Rozdział 2 – Niecodzienność
by Vicky
Miejsce było dziwne. Opuszczona fabryka. Ani trochę jej się nie podobało i zaczynała się już zastanawiać czy to nie jest po prostu jakiś idiotyczny żart Aleksa. W końcu jednak uznała, że tego dnia chłopak jest zbyt zamyślony, żeby robić jej tego typu kawały. Był jakiś taki… nieobecny. Pchnął duże, metalowe drzwi, a ona weszła za nim do środka. Natychmiast tego pożałowała. Drzwi zatrzasnęły się z głuchym hukiem. W środku paliło się nieprzyjemne światło, jakie dawały podwieszone pod sufitem jarzeniówki. W pomieszczeniu znajdowało się kilku mężczyzn. Broń. Mieli broń. Elena cofnęła się o krok, plecami wpadając na Aleksa. Chwycił jej ramię i przytrzymał ją przy sobie. Jej serce oszalało ze strachu.
– Nic ci nie grozi – mruknął uspakajająco.
Nie uwierzyła mu. Kiedy spróbowała się wyrwać, przytrzymał ją jeszcze mocniej.
– To ona? – zapytał jeden z mężczyzn. Aleks potakująco skinął głową. – Przyprowadźcie chłopaka! – rozkazał tamten.
Elena nie miała pojęcia co się wokół niej dzieje. Dlaczego się tu znalazła? Jej ciało paraliżował zimny strach. Chciała krzyczeć, ale nie potrafiła. Nie była w stanie wykonać żadnego ruchu. Dwoje z nich wyszło, by po chwili wrócić, na wpół kogoś ciągnąc za sobą, na wpół prowadząc. Dziewczyna zachłysnęła się powietrzem, kiedy w skatowanym chłopaku rozpoznała Daniela. Popchnęli go na podłogę, tak, że teraz klęczał, patrząc w jej kierunku.
– Przyprowadź tu dziewczynę! – warknął szpakowaty mężczyzna na Aleksa.
Przerażony, zrozpaczony wzrok Daniela, mówił wystarczająco wiele. Elena, jak we śnie, pozwoliła się popchnąć ciągle trzymającemu ją za ramię Aleksowi.
– Możesz już iść, nie jestem nam dłużej potrzebny – zwrócił się do chłopaka kolejny. – Zajmiemy się nią należycie.
Aleks nie ruszył się z miejsca. Jego dłoń zacisnęła się jeszcze mocniej. Spojrzał na szpakowatego.
– Ona jest moja! Obiecałeś mi! – w jego głosie słychać było przerażenie, ale jednocześnie niezachwianą stanowczość i pewność siebie.
Tamten uśmiechnął się niezbyt miło.
– Zawsze dotrzymuję słowa. Dostaniesz ją. Jak tylko ten tutaj zacznie mówić – z tym samym, podłym uśmiechem, ciężkim butem kopnął klęczącego Daniela w plecy.
Chłopak zachłysnął się powietrzem, ale nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Jeden z nich, szybkim ruchem, wyrwał Elenę Aleksowi. Dziewczyna krzyknęła.
– Nie! Zostawcie ją! – ciche, rozpaczliwe słowa wydobywały się z ust Daniela.
– Więc jednak postanowiłeś z nami współpracować? – upewnił się szpakowaty.
– Zrobię co tyle zechcecie – zachrypniętym głosem odpowiedział Daniel, wbijając wzrok w brudną podłogę.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
W pokoju stało wąskie łóżko, biurko, jedno krzesło i niewielka, narożna szafa. Było tu surowo i pusto. Elena stała na środku niewielkiego pomieszczenia, z nienawiścią patrząc na Aleksa.
– Ty dupku! Jak mogłeś! Jesteś podły! – krzyczała poprzez łzy.
Chłopak zatrzasnął drzwi, a potem się o nie oparł.
– Nie miałem wyboru – mruknął.
Przyskoczyła w jego kierunku i zaczęła go bić. Kiedy chwycił ją za nadgarstki, w furii próbowała drapać i gryźć.
– Zamknij się! – warknął na nią, przyciągając ją do siebie stanowczo i zamykając w uścisku. Uspokoiła się, ale serce zaczęło jej bić jak szalone, tym razem bardziej ze strachu niż z gniewu. – Mdliło mnie na sam wasz widok – syknął jej do ucha. – Gruchaliście sobie jak dwa gołąbeczki. Miałem już tego serdecznie dość!
Elena zdała sobie sprawę, że Aleks jest wściekły. Jego słowa były gorzkie i nieprzyjazne, a do tego pełne wyrzutów.
– Jeżeli ci to przeszkadzało, trzeba było dać znać Danielowi, na pewno znaleźlibyśmy się gdzie indziej – odpowiedziała mu chłodno.
– Ale wtedy – odezwał się twardo, patrząc jej w oczy – więcej już bym cię nie zobaczył.
Zadrżała.
– Aleks…
– Kocham cię – przerwał jej nie dając dokończyć zdania. – Zakochałem się w tobie już pierwszego dnia.
– Aleks…
– Wiem – ponownie wszedł jej w słowo – kochasz Daniela.
Jego wyznanie brzmiało w tym momencie jak podła drwina.
– Aleks do cholery! – warknęła na niego, ponownie odzyskując rezon. – Czemu tu jesteśmy, dlaczego on tu jest?! Co oni z nim zrobią?!
– Chciałem cię mieć tylko dla siebie – szepnął. – Dlatego im go wydałem. Nie sądziłem, że to zajdzie aż tak daleko… – dodał jeszcze ciszej.
Elena wyrwała się z jego objęć, a on tym razem jej na to pozwolił.
– Chcę żebyś mi opowiedział! – zażądała. – Wszystko po kolei…
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Nie! Nie! Nie! To nie tak miało być! Wszystko poszło nie tak! Właściwie nigdy nie myślał o tym co może stać się z Danielem. Niewiele go to obchodziło, przynajmniej aż do chwili, kiedy nie zobaczył co mu zrobili. Tylko, że to dalej było nieważne. Chodziło o Elenę. Ona miała być jego. Tylko jego. Nie zamierzał narażać jej na niebezpieczeństwo. Planował pocieszyć dziewczynę po stracie kochanka, który zabawił się, a potem odszedł bez słowa. Jednak wszystko poszło nie tak. Zupełnie niewłaściwie. Teraz jeszcze to idiotyczne wyznanie. Zachował się jak kretyn. Na co niby miał nadzieję? Wyobraził sobie sytuację, w której Elena wpada mu w ramiona, mówiąc, że ona również się w nim zakochała, że Daniel był pomyłką, a potem razem uciekają przed gniewem handlarzy narkotyków? Nawet jemu taki przebieg wydarzeń wydał się zupełnie niedorzeczny. Zwłaszcza, że teraz zapewne stał się w jej oczach czarnym charakterem…
– Nie ma tu nic do opowiadania – prychnął w odpowiedzi. – Twój „chłopak” – niemalże wypluł to słowo – naraził się czymś mafii. Bardzo się postarali, żeby go dorwać. Ponieważ nie chciał im nic powiedzieć, kazali mi przyprowadzić ciebie. Koniec historii.
– Jak mogłeś? – szepnęła patrząc mu w oczy.
– Obiecali mi, że cię nie skrzywdzą – usprawiedliwił się, na chwilę odwracając wzrok.
– I ty im uwierzyłeś?
Tak, uwierzył, choć tylko przez chwilę, wystarczająco długą, by ją tu przyprowadzić. Chciał im wierzyć. Teraz był pewien, że to była naiwność, ale wtedy… zbyt mocno się bał, a ten strach teraz na nowo zaczął budzić w nim gniew.
– Jesteś im niepotrzebna. Wystarczy tylko, że Daniel da im to czego chcą.
– A potem co? Zabiją go, a ty będziesz mógł się ze mną zabawić? Planujesz mnie zgwałcić?
Drażniła go coraz bardziej. Najgorsze było to, że miała rację. Znów do niej podszedł. Chwycił ją za nadgarstki.
– Jeżeli nie będzie innego sposobu – szepnął przysuwając twarz do jej twarzy.
Kopnęła go z całej siły kolanem. Ledwo zdążył odsunąć się na tyle, by trafiła w pachwinę zamiast w kroczę. Warknął. Popchnął ją na stojące przy ścianie, przykryte kocem łóżko. Gdy zaczęła się wyrywać, położył się na niej, przygniatając ją swoim ciężarem.
– Pieprzony dupek! – w jej oczach lśniły łzy. – Wolałabym umrzeć niż być z tobą! Nienawidzę cię!
Kompletnie przestał nad sobą panować. Oparł się o nią całym swoim ciężarem. Jego ręce zacisnęły się na szyi dziewczyny.
– Jeśli takie jest twoje życzenie… – oznajmił chłodno.
Z początku próbowała się bronić, kiedy jednak nie dawało to żadnych rezultatów, przestała. Coraz bardziej czerwona, coraz bardziej zapłakana, wpatrywała się w niego przerażonym, błagalnym wzrokiem. Wtedy coś w nim pękło. Odsunął ręce i opadł obok niej na łóżko. Przez chwilę leżała, z trudem łapiąc oddech. Nie miał pojęcia czemu to zrobił, ale przyciągnął ją do siebie, tuląc kurczowo w swoich ramionach.
– Przepraszam – szeptał – tak bardzo cię przepraszam.
Leżała bez ruchu, kuląc się w pozycji embrionalnej i cicho łkając. Po prostu leżała, bez ani jednego słowa.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Obudziło ją pukanie do drzwi. Właściwie nie było to pukanie, a głośne walenie. Podniosła opuchnięte oczy na leżącego obok niej Aleksa, przypominając sobie to co się stało oraz gdzie się znalazła. Chłopak wstał, żeby otworzyć.
– Idziecie ze mną – odezwał się bez zbędnych wstępów stojący w przejściu, potężnie zbudowany mężczyzna.
Elena posłusznie zerwała się z łóżka. Aleks w stalowym uścisku zamknął jej nadgarstek, zupełnie jakby miała dokąd uciec. Zostali zaprowadzeni do dużego, magazynowego pomieszczenia, a stamtąd do mniejszego, w którym kiedyś najwyraźniej musiało znajdować się biuro. Tam znajdowało się jeszcze kilku mężczyzn i… Daniel. Na jego widok serce Eleny podskoczyło do gardła. Chłopak był w opłakanym stanie, jeszcze gorszym, niż kiedy ostatnio go widziała. Zakrwawiony, brudny i posiniaczony. Wyglądał jakby sporo kosztowało go utrzymanie jakiejkolwiek przytomności.
– O co chodzi? – zapytał Aleks, wiele wysiłku wkładając w to, żeby jego głos nie drżał.
Stanął tak, by choć częściowo zasłaniać swoją osobą Elenę.
– Rozumiesz chyba, że musimy sprawdzić ile z tego, czego się dowiedzieliśmy, jest prawdziwe? – ni to spytał ni stwierdził charyzmatyczny mężczyzna, którego twarz była lodowato zimną maską.
Potem wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Jeden z mężczyzn wyszarpnął dziewczynę z uścisku Aleksa. Drugi brutalnie wykręcił jej ręce. Krzyknęła. Chłopak rzucił się do przodu w beznadziejnej próbie uwolnienia Eleny. Natychmiast został powalony na podłogę.
– Nie! Obiecałeś!
Jego protesty nie miały znaczenia. Nic co mógłby zrobić już go nie miało. Nagle usłyszeli wystrzały. Błyski światła. Mężczyźni chwycili za broń. Rozległ się wybuch. Dach przestał istnieć. Wszędzie pojawiło się pełno szkła, plastiku i odłamków metalu. Aleks rzucił się do przodu, powalając na podłogę i przykrywając sobą nagle oswobodzoną dziewczynę. Przesunął się z nią jak najbliżej ściany. Po kilku minutach było już po wszystkim. Dużo krwi, kilka martwych osób. Ubrani w czarne kombinezony mężczyźni pojawiali się niczym stado mrówek. Dwóch z nich przypadło do Daniela, oswabadzając mu ręce. Inni postawili na nogi Aleksa, mierząc do niego z broni. Elena nie śmiała się ruszyć. Podniosła się, przylegając do boku chłopaka. Pojawiła się cicha nadzieja. Czyżby to jednak przeżyli?
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Znaleźli się w hotelowym pokoju. Nikt nie chciał im niczego wyjaśnić. Nikt nie odpowiedział na pytanie dokąd zabrali Daniela. Kazali im tu siedzieć i być cicho. Dostali ubrania na zmianę i jedzenie. Wyjść pilnowali uzbrojeni policjanci. Aleks kilkakrotnie próbował nawiązać rozmowę, ale Elena uparcie milczała, więc ostatecznie dał sobie spokój, jedynie zerkając na nią od czasu do czasu. Siedziała w fotelu, bez zainteresowania przerzucając kanały telewizyjne. W końcu, po kilku godzinach, do pokoju wszedł ubrany w elegancki garnitur mężczyzna.
– Nazywam się Artur Sarecki – przedstawił się chłodnym, ale uprzejmym tonem – i jestem agentem służb specjalnych. Znalazłem się tutaj by przybliżyć wam waszą sytuację i odpowiedzieć na kilka waszych pytań. Muszę was także przesłuchać.
Elena natychmiast zerwała się z miejsca.
– Gdzie jest Daniel? Czy nic mu nie grozi? Czy mogę go zobaczyć? – naskoczyła na mężczyznę.
Tym razem obdarzył ją lekkim uśmiechem.
– Agent Vasin jest pod opieką lekarzy. Miał kilka obrażeń wewnętrznych i sporo stłuczeń, ale jego stan jest stabilny. To kwestia godzin kiedy się obudzi. Wtedy też – skierował spojrzenie na chłopaka – potwierdzi lub zaprzeczy swojej wersji z czasu, kiedy ostatnim razem mieliśmy z nim kontakt. Twierdził wówczas, że podejrzany o współpracę z przestępcami oraz handel narkotykami Aleksander Daniluk zgodził się na współpracę, w zamian za oddalenie postawionych mu zarzutów. Kim ty jednak jesteś i jaki jest twój udział w sprawie – swoje spojrzenie znów przeniósł na dziewczynę – naprawdę nie mam pojęcia.
Aleks pobladł na twarzy, ale nie odezwał się ani słowem. Elena skinęła na zgodę głową. Zalała ją fala ulgi. Daniel był bezpieczny. Nic innego nie miało znaczenia. Mogli ją sobie teraz przesłuchiwać ile tylko im się podoba.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Elena słuchała słów Artura dziwiąc się swojej własnej tolerancji i obojętności. To co mówił powinno być dla niej szokiem. Ona jednak jego słowa przyjmowała tak po prostu, jak gdyby nigdy nic. Jakby takie wydarzenia, rodem z filmu akcji, były czymś zupełnie naturalnym. Daniel, chłopak, z którym umawiała się od kilku miesięcy, a wcześniej przez ponad miesiąc grała w gry online, okazał się być tajnym agentem, pracującym przy sprawie handlu narkotykami. Został współlokatorem Aleksa i poprzez niego miał dotrzeć wyżej. No cóż, w końcu mu się udało, tylko że z jakiegoś powodu nie poinformował reszty ekipy. Skontaktowała się z nimi przez przypadek Ania, która czasami miała zwariowany zwyczaj śledzenia chłopaka, w którym się zakochała. Gdy go szukali, ponieważ przestał się meldować, ona wiedziała dokąd się udał. Najprawdopodobniej uratowała mu życie, jemu oraz Elenie i Aleksowi.
– Więc jesteś dziewczyną agenta Vasina? – upewnił się coraz mniej profesjonalny, a bardziej rozbawiony Artur.
Najwyraźniej wszyscy czuli ulgę, że sprawa zakończyła się właściwie sukcesem i nikt nie stracił życia w akcji. On również.
– Tak, od kilku miesięcy – potwierdziła Elena.
– I nic nie wiedziałaś o sprawie? – drążył temat.
– Nie miałam pojęcia – potwierdziła swoje słowa, coraz dziwniej się czując.
Teraz przynajmniej wiedziała dlaczego tak niechętnie zostawiał ją w towarzystwie Aleksa, dlaczego czasami znikał bez żadnych wyjaśnień i czemu tak się na nią zdenerwował, kiedy pijana wzięła tamtą tabletkę. Wszystko do siebie pasowało. Tylko czemu czuła się tak cholernie oszukana? Czy ona sama również była częścią gry?
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Gdy agent wyszedł, obiecując, że gdy tylko Daniel się obudzi, da jej znać, z westchnieniem opadła na fotel.
– Mimo tego co mówił, ty również nie wiedziałeś, prawda? – zwróciła się do Aleksa ponuro.
Chłopak przecząco pokręcił głową. Nie miał pojęcia czemu Daniel się za nim wstawił. Wiedział jednak, że gdy chłopak się obudzi z pewnością drugi raz już tego nie zrobi. Krótko mówiąc miał przechlapane.
– Ten sukinsyn… uważasz, że gdybym wiedział, dałbym się w to wszystko wpakować?
Wzruszyła ramionami.
– Chyba i tak zrobiłeś to na własne życzenie.
– W mojej sytuacji to już raczej nie ma znaczenia – spojrzał na nią twardo – chcę jednak, żebyś wiedziała, że nigdy, przenigdy nie zamierzałem wciągać w to ciebie.
Nie liczył na wybaczenie, ani już na cokolwiek innego. Nie po tym co zrobił. Po prostu chciał, żeby o tym wiedziała.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Następnego dnia, tuż po śniadaniu, w drzwiach hotelowego pokoju, w towarzystwie Artura, pojawił się Daniel. Był czysty i schludnie ubrany, ale z jego twarzy wciąż nie zeszła opuchlizna. Elena, spontanicznym gestem, rzuciła mu się na szyję. Chłopak jęknął z bólu, ale przygarnął ją do siebie, przytulając mocno.
– Przepraszam – odezwała się spuszczając wzrok, zdając sobie sprawę, że przecież Daniel nie jest zupełnie zdrowy i to właściwie cud, że stoi o własnych siłach.
– Powinien zostać w szpitalu, na obserwacji, ale nalegał, żeby tu przyjść – ironicznie skomentował zajście Artur.
– Zostawisz nas samych? – poprosił Daniel, zauważywszy przyglądającego się im ponuro, z głębi pokoju, Aleksa.
Artur niechętnie skinął głową i wyszedł, zamykając za sobą drzwi. Daniel zbliżył się do chłopaka, nie przestając obejmować Eleny ramieniem.
– Kiedy opuścimy hotel, ty znikniesz – syknął, a maska spokoju, najwyraźniej przybrana na pokaz dla Artura, opuściła jego twarz. – Z tego miasta, naszego życia, a najlepiej w ogóle z kraju. Jeśli jeszcze kiedykolwiek cię zobaczę, pierwszym co zrobię, będzie wezwanie policji.
Potem, nie czekając na jakąkolwiek reakcję Aleksa, przygarnął do siebie Elenę jeszcze bliżej i wyprowadził z pokoju, zamykając za sobą drzwi.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Daniel nie przestawał tulić do siebie dziewczyny. Ten czas, kiedy myślał, że ją straci, był najgorszy w całym jego życiu. Był głupcem, że zaczął się z nią umawiać jeszcze zanim to wszystko się skończyło. Myślał, że będzie bezpieczna, skoro nie wiedział o niej nikt, nawet jego partnerzy… Nigdy nie sądził, że Aleks mógłby być dla niej zagrożeniem. Popełnił tak ogromny błąd… To było do niego niepodobne i doskonale o tym wiedział. Do tej pory praca była najważniejsza i wykonywał ją perfekcyjnie. Dlaczego więc tak wiele się zmieniło? Teraz, kiedy siedzieli razem w pokoju, czekając aż policjanci skończą wypełniać wszystkie formularze i dokumenty, wcale nie był pewien jak za kilka dni, tygodni, miesięcy będzie wyglądało jego życie. Chciał jednak spróbować, ale to ona musiała podjąć, tym razem świadomą decyzję.
– Kocham cię – szepnął w jej włosy – tak bardzo przepraszam, że musiałaś w tym uczestniczyć.
– I że wszystko przemilczałeś? To kim jesteś i gdzie pracujesz? – spytała odsuwając się od niego odrobinę, żeby móc spojrzeć mu w oczy.
Przecząco pokręcił głową.
– Zrozum, tego nie mogłem ci zdradzić.
– Rozumiem – odpowiedziała zupełnie szczerze, ze smutkiem w głosie, który wyrwał się z głębi jej serca.
I naprawdę rozumiała. Nie rozumiała natomiast sama siebie. Nie była pewna czy kocha Daniela. Na pewno zależało jej na nim. Stał się jej przyjacielem. Martwiła się o niego. Nie wiedziała tylko czy potrafi być z kimś, dla kogo zawsze na pierwszym miejscu stała będzie praca. O kogo będzie musiała się martwić niemal każdego dnia. Czy zniesie tą cholerną niepewność, kiedy nie będzie go przy niej?
– Daj mi jeszcze jedną szansę – poprosił.
– Czy kiedykolwiek byś mi powiedział, gdybym nie dowiedziała się sama? – zapytała cichym głosem.
– Nie – przyznał. – Nieświadomość niesie ze sobą bezpieczeństwo, a ja nigdy bym cię umyślnie na nic nie naraził. Teraz jednak jest już na to za późno – uśmiechnął się krzywo. – Mnie natomiast czeka kilka miesięcy odpoczynku zanim zabiorę się za jakiś następny projekt.
– Następny? – spytała niedowierzająco.
– Nie zamierzam skończyć kariery przed czterdziestką – obdarzył ją chłopięcym uśmiechem, a ona upewniła się, że Daniel jest w pełni oddany swoim zadaniom. Kocha pracę bardziej niż kiedykolwiek mógłby ją pokochać, nawet jeśli twierdzi zupełnie co innego. Teraz przynajmniej miała pewność. Chwilo nic mu nie groziło, a ona już mogła zacząć myśleć o tym, że nic z ich wspólnego życia nie będzie. W przeciwieństwie do pierwszego razu, kiedy wyznał jej miłość, teraz przynajmniej była pewna, że odpowiedzenie mu tym samy, byłoby po prostu nie fair.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Wreszcie mogli opuścić hotel. Elena nie marzyła o niczym innym jak tylko o tym, by znaleźć się w domu. Odpocząć od tych wszystkich wydarzeń. Przez chwilę poczuła ukłucie żalu na widok ponurego Aleksa, który, gdy ich oczy się spotkały, miał wzrok tak pełen bólu i smutku, że dziewczyna miała ochotę przytulić go i pocieszyć. Nie zamierzała jednak tego robić. Zasłużył sobie na to. Cieszyła się jednak z tego, że Daniel dał mu szansę. Miała nadzieję, że chłopak tym razem należycie ją wykorzysta. Kiedy wyszli na ulicę były godziny szczytu. Tłumy ludzi, rzeka samochodów. Nikt nie przypuszczał, że cały koszmar może zacząć się od nowa. Czarne audi pędziło z niesamowitą prędkością, prosto na nich. Daniel pchnął ją na bok. Upadli na chodnik. Samochód pojechał dalej. W jednym z okien błysnęło światło, jakby ktoś puszczał lusterkiem zająca. Chłopak syknął. Z jego ramienia sączyła się krew. Snajper chybił. Drugi wystrzał powinien być śmiertelny. Powinien, ale nie był, ponieważ na linii strzału stanął Aleks, zasłaniając ich sobą. Potem do akcji wkroczyła ciągle znajdująca się w hotelu policja. Cały zgiełk miejski zagłuszony został syrenami. Elena widziała zbyt wiele krwi. Ktoś odciągnął od niej Daniela. Czyjeś silne ręce wciągnęły ją do samochodu. Aleks leżał na chodniku. Nie poruszał się. Zobaczyła jeszcze światła nadjeżdżającej karetki, a potem samochód w którym się znalazła oddalił się od miejsca zdarzeń.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Artur odwiózł ją do samego Szczecina. Powiedział, że obiecał Danielowi, że się o nią w razie czego zatroszczy. Zostawił jej swoją wizytówkę z numerem telefonu i odjechał. Elena znalazła się wreszcie w domu, a raczej w pokoju, który wynajmowała. Z rodziną utrzymywała sporadyczny kontakt, miała więc nadzieję, że o niczym się nie dowiedzą. Zadzwoniła by powiedzieć, że wszystko u niej w porządku. Rozmowa była krótka. Mama pytała kiedy będzie w domu i co jej wtedy ugotować. Dziewczyna poczuła się lepiej. Odzyskała jakiś skrawek normalności. Miała nadzieję, że Danielowi nic nie jest. Była ciekawa dokąd go zabrali. Jedno jednak próbowała od siebie oddalić jak najbardziej i nie myśleć o tym w ogóle. Nie chciała do siebie dopuścić myśli, że na zawsze już straciła Aleksa. Dwa dni później zadzwonił Artur. Zakomunikował jej, że powinna być bezpieczna. To Daniela chcieli zabić, a o jej udziale w sprawie nikt nie miał pojęcia. Chłopaka zabrali w bezpiecznie miejsce, nie ma możliwości by się z nim skontaktować. Przyjmowała to wszystko ze stoickim spokojem, nie na te informacje jednak czekała. Gdy usłyszała imię Aleksa, jej serce zabiło jak oszalałe. Żył. Znajdował się w szpitalu, w stanie krytycznym, ale przeżył postrzał i miał szansę wyjść z tego cało.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Minęło kilka miesięcy i życie Eleny wróciło do normy. Nie miała żadnych wieści od Daniela ani od Aleksa, a Artur, którego dręczyła co jakiś czas zapewniał ją, że wszystko u nich w porządku, ale nic więcej nie mógł jej powiedzieć. Najwyraźniej przestała być częścią ich świata i sama sobie się dziwiła jak bardzo jej z tego powodu przykro i smutno. Kiedy więc na swojej własnej uczelni ujrzała niesforne, jasne włosy i znajomą, ciemnoniebieską koszulkę, była pewna, że jej się przywidziało. On jednak również ją zauważył. Podszedł prosto do niej.
– Nie byłem pewien czy zechcesz mnie widzieć, maleńka – zaczął wpatrując się w nią intensywnie.
– Ty nie byłeś czegoś pewien? – prychnęła w odpowiedzi, rzucając mu się na szyję niewiele się zastanawiając nad tym co robi.
Roześmiał się. Przytulił ją do siebie.
– Trochę narozrabiałem – stwierdził jak gdyby nigdy nic.
– Trochę?! – warknęła na niego. – Cieszę się, że w ogóle żyjesz – westchnęła, tuląc się do niego jeszcze mocniej. – Co tutaj robisz?
– Nie wiedziałem czy dobrze robię przyjeżdżając tutaj – przyznał cicho. – Kiedy dali mi wybór, obiecali załatwić przeniesienie na jaką tylko zechcę uczelnię, chciałem być blisko ciebie.
Skinęła głową. Nie odpowiedziała, ale również postanowiła się nie odsuwać. Nie może mu dać wszystkiego od razu. Chociaż musiała przyznać, że kiedy prawie stracił życie, zasłaniając sobą Daniela, naprawdę niemalże wszystko tym wyczynem odpokutował. W tym momencie po prostu cieszyła się z tego, że tu był.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Siedzieli w kinie, oglądając średnio dobry, ale z pewnością zabawny film. Dziewczyna nie była w stanie oglądać filmów akcji, które do tej pory zawsze bardzo lubiła. Teraz przypominały jej zbyt wiele złych rzeczy. Aleks obejmował Elenę ramieniem. Spotykali się już od jakiegoś czasu, powoli budując między sobą wzajemne zaufanie. Chłopak zachowywał się nienagannie, a jednocześnie nie przestał być sobą – zawsze tak samo wredny jak i uroczy. Za to właśnie go tak bardzo lubiła. Dopiero kiedy prawie nie umarł zrozumiała, że to właśnie jego nie chce stracić. Widziała również jak bardzo się zmienił i jak jemu samemu na niej zależy. Poczuła jak wibruje jej telefon. Wiadomość z nieznanego numeru. Zdjęcie ładowało się przez krótką chwilę. Był na nim Daniel. Na plaży. Obejmował uśmiechniętą, ładnie opaloną blondynkę. Życie toczy się dalej, a i ty również powinnaś iść na przód wraz z jego nurtem – głosił krótki podpis. Wyłączyła telefon i oparła głowę na ramieniu Aleksa. Tak też właśnie zamierzała zrobić.
The End