Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Był chłodny, październikowy wieczór. Eliza siedziała w swoim pokoju. Odrabiała zadania z fizyki. Emil siedział, oparty plecami o ścianę, na łóżku dziewczyny. Czytał coś. W pewnej chwili stanął za dziewczyną i otoczył ją ramionami. Westchnęła.

    – Emil, przeszkadzasz mi – powiedziała cicho.

    – No i co z tego? – roześmiał się chłopak. – Jesteś ostatnio w strasznie złym humorze. O co chodzi?

    – Mniejsza z tym, przejdzie mi – odpowiedziała.

    Chłopak zaczął ją łaskotać. Eliza zwijała się ze śmiechu. W końcu wstała z krzesła i uciekła na łóżko. Emil nie dawał za wygraną.

    – Przestań – powiedziała starając się stłumić śmiech.

    – Dobrze, jak mi powiesz – oznajmił poważnie przytrzymując ręce dziewczyny, żeby nie mogła się bronić. 

    – Przytul mnie – powiedziała cicho.

    Chłopak położył się na łóżku przyciągając ją do siebie. Eliza położyła się na jego ramieniu robiąc sobie z niego poduszkę. 

    – Zamieniam się w słuch – powiedział delikatnie całując jej skroń.

    – Chodzi o twojego przyjaciela – szepnęła. – Z jakiejś przyczyny mnie nienawidzi, a ja nie wiem czemu. Gnębi mnie to.

    – Gabriel? Wydaje ci się. On po prostu sprawia takie wrażenie. Przyzwyczaisz się do tego.

    – Wcale nie – zaprzeczyła dziewczyna. – Słyszałam waszą rozmowę. Zmienił zdanie co do wyjścia, kiedy dowiedział się, że ja też mam iść.

    Emil westchnął.

    – Nie przejmuj się nim. Naprawdę jest niewiele osób, które on lubi. Kasandrę kiedyś tak zjechał, że do tej pory się go boi. Nie wiem co właściwie między nimi zaszło. Po prostu go ignoruj.

    Eliza wtuliła twarz w koszulę Emila. Ręce położyła na brzuchu chłopaka. Przytulił ją do siebie mocniej. Delikatnie pocałował jej włosy.

    – Postaram się – powiedziała cicho – chociaż to wcale nie jest łatwe.

    Note