
Akademia
Nie miałam ochoty tu być. Nigdy nie chciałam znaleźć się w tej szkole, ale mój ojciec miał na ten temat inne zdanie. Akademia wojskowa, według niego, dla córki pułkownika była idealnym rozwiązaniem. Szłam szkolnym korytarzem, jak zwykle zatopiona w swoim własnym świecie, zamyślona i nieobecna. Wcale więc nie zdziwiło mnie, że niechcący na kogoś wpadłam. Moja torba upadła na podłogę. Ze środka wysypały się piórnik, zeszyty i podręczniki. Podniosłam wzrok by ujrzeć pełną wściekłości twarz wysokiego, dobrze zbudowanego chłopaka. Jego lodowato-zimne, niebieskie oczy. Ciche przepraszam zamarło mi na ustach, kiedy brutalnie popchnął mnie na ścianę. Boleśnie uderzyłam o nią plecami. Spojrzałam na niego zaskoczona. Zimne oczy były pełne nienawiści. Mogłabym przysiąc, że chłopak wydał z siebie zwierzęcy warkot. Przez chwilę mierzyliśmy się wzrokiem, a potem po prostu zignorował mnie i odszedł.
-
Rozdział 0 – Akademia
349 Words
-
Rozdział 1 – Akademia
3 599 Words
-
Rozdział 2 – Akademia
3 799 Words
-
Rozdział 3 – Akademia
4 198 Words
-
Rozdział 4 – Akademia
3 927 Words
-
Rozdział 5 – Akademia
3 315 Words
-
Rozdział 6 – Akademia
4 161 Words
-
Rozdział 7 – Akademia
2 574 Words
108 Comments