Rozdział 5 – Córka Złej Królowej
by VickyAlexei
Chodzę po stajni i zastanawiam się, który z wierzchowców będzie najlepszy dla królewny. Hrulgae są agresywne i mięsożerne, nieszczególnie przepadają za ludźmi i mimo że w żyłach Ishanvi z pewnością krąży czarna magia, to szczerze wątpię, by sobie z którymś z nich poradziła. Podchodzę do boksu jabłkowitej Zorzy i decyduję, że to właśnie ona będzie najlepszym wyborem. Przede wszystkim nie jest hrulgaem, ale też żaden z nich nigdy nie odważyłby się jej zaatakować i oczywiście jest wyjątkowo inteligentna. Mam nadzieję, że się polubią.
Klacz natychmiast przychodzi do mnie, wyraźnie zadowolona, że ją odwiedziłem. Gdy trąca mnie nosem, wyciągam rękę i łagodnie drapię ją za uchem.
– Masz ochotę dzisiaj pobiegać? – pytam, gdy przekrzywia łeb, nadstawiając drugie ucho. Nagle czuję tuż za plecami czyjąś obecność. Tworzę za sobą magiczną barierę i jednym ruchem ręki sprawiam, że ta odpycha napastnika. – Nawet o tym nie myśl – odwracam się i warczę na leżącą na kamiennej posadce wampirzycę.
Kobieta wstaje zwinnie, nie spuszczając ze mnie zirytowanego spojrzenia.
– Kiedyś mi się uda – mamrocze pod nosem.
– Nie sądzę, Raina – do stajni wchodzi kolejny wampir, wyraźnie rozbawiony jej upadkiem. – To właśnie dlatego Alexei wydaje nam rozkazy. Gdybyś potrafiła go pokonać, te role mogłyby się odwrócić – mruga do mnie, a mnie zaczyna drażnić, że jeszcze bardziej ją prowokuje.
– Pieprz się Henry – syczy na niego wampirzyca. – Wybierasz się dokądś? – zwraca się do mnie zaciekawiona.
– Zabieram królewnę na przejażdżkę – wyjaśniam, choć nie wiem czy powinienem im o tym mówić.
Patrzą na mnie oszołomieni.
– Na Zorzy? – pyta niedowierzająco Raina.
– A co wam do tego? – odzywam się coraz mocniej podirytowany.
– Oszalałeś! – niemalże krzyczy wampirzyca. – To córka Dobrego Króla! I tak już wszyscy patrzą krzywo na to, że nie siedzi w lochach razem ze swoimi dworzanami! Nie możesz jej pozwolić dosiąść Zorzy!
Moja irytacja płynnie przemienia się w zimny gniew.
– Zapomniałaś do kogo się odzywasz? – pytam chłodno.
Kobieta wyraźnie jeszcze chce coś dodać, ale Henry odpowiednio odczytuje mój nastrój i stanowczo odciąga ją do tyłu.
– To nie nasza sprawa, generale – wampir kłania się nisko, a w ślad za nim podąża jego, wciąż wyraźnie niezadowolona, towarzyszka.
– Przekażcie pozostałym – odzywam się wyrachowanym, wypranym z wszelkich emoji głosem – że jeżeli mają mi coś do powiedzenia, niech przyjdą z tym bezpośrednio do mnie. Każdego, kto będzie szeptał za moimi plecami, czeka odpowiednia kara. Natomiast jeżeli ktoś będzie próbował obrazić Córkę Złej Królowej – kontynuuję spokojnie – zgodnie z prawem Krainy, której nie odwiedza słońce, zostanie oskarżony o zdradę i skazany na śmierć.