Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Alexei

    Chodzę po stajni i zastanawiam się, który z wierzchowców będzie najlepszy dla królewny. Hrulgae są agresywne i mięsożerne, nieszczególnie przepadają za ludźmi i mimo że w żyłach Ishanvi z pewnością krąży czarna magia, to szczerze wątpię, by sobie z którymś z nich poradziła. Podchodzę do boksu jabłkowitej Zorzy i decyduję, że to właśnie ona będzie najlepszym wyborem. Przede wszystkim nie jest hrulgaem, ale też żaden z nich nigdy nie odważyłby się jej zaatakować i oczywiście jest wyjątkowo inteligentna. Mam nadzieję, że się polubią.  

    Klacz natychmiast przychodzi do mnie, wyraźnie zadowolona, że ją odwiedziłem. Gdy trąca mnie nosem, wyciągam rękę i łagodnie drapię ją za uchem. 

    – Masz ochotę dzisiaj pobiegać? – pytam, gdy przekrzywia łeb, nadstawiając drugie ucho. Nagle czuję tuż za plecami czyjąś obecność. Tworzę za sobą magiczną barierę i jednym ruchem ręki sprawiam, że ta odpycha napastnika. – Nawet o tym nie myśl – odwracam się i warczę na leżącą na kamiennej posadce wampirzycę. 

    Kobieta wstaje zwinnie, nie spuszczając ze mnie zirytowanego spojrzenia. 

    – Kiedyś mi się uda – mamrocze pod nosem. 

    – Nie sądzę, Raina – do stajni wchodzi kolejny wampir, wyraźnie rozbawiony jej upadkiem. – To właśnie dlatego Alexei wydaje nam rozkazy. Gdybyś potrafiła go pokonać, te role mogłyby się odwrócić – mruga do mnie, a mnie zaczyna drażnić, że jeszcze bardziej ją prowokuje. 

    – Pieprz się Henry – syczy na niego wampirzyca. – Wybierasz się dokądś? – zwraca się do mnie zaciekawiona. 

    – Zabieram królewnę na przejażdżkę – wyjaśniam, choć nie wiem czy powinienem im o tym mówić. 

    Patrzą na mnie oszołomieni.

    – Na Zorzy? – pyta niedowierzająco Raina. 

    – A co wam do tego? – odzywam się coraz mocniej podirytowany. 

    – Oszalałeś! – niemalże krzyczy wampirzyca. – To córka Dobrego Króla! I tak już wszyscy patrzą krzywo na to, że nie siedzi w lochach razem ze swoimi dworzanami! Nie możesz jej pozwolić dosiąść Zorzy!

    Moja irytacja płynnie przemienia się w zimny gniew. 

    – Zapomniałaś do kogo się odzywasz? – pytam chłodno. 

    Kobieta wyraźnie jeszcze chce coś dodać, ale Henry odpowiednio odczytuje mój nastrój i stanowczo odciąga ją do tyłu. 

    – To nie nasza sprawa, generale – wampir kłania się nisko, a w ślad za nim podąża jego, wciąż wyraźnie niezadowolona, towarzyszka. 

    – Przekażcie pozostałym – odzywam się wyrachowanym, wypranym z wszelkich emoji głosem – że jeżeli mają mi coś do powiedzenia, niech przyjdą z tym bezpośrednio do mnie. Każdego, kto będzie szeptał za moimi plecami, czeka odpowiednia kara. Natomiast jeżeli ktoś będzie próbował obrazić Córkę Złej Królowej – kontynuuję spokojnie – zgodnie z prawem Krainy, której nie odwiedza słońce, zostanie oskarżony o zdradę i skazany na śmierć. 

    Note