę, wplatając palce w jego włosy.
Wiem, że to może skończyć się źle, ale w tej chwili nie potrafię już zrobić kroku wstecz. Trzymając go za rękę, pozwalam sobie uwierzyć, że tym razem nie uciekam przed własnym szczęściem. Jestem przekonana, że w jego towarzystwie, nie tylko końcówka wakacji będzie naprawdę wspaniała.
The End