Rozdział 27 – Córka Złej Królowej
by VickyAlexei
Sadzam Ishanvi na grzbiecie hrulgae, a potem wskakuję na siodło tuż za nią. Oplatam ją ramionami. Już nigdy nie zamierzam wypuścić jej z objęć. Powoli oddalamy się od wieży.
– Zaczekaj! – żąda królewna, kiedy na rozstaju wybieram drogę prowadzącą ku granicy. – Zamek jest w tamtą stronę – wskazuje mi stanowczo.
Delikatnie całuję jej złociste włosy.
– Nie zamierzam tam wracać – oznajmiam spokojnie.
– Dlaczego? – pyta nie rozumiejąc.
– Zła Królowa mnie zdradziła – wyjaśniam chłodno, starając się sam do siebie nie dopuścić ogromnego żalu, który czuję. – Nie zamierzam jej dłużej służyć.
Ishanvi odwraca się ku mnie, uważnie studiując moją twarz.
– Chyba chciała dobrze… i przecież pomogła, na swój sposób – mówi poważnie.
Prycham zdegustowany.
– Chciała dobrze? Naprawdę w to wierzysz? – pytam ze smutkiem. – Ryzykowała, że nigdy się nie obudzę, jeżeli jej domysły nie byłyby prawdziwe!
– Zatrzymajmy się, chociaż na chwilę – prosi cicho królewna. – Porozmawiamy, a potem pojadę z tobą dokąd tylko zechcesz – obiecuje.
Niezadowolony kieruję ogiera ku jednej z bezpiecznych, osłoniętych magiczną barierą polan. W Krainie, której nie odwiedza słońce jest ich niewiele, ale tylko one nadają się do odpoczynku. Zamierzam wysłuchać Ishanvi, bo tak będzie łatwiej, jednak podjąłem już decyzję i nie planuję jej zmieniać.