Rozdział 21 – Córka Złej Królowej
by VickyAlexei
Nadzieja w jej oczach nie gaśnie, ale ja wiem, że jest już za późno. Królewicz leży na miękkim podłożu, opleciony korzeniami i częściowo zanurzony w wodzie, zupełnie tak, jakby ta była miękka pierzyną. Wygląda jakby spał. Tylko, że wcale nie śpi. Mgłowce rzuciły na niego klątwę. To czarna magia, z powodu której królewicz nigdy się już nie obudzi.
Ishanvi klęka przy nim, nie przejmując się tym, że brudzi błotem swoje ubranie. Delikatnie odgarnia mu z twarzy niesforne, posklejane błotem kosmyki. W pierwszej chwili myślę, że dziewczyna chce się pożegnać, ale ona pochyla się i miękkimi ustami dotyka warg królewicza. Czuję jak w powietrzu unosi się magia. Biała magia. Wszystko aż od niej iskrzy. Chłopak gwałtownie zachłystuje się powietrzem. Korzenie przestają go oplatać, a on powoli siada. Zauroczony patrzy na królewnę wzrokiem szczęśliwego szczeniaka. Dopiero teraz to do mnie dociera, a lodowate szpony zaciskają się na moim sercu. Pocałunek prawdziwej miłości, magia, której nie da się oszukać. Z nieznanej mi przyczyny Córka Złej Królowej z premedytacją mnie okłamała. Kocha królewicza, nie mnie, a ja nic nie mogę na to poradzić. Nigdy jeszcze w całym moim życiu, nawet kiedyś dawno temu, w obliczu pewnej śmierci, nie czułem się taki bezsilny.