Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Zatrzymujemy się na podziemnym parkingu centrum handlowego, do którego jechaliśmy przez prawie godzinę. Wysiadam z kabrioletu Luc’y, stwierdzając, że muszę przyznać Davide rację. Nie ma możliwości, żebym miała się tutaj poruszać piechotą, czy nawet na rowerze. Bez przerwy jechaliśmy pod górę lub w dół, a już nawet chodzenie po naszym małym miasteczku było istną wspinaczką. 

    – Naprawdę nie musisz mnie niańczyć – odzywam się mimo wszystko. 

    Chłopak uśmiecha się do mnie promiennie, a ja zdaję sobie sprawę, że chyba faktycznie nie jest to dla niego jakiś szczególny kłopot. 

    – Nie przejmuj się – mówi swobodnie – przez całe życie byłem jedynakiem i sądzę, że fajnie będzie mieć siostrę. Szczególnie, że ominęła nas faza walenia się po głowie zabawkami – mruga do mnie porozumiewawczo.  

    Nie potrafię powstrzymać się od śmiechu. Przy Luce czuję się zaskakująco swobodnie. W bankomacie sprawdzam stan swojego konta i jestem w lekkim szoku, jak dużo mogę wydać. Oczywiście nie zamierzam tego robić, ale miło będzie mieć jakieś ładne, letnie ubrania. W Polsce tego lata było znacznie mniej i nie było aż tak okropnie gorące. Chodzimy po sklepach, a ja dopiero teraz naprawdę doceniam pomoc Lucy, bo mało który sprzedawca zna tutaj język angielski.  

    – Próbujesz się uczyć włoskiego? – pyta zaciekawiony chłopak. 

    – Tak, ale kiepsko mi idzie – przyznaję niechętnie. 

    – Jeżeli chcesz, to ci pomogę – oferuje natychmiast. – Myślę, że skoro już znasz podstawy, to praktyka będzie łatwiejsza do ogarnięcia od teorii. 

    Luca cierpliwie rozmawia ze mną po włosku, tłumacząc mi wszystko to, czego nie rozumiem. Mam już kilka letnich sukienek, sandały, uroczy plażowy ręcznik w drobne, białe kwiatki i błękitne bikini. Uznaję, że to mi na razie wystarczy. Lucy ani na chwilę nie opuszcza dobry humor i na własne życzenie służy mi za tragarza. Zanosimy ubrania do samochodu, a potem siadamy w uroczej, niewielkiej kawiarni. Przy pomocy chłopaka udaje mi się zamówić nam wybrane kanapki i mrożoną kawę. Jestem z siebie dumna, bo udało mi się wypowiedzieć wszystko mniej więcej poprawnie. Podczas jedzenia rozmawiamy swobodnie, śmiejąc się z byle czego. 

    W pewnym momencie podchodzi do nas jakaś dziewczyna i z zaskoczenia wylewa na mnie szklankę soku. Gwałtownie wstaję od stolika. Nieznajoma zaczyna krzyczeć na Lucę, który wygląda na mocno zmieszanego. Rozumiem może co czwarte słowo. W końcu dziewczyna rzuca się na mnie, próbując chwycić moje włosy, ale Luca staje między nami. 

    – Paola, natychmiast przestań! – tym razem to on krzyczy na nią. Dziewczyna patrzy na niego zaskoczona. Po jej policzkach zaczynają spływać łzy, psując jej idealny makijaż. Luca wzdycha zrezygnowany. – To moja siostra, Nikola – przedstawia mnie nieznajomej, która wpatruje się we mnie szeroko otwartymi oczami. – Nikki, bardzo cię przepraszam, ale mojej dziewczynie najwyraźniej odwaliło – zwraca się do mnie ewidentnie zażenowany.  

    Nieznajoma blednie i wbija w niego błagalne spojrzenie, które zaraz potem przenosi na mnie. 

    – Ja… nie wiedziałam. Zrobiłam z siebie kompletną idiotkę! Tak mi głupio – zaczyna przepraszać.  

    – Nikki nie zna zbyt dobrze włoskiego, także musisz się trochę bardziej wysilić – warczy na nią Luca. 

    – Przepraszam, Nikole – Paola zwraca się do mnie nieco kaleczonym angielskim – jestem zazdrosną kretynką, obiecuję, że ci to wynagrodzę! Chodź ze mną – nawet nie wiem kiedy, chwyta mnie za rękę i ciągnie w stronę sklepów – znajdziemy ci coś na przebranie.  

    Patrzę na Lucę, ale on tylko wzrusza ramionami i siada przy stoliku, żeby dopić swoją kawę. Przeklęty zdrajca! 

    W butiku Paola jest niczym tornado. Przeciąga mnie między kolejny wieszakami i regałami, przykładając do mnie kolejne rzeczy. W końcu wybiera krótkie, dżinsowe szorty i białą bluzeczkę z koronką, z wieszaka ściąga też komplet kremowej bielizny i prowadzi mnie do przymierzalni. Od razu obrywa metki i nie przejmując się moimi protestami każe mi założyć nowe ubrania. Dopiero kiedy to robię, wygląda na usatysfakcjonowaną. Bierze metki i idzie do kasy zapłacić, a potem wraca do mnie z papierową torbą, do której chowa moje mokre i brudne od soku ubranie.   

    Kiedy wychodzimy ze sklepu, prowadzi mnie do łazienki, gdzie poprawia makijaż i fryzurę. Nosi przy sobie pełną kosmetyczkę, której zawartość mi również oferuje. 

    – Przykro mi, że poznałaś mnie w takiej sytuacji – przeprasza po raz kolejny. – Luca powiedział mi, że nie będzie miał dla mnie czasu w ten weekend, bo przyjeżdża narzeczona jego taty ze swoim dzieckiem i, kiedy powiedział mi, że masz na imię Nicola, byłam pewna, że będzie miał przyrodniego brata… Nawet nie wiesz jak się poczułam widząc go w kawiarni z ładną dziewczyną – tłumaczy się dalej. – Byłam pewna, że mnie okłamał, żeby potajemnie spotkać się z tobą, dlatego ześwirowałam – wyznaje. 

    – Może po prostu o tym zapomnijmy? – proponuję, nie mogąc dłużej słuchać jej przeprosin. Poza tym czuję, jak mile nieświadomie połechtała mojego ego, nazywając mnie ładną. Szczególnie, że sama, z sięgającymi ramion, prostymi czekoladowymi włosami, pełnymi, czerwonymi ustami i cudowną opalenizną, wyglądała naprawdę ślicznie. – Zgoda? 

    – Jesteś kochana! – wykrzykuje Paola, z zaskoczenia całując mnie w policzek. 

    Gdy wracamy do Lucy jestem już naprawdę zmęczona jej towarzystwem. Paola wydaje się naprawdę miła, ale jest też okropnie ekspresywna i głośna. 

    – Wracamy do domu? – pyta mnie Luca. 

    – Gniewasz się na mnie? – wcina się jego dziewczyna. 

    – Jeżeli Nikki ci wybaczyła, to ja również – wzdycha mój przyszły brat, a ona obdarza go ślicznym uśmiechem i wplata się pod jego ramię.

    – Wracacie do miasta? Weźmiecie mnie ze sobą? – pyta, a potem zasypuje go potokiem niezrozumiałych dla mnie słów. 

    Na parkingu Paola bez pytania zajmuje miejsce obok kierowcy, co lekko mnie irytuje, ale gdy Luca patrzy na mnie, uśmiecham się pogodnie i siadam z tyłu. Nie mam zamiaru być powodem spięć między nimi. Myślałam, że to Luca jest rozgadany, ale jego dziewczynie nie zamyka się buzia. W ogóle nie daje mu dojść do słowa. 

    – Szykuje się dzisiaj wieczorem impreza na plaży, przyjdziecie, prawda? – sprawia wrażenie jakby twierdząca odpowiedź była dla niej bardzo ważna. – Będziesz miał okazję przedstawić Nikole naszych znajomych – zachęca. 

    – Jeżeli Nikki będzie miała ochotę, to przyjdziemy – odpowiada jej Luca. 

    – Nikole? – teraz prośba jest skierowana do mnie. 

    Mimo że jestem już nią porządnie zmęczona, to robię dobrą minę do złej gry. 

    – Pewnie, chętnie poznam kogoś w moim wieku – staram się wykrzesać z siebie odrobinę entuzjazmu. 

    – Cudownie! – cieszy się Paola. – Przedstawię cię moim koleżankom, jestem pewna, że szybko się zaprzyjaźnicie. 

    Note