Rozdział 3 – Wilcza natura
by Vicky
Grigorij przeklinał w duchu wymyślny rodzaj kary, jaka została mu wymierzona. Stał się posłańcem. Miał przekazać Etienne, że nowy alfa, Drakas, chce go widzieć, a jeżeli ten się nie pojawi, to zabiją dziewczynę. Na tą myśl z trudem przełknął ślinę. Wiedział, że kto jak kto, ale on byłby do tego zdolny. Poza tym pozostawała jeszcze jedna, niecierpiąca zwłoki sprawa. Musiał coś zrobić – cokolwiek – żeby uratować również Dimitra. Gdy wreszcie znalazł się pod drzwiami mieszkania brata, serce waliło mu jak oszalałe. Nie miał pojęcia jak ten go potraktuje, a właściwie raczej się tego niestety domyślał. Wziął głęboki oddech, a potem nacisnął przycisk dzwonka. Otworzyła mu śliczna, latynoskiej urody dziewczyna.
– Tak? – zapytała przyglądając mu się uważnie.
– Szukam Etienne – odpowiedział, starając się mówić tak, by głos mu nie zadrżał.
Wtedy pojawił się jego brat, którego oczy natychmiast zapłonęły z wściekłości.
– Czego tu szukasz? – warknął.
– Mam dla ciebie wiadomość – pośpieszne wyjaśnił Grigorij.
– Doskonale – syknął, odsuwając się z przejścia, by tamten mógł wejść do środka.
Grigorij poczuł sie jak w pułapce. Właśnie wszedł do jaskini lwa. I to na dodatek takiego, którego sam wcześniej drażnił kijem.
– Nie wiedziałem… – zaczął niezbyt przekonująco.
– Czego nie wiedziałeś? – warknął na niego Etienne.
– Kazał mi cię przyprowadzić… nie było mowy o Elizie..
Etienne spojrzał na niego pogardliwie, mrużąc oczy, przez co wyglądał jeszcze groźniej.
– Ty miałeś przyprowadzić mnie, a Dimitri ją? – warknął, bardziej stwierdzająco niż pytająco. – Gdzie ona jest? Nic się jej nie stało? – zażądał odpowiedzi, gwałtownie chwytając brata za ramiona i potrząsając nim.
– Nie… nie wiem – Grigorij nie pamiętał kiedy ostatnim razem tak kompletnie stracił całą pewność siebie. – Uwięzili też Dimitra – szepnął.
– Jak to? – zdziwiła sie do tej pory tylko przyglądająca się z boku dziewczyna. – Czemu mieliby to zrobić?
– W jakiś sposób przeciwstawił się rozkazom alfy… – chłopak podniósł wzrok, patrząc bratu bezpośrednio w oczy. – Jak wam się to udało? Ty i on… Gdyby tylko był jakiś sposób… zrobiłbym wszystko, żeby się od tego uwolnić…
Violette i Etienne popatrzyli po sobie zdziwieni. Już dawno temu odkryli, czemu magia przestała działać na chłopaka. W momencie gdy Eliza uratowała mu życie, to z nią zaczęła go łączyć wieź. Miał wobec niej niespłacalny dług. W jaki jednak sposób mógł on dotyczyć Dimitra?
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Grigorij posłusznie siedział na kanapie, kiedy jego brat, dziewczyna, która przedstawiła się jako Violette, oraz jeszcze pięć innych osób, zażarcie dyskutowało, wnosząc w rozmowę coraz to mniej prawdopodobne teorie. Właściwie nie słuchał, niemalże całkowicie pogrążony w czarnych myślach, ale kiedy padło imię Wadima, ono natychmiast przywołało go do rzeczywistości.
– Teraz alfą jest Drakas – wtrącił się oschle – Wadim nie żyje. Został zabity w pojedynku.
Siedem par oczu skierowało się prosto na niego. Violette zaczęła kląć, a Grigorij nie mógł wyjść z podziwu, że tak piękna dziewczyna zna tak wulgarne słownictwo.
– To chyba właśnie to, co mi w tym nie pasowało – mruknął niechętnie Etienne.
Maura, szczupła blondynka o wiosennie zielonych oczach, skinęła głową.
– Jesteś konkurencją, a każda konkurencja oznacza zagrożenie. Mógłbyś mu rzucić wyzwanie.
Chłopak skrzywił sie cierpiętniczo.
– Tylko po co? Powinien wiedzieć, że tego nie zrobię. Nie zamierzam wracać.
Oczy Grigorija zalśniły.
– Więc to prawda? Ty powinieneś być zastępcą Wadima? – bardziej stwierdził niż spytał.
– Nie! – zawarczał groźnie Etienne – I nigdy nie wracajmy do tego tematu!
Katie, kolejna niezwykłej urody istota, tym razem jednak z płomienną burzą loków – wszystkie trzy wyglądały niemalże jak pory roku, była wiosna, lato i jesień, brakowało wśród nich tylko zimy – przysunęła się na kanapie bliżej Grigorija, obejmując go ramieniem. Gdy to samo zrobiła Maura, chłopak poczuł się nieswojo. Lubił towarzystwo ładnych dziewczyn, ale ta sytuacja była lekko mówiąc – niezwykła.
– Im szybciej zaczniemy działać tym lepiej – oznajmiła Violette – ale teraz zajmiemy się twoją małą przypadłością – oznajmiła uśmiechając się zalotnie do Grigorija. – Choć obawiam się, że będzie to jedynie oswobodzenie tymczasowe…
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Dmitrij podskoczył, gdy otworzyły się ciężkie drzwi. Z ulgą rozpoznał stojącego w nich brata, ale zaraz potem napięcie wróciło – przecież Grigorij musiał wypełniać rozkazy alfy, więc jego pojawienie sie tutaj nie wróżyło niczego dobrego. Czyżby i jemu udało się coś z tym zrobić?
– Chodźcie, nie ma czasu – odezwał sie tamten ponaglająco.
Eliza wstała, pomagając, pomimo upływu godzin, wciąż obolałemu chłopakowi. Wziął ją za rękę i wysunął się na słabo oświetlony korytarz. Przemknęli sie po cichu przez piwnicę, by tylnymi drzwiami wyjść na teren posiadłości. Podejrzanie zbyt pusto, podejrzanie zbyt cicho. W połowie drogi do bramy usłyszeli warczenie. Kilka potężnych wilków zagrodziło im drogę.
– Zabić dziewczynę – usłyszeli krótkie polecenie, wydane ze schodów ganku. – Nie jest już potrzebna – Eliza mogłaby przysiąc, że nawet z tej odległości widzi, jak tamten szczerzy zęby w podłym uśmiechu. – Etienne równie dobrze może przyjść w poszukiwaniu zemsty.
Grigorij, już pod postacią wilka, stanął, by zasłonić sobą dziewczynę. Dimitrij pokręcił głową.
– Zaczekaj – odezwał się, kładąc rękę na karku zwierzęcia. – Drakas to ignorant – wyszeptał niemal niedosłyszalnie. – Nic jej nie zrobią. Jest Kirgijką.
I rzeczywiście. Wilki zaatakowały, na rozkaz swojego przywódcy, a raczej próbowały zaatakować. Wyglądało to tak, jakby zostały uwięzione w powietrznej klatce, a potem opadły na ziemię, wijąc się pomiędzy koniecznością, a niemożliwością wypełnienia rozkazu. We trójkę, pędem ruszyli ku bramie. Tam czekał na nich samochód. Eliza rozpoznała kierowcę, był nim Nikodem, jeden z przyjaciół Etienne. Obdarzył ją szerokim uśmiechem, a potem ruszył z piskiem opon.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Chodził spięty w jedną i drugą stronę po pokoju. Niecierpliwie czekał nie mogąc nic zrobić. Chciał jechać sam, ale Violette mu nie pozwoliła. Twierdziła, że to przecież jego właśnie szukają. W końcu, gdy dalej się upierał, zagroziła, że przestanie mu pomagać. Nie miał wyboru. Bezpieczeństwo Elizy leżało w rękach jego braci i Nikodema. W końcu, po całej wieczności czekania, drzwi się otworzyły, a ona… ona tam była. Ignorując wszystko i wszystkich chwycił ją w ramiona i podniósł do góry, okręcił dookoła, a potem przytulił do siebie.
– Etienne, udusisz mnie – roześmiała się dziewczyna, tuląc się do niego równie mocno.
– Nie szkodzi – mruknął, nie odsuwając sie ani na milimetr.
Była przy nim, bezpieczna i tylko to się liczyło. Spojrzał po twarzach swoich braci. Jak mógł uwierzyć w to, że go zdradzili? Co gorsza, gdy wyczerpie się moc rzuconego przez czarownice uroku, Grigorij będzie musiał tam wrócić. To znaczy, jeżeli nie znajdą jakiegoś innego, lepszego sposobu…
– Musisz mu rzucić wyzwanie – oznajmił z prostotą Kamil to, co wszystkim od jakiegoś czasu chodziło po głowach. Nikt jednak nie odważył się tego powiedzieć na głos, bo wiedzieli jak zareaguje na to Etienne. – Nie da się tego rozwiązać inaczej.
– Nie! – protest chłopaka był krótki i stanowczy.
– To jedyne wyjście – przyznała niechętnie Violette.
– Nie ma mowy! – warknął ostro.
To znaczyłoby zbyt wiele, nawet gdyby wygrał. Nie chciał ani władzy ani tym bardziej odpowiedzialności za nią. Poza tym musiałby wrócić do Kirgistanu, a tego kategorycznie nie chciał. Nie, gdyby to oznaczało, że miałby żyć z dala od Elizy.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Dimitr nie miał pojęcia dlaczego jest tak bardzo wściekły, aż skręcało go w środku. Etienne, zawsze we wszystkim od nich lepszy, teraz odmawia im pomocy. Pieprzony egoista! Czy nie rozumie do czego zmusza ich obecny alfa? Może po prostu wcale go to nie obchodzi?! Do tego jeszcze siedzi i publicznie obściskuje się ze swoją dziewczyną. No właśnie… Eliza… Wściekłość płynną falą przemieniła się w ból i chłopak nagle, jak rażony piorunem, zdał sobie sprawę z tego o co naprawdę jest zazdrosny. Niechętnie podniósł wzrok. Zmusił się do spojrzenia na przytuloną parę. Lubił ją, stała się jego przyjaciółką, ale aż do tej pory nie miał pojęcia, że jest w niej zakochany.
– Nie chcę wracać – oznajmił cichym głosem, siedzący na podłodze, opierający się plecami o ścianę Grigorij – ale nie chodzi tylko o mnie. Co z resztą watahy? Żaden z naszych ludzi nie chce tam być.
Dyskutowali jeszcze przez dłuższą chwilę, a każdy wysuwał swoje własne argumenty. Dimitr właściwie rozumiał upór brata, problem polegał na tym, że nie widział innego wyjścia. Bo kto niby mógłby go zastąpić? To Eliza zakończyła bezowocną dyskusję, oznajmiając, że musi wracać do domu. W końcu jej babcia i brat nie mieli pojęcia co sie z dziewczyną dzieje. Etienne bardzo niechętnie, ale przystał na jej żądanie. On, Dimitr oraz Violette mieli towarzyszyć dziewczynie. Reszta została by pilnować Grigorija, wiedząc, że rzucony przez czarownice urok, już niedługo przestanie działać.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Im bardziej była przerażona, tym szerzej otwierały się jej oczy. Nie! Nie! Nie! To nie działo się naprawdę! Nie mogło się dziać! Cofnęła się o kilka kroków, opierając plecami o Etienne, który otoczył ją w ochronnym geście ramionami. Na ekranie jej laptopa bez przerwy wyświetlał się ten sam film. Jarek, brat Elizy, zmieniający się w wilka. Przekaz był prosty i jasny. Teraz on również należał do stada i podlegał alfie. Morze goryczy przelał telefon od Kamila, z informacją, że Grigorij uciekł. Drakas zamierzał dopaść Etienne i starał się znaleźć na to sposób.
– Jak to możliwe? – nie rozumiała dziewczyna.
Violette westchnęła smutno.
– Gdyby nie pojawił się tu alfa, zapewne w twoim bracie nigdy nie obudziłaby się kirgijska krew – wyjaśniła. – Kiedy jednak jest tu cała wataha, to wszystko działa dość nieprzewidywalnie.
Etienne ostatni raz przytulił do siebie Elizę, a potem się odsunął.
– Skoro nie ma innego wyjścia, będę z nim walczył – podjął decyzję, której całym sobą był przeciwny.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Eliza nie zgodziła się na to, by zostać w domu i Dimitrij stanął przed koniecznością by zmusić ją do tego niemalże siłą. Kiedy Etienne i Violette wyszli, krzyczała, gryzła i kopała. On jednak był nieugięty. Jego zadaniem było jej pilnować i nie zamierzał tym razem zawalić sprawy.
– Przestań, bo zaraz przyjdzie tu twoja babcia, myśląc, że cię ze skóry obdzieram – oznajmił zupełnie spokojnie.
Warknęła na niego, ale odpuściła. To nie miało sensu. Zmęczona opadła na kanapę. Umyta i ubrana w czyste ubranie czuła się dużo lepiej, ale ta niemiła przygoda pozostawiła w niej niezatarty ślad i teraz bała się, że to samo czeka jej brata, a Etienne… chłopak którego kochała mógł przecież zginać… Chłód ścisnął jej serce. To uczucie przyszło do niej tak nagle… Przerażenie zaparło jej dech. Dimitrij spojrzał na nią zaniepokojony.
– Co się stało? – zapytał ostro.
– On… – wydusiła z siebie cicho – on przegrywa – teraz zdała sobie sprawę, że to co poczuła, dzieje się naprawdę. – Musimy coś zrobić! – gwałtownie zerwała się z kanapy.
– Wyzwał Drakasa na pojedynek? – Dimitr zaczął przeklinać. – Jesteśmy idiotami! Żadne z nas o tym nie pomyślało! Jeśli wyzwanie było uczciwe, to ani czarownica ani nikt inny mu nie pomoże. Będzie musiał radzić sobie zupełnie sam.
Dziewczyna spojrzała na niego wielkimi, lśniącymi z przerażenia oczami.
– Dimitr, a przed? Czy można komuś pomóc przed wyzwaniem?
Przyjrzał jej się uważnie, nie mając pojęcia o co dziewczynie chodzi.
– Nie wiem… chyba nikt tego nie próbował… chyba, że – dopiero teraz przyszło mu do głowy, że ich obecny alfa, chyba zbyt łatwo wygrał swój pojedynek, nawet zważywszy na wiek Wadima.
– Ty spróbujesz! – oznajmiła twardo.
– Ja? – zdziwił się chłopak.
Przytaknęła.
– Nie wiem jak to działa, ale Violette potrafiła pożyczyć sobie ode mnie energię. Dlaczego wiec miałoby mi się nie udać przekazać jej tobie?
Wystarczająco długo przebywała z czarownicami, żeby nauczyć się takich rzeczy. Przysunęła się do Dimitra bliżej. To chyba nie było potrzebne, nie była pewna, wiedziała jednak – była o tym przekonana, że jeżeli wybierze właśnie ten sposób, to on skutecznie zadziała. Objęła szyję chłopaka dłońmi, zmuszając go, żeby się do niej odrobinę schylił, a potem, potem po prostu go pocałowała, mocnym, pełnym pasji pocałunkiem.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Zbyt zaskoczony by wykonać jakikolwiek ruch, dopiero po chwili zareagował na jej pocałunek, bezwiednie go odwzajemniając. Smakowała słodko i upojnie… i… cholera! miała rację! Świeciła niczym małe słoneczko! Dimitrij poczuł się jak króliczek Duracella, który właśnie otrzymał nowe baterie. Jak to było możliwe? Gdy zaczęła się od niego powoli odsuwać, jedynym czego pragnął było zatrzymanie jej przy sobie. Wiedział, że nie powinien tak bardzo jej pragnąć. Poza tym teraz nie było na to czasu. Teraz to od jego własnych działań zależało życie jego braci.
– Idę z tobą – oznajmiła, a on przyjrzał się jej uważnie i coś w jej wyglądzie, a może postawie sprawiło, że nie zaprotestował.
– Jak chcesz – stwierdził wzruszając ramionami, jakby go to zupełnie nie obchodziło.
Miał teraz tylko nadzieję, że nie dotrą na miejsce za późno. Po przerażeniu widocznym w oczach dziewczyny wnioskował, że jest się czego obawiać.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Eliza rzuciła się pędem przed siebie. Nie mogła się powstrzymać. Gdy tylko znalazła się przy ogrodzeniu posiadłości, gdy tylko zobaczyła co się wydarzyło…
– Etienne! – zawołała, przypadając do leżącego na ziemi, poranionego wilka.
Nikt nie zwrócił na nią uwagi, ponieważ Dimitrij zaczął działać, wcielając ich krótki i prosty plan w życie. Teren dookoła posiadłości wyglądał niczym poligon. Został podzielony na dwa fronty. Po jednej stronie, pod drzewami, stały czarownice, Nick oraz Kamil z Rafałem. Po drugiej, tuż przy domu, znajdowali się mężczyźni w różnym wieku – od młodych chłopców do takich zupełnie dorosłych. Nie było wśród nich starców, ale Eliza wiedziała z opowieści Etienna, że na nich klątwa już nie działa i mogą spędzić życie bez żadnych powinności, wśród własnych rodzin. Byli wśród nich Grigorij i Jarek. Najwyraźniej oglądali przebieg walki i to Drakas ją wygrał.
– Wyjdzie z tego – poczuła na ramieniu dłoń, kucającej obok niej, Violette. – Podły sukinsyn myślał, że go śmiertelnie ranił, ale najwyraźniej nie wiedział o istnieniu run. Nie byliśmy mu w stanie w żaden sposób pomóc… – nagle przerwała gwałtownie swoją wypowiedź. – Co robi ten szaleniec? – zapytała podnosząc się gwałtownie. – Etienne przegrał, ponieważ Drakas używa jakiejś nieznanej nam magii – oznajmiła ostro.
Eliza również podniosła wzrok, nie dopuszczając do siebie myśli, że to co mówiła czarownica mogłoby nie być prawdą. Ogromny wilk stał na środku, pomiędzy jedną a drugą grupą, ciężko dysząc. Mniejszy, o oczach Dimitra, wyszedł mu na spotkanie.
„Ja jestem następny” oznajmił w dziwny, bezgłośny sposób, a wszystkie oczy zwróciły się w jego kierunku.
„Ty?” w przekazie Drakasa słychać było prawdziwe rozbawienie. „Nie widziałeś co stało się z twoim bratem? Jakie więc ty możesz mieć ze mną szanse?”
„Mimo wszystko zaryzykuję” oznajmił Dimitrij ze stoickim spokojem i zabrzmiało to jak oficjalne wyzwanie.
Dwa wilki zaczęły krążyć po wydeptanej trawie. Żaden z nich nie chciał stracić przewagi, atakując pierwszy. Nagle gdzieś w oddali rozległ się wystrzał. Do góry wzniosło sie stado ptaków. Korzystając z okazji Drakas rzucił się na Dimitra i wtedy dopiero rozpoczęła sie walka.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Skąd oni znali tyle przekleństw? Przyjaciele sprawnie zajęli sie Etiennem, nie żałując mu swojej magii. Eliza klęczała na trawie tuż obok wilka, który powoli odzyskiwał siły. Teraz niespokojnie wodził wzrokiem za walczącymi. Dyskusja była zażarta, a wszyscy jej uczestnicy używali ulicznego słownictwa. Byli wściekli na lekkomyślność Dimitra, ale jeszcze bardziej na to, że w żaden sposób nie mogą mu pomóc. Próbowali już w przypadku Etienne i ich specjalne zdolności zdały się na nic. Bardziej jednak dziwiło ich to, że silniejszy od brata Etienne poniósł porażkę, a teraz Dimitrij niemalże wygrywa. Walka była wyrównana, ale wyglądało to tak, jakby Drakas od czasu do czasu, dostawał zastrzyk czystej adrenaliny.
– Jakim cudem? – zapytała niepewnie Katie.
– To chyba moja wina – oznajmiła cichutko Eliza, pesząc się, gdy wszyscy spojrzeli na nią.
– Twoja? – zdziwił sie Nick.
– Mhm – mruknęła niepewnie. – Spróbowałam zrobić to co robiła ze mną Violette. To znaczy przekazałam mu trochę swojej energii… – wyjaśniła.
Szeroko otwarte oczy i rozdziawione usta mówiły wystarczająco wiele.
– Kochanie – powiedziała niepewnie Violette – to tak nie działa. My możemy czerpać moc, bo jesteśmy czarownicami, mamy w sobie magię. Nie możesz jej od tak sobie komukolwiek przekazać…
– Najwyraźniej mogę – wzruszyła ramionami Eliza, nie chcąc martwić sie niemożliwością dokonania czegoś, co najwyraźniej zadziałało.
Etienne w międzyczasie przemienił się w człowieka i teraz leżał na trawie ciężko oddychając.
– Z nim jest coś nie tak – odezwał się cicho. – Robi rzeczy, które nie są możliwe… Jest silniejszy, szybszy, a jego siły co chwila powracają.
– W walkę nie może interweniować żadna zewnętrzna siła – przypomniał im Nick.
– W takim razie to musi być coś, co ma przy sobie – odezwała sie pewnym głosem Maura, która oprócz obserwowania samej walki, co jakiś czas, rzucała ukradkowe spojrzenia w stronę Grigorija.
Wtedy Eliza to zobaczyła. Jaśniejsze futro na karku alfy, które niemalże żarzyło się jakąś dziwną poświatą. Wcześniej go w ogóle nie widziała, ale teraz, gdy wiedziała czego szukać, samo niemalże do niej krzyczało.
„Dimitrij?” zapytała, uznając, że warto spróbować.
Skrzywiła się zaraz, ponieważ wilk spojrzał na nią zaskoczony, a przez tą chwilę nieuwagi Drakas przeturlał go po ziemi, uderzając w pysk pazurzastą łapą. Przekazała mu w myślach źródło siły jego przeciwnika. Dimitr nie protestował i nie zwlekał z działaniem. Po prostu rzucił się na wroga, zębami zahaczając wskazane miejsce. Został natychmiast odrzucony na bok, ale zrobił to co chciał i kawał jaśniejącego futra pozostał w jego pysku. Teraz walka nie trwała już długo. Kilka minut później Drakas skulił się na ziemi, w poddańczej pozycji. Kiedy jednak Dimitr się przemienił, skoczył na chłopaka, przewracając go na ziemię, a potem rzucił się przed siebie, znikając za otaczającym posiadłość płotem.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Radość, która ogarnęła całą watahę była ogromna. Mieli nowego alfę, a dzięki temu wreszcie czuli się wolni. Co prawda Drakas uciekł, ale nie miało to teraz zbyt wielkiego znaczenia. Dimitrij natomiast czuł się nieco zagubiony. Nie podobał mu się zwłaszcza dystans Grigorija. Spojrzenie brata było pełne szacunku, ale jednocześnie jakiejś niechęci i urażonej dumy. Jedno było pewne – nie mogli i nie chcieli tu zostać. Zaczęli więc pospieszne przygotowania by wrócić do Kirgistanu.
Kilka dni później Dimitrij po prostu nie wytrzymał. Jeżeli nie przebywali akurat z watahą, to siedzieli w mieszkaniu Etienne, by jak najdłużej pobyć ze starszym bratem, który uparcie twierdził, że zostaje. Jego brat bliźniak jednak po prostu nie był sobą. Podszedł do siedzącego na uboczu, pod ścianą, nienaturalnie milczącego Grigorija.
– Co jest? – z trudem powstrzymał się, żeby nie warczeć, ani nie wydawać rozkazów, co teraz, gdy wygrał pojedynek i został przywódcą watahy, bez trudu mógłby zrobić.
Chłopak tylko przecząco pokręcił głową. Dimitrij jednak nie dawał za wygraną.
– Wolałbyś być na moim miejscu? – zapytał wprost.
Grigorij jednak zaprzeczył. Spojrzał bratu w oczy.
– Byłem bezradny – stwierdził gorzko. – Musiałem go po prostu słuchać. Nawet wtedy, kiedy mówił o tym, że cię zabije. A ty… ty i Etienne tak po prostu wyrwaliście się spod działania magii.
– Nie chciał byś być na moim miejscu – powiedział cicho siadając obok Grigorija. To właśnie w tym momencie postanowił zdradzić bratu swoją tajemnicę.
– Dlaczego nie? – spytał buntowniczo tamten.
Dimitrij przygryzł wargę, raniąc się niemal do krwi.
– To przez Elizę – wyznał. – Ona ma w sobie jakąś tajemniczą magię – wyjaśnił, odpowiadając na pytające spojrzenie brata. – A to coś zadziałało na mnie, bo się w niej zakochałem – ostatnie słowa właściwie wyszeptał.
– Ale ona przecież jest dziewczyną Etienne – zaprotestował Grigorij.
– No właśnie – skrzywił sie Dimitrij.
Brat objął go pocieszająco ramieniem. Cała złość i zawiść po prostu z niego uleciały, zupełnie znikając. Dimitr miał rację. Grigorij z pewnością nie chciałby znaleźć się w jego sytuacji.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Tydzień później wataha opuściła miasto. Eliza niechętnie przystała na to, żeby Jarek wyjechał wraz z nimi, pod pretekstem odwiedzenia w Kirgistanie dziadka. Nie miał jednak wyboru, stał się jednym z nich. I choć czasami bywał nieznośny, to jednak był jej bratem, a ona go kochała. Kiedy przytulała na pożegnanie Dimitra, smutek w jego oczach był tak ogromny, że miała ochotę tulić go w nieskończoność. Gdy w końcu się od niego oderwała, on po prostu odwrócił się i odszedł. Bez słowa.
– Nie martw się – powiedział kojąco Etienne, obejmując ją delikatnie ramieniem – odwiedzimy ich w wakacje. Nie zdążysz się za mocno stęsknić.
– Myślę, że Katie to gorzej zniesie – powiedziała dzielnie, kierując wzrok na całującą się parę.
W końcu jednak i Grigorij musiał się od dziewczyny oderwać. Pomachał do nich na pożegnanie, a potem po prostu bracia, wraz z innymi członkami stada, wsiedli do samochodów i odjechali. Gdy korowód zniknął im z oczu, Etienne przyciągnął do siebie Elizę, całując ją długo i mocno.
– Wakacje w Kirgistanie – zamruczał cicho. – Całkiem nieźle się zapowiada…
Pisnęła gdy chwycił ją w pasie i uniósł do góry. Był tutaj, razem z nią i nie groziło im żadne niebezpieczeństwo. To było dla niej we tej chwili najważniejsze.
The End