Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Gabriel pochodził z Lipnika, niewielkiej malowniczej wsi pod Krakowem. Mieszkał w małym, zabytkowym domku. Składał się on z przytulnie urządzonej połączonej z jadalnią kuchni, dobudowanej od zewnątrz łazienki i poddasza. Na wyłożonych drewnem ścianach wisiały malowane przez chłopaka krajobrazy. Ojciec Gabriela umarł, kiedy chłopak był jeszcze dzieckiem. Całą jego rodzinę stanowiła matka. 

    Kobieta przywitała Elizę ciepło i serdecznie. Wyraźnie cieszyła się, że ma gości. Była miłą, pulchną osobą po sześćdziesiątce. Musiała bardzo późno urodzić dziecko. Gabriel zaniósł ich rzeczy na poddasze. 

    – Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko spaniu ze mną w jednym pokoju – uśmiechnął się do dziewczyny, kiedy wdrapała się za nim obejrzeć górę – tu po prostu nie ma zbyt wiele opcji. 

    Przecząco pokręciła głową. Dalej nie była pewna, dlaczego w ogóle ją ze sobą zabrał. Do pokoju na górze wchodziło się po stromych, bardziej przypominających drabinę schodach. Był niewielki i miał skośne ściany. Jasne słońce wpadało do środka przez połaciowe okna. Na podłodze leżał szeroki materac. Nie było tam wielu mebli, za to stał duży stół, a wszędzie porozstawiane były różnego rodzaju akcesoria malarskie. Eliza uznała, że cały dom Gabriela jest wyjątkowo słoneczny i przytulny. Naprawdę jej się tu spodobało.

    Zjedli podany przez matkę Gabriela smaczny obiad, a potem, korzystając z ciepłego, wiosennego dnia, wyszli na spacer. Eliza czuła się jak we śnie. Wszystko dookoła było takie cudowne. Martwiło ja tylko to, że nie zna kierujących chłopakiem motywów. Bała się, że chodzi tu tylko i wyłącznie o litość.

    – Chcesz, żebym spał na podłodze, czy możemy spać razem na materacu? – spytał poważnie Gabriel, kiedy wieczorem szykowali się do snu.

    Eliza zamrugała oczami, nie wierząc, że chłopakowi tego typu pytanie przeszło przez gardło. Zresztą nie miała nic przeciwko, żeby leżał koło niej, a nawet wręcz przeciwnie. Wiedziała, że będzie tym faktem naprawdę zachwycona. Wzruszyła ramionami.

    – Jasne, że możemy spać razem – odpowiedziała. – Po co ma ci być niewygodnie?

    Chłopak uśmiechnął się do niej wesoło. Wsunęła się pod jedną z leżących na posłaniu kołder. Położyła się pod ścianą, zostawiając Gabrielowi miejsce. Chłopak położył się na boku, opierając głowę na łokciu. Patrzył na Elizę z dziwnym wyrazem twarzy.

    – Co? – nie wytrzymała.

    Roześmiał się.

    – Nie, nic – odpowiedział.

    – Teraz nie będę mogła przez ciebie zasnąć, zastanawiając się, co ci chodzi po głowie – jęknęła.

    Chłopak spojrzał jej w oczy, a potem przysunął się do dziewczyny i delikatnie, niepewnie ją pocałował. Jej oddech przyspieszył. Nie zareagowała w żaden sposób. Gabriel odsunął się od niej. Przewrócił się na plecy.

    – Przepraszam – szepnął. – Zdawało mi się, że ty… – przerwał zdanie w połowie. – Nie ważne, zapomnij. Po prostu przepraszam.

    Dziewczyna usiadła.

    – Co ja? – zapytała.

    Nie spojrzał na nią.

    – Myślałem, że chcesz być ze mną – powiedział cicho.

    Eliza roześmiała się. Zastanawiała się ile razy chłopak ją jeszcze zaskoczy swoim dziwacznym zachowaniem. Gabriel był jedną wielką zagadką. Nachyliła się nad nim całując go delikatnie. Chłopak wplótł palce we włosy dziewczyny odwzajemniając jej pocałunek. Przyciągnął ją do siebie bliżej. Eliza przerwała na chwilę. Położyła się przy nim kładąc mu głowę na ramieniu. Chciała być jak najbliżej niego.

    – Oczywiście, że chcę, głuptasie – wyszeptała, a potem zatonęli w morzu czułych, a zarazem namiętnych pocałunków.

    Note