Rozdział 7 – Błękitne Marzenie
by Vicky
Niedziela minęła bardzo przyjemnie. Emil zaprosił Elizę do kina, a potem na kawę i spacer. Dziewczyna spędziła bardzo miły dzień. Kiedy wrócili, razem usiedli na kanapie we wspólnym salonie. Eliza wolałaby ten czas spędzić czytając książkę we własnym pokoju, ale uległa namową chłopaka, któremu wyraźną przyjemność sprawiało poznawanie nowych ludzi. Poza tym naprawdę miała ochotę spędzać z nim jak najwięcej czasu. Siedziała teraz z podwiniętymi nogami i głową opartą na jego ramieniu. Nie odzywała się wiele. Naprzeciwko nich siedziały Weronika i Natalia, dziewczyny, które wprowadziły się na pierwsze piętro. Fotele natomiast zajmowali Rafał z Piotrkiem. Eliza starała się zapamiętać imiona współlokatorów, ale wiedziała, że jeszcze przez długi czas będą jej się myliły. Nie należała do ekstrawertycznych osób, była cicha i zamknięta w sobie. Towarzystwo ludzi ją krępowało. Było naprawdę niewiele osób, przy których czuła się dobrze i mogła być po prostu sobą. Jedną z takich osób był właśnie Emil.
– Może pogramy w karty? – rzuciła Natalka, była dosyć pulchną brunetką o przyjemnym miękkim głosie i ładnej twarzy. Wydawała się być osobą bardzo otwartą i przyjacielską. – Ma ktoś talię?
Pozostali przecząco pokręcili głowami.
– Ja mam – stwierdził Emil – ale koszmarnie nie chce mi się wstawać.
– Mogę przynieść – zaoferowała się Eliza, nie tylko z uprzejmości i chęci pomocy, ale też dlatego, że miała ochotę się stąd wyrwać, chociaż na krótką chwilę. – Tylko powiedz gdzie leży.
– Super – uśmiechnął się do niej – kochana jesteś. Jest na szafce przy łóżku. Na pewno zauważysz.
Eliza skinęła głową. Wstała i wspięła się na drugie piętro. Drewniane schody były wąskie i strome, ale mimo to przyjemnie się po nich chodziło. Dziewczyna była coraz bardziej zadowolona, że mieszka w takim właśnie miejscu. Weszła do pokoju Emila. Odetchnęła z ulgą, że nie ma w nim Gabriela. Nie wiedziała, co ma o nim myśleć, ale zdawało jej się, że chłopak za nią z jakiejś przyczyny nie przepada. Podeszła do szafki przy łóżku i podniosła leżące na wierzchu karty.
Miała już wychodzić, kiedy jej uwagę przyciągnął leżący na biurku szkicownik. Na otwartej stronie, narysowana grafitowym ołówkiem była kobieta-jaszczurka. Kiedy Eliza podeszła bliżej zorientowała się, że baśniowa postać ma twarz Aurelii. Uśmiechnęła się na ten widok. Przerzuciła stronę notatnika oglądając kolejny szkic. Była na nim wesoła, pękata pszczółka z głową Natalii. Zaciekawiona dziewczyna przeglądała kolejne prace. Na każdej bez problemu można było rozpoznać jakąś osobę z ich domku, a każda przedstawiona była przy pomocy jakiejś baśniowej lub mitologicznej postaci. Roześmiała się na widok Roberta z oślimi uszami i włochatym ogonem. Zdziwiła się, kiedy na kolejnej stronie znalazła siebie. Wyglądała zupełnie zwyczajnie, chowała się między drzewami, jakby przed czymś uciekając. Na głowie miała wianek z przypominających stokrotki kwiatów. Zaskoczyło ją to, że na tym szkicu wyglądała naprawdę pięknie. Zupełnie inaczej niż widziała siebie w lustrze.
Odwróciła się na dźwięk otwierających się drzwi. Do pokoju wszedł Gabriel. Obrzucił ją wściekłym spojrzeniem.
– Zostaw to – warknął. – Co ty tu w ogóle robisz?
Dziewczyna nieśmiało spuściła wzrok. Przestraszyła się jego gniewnego głosu.
– Przyszłam po karty – powiedziała cicho. – Już sobie idę, przepraszam.
– Skoro przyszłaś po karty to czemu do cholery ruszasz moje rzeczy? – syknął zagradzając jej drogę do drzwi.
Eliza patrzyła w podłogę. Jej policzki stały się czerwone, paliły żywym ogniem.
– Przepraszam – powtórzyła cicho. – Byłam po prostu ciekawa… ja… bardzo lubię twoje prace.
– Widziałaś moje obrazy? – zdziwił się chłopak.
Niepewnie skinęła głową.
– Obrazy i zdjęcia. – Zebrała w sobie całą odwagę, na jaką ją było stać. – Czemu mnie tak narysowałeś? – spytała.
Pokręcił głową z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Potem spojrzał na nią z błąkającym się w kącikach ust drwiącym uśmiechem.
– Bo taka właśnie jesteś, prawda? – odpowiedział. – Płochliwa jak leśne zwierzątko. Wszystkiego się boisz, ciągle się chowasz i uciekasz.
Wiedziała, że chłopak ma rację. Tylko, że nie o to jej chodziło.
– Ale ja na tym szkicu jestem naprawdę bardzo ładna – powiedziała nieśmiało.
Gabriel wzruszył ramionami.
– Przecież ty jesteś śliczną dziewczyną – stwierdził, a w jego ustach nie brzmiało to ani odrobinę jak komplement. Było to po prostu stwierdzenie faktu. Podszedł do szkicownika i wyrwał z niego kartkę z rysunkiem. – Trzymaj – powiedział podając dziewczynie.
Zaskoczona wzięła od niego szkic. Jej oczy rozszerzyły się ze zdumienia.
– Dziękuję – powiedziała bardzo niepewnym głosem.
Zignorował to.
– Wzięłaś karty? – spytał. Skinęła głową. – To teraz stąd znikaj. Przeszkadzasz mi.
Spłoszona dziewczyna wyszła z pokoju z niezwykle szybko bijącym sercem. Zbiegła po schodach przeskakując po dwa stopnie naraz. Uspokoiła się dopiero na samym dole. Zmusiła się, żeby oddychać normalnie. Usiadła na kanapie podając Emilowi talię.
– Strasznie długo cię nie było – stwierdził z wyrzutem. Potem spojrzał na ściskaną przez dziewczynę kartkę. – Co tam masz? – spytał.
Pokazała mu otrzymany od Gabriela szkic. Emil przyjrzał się rysunkowi. Spojrzał na nią z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
– Skąd to masz? – spytał niepewnie.
– Dostałam – odpowiedziała nie bardzo rozumiejąc pytanie.
Emil spojrzał na nią niedowierzająco.
– O, to dla mnie nowość – oznajmił. – Gabriel nigdy nikomu nie daje swoich prac. Najczęściej ich nawet nie pokazuje. Zwłaszcza tego typu szkiców.
Dziewczyna spłoszyła się odrobinę.
– Nie pokazał mi ich. Sama sobie obejrzałam. Nie był z tego powodu zadowolony.
Na twarzy Emila znów zagościł wesoły uśmiech.
– No, to już bardziej podobne do Gabriela – stwierdził rozbawiony.