Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Wigilię spędziliśmy u moich sąsiadów, których znałem od dziecka. Przyjaźniłem się z ich synem i córką, mówiłem do nich ciociu i wujku, a oni bardzo mnie lubili. Na szczęście Daniel nie chciał tam przyjść i przynajmniej kolacja upłynęła w przyjemnej atmosferze. Niestety później nieopatrznie wspomniałem o planach, jakie mamy na wieczór i w ten sposób dołączyła do nich Jagoda. Niestety moja przyjaciółka w dalszym ciągu szalała na punkcie Daniela, który bezustannie ją zwodził. Płakała przez niego, a potem lgnęła do niego jak mucha do lepu. Nie chciałem dopuszczać do siebie myśli, że to zupełnie jak Vicky. Kiedy wróciliśmy do domu, on już tam czekał. Stał na dworze, na mrozie. Dziewczyny natychmiast zaciągnęły go do domu. Zrobiły dla nas kawy. Czułem się niezręcznie. Wyglądało na to, że Daniel również. Z ulgą odetchnąłem, kiedy Vicky usiadła na poręczy mojego fotela, wtulając się mi pod ramię. Sytuacja jednak zrobiła się mniej przyjazna, kiedy Jagoda próbowała przytulić się do Daniela, a on ją po prostu odepchnął, gwałtownie wstając. Zrobiło się bardzo niezręcznie. Moja przyjaciółka starała się nie dać po sobie poznać jak bardzo ją to zraniło, szybko jednak pożegnała się i uciekła. Zostaliśmy sami. Czułem się spięty i nieszczęśliwy i mimo całej nienawiści do tego chłopaka, wyobrażałem sobie, jak podle on musi się czuć. To w końcu był mój dom, a Wiktoria, tego wieczora tuliła się właśnie do mnie. 

    – Przebiorę się w piżamę – oznajmiła w końcu, przerywając niezręczną ciszę.

    Wstała i uciekła do łazienki. Powiedziałem Danielowi, starając się unikać niechęci, która z łatwością mogła pojawić się w moim głosie, że nie mam nic przeciwko, żeby został na noc. Sam wziąłem komputer i zamknąłem się w sypialni. Przyjście zajęło Wiktorii niemal pół godziny, a kiedy się wreszcie pojawiła, ciągnęła go ze sobą za rękę. Sam dziwiłem się własnemu opanowaniu, ponieważ miałem ochotę zrobić wszystko inne, poza zachowaniem spokoju. Czy ona sobie wyobrażała, że będzie spał z nami w łóżku?! Chyba właśnie tak było, ponieważ przyniosła po lampce wina, a potem rozłożyła dla niego poduszki i koc. Miałem nadzieję, że chociaż on będzie rozsądny i zaprotestuje. Nie zrobił tego. Czułem się jakbyśmy byli jej zabawkami. Łóżko miało szerokość dwóch metrów, więc zacisnąłem zęby i położyłem się z brzegu. Vicky znalazła się po środku, a on z drugiego brzegu. Zgasili światło. Milczałem, więc zapewne uznali, że śpię. Rozmawiali przyciszonymi głosami, o własnych sprawach. Ból, który czułem był okropny. Potem jednak ona szepnęła mu „dobranoc”, a po tym słowie przysunęła się do mnie, wtulając się w moje ramiona. W tym momencie znowu gotowy byłem wybaczyć jej wszystko.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Był u mnie w domu. Czekał w moim pokoju. Nie miałam pojęcia jak się tu dostał, ponieważ moja mama szczerze go nienawidziła. Najwyraźniej jednak nie wróciła jeszcze z pracy, a Daniel miał swoje sposoby. 

    – Co mu powiedziałeś? – zapytałam chłodno. – Jak w ogóle mogłeś coś takiego zrobić?! – w tym momencie mój głos się załamał. – Czy Jagoda cię kiedykolwiek w jakiś sposób skrzywdziła?

    Uśmiechnął się drwiąco.

    – Jest mi obojętna. To nie ją chciałem ukarać. 

    – Dlaczego? – szepnęłam.

    – Znalazłoby się kilka powodów – stwierdził. – Po pierwsze nienawidzę Gabriela. Uważam, że to dla niego odpowiednia nauczka. Po drugie – spojrzał mi w oczy – jesteś moja. I dopilnuję, żeby cię znienawidził, jeżeli nie da się tego rozwiązać inaczej – wyjaśnił sucho. – Wszyscy się od ciebie odwrócą i zostanę ci tylko ja – dodał bez cienia uśmiechu.

    – Jesteś dupkiem! – syknęłam drżąc z bezsilności i wściekłości.

    – Być może – przyznał podnosząc się z mojego łóżka. Podszedł do mnie i objął mnie od tyłu ramionami. – Ale nie stracę cię po raz kolejny. Jestem zdesperowany i zrobię wszystko, dosłownie wszystko, żebyś tylko była ze mną.

    Chyba musiałam być naprawdę podłą osobą. Nie było mi przykro z powodu tego, że skrzywdził Jagodę, zapomniałam już o tym, jaki ból sprawił Gabrielowi. W tym momencie czułam jedynie mdłości na samą myśl o tym, że spał z inną dziewczyną, a teraz, jak gdyby nigdy nic, tak po prostu, mnie przytula. 

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Nasze rozstania stawały się coraz dłuższe i poważniejsze, aż w końcu, pewnego dnia, powiedzieliśmy sobie dość. Wiktoria zniknęła z mojego życia, a ja poczułem się, jakby ktoś wyrwał mi kawałek serca. Zapewniałem ją setki razy, że zawsze będę jej przyjacielem. Gdyby potrzebowała pomocy, wiedziała gdzie mnie znaleźć, ale ona wolała po prostu zniknąć z mojego życia. Minęły dwa długie miesiące, podczas których zdecydowałem się nawet na kilka randek. Wszystkie były nieudane, bo w każdej z dziewczyn, szukałem właśnie jej, a niestety żadna nie była nią. Kiedy zobaczyłem na wyświetlaczu telefonu jej imię, myślałem, że oszaleję ze szczęścia. Gdy jednak odebrałem, euforia minęła równie szybko, co się pojawiła. Dzwoniła jej matka. Wiktoria była w szpitalu. Miała krwotok wewnętrzny i była w poważnym stanie. Kobieta mówiła rozgorączkowanym głosem. Uznała, że pewnie chciałbym o tym wiedzieć. Gdy tylko się rozłączyła, chwyciłem kluczyki od motocykla, kask i wybiegłem z domu. W szpitalu oczywiście nie byłem w stanie się niczego dowiedzieć. Szczęśliwym jednak zbiegiem okoliczności, okazało się, że dyżur ma mój znajomy, świeżo upieczony ginekolog, Michał. 

    – To ty byłeś ojcem dziecka? – zapytał odciągając mnie na bok. – Dziewczyna ma tyłozgięcie macicy, to poważne zagrożenie dla ciąży. Poza tym była niedożywiona. – Kontynuował nie czekając na odpowiedź. – Nie powinna się jednak o to obwiniać, a sądzę, że będzie. Przecież nie wiedziała, że jest w ciąży… Potrzebuje teraz wsparcia, zwłaszcza psychicznego.

    – W ciąży? – zapytałem jak idiota.

    Myśli po mojej głowie krążyły jak oszalałe. Słowa „ciąża” i „dziecko” krzyczały do mnie na cały głos. Michał obdarzył mnie smutnym uśmiechem.

    – Wiem, że to przykra sytuacja, ale przejdzie ci. Teraz natomiast weź się w garść i poudawaj. Ona naprawdę potrzebuje wsparcia.

    Niepewnie skinąłem głową. Przez długi korytarz oddziału szpitalnego, dotarliśmy do jednego z najbardziej oddalonych pokoi. Był dwuosobowy, ale Wiktoria leżała w nim sama. Michał zostawił mnie w drzwiach, a ja wszedłem do środka. Moje wejście musiało ją obudzić. Podniosła na mnie swoje niebieskie oczy. Wyglądała naprawdę marnie. Zawsze niewiele jadła, ale teraz niemal nic z niej nie zostało.

    – Gabriel? – spytała z nadzieją, jakby nie wierząc w moje przyjście.

    – Mhm, jestem przy tobie – odpowiedziałem ze ściśniętym gardłem.

    Łamiąc wszelkie szpitalne zasady i konwenanse, położyłem się obok niej, na wąskim łóżku, obejmując ją w pasie. Wtuliła się w moje ramiona. 

    – Jak dobrze, że przyszedłeś – wyszeptała, zamykając oczy.

    – Przecież wiesz, że nigdy cię nie zostawię – mruknąłem, przyciągając ją do siebie jeszcze bardziej. – Czemu nie powiedziałaś, że jesteś w ciąży? – nie wytrzymałem i musiałem zapytać.

    Przez chwilę milczała.

    – Nie miałam o tym pojęcia – przyznała w końcu. – Dziecko nie miało nawet trzech miesięcy…

    – To było moje dziecko? – zapytałem cicho, czując się podle, że drążę dalej.

    Poczułem jak napinają się jej mięśnie. Jak zaczyna drżeć. 

    – Nie – wyszeptała ledwo dosłyszalnym głosem. – Daniela.

    To był dla mnie cios, nieprzyjemny i bolesny, ale w tej chwili nie miał znaczenia. Uświadomiłem sobie coś innego. Wiktoria bała mi się przyznać. Była pewna, że ją odtrącę. Potrzebowała mnie, a mimo to, postanowiła powiedzieć mi prawdę. Wiedziałem, że nie mogę teraz myśleć o sobie. Moje uczucia nie miały znaczenia. Ważna była tylko ona. Przyciągnąłem ją mocniej do siebie, zamykając w ramionach. Z satysfakcją słuchałem, jak jej oddech się wyrównuje, a uspokojona dziewczyna zasypia.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Daniel nie odpuszczał. Jednocześnie nie chciał ze mną być i mnie chciał. Zaczął umawiać się z Jagodą, a mnie to nie ruszało i dobrze im życzyłam. Nie potrafił jednak utrzymać naszych stosunków na stopie przyjacielskiej. Kiedy tylko znaleźliśmy się choć na chwilę sami, natychmiast się do mnie zbliżał. Za bardzo. Robił to również przy swojej niby dziewczynie, która była w nim najwyraźniej tak bardzo zakochana, że odwracała wtedy wzrok. Ignorowała jego podłe zachowanie. Ja nie potrafiłam. Zaczęłam unikać kontaktów z Danielem sam na sam, w rezultacie czego, jeżeli się spotykaliśmy, zawsze obecny był Gabriel, a oni ledwo się nawzajem tolerowali. Ta sytuacja była męcząca i chyba tylko Daniel tego nie widział. Zbliżał się koniec marca, a ja, po trzech miesiącach, wreszcie zebrałam się w sobie, żeby coś z tym zrobić. Wybraliśmy się na wspólną wycieczkę. Oprócz mnie, Jagody, Daniela i Gabriela, był jeszcze starszy brat Jagody Tomek i ich kolega Dominik. Wypożyczyliśmy crossy, bo ich zdaniem był to dobry substytut motocykli, zwłaszcza dla nie umiejących prowadzić Dominika i Daniela. Kiedy zrobiliśmy krótką przerwę, odeszłam kawałek od reszty. Miałam ochotę się przespacerować. Daniel jednak, korzystając z okazji, dołączył do mnie już po chwili. Nic nie mówiąc po prostu przyparł mnie do pnia drzewa i namiętnie pocałował. Odepchnęłam go od siebie.

    – Zwariowałeś?! – warknęłam na niego rozwścieczona.

    Nie wiedziałam czy bardziej zła byłam na to co zrobił czy na siebie za to, że miałam ochotę na więcej. Zignorował mój protest. Podszedł z powrotem i przyciągnął mnie do siebie. 

    – Nawet nie wyobrażasz sobie jak niesamowicie za tobą tęsknię – zamruczał, dotykając nosem mojego policzka.

    Poczułam jego ciepły oddech na swojej szyi. Zadrżałam.

    – Zostaw mnie! – zażądałam. – Podobno masz teraz dziewczynę – przypomniałam mu chłodno.

    Wzruszył ramionami.

    – Doskonale wiesz, że ona mnie nic nie obchodzi – westchnął.

    Rozgniewał mnie jeszcze bardziej. Naprawdę lubiłam Jagodę. No i była przyjaciółką Gabriela…

    – Więc czemu z nią jesteś?! – zapytałam ostro.

    W jego zielonych oczach dostrzegłam cień bólu. Po chwili jednak na jego usta powrócił drwiący uśmiech.

    – Dla pozorów – wyjaśnił spokojnie.

    – Jakich pozorów? – nie zrozumiałam.

    – Pamiętasz co mi powiedziałaś w święta? – zapytał. Przecząco pokręciłam głową. Chyba nie potrzebował odpowiedzi. – Oznajmiłaś mi kategorycznie, że nie możemy się więcej spotykać. I, że nie zamierzasz po raz kolejny ranić Gabriela. Znam cię Vicky i wiem, że naprawdę chciałaś mnie wyrzucić ze swojego życia. Dlatego właśnie powstał ten związek. Żebym miał pretekst do widywania się z tobą.

    – Jesteś podły! – syknęłam. – Ona naprawdę jest w tobie zakochana!

    – Wiem – przyznał beznamiętnie, przytrzymując mnie w stalowym uścisku, kiedy spróbowałam się wyrwać. – Dla mnie jest jednak obojętna. Od tamtej nocy nawet ani razu z nią nie spałem – przyznał patrząc mi w oczy.

    Zadrżałam. Dlaczego mnie to obchodziło? Czemu nagle poczułam taką lekkość i ulgę? Kiedy mnie pocałował, ja odwzajemniłam jego namiętny pocałunek.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    To właściwie były pierwsze, słoneczne dni tego roku. Zostawiliśmy dziewczyny na skraju lasu i postanowiliśmy pojeździć trochę bardziej ekstremalnie. Nie podobało mi się, że Daniel jest z nami. Nie miał nawet prawa jazdy na motor. Mimo to uparł się, że będzie uczestniczył w zabawie. W końcu był dorosły, a ja nie miałem prawa mu tego zabronić. Zabawa polegała na tym, że rozpędzaliśmy się na skraju lasu, a potem zjeżdżaliśmy z dość stromej górki. Z Tomkiem i Dominikiem zawsze uwielbialiśmy sporty ekstremalne. Nie zamierzaliśmy długo jeździć, bo w końcu Vicky i Jagoda by się zanudziły. Wszystko szło gładko, do czasu, kiedy pod koła Daniela nie wyskoczył pies. Mały, szarobury kundelek. Każdy z nas, by go po prostu wyminął, ale niezbyt doświadczony Daniel gwałtownie dał po hamulcach, jednocześnie skręcając ostro w bok. Przejechał przed nosem rozpędzonemu Tomkowi i wjechał tuż pod moje koła. Gwałtownie zahamowałem. Rozpędzony motocykl, na stromej powierzchni stanął dęba. Przekoziołkowałem do przodu, spadając z maszyny na twardą ziemię. W głowie słyszałem wrzaski Wiktorii i Jagody. Wokół panowało zamieszanie. Ból był nie do zniesienia. Zdałem sobie sprawę, że wpadłem na jakąś gałąź. Chyba młode drzewko, które ostrym czubkiem przebiło mi brzuch. Widziałem pojawiającą się na ubraniu plamę krwi. Gdy tylko zamknąłem oczy, natychmiast straciłem przytomność.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Następnego dnia wypisano mnie ze szpitala, a Gabriel zabrał mnie do siebie. Nawet nie podejrzewałam, że nosze w sobie dziecko, ale teraz, kiedy ono umarło, ja umierałam razem z nim. Nie miałam na nic ochoty, całe dnie spędzałam w łóżku, a gdyby nie opieka, którą on nade mną roztoczył, zupełnie zapadłabym się w czarną dziurę. Znowu prawie nic nie jadłam, nie miałam ochoty nigdzie wychodzić, a on martwił się coraz bardziej. Wiedziałam, że powinnam coś ze sobą zrobić, choćby dla niego, ale po prostu nie potrafiłam. 

    – Przywlecz tu swój tyłek do cholery! – usłyszałam podniesiony głos Gabriela. – Ona cię potrzebuje! Znacznie bardziej niż mnie. 

    Nie wiedziałam o czym on mówi, nie rozumiałam kto niby miałby mi pomóc, do czasu, kiedy pół godziny później, w drzwiach sypialni pojawił się Daniel. Przez chwilę stał w progu, wpatrując się we mnie, a mnie z oczu, tak po prostu, po tylu dniach kompletnie bez czucia, popłynęły łzy. Wtedy podszedł do mnie, usiadł obok i przyciągnął do siebie tuląc w ramionach. Rozpłakałam się na dobre. 

    – Przepraszam – szeptał w moje włosy – przepraszam, że cię zostawiłem. Zachowałem się jak ostatni tchórz. Najpierw bałem się twojej matki, a potem… kiedy usłyszałem o dziecku… zwyczajnie spanikowałem. Tak cholernie cię przepraszam.

    – To nic – wyszeptałam poprzez łzy, w jego bluzę. – Dobrze, że teraz jesteś – dodałam stłumionym materiałem i łkaniem głosem.  

    Z trudem przełknęłam ślinę. Bolało mnie to, że obecność Daniela zawdzięczam Gabrielowi. Było mi przykro, że tak mu na mnie zależy, że nawet po niego zadzwonił. W jednym miał jednak rację. To nie jego teraz potrzebowałam. Potrzebowałam właśnie Daniela.

     ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Obudziłem się w szpitalu. Dowiedziałem się, że miałem operację. Potwornie bolał mnie brzuch. Wytrzymałem w tym miejscu dwa dni, potem wypisałem się na własne życzenie, mimo protestów lekarki, która się mną opiekowała. Najwyraźniej bardzo mnie polubiła, bo zamiast podejść do mojego przypadku profesjonalnie, zaczęła mnie wyzywać od skończonych idiotów. Byłem jednak nieugięty. Po prostu musiałem się stamtąd wynieść. Na koniec się poddała. Zostawiła mi swój numer telefonu, każąc dzwonić, nawet w środku nocy, gdyby tylko coś złego się wydarzyło. Do domu zabrał mnie Tomek i tu dopiero rozpętało się prawdziwe piekło. Wiktoria była na mnie wściekła. Wypominała mi, że w ogóle o siebie nie dbam, a na koniec po prostu się rozpłakała. Jak zwykle nie byłem w stanie tego znieść. Obiecałem jej, że będę regularnie pojawiał się w szpitalu na kontrole i w końcu się uspokoiła, a potem, przez kilka kolejnych dni, mimo potwornego bólu, czułem się jak w raju. Skakała nade mną niczym mały króliczek. Tak jak kazała pani doktor, niewiele ruszałem się z łóżka. Za to ona często leżała w nim ze mną, po prostu się przytulając.

    – Mogłeś umrzeć – szepnęła, wtulając twarz w moje ramię.

    – Ale nic mi nie jest – odpowiedziałem, przyciągając ją do siebie bliżej.

    – Nie nazwałabym tego „niczym” – mruknęła sarkastycznie.

    – Jestem jak kot, zawsze spadam na cztery łapy – uśmiechnąłem się do niej.

    Nie chciałem dodawać, że to niska cena, za to, że znowu tak bardzo się do siebie zbliżyliśmy. Wiedziałem, że byłaby wściekła, gdybym jej to powiedział. To była jednak szczera prawda. I gdybym wiedział, że to odniesie aż tak silny skutek, a ja od tego nie umrę, zrobiłbym to już dawno temu.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Kiedy weszliśmy do gabinetu, młodej lekarce wyraźnie zrzedła mina na mój widok. Gabriel wręczył jej bukiet kwiatów w podziękowaniu za opiekę i pomoc i jak to miał w zwyczaju nawet nie zdawał sobie sprawy, że z nią flirtuje. Dziewczyna była naprawdę ładna. Miała migdałowe oczy barwy miodu i ciemnobrązowe, sięgające do połowy pleców włosy. Poczułam się dziwnie, zdając sobie sprawę, że on na to nawet nie zwrócił uwagi. Był zapatrzony we mnie, a ja egoistycznie go w swoim życiu potrzebowałam. Kończyła już, więc Gabriel zaprosił ją na kawę. Zgodziła się, a ja poczułam się jeszcze bardziej podle, kiedy po wyjściu z gabinetu wziął mnie za rękę. Wydawało mi się, że będąc przy nim, niszczę jego szansę na szczęście. Gabriel był moim przyjacielem, ale cokolwiek by się nie działo, jak bardzo by mnie nie krzywdził, ja w dalszym ciągu kochałam Daniela. Kochałam go w taki sposób, w jaki nigdy nie potrafiłabym kochać jego. Ani nikogo innego na świecie.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Znowu zniknęła z mojego życia, ale tym razem się poddałem. Nie szukałem jej, nie starałem się sprawić, żeby do mnie wróciła. Po prostu zagłębiłem się w rutynową codzienność. Pod koniec kwietnia odwiedził mnie Tomek. Namówił mnie, żebyśmy na motorach pojechali nad morze. Wybraliśmy się na Hel, żeby przy okazji pozwiedzać bunkry. Nocowaliśmy w Jastarni. Pensjonat był mały, a o tej porze roku nad morzem nie przebywało zbyt wielu ludzi. Tomek szybko zaprzyjaźnił się z naszymi sąsiadkami, dwiema uroczymi, miłymi dziewczynami. Jedna z nich miała na imię Emilka, druga Asia. Byłem miły, ale nie zainteresowany. W dalszym ciągu nie potrafiłem i co ważniejsze nie chciałem, wyrzucić ze swoich myśli Wiktorii. To ona była centrum mojego wszechświata, nawet jeżeli nie widzieliśmy się od kilku miesięcy. Emilka okazała się jednak świetną przyjaciółką. Była zachwycona przejażdżkami na motorze. Razem zaczęliśmy kurs kitesurfingu. Tak samo jak ja czuła zamiłowanie do sportów ekstremalnych. Była również szczera, odważna i pewna siebie. Pod koniec wyjazdu wymieniliśmy się numerami telefonów. Okazało się nawet, że dziewczyny wcale nie mieszkają tak daleko od nas. Planowaliśmy już dalsze spotkania. Ostatniego dnia wyczuwałem jednak u Emilki jakieś dziwne napięcie. Jedliśmy gofry na promenadzie i rozmawialiśmy o wspólnej wycieczce do parku linowego, a ona postanowiła to z siebie wreszcie wyrzucić.

    – Dlaczego?

    – Co dlaczego? – nie zrozumiałem.

    – Dlaczego nie jesteś mną ani trochę zainteresowany? 

    Z trudem przełknąłem ślinę. Miałem nadzieję, że uda się pominąć ten temat i nigdy go nie poruszyć. Była ładna, nawet bardzo ładna, drobna brunetka z kręconymi włosami. Do tego rozumieliśmy się wspaniale. Mieliśmy podobne zainteresowania lubiliśmy te same rzeczy i byłem nią naprawdę oczarowany. Tylko, że… oczywiście nie była Wiktorią. Dlatego po prostu jej opowiedziałem. Co prawda nie zagłębiając się w szczegóły, ale pokrótce przedstawiłem jej historię dziewczyny, którą kocham. 

    – Czy mimo to, nie chciał byś spróbować? – zapytała cicho.

    – Nie wiem czy to dobry pomysł… – zacząłem, ale przysunęła się do mnie i zamknęła mi usta pocałunkiem.

    Jej usta były przyjemne, a pocałunek smakował goframi. I tak nasze umówione spotkanie w parku linowym, zamieniło się w pierwszą randkę.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Tak bardzo tęskniłam i tak przeogromnie potrzebowałam przyjaciela, że po prostu musiałam go zobaczyć. Wyglądał na zaskoczonego, kiedy otworzył mi drzwi. 

    – Vicky, co tu robisz? – zapytał nieco zmieszany.

    – Przyszłam cię odwiedzić – stwierdziłam, spuszczając wzrok. Teraz dopiero poczułam, że to był błąd i chciałam się wycofać. Nie cieszył się, że mnie widzi… – Chyba lepiej jednak pójdę – powiedziałam cicho. – Przepraszam.

    Zareagował błyskawicznie.

    – Nie, zostań – chwycił mnie za rękę i wciągnął do środka. – Po prostu umówiłem się na spotkanie, ale zaraz to odwołam. To nic ważnego. 

    – Nie, Gabriel, ja naprawdę powinnam iść. Nie chcę psuć ci planów – dodałam przepraszająco.

    Uśmiechnął się do mnie.

    – Tak dawno cię nie widziałem, że z pewnością niczego mi nie zepsujesz – oznajmił. – Inne rzeczy mogą poczekać.

    Rozmawialiśmy do późnego wieczora. Opowiadaliśmy sobie o swoim życiu. Byłam zadowolona, że mogę się do niego przytulić. Kiedy usłyszałam o Emilce nie czułam zazdrości, a raczej radość, z powodu, że kogoś sobie znalazł. Kiedy się żegnaliśmy, Gabriel zaprosił mnie na wspólny wyjazd. Jechał na szkolenie i mieli wynajęty cały hotel. Nad jeziorem, w ładnej okolicy. Zaprosił mnie i Daniela, miała być również Emilka, więc nie widziałam w tym nic złego i z przyjemnością się zgodziłam. Przez całą drogę czułam, że Daniela coś niezmiernie śmieszy. Z trudem ukrywał swoje rozbawienie. 

    – O co chodzi? – spytałam zaciągając go za róg budynku, kiedy po drodze zrobiliśmy przerwę na stacji benzynowej.

    – Nic, nic – przyciągnął mnie do siebie, całując. – Po prostu ten facet ma genialne wyczucie do dziewczyn. 

    – Co masz na myśli? – odsunęłam go od siebie zaniepokojona.

    – Nie znam jej osobiście, ale słyszałem o niej. Podobno z tej Emilki jest niezła szmata. 

    Poczułam nieprzyjemny chłód w środku. Jeżeli Daniel mówił prawdę… Gabriel sobie na takie coś nie zasłużył. Wystarczyło, że przez tyle czasu męczył się ze mną. Ale z kolei nie byłam też przekonana co do motywacji Daniela.

    – Udowodnij – zażądałam. 

    Spojrzał na mnie kpiąco.

    – Chcesz, żebym się z nią przespał? – zapytał wprost.

    – Przestań kretynie! – walnęłam go dłonią w tors. – Oczywiście, że nie – mruknęłam, kiedy chwycił moje nadgarstki i przyciągnął mnie do siebie. – Jeżeli jednak jest tak jak mówisz, chcę, żeby to zobaczył. Jesteś dobry w te wszystkie gierki… – stwierdziłam niechętnie.

    – Zgoda – oznajmił po dłuższej chwili milczenia. – Ale będziesz musiała mi się za to odwdzięczyć. Bardzo odwdzięczyć – mruknął wsuwając dłoń pod moją bluzkę. 

    Zadrżałam i przylgnęłam do niego całą sobą. Jak zawsze byłam jego i tylko jego, czego on więc jeszcze ode mnie chciał?

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Byłem szczęśliwy z powodu tego wyjazdu. Wystarczało mi samo towarzystwo Wiktorii. Nie obchodziło mnie nawet to, że w pobliżu kręci się Daniel. Ważne było tylko to, że ona tam była. Realna i rzeczywista. Z żalem poszedłem na pierwsze zajęcia i zostawiłem ich we trójkę. Kiedy wróciłem, ku mojemu zdumieniu i wielkiej radości, Vicky siedziała w pokoju. Sama.

    – Poszli na spacer, ja nie miałam ochoty – wyjaśniła, kiedy ją o to zapytałem.

    – To może teraz masz? To znaczy przejść się… – zaproponowałem.

    Uśmiechnęła się do mnie promiennie.

    – Jasne, z tobą zawsze – odpowiedziała wesoło.

    Wyszliśmy z hotelu, żeby przespacerować się dookoła jeziora. W pewnym momencie idąca obok mnie Vicky drgnęła. Zatrzymałem się i spojrzałem w tym samym kierunku co ona. Rozpoznałem sylwetki, ale to co widziałem, nie do końca jeszcze mieściło się w mojej świadomości. Daniel stał przypierając Emilkę do ściany, a ona oplatała jego szyję ramionami. Całowali się. Spojrzałem w smutne oczy Wiktorii i wtedy podjąłem decyzję.

    – Chodźmy stąd – oznajmiłem, ciągnąc ją delikatnie za rękę.

    Posłusznie poszła za mną. Jak w transie. Ani na chwilę nie podniosła wbitego w ziemię wzroku, a kiedy wróciliśmy do pokoju, po prostu się do mnie przytuliła. 

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Nie sądziłam, że to mnie tak bardzo zaboli. Chciałam dobrze. Nie chciałam, żeby Gabriel cierpiał, ale po tym jak w kilku zdaniach pożegnał się z przepraszającą go Emilką, nabrałam pewności, że ta dziewczyna, jak wszystkie poprzednie, kompletnie nic dla niego nie znaczyła. Za to ja sama czułam w sobie pustkę i chaos. Nie potrafiłam spojrzeć Danielowi w oczy. Emilka jeszcze tego samego dnia wróciła do domu, a ja spędziłam tą noc w pokoju Gabriela. Rano, kiedy schodziliśmy na śniadanie, Daniel złapał mnie za ramię i odciągnął na bok. Był zły.

    – Dlaczego mnie unikasz?! – warknął na mnie. – Czemu znowu mi to robisz?! Przecież robię wszystko co chcesz!

    Zdałam sobie sprawę, że to nie złość przez niego przemawia. Był teraz zdesperowany, zrozpaczony.

    – Ja… przepraszam – szepnęłam spuszczając wzrok.

    – Coś się stało? – usłyszałam za sobą surowy, nieco zaniepokojony głos Gabriela.

    – Nie, nic – odpowiedziałam szybko, przysuwając się na wszelki wypadek bliżej niego. Nie chciałam, żeby zrobił coś nieprzemyślanego. – Chodźmy na śniadanie.

    Niechętnie skinął głową i razem weszliśmy do restauracji.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Kiedy wróciłem z kolejnego wykładu, zastałem Vicky w pokoju, nakrytą kołdrą. Podniosła na mnie zapłakane oczy. Daniel wyjechał. Bez słowa. Kiedy wróciliśmy ze śniadania już go po prostu nie było.

    – Dlaczego tak się przejmujesz? – zapytałem. – Przecież zachował się jak dupek…

    – Nie – wyszeptała. – To moja wina.

    – Jak to? – nie zrozumiałem.

    Spojrzała na mnie przepraszająco.

    – Ja mu kazałam to zrobić.

    Przez moment moje serce zaczęło bić szybciej. Była o mnie zazdrosna? Zależało jej na mnie? Nie chciała, żebym miał dziewczynę?

    – Dlaczego? – zapytałem ostrożnie.

    – Bo nie chciałam, żeby cię skrzywdziła. Daniel co nieco o niej słyszał i nie była to najlepsza opinia, co okazało się prawdą również w praktyce…

    – Więc czemu się pokłóciliście? – nie wiedziałem czy jestem bardziej zły, ciekawy, czy zrezygnowany.

    Tym razem spuściła wzrok.

    – Ponieważ to mnie zabolało. Bardzo zabolało – wyznała cicho.

    Westchnąłem. Przytuliłem ją do siebie. Siedzieliśmy tak przez chwilę, a potem wyszliśmy na spacer. Wiktoria była smutna, ale ja i tak egoistycznie cieszyłem się z jej towarzystwa. Wiedziałem jednak, że kiedy wrócimy do domu, ona znowu nie będzie moja. Zwłaszcza, że kiedy wróciliśmy do pokoju, na poduszce znalazła czerwoną różę. Z liścikiem. 

    „Kocham cię, tak po prostu. Cokolwiek by się nie działo. ~D.”

    Dlatego właśnie po raz nie wiadomo który zapewniłem ją, że możemy być po prostu przyjaciółmi. Najlepszymi. I tak właśnie potem było. Kiedy wróciliśmy do domu, pozwoliłem się przeprosić Emilce. Nie chciałem już, żeby była moją dziewczyną, ale przyjemnie spędzaliśmy wspólnie czas pływając czy robiąc inne, odpowiadające nam rzeczy. Wiktoria natomiast wróciła do Daniela. Rozmawialiśmy czasami telefonicznie, czasami przy kawie, a ja robiłem wszystko, żeby o niej nie myśleć, a jednocześnie nie stracić tej namiastki, którą miałem. Wtedy właśnie postanowiłem, że jeżeli to z nim miałaby być szczęśliwa, niech tak będzie. Jednak potem… potem coraz trudniej było mi trzymać się tej wersji. 

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    Daniel rozstał się z Jagodą, ale tym razem zrobił to w uczciwy sposób. Mimo to dowiedziałam się o tym tylko dlatego, że przyszła się do nas z tego powodu wypłakać. Kilka dni później zaskoczył mnie smsem z pytaniem czy pójdziemy razem na kawę. Zgodziłam się. Spotkaliśmy się, rozmawialiśmy i dalej nic. Zupełnie. Odprowadził mnie do domu, a potem po prostu odszedł. Spotykaliśmy się w ten sposób co kilka dni, a ja czułam, że już dłużej tego zwyczajnie nie zniosę. Wtedy dotarło do mnie również coś innego, rzecz z której powinnam zdać sobie sprawę już dawno temu. 

    – Wiesz, że nie powinniśmy być razem? – zapytałam cicho Gabriela, kiedy siedzieliśmy razem na kanapie, oglądając film.

    Spojrzał na mnie uważnie, ani trochę nie zaskoczony. To chyba prawda co mówią. Do wszystkiego można się przyzwyczaić.

    – Dlaczego? – spytał. – Znowu chodzi o Daniela?

    Przecząco pokręciłam głową.

    – Nie, to nie ma z nim kompletnie nic wspólnego. Po prostu nie kocham cię, nie w ten sposób. Jesteś moim przyjacielem. Najlepszym. I zawsze tak było.

    Samo mówienie tego sprawiało mi ból, ale on, jak zwykle był sobą. Nie pogniewał się, nie odsunął, po prostu mnie przytulił. Następnego dnia dowiedziałam się od znajomych, że Daniel pracuje w porcie. Po szesnaście godzin dziennie, na dwie zmiany. Nic dziwnego, że nie miał czasu się ze mną spotykać. Kiedy następnym razem poszliśmy na spacer, po prostu nie mogłam wytrzymać tego napięcia między nami. Siedzieliśmy na ławce, a ja przysunęłam się do niego, żeby go pocałować. Chwycił mnie za ręce, przytrzymując mnie w miejscu. Przecząco pokręcił głową.

    – Nie – odezwał się nieco zachrypniętym głosem.

    – Dlaczego?

    – Ponieważ wiem jak to się skończy. Niszczę ci życie. Powinnaś być szczęśliwa. A ja, ja chcę być częścią twojego świata, a nie wszystkim co w nim złe.

    Spojrzałam na niego szeroko otwartymi oczami. Nie wierzyłam, że był w stanie wypowiedzieć takie słowa. Nie on.

    – Daniel…

    – Ci! – przerwał mi stanowczo. – Chcę, żebyś była z Gabrielem. On jest w stanie zapewnić ci wszystko.

    – Być może – obdarzyłam go ponurym uśmiechem. – Tylko, że się rozstaliśmy. Na dobre. Przyjaźnimy się. Jak zawsze.

    – Nie rozumiem… – przyznał niezbyt pewnie.

    – Nie kocham go. Wszystko. Niczego więcej nie trzeba tu rozumieć.

    Daniel chyba również uznał, że nie musi. Puścił mnie, przymknął oczy i odchylił się na ławce. Przysunęłam się do niego bliżej. Usiadłam mu na kolanach, a on przyciągnął mnie do siebie mocno, oplatając ramionami. Brakowało mi tego. Już nie pamiętałam kiedy ostatnio tak namiętnie się całowaliśmy.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥  ~

    W mojej pracy pojawiła się oferta wyjazdu na stanowisko w Anglii. Zgodziłem się. Uznałem, że tak będzie najlepiej. Z Wiktorią rozmawialiśmy na Facebooku, pisaliśmy maile. To nie było to samo, ale wiedziałem, że postąpiłem słusznie. Daniel się zmienił. Zrobił to dla niej i teraz przynajmniej ona była naprawdę szczęśliwa. Ja sam już dawno zdecydowałem, że tylko na tym mi zależy i nic innego nie miało znaczenia. Wiedziałem, że nie ważne, za rok, za pięć lat, za dziesięć, zawsze będę dla niej, gotowy jej pomóc, we wszystkim. Nigdy już nie musieliśmy być razem. To nie było ważne. Kochałem ją szczerze i całym sobą. W dalszym ciągu ją kocham. Dlatego właśnie pozwoliłem jej odejść. 

    The End

    Note