Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Wieczorem, jak zwykle jechali razem do pracy. Eliza była w znacznie lepszym humorze niż rano. Naprawdę cieszyła się, że Gabriel nie wyjechał na święta. Spędziła bardzo miłą wigilię, mimo, że jedli bardzo mało tradycyjną pizzę, a właściwie całkiem tradycyjną, tylko, że dla Włochów i nie na wigilię.

    – Gabi, za co tak bardzo nie lubisz Kasandry? – odważyła się zadać dręczące ją od jakiegoś już czasu pytanie. – Odniosłam wrażenie, że się ciebie boi.

    – Nie sądzę, żebyś chciała to wiedzieć – stwierdził.

    Eliza westchnęła.

    – Gdybym nie chciała, to bym nie zadawała tego pytania – odparła.

    Chłopak przez pewien czas milczał. Dziewczyna uznała, że jej nie odpowie. Odezwał się dopiero, kiedy zatrzymali się pod klubem. 

    – Na początku naprawdę lubiłem Cassie, przestałem dopiero, kiedy próbowała się ze mną przespać. Najwyraźniej ubzdurała sobie, że może chodzić z Emilem i przy okazji ze mną kręcić na boku. Niedługo potem zerwali. On o niczym nie wie, Stokrotko, więc proszę nic mu o tym nie mów.

    Gabriel wysiadł z samochodu nie dając jej czasu na jakąkolwiek odpowiedź.

    Note