Rozdział 2 – Zanim nauczę się oddychać
by VickyPrzez całą drogę milczał, ale nie protestował, kiedy w ślad za nim wśliznęła się do pokoju. Gwałtownie zamknął drzwi. Przyciągnął ją do siebie, pocałował, mocno, wręcz brutalnie. W jego oddechu czuła alkohol. Kiedy odsunął ją od siebie, otworzył kolejne piwo.
– Rozbierz się – polecił oceniając ją wzrokiem.
Poczuła jak płoną jej policzki, ale posłuchała. Właściwie to odczuwała ulgę, że mimo tego, jak potraktowała Aleksa, Adam ją w dalszym ciągu chciał. Stanęła przed nim zupełnie naga, odsłaniając szczupłą sylwetkę i delikatne piersi. Rozpuszczone, jasne włosy, które zsunęła z ramion na plecy, sięgały jej niemal do pasa. Jego oczy pociemniały z podniecenia.
– Dobrze, a teraz zrób mi loda – polecił.
Przez chwilę wahała się co zrobić, ponieważ Adam nie ruszył się z miejsca. W końcu po prostu uklęknęła przed nim, rozpinając mu rozporek. Zaczęła delikatnie lizać jego sterczący członek. Kiedy wzięła go do ust, ku jej zaskoczeniu, chłopak przytrzymał ją za włosy, wpychając go głębiej. Potem sam zaczął się poruszać, a ona tylko błagała w duchu, żeby nie zwymiotować. To zdecydowanie nie było to, czego chciała, ale w dalszym ciągu pragnęła zadowolić Adama. Wreszcie doszedł, odsuwając się dopiero, kiedy cała, lepka sperma, znalazła się w jej ustach. Przełknęła płyn, żeby się nie udławić. Ze łzami w oczach spojrzała na chłopaka. Pociągnął ją w górę, ocierając się o jej biodro teraz już miękkim członkiem. Pchnął ją na materac, zdejmując z siebie pasek. Skrępował nim ręce dziewczyny, przywiązując do wezgłowia łóżka.
– Adam… – szepnęła.
– Tak? – spojrzał na nią wyczekująco.
Odwróciła wzrok, wiedząc, że jeżeli powie choć słowo protestu, to on ją stąd po prostu wyrzuci.
– Nic – odpowiedziała jeszcze ciszej.
Patrzył na nią, a ona w jego wzroku widziała pogardę. To było nieprzyjemne, bolesne. Jednak już po chwili zupełnie o tym zapomniała. Adam ściągnął przez głowę koszulkę, pochylił się nad nią i zaczął powoli, ślad po śladzie, całować jej nagie ciało. Nie potrafiła powstrzymać cichych jęków i westchnień, kiedy z podbrzusza zaczął schodzić jeszcze niżej. Ledwo powstrzymała się od protestu, kiedy ominął jej intymne miejsce i przeszedł od razu na wewnętrzną stronę ud. Czuła, że wariuje. Całe jej ciało było napięte do granic możliwości. Każdym swoim zmysłem pragnęła więcej. Rozsunął jej szerzej nogi. Głośno zachłysnęła się powietrzem, kiedy dotknął palcami jej wilgotnego wnętrza. Usiadł, nie przestając głaskać jej palcami. Dopił do końca piwo. Spojrzała przerażona, kiedy zaczął wsuwać szyjkę szklanej butelki w jej pulsującą szparkę. Z premedytacją patrzył jej w oczy, a Julia zagryzła zęby, żeby nie błagać go, by przestał. Zdrętwiały jej związane ręce i ze wszystkich sił starała się nie szarpać, a Adam nie przestawał. Wsuwał butelkę coraz głębiej, mocniej naciskając na jej wnętrze. Po policzkach Julii zaczęły spływać łzy. Jego druga dłoń znalazła się na jej piersi. Zaczął drażnić jej sutek, skręcając go w palcach, a potem sięgnął po coś jeszcze. Pisnęła, kiedy ścisnął go klamerką. Potem to samo zrobił z drugim. Po policzkach dziewczyny otwarcie zaczęły spływać łzy. Wreszcie wyjął butelkę, ale zamiast odstawić ją na bok, poczuła, jak wsuwa szyjkę w jej pupę. Ze strachu zamknęła oczy. Po jej całym ciele rozlała się fala ulgi, kiedy zostawił ją tak, wciśniętą szyjką, nie wpychając głębiej. Jego członek zdążył już dawno ponownie stwardnieć. Teraz pochylił się nad nią ponownie i wszedł do środka – od razu mocno, brutalnie i do końca. Jej i tak już szybki oddech jeszcze przyspieszył. Ruchy Adama były silne i szybkie. Wiedziała, że chłopak chce zaspokoić swoje potrzeby, nie jej. Ból w ciele Julii mieszał się z przyjemnością. Zamknęła oczy, wydając z siebie zduszone jęki. Chciała znaleźć się zupełnie gdzie indziej… ale czy nie o tym właśnie marzyła? O kochaniu się z Adamem? Wiedziała przecież jaki jest, a mimo to, z jakiegoś powodu się w nim zakochała. Po jakichś dwudziestu minutach doszedł, a ona skończyła wraz z nim. Poczuła jak jej brzuch zalewa ciepła sperma. Jej piersi i pupa pulsowały bólem. To na co teraz miała ochotę, to złączyć nogi i zwinąć się w kłębek. Z ulgą przyjęła, że odpiął z jej sutków klamerki, a potem krępujący jej dłonie pasek. Potem wyjął z niej butelkę. Marzyła o tym, żeby położył się obok i przytulił ją do siebie. Nie zrobił tego jednak.
– Wyjdź – odezwał się rozkazująco.
– Co? – nie mogła uwierzyć, że tak po prostu ją wyrzuca.
– Skończyliśmy – wyjaśnił chłodnym tonem. – Teraz chcę się wyspać.
– Ale… – szepnęła.
Nie dał jej się nawet ubrać do końca, otworzył drzwi i wypchnął dziewczynę na korytarz.
– Dobranoc – powiedział, a potem zamknął je za sobą na zamek.
Zadrżała, stojąc na korytarzu, otoczona drzwiami do pokoi chłopaków. Miała na sobie dżinsy i wygniecioną koszulkę, w ręku trzymała adidasy, skarpetki i stanik. Łzy same popłynęły jej z oczu. Chciała stąd uciec, daleko, ale nie miała odwagi przejść po schodach. Nie miała pjęcia co mogłaby ze sobą zrobić. Bezwiednie zaczęła iść. Chwilę potem stała już przed pokojem Aleksa. Pukała cichutko. Otworzył prawie natychmiast. Spojrzał na nią zaskoczony, wpuszczając jednak bez słowa do środka.
– Co się stało? – zapytał tym swoim zaniepokojonym głosem.
Dopiero teraz, czując się bezpiecznie, rozpłakała się na dobre. Przytulił ją do siebie, delikatnie głaszcząc po plecach. Buty i stanik, na których do tej pory kurczowo zaciskała palce, upadły na podłogę, a on, tak po prostu, trzymał ją w ramionach. Czuła się nieszczęśliwa, brudna i zmęczona. Aleks, jakby czytając dziewczynie w myślach, zaprowadził ją do łazienki. Położył na szafce duży, czysty ręcznik, a po chwili przyniósł jeszcze koszulkę. Potem zostawił ją samą. Nie miała pojęcia ile czasu stała pod prysznicem, pozwalając by po prostu ściekała na nią ciepła woda. Kiedy wreszcie wyszła, ubrana w za dużego t-shirta, który równie dobrze mógł służyć Julii za sukienkę, Aleks rozkładał na podłodze jedną z kołder.
– Połóż się, masz łóżko całe dla siebie – uśmiechnął się do niej bez cienia wesołości.
Usiadła na materacu, przez chwilą patrząc w przestrzeń, a potem rzeczywiście się położyła.
– Przytulisz mnie? – poprosiła cicho, zwijając się w kłębek.
– Jasne – powiedział niezbyt przekonany, ale położył się za jej plecami, staranie otulając dziewczynę kołdrą.
Przycisnęła się do niego, w ramionach Aleksa czując się dobrze i bezpiecznie.
– Więcej już nie powiem, że cię kocham – szepnął jej do ucha po dłuższej chwili ciszy – przepraszam cię za to. Wiem, że to było nie na miejscy. Chcę być twoim przyjacielem.
– Jesteś nim – mruknęła sennym głosem, nie otwierając oczu, a kiedy zasypiała, tylko wtuliła się w niego jeszcze bardziej.
Nie miała pojęcia, że tak jak za pierwszym razem, Aleks leżał jeszcze przez kilka godzin, wpatrując się w nią urzeczony. Tulił ją czule do siebie, przez całą noc nie zamierzając wypuścić dziewczyny z ramion.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Kiedy Julia się obudziła, było jej wygodnie i ciepło, a na dodatek jakoś dziwnie przyjemnie. Dopiero po chwili przypomniała sobie gdzie jest. Tym razem nie miała zamiaru się od niego odsuwać. Mruknęła cicho i odwróciła się ku niemu, przesuwając nieco wyżej. Otworzył oczy, najwyraźniej obudzony jej ruchem. Uśmiechnęła się promiennie.
– Dzień dobry – odezwała się czule dotykając szorstkiego policzka Aleksa.
Chłopak skrzywił się nieznacznie, a ona dopiero wtedy zdała sobie sprawę, że całą noc leżała mu na ramieniu. Odsunęła się odrobinę, patrząc mu w oczy.
– To nic – mruknął speszony, rozcierając rękę.
Usiadła w pościeli, dotykając jego ramienia, przy Aleksie nie przejmując się tym, że po spaniu jest na pewno rozczochrana i wygląda koszmarnie.
– Mogę? – zapytała, nie czekając na odpowiedź masując jego barki.
Zamruczał zadowolony, kładąc się na brzuchu. Przez chwilę masowała mu ramiona, a potem plecy. Kiedy uznała, że wystarczy, zaczęła go łaskotać.
– Ej! – zawołał, zrzucając ją z siebie na łóżko.
Teraz to Aleks przejął inicjatywę i przytrzymywał jedną ręką rozchichotaną dziewczynę, a łaskotał drugą.
– Nie przeszkadzam? – usłyszeli nad sobą głos Adama, zbyt zajęci sobą, żeby zauważyć, że wszedł do pokoju.
Przecząco pokręcili głowami, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
– Spóźniliście się na śniadanie… – stwierdził – i większą część zajęć… – dodał.
Julia natychmiast spoważniała. Sięgnęła po leżący obok łóżka telefon, sprawdziła godzinę i aż jęknęła. Nie mogła sobie pozwolić na olewanie tych warsztatów, skoro już się na nie dostała. Wstała by umknąć do łazienki, ale Adam złapał ją wpół, przyciągając do siebie. Pocałował dziewczynę w usta – gorliwie, namiętnie. Zaskoczona straciła oddech, nie wiedząc w tym momencie co jest gorsze – to, że Adam najwyraźniej nic sobie nie robił z poprzedniego wieczoru czy pełne bólu oczy Aleksa.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Julia popadła w swojego rodzaju przyjemną rutynę. Całe dnie zaczęła spędzać w towarzystwie Aleksa. Razem siadali na wszystkich warsztatach, jedli razem, chodzili na wycieczki. Naprawdę stał się jej przyjacielem, a nawet więcej – doszła do wniosku, że chłopak jest jej pokrewną duszą. Wieczorami natomiast spotykała się z Adamem, do którego burzy nastojów i różnych zachowań już zaczęła się przyzwyczajać. Nigdy nie wiedziała czego się po nim spodziewać. Teraz jednak nie bała się tych spotkań, wiedząc, że cokolwiek by się nie stało, zawsze ma oparcie w postaci Aleksa, w którego ramionach coraz częściej zasypiała. Tego wieczoru chłopak obchodził urodziny i mimo, że Julia była przekonana, że raczej wolałby spędzić je w niewielkim gronie, Adam zorganizował imprezę, właściwie dla wszystkich. Przez cały czas trzymała się blisko Aleksa, który z początku wyglądał tak, jakby najbardziej z wszystkiego pragnął stamtąd po prostu uciec, w jej obecności jednak dość szybko zaczął się rozluźniać. Nie tańczyli, nie pili zbyt wiele. Po prostu rozmawiali, siedząc przy stole i było im ze sobą dobrze. Aleks trzymał ją pod stołem za rękę. Uśmiechała się do niego, czując się cudownie w jego towarzystwie. Dzięki niemu mogła znieść tych wszystkich ludzi, których nie cierpiała przynajmniej tak samo jak on, a poza tym, to były przecież jego dwudzieste urodziny… nie chciała go rozczarować. A jednak, co jakiś czas zerkała, szukając Adama w tłumie. Nie potrafiła się przed tym powstrzymać. W końcu pojawił się za plecami Julii. Na jego ustach błąkał się drwiący uśmieszek.
– Chodź – zamruczał jej cicho do ucha, burząc przyjemne uczucie. – Kochałaś się kiedyś w lesie? – zapytał kusząco.
Jej palce wyśliznęły się z uścisku Aleksa, który spojrzał na nią pełnym bólu wzrokiem, kiedy wstawała. Zignorowała go, biorąc za rękę Adama i bez słowa, podążając za nim w kierunku drzew.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Julia zadrżała w wieczornym chłodzie. Kiedy została sama, chciała wrócić do Aleksa, ale po prostu stchórzyła. Nie była pewna czy da radę spojrzeć mu w oczy. Kiedy jednak impreza się skończyła, a ludzie poznikali w swoich pokojach, po prostu wiedziała, że musi. Przynajmniej to była mu winna. Jak zwykle bez pukania wśliznęła się do jego pokoju. Zaskoczona stanęła w drzwiach. Aleks nie był sam. Na podłodze, oprócz niego, siedział Adam i dwóch chłopaków, których znała z widzenia. Dolewali sobie wzajemnie whisky.
– O! moja dziewczyna się znalazła – ucieszył się Adam, dość chwiejnie wstając.
Objął Julię w pasie i pocałował mocno. Usłyszała wiwaty jego zadowolonych kolegów. Śmiali się. Wszyscy oprócz Aleksa. Adam ponownie usiadł, przyciągając dziewczynę do siebie, tak, że opierała się o niego. Mimo, że sami pili czystą, Aleks podał jej drinka zmieszanego z colą. Starał się unikać jej wzrokiem. Rozmawiali, a Julia siedziała cicho, rozdarta pomiędzy rozkoszowaniem się tym, że cały czas tuli się do Adama, a faktem, że Aleksowi sprawiało to wyraźną przykrość. W pokoju była zapalona tylko nocna lampka, ale i tak było na tyle jasno, że bez problemu mogła obserwować twarze innych. W pewnym momencie poczuła na brzuchu, pod koszulką, rękę Adama. Błądził dłonią po jej ciele, ale zaprotestowała dopiero, kiedy rozpiął jej stanik.
– Co robisz? – szepnęła mu do ucha.
– Rozbieram cię – odpowiedział rzeczowo, zdecydowanie zbyt głośno jak na jej gust.
– Adam, nie jesteśmy sami – odpowiedziała cichutko, odsuwając jego dłoń.
Pocałował ją w szyję, potem przygryzł płatek ucha.
– Do tej pory towarzystwo ci nie przeszkadzało – zamruczał. – Myślę, że moi koledzy również chętnie skorzystaliby z okazji.
Zesztywniała, gdy dotarły do niej jego słowa.
– Żartujesz, prawda? – spytała z nadzieją.
– Przecież to tylko seks – odpowiedział jej nieco rozbawiony – a ty jesteś naprawdę śliczna i nie tylko ja mam na ciebie ochotę.
Patrzyła na niego oniemiała, a on zdjął z niej koszulkę. Nie była w stanie oddychać, a co dopiero odezwać się lub jakoś zaprotestować. Czuła się jakby zawalił się na nią kamienny mur. Koledzy Adama przysunęli się bliżej. Julia nie była nawet w stanie zasłonić nagich piersi. Z otępienia wyrwał ją dopiero wściekły głos Aleksa.
– Zostawcie ją! – warknął chłopak.
– Wyluzuj – roześmiał się Adam, a pozostali dwaj zawtórowali mu śmiechem.
Julia poczuła na sobie obcą dłoń. Aleks błyskawicznie odepchnął od niej dotykającego ją chłopaka.
– Wynoście się stąd! Wszyscy! – rozkazał rozgniewany.
Adam wstał, karcąc przyjaciela wzrokiem.
– Chodźcie – powiedział spokojnie – przeniesiemy imprezę gdzie indziej. – W drzwiach odwrócił się ku Julii. – Idziesz kociaku?
Dalej nie była w stanie się odezwać, więc tylko przecząco pokręciła głową. Adam wzruszył ramionami.
– Jak sobie chcesz – prychnął, a potem we trójkę wyszli z pokoju.
Spojrzała na Aleksa. Chłopak miał zaciśniętą szczękę, a dłonie jakby naturalnie, złożyły mu się w pięści. Drżał. Po chwili jednak się opanował. Zdjął z oparcia krzesła rozpinaną, granatową bluzę i okrył nim nagą od pasa w górę dziewczynę. Rozpłakała się. Niepewnie wziął ją w ramiona, ale już po kilku minutach czule tulił ją do siebie. Podniósł Julię z podłogi i położył na łóżku. Wczepiła się dłońmi w jego koszulę, dalej cicho łkając. Podniosła na niego zapłakane oczy, a on, jakby mimowolnie, delikatnie zaczął całować jej łzy. Potem jego usta zbliżyły się do jej ust i zawisły tam, jakby czekając na pozwolenie. Pocałowała go. Gorliwie odwzajemnił pocałunek. Poczuła jak w jej brzuchu zawirowały w dzikim tańcu motyle. Było inaczej niż z Adamem. Zupełnie inaczej, a jednak, w tej chwili, całą sobą pragnęła być właśnie tutaj, z Aleksem. Wtuliła się w niego całą sobą, a on otoczył ją ramionami, jakby pragnął ukryć dziewczynę przed całym światem. Zamknęła oczy, zsuwając się nieco niżej, by móc zupełnie się schować w jego objęciach. Tu było jej dobrze. Bezpiecznie. Starała się nie myśleć o tym co zaszło, myślała tylko o Aleksie – tu i teraz. To były przyjemne myśli, wspólne plany. Po kilku chwilach zmęczonej i nieszczęśliwej Julii udało się zasnąć.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Aleks wściekłym wzrokiem spojrzał na stojącego w jego drzwiach Adama. Dalej nie pojmował jak jego podobno „przyjaciel” mógł zrobić coś takiego. Dodatkowo dziewczynie, w której on sam był już od przynajmniej dwóch lat naprawdę zakochany.
– Czego chcesz?! – warknął, kiedy intruz wepchnął się do środka, nawet nie pytając o pozwolenie.
Adam obrzucił go skonsternowanym spojrzeniem.
– O co ci chodzi?
To tylko roznieciło większy płomień w furii Aleksa.
– Jeszcze pytasz?! Jak mogłeś jej to zrobić?!
Chłopak rozsiadł się wygodnie na łóżku przyjaciela.
– Ty nic nie kapujesz? – zapytał z drwiną.
Aleks zaciskał szczękę, z trudem hamując złość.
– Mów czego chcesz i się stąd wynoś.
Adam westchnął cierpiętniczo. Przeciągnął się leniwie.
– Nie widzisz, że robię to dla ciebie, palancie? – zapytał. – Myślisz, że gnębienie jakieś zagubionej dziewczynki sprawia mi przyjemność?
– Co masz na myśli? – spytał nagle pobladły na twarzy Aleks.
– To mam na myśli, że wcześniej nie zwracała na ciebie uwagi, prawda? Nie oszukujmy się, równie dobrze mógłbyś dla niej nie istnieć. Za to teraz? Stałeś się jej przyjacielem, obrońcą i prawdopodobnie kimś więcej, nawet jeżeli nie teraz, to już niedługo. Wszystko idzie zgodnie z planem.
Aleks nie potrafił uwierzyć w jego bezczelność.
– Czy ty właśnie chcesz mi wmówić, że pieprzysz i poniżasz dziewczynę, którą kocham, po to, żeby zakochała się we mnie?
Adam skrzywił się nieznacznie.
– Nie ująłbym tego w ten sposób – stwierdził sucho – ale tak, mniej więcej to mam na myśli.
Chłopak nawet nie pomyślał o tym co robi. Jego pięść sama wystrzeliła do przodu i już po chwili Adam rozmasowywał obolałą szczękę.
– Skurwiel z ciebie – syknął Aleks.
Wkurzony chłopak wstał.
– Jeszcze mi za to podziękujesz – mruknął stojąc w drzwiach, a potem wyszedł, nie oglądając się za siebie.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Dłonie Julii drżały. Patrzyła na Aleksa z prawdziwą nienawiścią. Dupek! Jak on mógł jej coś takiego powiedzieć?! Nie o to chodziło, że Adam nie mógłby tego zrobić, Julia nie była ani głupia ani naiwna, doskonale wiedziała, że chłopak był w stanie się nią w ten sposób bawić, natomiast to, że Aleks świadomie ją zranił, było okropne.
– No i co z tego? – zapytała tłumiąc złość.
– Więc mi wierzysz? – był zaniepokojony i zbity z tropu.
– Oczywiście, że ci wierzę, przecież nie miałbyś powodu mnie okłamywać – odezwała się z sarkazmem. Zerwała się z drewnianej ławki na której siedzieli. – Zapamiętaj to sobie raz na zawsze – oznajmiła chłodno, patrząc mu w oczy. – Nie obchodzi mnie co on robi, ani co sobie myśli, nigdy mi niczego nie obiecywał, a ja się na to zgodziłam. Sama. Z własnej woli. Do niczego mnie nie zmuszał. Rozumiesz? To moje wybory, nie jego. I cokolwiek by się nie wydarzyło i tak nigdy nie brałabym pod uwagę bycia z tobą – skłamała pod wpływem gniewu.
Nie patrzył na nią. Milczał ze wzrokiem wbitym w ziemię. Poczuła jak coś ściska jej serce. Zapragnęła się do niego przytulić, przeprosić, ale duma była silniejsza. Odwróciła się i odeszła, zostawiając chłopaka samego. Aleks długo jeszcze siedział na drewnianej ławce. W końcu wstał, kopiąc leżące na piasku szyszki. Adam się mylił. Ona go nie chciała i nigdy z nim nie będzie. Jedyne co mógł zrobić, to być jej przyjacielem, a teraz, na dodatek, czekało go trudne zadanie naprawienia łączącej ich relacji. Zdawał sobie sprawę, że zrobi wszystko, byleby Julia była szczęśliwa.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Pod drzwiami pokoju Adama znalazła się właściwie bezwiednie. Przez chwilę wahała się czy wejść do środka. Kiedy jednak drzwi się uchyliły, umknęła za zakręt korytarza. Kiedy chłopak wyszedł, nie był sam. Uczepiona jego ramienia szła smukła, roześmiana dziewczyna o ciemnych, bujnych lokach. Powiedział coś niezbyt głośno, a ona pocałowała go w policzek. Julia zdała sobie sprawę, że ma dość. Przez chwilę jej zazdrość była nie do zniesienia, a potem, tak po prostu, jakby ktoś zdmuchnął świeczkę, cała się wypaliła. To nie miało znaczenia, nic go nie miało. Jedyne co ją teraz naprawdę bolało, to to, jak mocno i bezsensownie zraniła Aleksa. Sama nie wiedziała jednak dlaczego, poszła za Adamem i przyklejoną do niego brunetką. Nie ukrywała się. Podeszła do nich na podwórku.
– Cześć – odezwała się wypranym z emocji tonem.
Adam nie wyglądał na ani odrobinę zakłopotanego. Uśmiechnął się szelmowsko. Objął ramieniem swoją towarzyszkę, a Julii sytuacja wydała się dziwnie znajoma – bliźniaczko przypominała tamtą, sprzed kilku dni, kiedy to ją tak przedstawiał obcej dziewczynie.
– O, Julia, miło cię widzieć – odezwał się wesoło. – Poznaj Olę.
Nie wyjaśniał nic, nie tłumaczył, nie dawał do zrozumienia. Po prostu to powiedział. Brunetka uśmiechnęła się miło, a Julia niewymuszenie odwzajemniła jej ciepły uśmiech. Nagle poczuła, że jej współczuje. Podała dziewczynie rękę, a odrobinę zaskoczona Ola odwzajemniła jej uścisk.
– Chciałaś coś konkretnego? – zapytał ponaglająco Adam.
Julia poczuła się dziwnie. Zupełnie jakby chciał, żeby zrobiła mu awanturę. Przecząco pokręciła głową.
– Właściwie to nie, po prostu was zobaczyłam i przyszłam się przywitać. Muszę lecieć. Bawcie się dobrze! – powiedziała odwracając się i odchodząc.
Gdy tylko minęła linię drzew, natychmiast zawróciła. Śledziła ich jakiś czas, aż w końcu usiedli przy jednym z drewnianych stolików w barze przy plaży. Adam wstał by po chwili wrócić z Colą. Siedział naprzeciwko dziewczyny, nie przy niej. Julia podkradła się bliżej. Z premedytacją zamierzała podsłuchiwać, a otaczająca bar, drewniana ścianka działowa, dawała jej ku temu idealną okazję. Miała szczęście, plaża była pusta i nikt nie zwrócił na skuloną dziewczynę uwagi.
– Co to za ślicznotka i dlaczego próbowałeś z nią w coś grać? – zainteresowała się Ola.
Adam zazgrzytał zębami.
– To ta dziewczyna, w której duży się Aleks – odpowiedział, jakby to miało wszystko wyjaśnić.
– Słucham dalej – ponagliła chłopaka brunetka.
– Ten dureń od przynajmniej dwóch lat jest w niej zakochany, a wyobraź sobie, ona przez cały ten czas leciała na mnie! – wybuchnął Adam.
Roześmiała się.
– Dobrze wiedzieć, że Aleksa jednak interesują dziewczyny – stwierdziła rozbawiona. – Na moje wdzięki był zawsze odporny, ale co to ma wspólnego z tobą?
– Chciałem mu pomóc – mruknął niechętnie Adam, jakby spodziewał się od niej bury.
– I? – zapytała Ola.
– I przesadziłem – westchnął. – Zamiast ich po prostu sobie przedstawić, zacząłem z nią sypiać. Za pierwszym razem nie mogłem się powstrzymać, kiedy się sama nawinęła, a potem już jakoś się potoczyło…
– A teraz robisz wszystko, żeby ją do siebie zniechęcić? – zapytała domyślnie.
Skinął głową, duszkiem wypijając połowę szklanki brązowego napoju.
– Aleks jest doskonały w roli anioła stróża, nawet nie musi grać, bo naprawdę mu na niej zależy, tylko, że to ja schrzaniłem, a teraz on mnie nienawidzi.
– Więc stąd to dzisiejsze przedstawienie?
Chłopak westchnął i niechętnie skinął głową.
– Tylko, że ona nie wyglądała na zazdrosną ani zaskoczoną… – kontynuowała Ola. – Co poszło nie tak?
Adam skrzywił się, a potem wzruszył ramionami, jakby chciał zatuszować swoje potknięcie.
– Ona mnie chyba naprawdę kocha i godzi się nawet na najgorsze strony mojej osobowości. Nie brałem tego pod uwagę.
Oczy dziewczyny zrobiły się wielkie jak spodki.
– O rany! Ty się w niej zakochałeś! – niemal wykrzyknęła. Chłopak nie zaprzeczył, a Ola miała całkowitą pewność. – Czemu nic nie zrobisz? Czemu nie powiesz jej i Aleksowi? Na twoim miejscu już bym do niej leciała tłumaczyć się ze spotkania z siostrą i przepraszać! Kretyn z ciebie.
– Nie, to nie wchodzi w grę – ledwo dosłyszalnym głosem wyszeptał Adam. – Nie chcę tego robić, ani jej, ani Aleksowi. – Tym razem na nią spojrzał. Zmusił się do uśmiechu. – Lepiej opowiedz, jak tam u ciebie w Londynie, bo od lat widuję cię tylko na święta.
Julia już nie słuchała. Usiadła opierając się plecami o ścianę. Ta sytuacja była idiotyczna, absurdalna. Dopiero teraz, kiedy dowiedziała się, że chłopak, którego przez tyle czasu pragnęła, jest w niej zakochany, zdała sobie sprawę, że jej własne uczucie nie było miłością. To była obsesja. Coś, co uleciało z niej, kiedy naprawdę się zakochała. Teraz to jednak nie miało większego znaczenia, bo przez swoją własną głupotę straciła nie tylko Adama, ale i Aleksa.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Julia nie wiedziała co ze sobą zrobić. Przez cały dzień unikała obu chłopaków, Adama, ponieważ zdawała sobie sprawę, że musi z nim sytuację wyjaśnić i Aleksa, bo nie miała pojęcia co mu powiedzieć. Sama po lesie włóczyła się do czasu aż zaszło słońce, a wieczór otulił drzewa swoją szarością. Dopiero wtedy, gdy o wszystkim pomyślała na spokojnie, stwierdziła, że ma dość siły, żeby wrócić. Przechodziła koło ustawionych w lesie, drewnianych stołów, kiedy ktoś ją zaczepił.
– Hej, mała, gdzie tak się spieszysz? – zapytał nieco pijany chłopak.
Rozpoznała w nim jednego z kolegów Adama, którzy pili whisky po urodzinach Aleksa.
– Szukam Adama – skłamała gładko.
– Dziś nie pije z nami – odpowiedział drugi, zbliżając się do niej. Jego również znała i wcale jej się to nie podobało. – Za to ty mogłabyś się napić – zasugerował.
– Spieszę się – mruknęła Julia, chcąc ich wyminąć, ale ktoś przytrzymał jej ramię.
– Wyluzuj – odpowiedział tamten, przyciskając ją do swojego ciała – wiemy już, że lubisz się zabawić.
Odepchnęła go od siebie. Rzuciła się do ucieczki, ale już po kilku krokach ktoś powalił ją na leśną ściółkę. Szarpnęła się, a on rozdarł jej bluzkę. Kopnęła napastnika, a wtedy poczuła silne uderzenie. Zamknęła oczy, kiedy ktoś przygniótł ją swoim ciężarem, a potem nagle ciężar zelżał. Ku swojemu wielkiemu zaskoczeniu podniosła wzrok, by zobaczyć stojącą nad sobą postać Adama. Z wściekłością popchnął kolegę, a potem pomógł jej wstać. Chłopacy patrzyli na niego wkurzeni.
– Odwalcie się od niej – to było jedyne, co powiedział Adam, wyraźnie chciał uniknąć dalszej konfrontacji, odciągając Julię, poza zasięg ich wzroku.
Kiedy wyszli na ścieżkę objął ją ramieniem i przyciągnął do siebie.
– Nic ci nie jest? – wyszeptał cicho.
Przecząco pokręciła głową, wtulając twarz w jego ramię. Jej pędzący oddech w dalszym ciągu nie chciał się uspokoić.
– Przepraszam cię za to – odezwał się ponuro chłopak.
Julia odsunęła się od niego odrobinę.
– Za nich czy za wszystko? – zapytała.
Skrzywił się nieznacznie.
– Chyba za wszystko.
– Aleks mi powiedział co planowałeś – wyznała.
– Kretyn – mruknął do siebie Adam.
– Wcale nie – odpowiedziała Julia, patrząc mu w oczy. – Ja tak nie uważam, za to jestem pewna, że to ty jesteś głupi.
Uśmiechnął się. Jego uśmiech był szczery.
– Masz rację – przyznał, przyciągając ją do siebie stanowczo.
Pocałował dziewczynę w usta. Przez chwilę pozwalała mu się całować, a potem go odepchnęła. Łagodnie odgarnął z jej twarzy włosy.
– Wiem, że to było pożegnanie – wyznał wypranym z wszelkich emocji głosem.
– Sam to w ten sposób rozegrałeś – stwierdziła cicho dziewczyna.
– Masz rację – przytaknął – i nie żałuję. Chodź – wziął ją za rękę – odprowadzę cię na teren naszego ośrodka.
Ścisnęła palcami jego ciepłą dłoń, wdzięczna mu za to, że nie dał jej okazji do kolejnego spotkania sam na sam z jego kolegami. Teraz tylko musiała przeprosić Aleksa. Przez całą drogę myślała co mu powie, błagając w duchu, żeby jeszcze ją chciał.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Wieczorna szarość zamieniała się w mrok. Zobaczyła go. Stał przy samochodzie, a jakaś dziewczyna obejmowała go za szyję. W środku poczuła coś bardzo nieprzyjemnego. Lodowato-zimne ostrze przebijało jej żołądek. Więc jednak z niej zrezygnował… tak jak ona odpuściła sobie Adama. To bolało i to bardziej niż Julia mogła się spodziewać. Los i tym razem okrutnie z niej zakpił i to akurat teraz, gdy zdała sobie sprawę, że nigdy nikogo nie kochała, tak, jak kocha Aleksa. Odwróciła się i pędem rzuciła do ucieczki – gdziekolwiek, byle dalej. Nie patrząc przed siebie biegła przez ciemny las. Skończyła się linia drzewa, a potem grunt usunął się jej spod stóp nagle i niespodziewanie. Spadała. W dole była woda. Poczuła chłód i silne uderzenie, a potem otoczyła ją ciemność.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Aleks mocno zacisnął szczękę. Sam nie wiedział czy jest bardziej wkurzony, zawiedziony czy rozgoryczony. Fakt był jeden. Stał na ścieżce i przyglądał się temu, jak Julia znowu, mimo wszystko, całuje się z Adamem. Nie mógł dłużej na to patrzeć. Odwrócił się i odszedł w ciemność. Może i dała mu jasno do zrozumienia, że go nie chce, ale jak mogła w dalszym ciągu pragnąć Adama? Kiedy wyszedł z lasu, zobaczył znajomy samochód. Dostrzegł uśmiechającą się do niego twarz. Marta. Musiała przyjechać zabrać stąd Olkę. Podszedł do niej po krótkiej chwili wahania. Nie miał ochoty na przyjacielskie pogawędki, na pewno nie teraz.
– Coś taki ponury? – zapytała dziewczyna wysiadając.
– Nie ważne – mruknął w odpowiedzi Aleks.
– No rozchmurz się – zamruczała wysiadając – bo zaraz te roślinki uschną, jak będziesz tak na nie patrzył.
Oplotła ramionami jego szyję i pocałowała chłopaka w policzek. Poddając się na chwilę przytulił ją do siebie, a potem zaklął, kątem oka widząc uciekającą w stronę lasu postać.
– Julia! – zawołał odsuwając się od Marty, ale dziewczyna go nie słyszała lub udawała, że nie słyszy. Zaklął cicho. – Przepraszam – mruknął, a potem pobiegł za Julią.
Była tuż przed nim, a potem nagle zniknęła. Znowu zawołał jej imię. Usłyszał plusk wody. Ostrożnie podszedł w kierunku urwiska. Spanikowany zaczął kląć. W tym miejscu było wysoko, a woda była zbyt płytka. Wiedział o tym, sprawdzali je, kiedy szukali miejsca do ćwiczeń. Fale obmywały skały, a dziewczyna się nie wynurzyła. Aleks nie miał czasu by pobiec na około. Zdjął buty i skoczył do morza, starając się odbić jak najdalej od brzegu. Mimo wieloletniej wprawy w skokach i pływaniu, rękoma dotknął piaszczystego dna. Na szczęście na ukos, więc siła rażenia nie była aż taka duża. Z ulgą zdał sobie sprawę, że podczas niebezpiecznego skoku niczego sobie nie złamał. Walcząc z falami wrócił ku brzegowi, by odnaleźć Julię. Szukanie, zwłaszcza przy takim bólu ramion, jaki został mu bo spotkaniu z dnem, dostarczyło mi kilku upiornych chwil. Kiedy ją znalazł, ciało dziewczyny było blade i zimne. Walcząc z żywiołem wyciągnął ją na powierzchnie, a potem zabrał na plażę. Z rozcięcia na czole płynęła krew. Julia nie oddychała.
– Zadzwoniłam na pogotowie – nawet nie zauważył, kiedy stanęła nad nimi Marta, która najwyraźniej przybiegła za nim.
Skinął głową, nie będąc w stanie racjonalnie myśleć. Jedyne co czuł, to ściskający gardło strach – lęk przed tym, że straci Julię. To dziewczyna przejęła inicjatywę. Niemal podręcznikowo zabrała się do udzielania pierwszej pomocy, podczas gdy on posłusznie wykonywał jej polecenia.
~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~
Obudziła się, a Aleks zdał sobie sprawę, że nigdy w życiu nie czuł się jeszcze szczęśliwszy. Siedział przy niej już od kilku godzin, bo lekarze po prostu kazali mu czekać, twierdząc, że powinien dać dziewczynie odpocząć. Razem z Martą uratowali jej życie, a on już nic więcej nie mógł zrobić. Miał gdzieś przepisy i to, że dziewczyna może go odepchnąć. Położył się przy niej na szpitalnym łóżku, objął ją ramionami.
– Kocham cię – szepnął cicho.
– Naprawdę? – spytała lekko zachrypniętym głosem, wtulając się w niego.
Ulga, która go zalała, nie mogła się równać z niczym.
– Tak – potwierdził, nie chcąc mówić zbyt wiele.
– Ja ciebie też – wyszeptała niemal niedosłyszalnie.
Zaskoczony Aleks poczuł, jak w jego brzuchu odstawia dziki taniec stado motyli.
– A Adam? – zapytał niepewnie.
– Zerwałam z nim. Dzisiaj. Oficjalnie. – Przyznała. – A tamta dziewczyna? – zaniepokoiła się Julia.
Roześmiał się. Przepełniały go teraz lekkość i szczęście.
– To moja kuzynka, Marta, głuptasie – odpowiedział jej Aleks, jednocześnie zmartwiony i rozbawiony, całując jej skroń. – Przyjechała po siostrę Adama. Dla mnie istniejesz tylko ty – dodał po chwili.
Ulga, która ją ogarnęła była wręcz przytłaczająca. Wtuliła się bardziej w objęcia chłopaka. Dopiero teraz, w pełni zadowolona, uświadomiła sobie, że to od początku powinien być on. Ponownie zasnęła, z myślą o tym, że teraz wszystko w jej życiu się ułoży, a ona sama nareszcie będzie zupełnie szczęśliwa.
The End