Rozdział 3 – Żółte kwiaty na granicy światów
by VickyJulia już z daleka zobaczyła Aleksa. Zatrzymała się zaskoczona. Wilczyca odwróciła się w jej stronę i spojrzała na nią pytająco. Chłopak stał przed warsztatem samochodowym, rozmawiał z jakimiś dziewczynami. Julia sama nie wiedziała czemu, ale poczuła ukłucie zazdrości. Przecież Aleks nie był właściwie nawet jej przyjacielem, a raczej kimś, kogo należałoby określić mianem ‘zło konieczne’. Podejść odważyła się dopiero, kiedy rozmówczynie chłopaka odeszły. Na jej widok, Aleks uśmiechnął się szeroko.
– Cześć mała – odezwał się wesoło – ciekawość w końcu zwyciężyła? Tak się zastanawiałem, kiedy zdecydujesz się mnie poszukać.
Julia zarumieniła się uroczo.
– Nie nazywaj mnie ‘mała’ skoro już i tak znasz moje imię – powiedziała udając złość, żeby ukryć swoje zmieszanie.
Aleks roześmiał się. Wyraźnie było widać, że jest w dobrym humorze.
– Kiedy ja lubię tak do ciebie mówić. Naprawdę tak bardzo ci to przeszkadza? – zapytał szczerząc zęby.
Dziewczyna westchnęła.
– Właściwie to nie – odpowiedziała wzruszając ramionami. – Mów sobie jak chcesz. Co ty tutaj w ogóle robisz?
– Założyłem się – odpowiedział pełnym dumy głosem. – Wygrałem motocykl. Poza tym tu pracuję.
– Pracujesz? – zdziwiła się dziewczyna.
– Tak – potwierdził. – Mówiłaś kiedyś, że nie stać cię, żeby mnie utrzymywać, a ja naprawdę lubię jeść mięso – zażartował – więc postanowiłem znaleźć sobie jakąś robotę. Chyba ci to nie przeszkadza?
Julia była naprawdę zaskoczona. Tego się po nim nie spodziewała. Spojrzała na chłopaka z całkiem innej perspektywy. Jej wzrok był pełen uznania i jakby dumy.
– O której kończysz? – zapytała rzeczowo.
– Właściwie to już – odpowiedział jeszcze bardziej rozpromieniony.
Wyprowadził z warsztatu swoją Hondę. Podał dziewczynie kask.
– Naprawdę umiesz tym jeździć? – spytała z powątpiewaniem.
– Zaufaj mi – odpowiedział wsiadając na motor.
Julia westchnęła.
– Jak ja nienawidzę, kiedy tak mówisz.
Mimo wszystko jednak posłusznie usiadła za chłopakiem. Ruszyli. Aleks najwyraźniej postanowił sprawdzić wszystkie możliwości motocykla, ponieważ już chwilę później pędzili szosą z zawrotną prędkością. Dziewczyna, coraz bardziej przestraszona, wtuliła się w plecy chłopaka. Kilka minut później zatrzymali się przed drewnianym domkiem, w którym od jakiegoś już czasu wspólnie mieszkali. Aleks zdjął kask i roześmiał się wesoło. Julia jęknęła w duchu, zgrabnie schodząc z maszyny.
– Jesteś wariat – skwitowała szybką, niebezpieczną jazdę.
Chłopak objął ją ramieniem.
– Przepraszam – po raz kolejny wyszczerzył się do niej w uśmiechu. – Po prostu musiałem sprawdzić, co on potrafi. Następnym razem nie będę tak szarżował, obiecuję.
– Następnym razem, to ja na pewno z tobą nie pojadę – warknęła dziewczyna odsuwając się od niego na bezpieczną odległość.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Kiedy wieczorem Aleks zaproponował wspólne wyjście na ognisko, Julia zgodziła się z miłą chęcią. Mimo, że lubiła samotność, to brakowało jej wesołego towarzystwa rówieśników. Poza tym odczuwała coraz silniejszą potrzebę zbliżenia się do Aleksa, a tego po prostu, najzwyczajniej w świecie się bała. Uznała, że wieczór w towarzystwie innych ludzi dobrze im obydwojgu zrobi. Mimo tego, co mówiła wcześniej, z prawdziwą przyjemnością wsiadła na motocykl. Uwielbiała mocne wrażenia i przypływ adrenaliny.
W studenckiej bazie namiotowym w Rabe znaleźli się koło godziny dwudziestej pierwszej. Zaczynało zmierzchać. Impreza trwała już w najlepsze. Niektórzy siedzieli dookoła ogniska, inni spacerowali pod ścianą lasu, ktoś grał na gitarze bluesowe melodie. Aleks chciał objąć dziewczynę ramieniem, ale odsunęła się od niego gwałtownie. Julia poczuła na sobie czyjś wzrok. Jakieś studentki patrzyły na nią nie kryjąc wrogości. Pełna niewesołych myśli dziewczyna odwróciła od nich wzrok. Jeszcze tylko tego jej brakowało. Wcale nie miała zamiaru robić sobie kolejnych wrogów.
Usiedli razem przy ognisku. Mimo wyraźnej dezaprobaty Juli, Aleksa ciągle nie opuszczał dobry nastrój. Posiedzieli chwilę razem praktycznie nie odzywając się do siebie, a potem chłopak wstał.
– Niedługo wrócę – szepnął dziewczynie, a ona tylko skinęła głową.
Julia siedziała przy ognisku czując się bardzo niepewnie. Była samotna i zagubiona. Nie trwało to jednak długo. Kiedy Aleks zniknął za linią ponurych drzew, do Juli podeszła niewysoka, ruda dziewczyna.
– Hej, jestem Ania – przedstawiła się bez skrępowania siadając przy niej.
– Julia – chcąc nie chcąc odpowiedziała tamta posępnie.
– Przyjechałaś tu z chłopakiem na wakacje? – spytała rudowłosa uważnie przyglądając się Julii.
Ta sugestia w obliczu ostatnich wydarzeń wydała jej się tak niedorzeczna, że dziewczyna nie wytrzymała i wybuchła śmiechem.
– Masz na myśli Aleksa? – spytała starając się opanować.
Ania skinęła głową nie bardzo wiedząc o co tamtej chodzi.
– Przystojniak z niego – zauważyła.
– Zapewniam cię, że nie jest moim chłopakiem i ty też byś nie chciała, żeby był twoim. To dupek, jakich mało. Zwyczajny cham. I uwierz mi, wcale nie staje się lepszy przy bliższym poznaniu. Owszem jest zabawny i czarujący, ale nie nazwałabym go nawet przyjacielem.
– To nie ja jestem zainteresowana, tylko moja przyjaciółka – odpowiedziała tamta z uśmiechem.
Potem zaczęła opowiadać o wakacjach i co tutaj robią, ale Julia już jej nie słuchała. Dzięki jakiejś dziwnej, magicznej więzi lub może instynktowi, zdała sobie sprawę, że Aleks stał za nią. Wiedziała, że chłopak słyszał każde jej nieprzyjemne słowo. Kiedy odwróciła głowę, z zaciśniętymi pięściami, szybkim krokiem odchodził w stronę, pogrążonego w mroku nocy, lasu.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks zagłębił się między drzewa. Był wściekły. Szalała w nim burza uczuć, a jednocześnie czuł w sobie nieprzyjemną pustkę i rozczarowanie. Kopnął jakąś gałąź. Co ta cholerna dziewucha sobie myśli?! Nieprzyjemnie brzmiały mu w głowie słowa Juli. „To dupek jakich mało. Zwyczajny cham.” Zaciśnięte w pięści dłonie drżały. Chłopak nie pamiętał, żeby kiedykolwiek zalała go taka fala uczuć. Nie przypominał sobie, żeby w ogóle, kiedykolwiek miał jakieś uczucia. Nie wiedział, dlaczego Julia działa na niego w taki, a nie inny sposób. Niejasno zdawał sobie sprawę, że od początku powinien żywić do niej nienawiść, on natomiast wahał się jedynie między tym, czy najpierw ją przytulić czy przełożyć przez kolano i dać jej w tyłek. Jedyne czego tak naprawdę chciał, to trzymać dziewczynę w swoich ramionach, nawet teraz, kiedy już wiedział co ona o nim sądzi. Nagle przypomniał sobie grupę, która zaczepiała ich tydzień temu. Uświadomił sobie, ze po prostu nie może zostawić Juli samej, jakkolwiek nie byłby na nią wściekły. Poczuł się za dziewczynę odpowiedzialny, poza tym nigdy nie chciał, żeby stała się jej jakakolwiek krzywda. Z premedytacją zdeptał jeszcze jakąś kępę paproci i ruszył z powrotem przez las, ku bawiącym się ludziom.
Kiedy wyszedł spomiędzy drzew, zaczepiła go jakaś dziewczyna. Skojarzył, że to ona, wraz z koleżanką zaprosiła go na ognisko, nie pamiętał jedynie jak miała na imię. Coś do niego mówiła. Dla Aleksa, który poważnie zaczął martwić się o Julię, jej słowa były jak natrętne brzęczenie muchy. Za wszelką cenę chciał się od niej uwolnić, ta jednak nie dawała za wygraną.
– Przewieziesz mnie na swoim motocyklu? – trajkotała robiąc słodką, uwodzicielską minkę.
Jak ona miała na imię? – Myślał intensywnie Aleks, zdecydowany pozbyć się dziewczyny. – Paulina? Agata? Niech ona chociaż na chwilę przestanie gadać… Niejasno zdał sobie sprawę, że chyba zadała jakieś pytanie. To jednak przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. W pewnym momencie zobaczył idącą w ich kierunku Julię. Chłopak poczuł nagły przypływ adrenaliny. Znów obudziła się w nim wściekłość. Chciał teraz zrobić wszystko, żeby w jakiś sposób ukarać Julię. W jednej chwili przyciągnął do siebie czekającą na odpowiedź dziewczynę. Pocałował ją w usta. Tamta szybko ukryła zaskoczenie i gorliwie zaczęła odwzajemniać pocałunek. Aleks spojrzał w stronę Juli. Może i zewnętrznie przypominał człowieka, ale w ciemnościach widział równie dobrze co kot. Dziewczyna pobladła na twarzy. Potem odwróciła się i uciekła. Aleks przez chwilę czuł tylko ponurą satysfakcję, szybko jednak oprzytomniał. Odepchnął od siebie namolną brunetkę i popędził za Julią.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Julia uciekała nie patrząc dokąd biegnie. Nagle zrobiło się jej wszystko jedno. Kiedy zobaczyła Aleksa całującego się ze śliczną brunetką, coś jakby w niej pękło. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, jak bardzo jej na chłopaku zależało. Przez niecałe dwa tygodnie stał się nie tylko jej przyjacielem, ale kimś znacznie więcej.
W pewnym momencie na coś wpadła. Podniosła głowę i zorientowała się, że to ktoś, a nie coś stanął jej na drodze. Wybąkała jakieś przeprosiny i chciała się stamtąd ulotnić, ale chłopak, którego potrąciła biegnąc przytrzymał ją za ramię.
– Czy ja cię skądś nie znam laleczko? – zapytał. Wyraźnie czuć było od niego alkohol. – Dokąd tak się spieszysz.
Po plecach Juli przeszły ciarki. Nie chciała żadnych kłopotów.
– Idę do domu – odpowiedziała powoli, spokojnym głosem. – Puść mnie proszę.
– Dom ci nie ucieknie – roześmiał się pijany chłopak.
Dziewczyna poczuła jak jego palce coraz mocniej zaciskają się na jej ramieniu. Rozejrzała się. Dookoła nie było żywej duszy.
– Puść mnie – powtórzyła tym razem głośniej i bardziej stanowczo.
Roześmiał się tylko i przyciągnął dziewczynę bliżej do siebie. Julia krzyknęła. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Znikąd pojawił się Aleks. Uderzył tamtego z taką siłą, że pijany chłopak poleciał kilka metrów do tyłu jakby był szmacianą lalką. Aleks natychmiast znalazł się nad nim, nie dając tamtemu podnieść się z ziemi.
– Aleks, nie! – jęknęła Julia chwytając chłopaka za rękaw.
Spojrzał na nią wściekłym wzrokiem. Jego oczy płonęły. Natychmiast jednak oprzytomniał.
– Nic ci nie zrobił? – zapytał tylko.
Dziewczyna przecząco pokręciła głową.
– Zabierz mnie stąd – poprosiła cicho.
Aleks objął ją ramieniem. Tym razem się nie odsunęła. Przylgnęła do niego przestraszona. Wrócili do miejsca, w którym chłopak zostawił motocykl. Chłopak zabrał Julię do domu. Niechętnie zsiadła z maszyny.
– Dziękuję – powiedziała szczerze. – Teraz już sobie dam radę. Lepiej wracaj do swojej nowej przyjaciółki.
Aleks spojrzał na nią zdezorientowany. Załapał dopiero po chwili. Roześmiał się.
– Przepraszam – powiedział cicho. – Chciałem cię zdenerwować, dlatego pocałowałem tą dziewczynę.
– No to ci się udało – odparła nie do końca wierząc chłopakowi.
– Juli – zwrócił się do niej zdrobniale – ja nawet nie wiem jak ona miała na imię. Mam ją w głębokim poważaniu. Chodźmy do domu.
Dziewczyna skinęła głową. Niechętnie dała się zaprowadzić Aleksowi do salonu. Psy spały wyciągnięte na drewnianej podłodze w korytarzu. Na ich widok podniosły głowy i zamerdały ogonami, nie miały jednak zamiaru wstawać. Chłopak posadził Julię na kanapie. Usiadł przy niej.
– Aleks… – zaczęła niepewnie dziewczyna.
– Cii… nic nie mówi – powiedział nie patrząc na nią. – Słyszałem już co o mnie myślisz. Wystarczy mi.
– Ty mnie naprawdę lubisz? – spytała zaskoczona tym odkryciem.
Chłopak niechętnie skinął głową. Dalej nie była pewna nawet tego, czy Aleks tak do końca jest istotą ludzką. To jednak w tym momencie nie miało najmniejszego znaczenia. Przysunęła się bliżej i położyła głowę na ramieniu chłopaka. Wzięła go za rękę. Tym razem spojrzał na nią.
– Więcej niż lubię Juli – powiedział pewnym głosem. – Mówiłem ci już kilkakrotnie. Należymy do siebie.
Położył ją na kanapie, a ona nie protestowała. Znalazł się nad nią. Pocałował dziewczynę w usta, delikatnie i powoli, a jednocześnie tak, jakby od tego zależało jego życie – namiętnie i z pasją. Poczuł niesamowitą ulgę, kiedy Julia odwzajemniła jego pocałunek. Oplotła ramionami jego szyję. Odsunął się odrobinę, żeby móc na nią spojrzeć. Uśmiechnęła się do niego leciutko. Przyciągnęła Aleksa z powrotem do siebie. Czuli potrzebę swojej bliskości, pragnienie. Zaczęli się namiętnie całować. Obydwoje odnieśli dziwne wrażenie, że właśnie stało się to, co się musiało stać. Rzecz, już dawno zaplanowana z góry, na którą żadne z nich nie miało najmniejszego nawet wpływu.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
W sobotę rano Julia obudziła się wypoczęta i w dobrym humorze. Poczuła nagły przypływ szczęścia, kiedy zdała sobie sprawę, że całą noc spała w objęciach Aleksa. Chłopak otworzył oczy. Spojrzał na nią. Uśmiechnął się.
– Dzień dobry – przywitała się z nim wesoło.
– Cześć mała – odpowiedział, ale tym razem dziewczyny nie zdenerwowało to ani odrobinę. – Na co masz dzisiaj ochotę? – spytał Juli.
– Skoro mamy czym, to może przejedziemy się zobaczyć tamę na Solinie? – zapytała po chwili zastanowienia.
– O, czyli w plany wliczona jest przejażdżka moją Hondą? W takim razie już mi się podoba! – wyszczerzył do dziewczyny zęby w uśmiechu.
Julia po prostu nie mogła się nie roześmiać. Wspólnie pojechali nad jezioro Solińskie. Bawili się naprawdę znakomicie. Chłopak, za swoją tygodniówkę, kupił sobie nowe ubrania, co bardzo ucieszyło dziewczynę, ponieważ uznała, że wreszcie porządnie wygląda. Zdziwiła się jednak kiedy w sklepie wypatrzył dla niej sukienkę. Powiedział Juli, że będzie w niej ślicznie wyglądała i dlatego ją dostanie. Dziewczyna nie pamiętała, kiedy ostatnio tak bardzo się zarumieniła.
Spędzili wspólnie cudowny dzień. Byli w wesołym miasteczku, pływali rowerem wodnym, żartowali i przekomarzali się co chwila. Kiedy usiedli odpocząć, Aleks posadził sobie Julię na kolanach. Dziewczynie przyszła do głowy myśl, że chłopak traktuje ją, jakby byli parą. Zdała sobie jednak sprawę, że nie przeszkadza jej to ani odrobinę. Nie chciała myśleć o tym, co będzie po wakacjach. Uznała, że tu i teraz jest zbyt cudowne, żeby się tym martwić.
Cały miesiąc upłynął jak w bajce. Aleks w dalszym ciągu pracował w warsztacie, a Julia, czekając na niego włóczyła się z psami po szlakach albo pisała swoją książkę. Kiedy jednak byli razem, cały świat przestawał dla nich istnieć. Tonęli w morzach pocałunków, tulili się nawzajem w swoich objęciach, albo po prostu rozmawiali. Nic więcej nie było potrzebne im do szczęścia.
Wrzesień jednak dobiegał końca. Musieli zacząć rozmawiać o poważnych sprawach, takich, jak własna przyszłość. W końcu postanowili zostawić większość rzeczy w domku i do Szczecina, miasta w którym mieszkała Julia, wrócić motorem. Ustalili, że wynajmą wspólnie mieszkanie, a Aleks znajdzie tam pracę. Ponieważ był naprawdę dobrym mechanikiem, nie wydawało się to być specjalnym wyzwaniem dla chłopaka. Pozostawał jednak jeden poważny problem – co zrobić z psami. W końcu i na to znaleźli rozwiązanie. Julia ubłagała siostrę, która przyjeżdżała na kilka dni do swojego domku, żeby zajęła się nimi przez tydzień, a potem miała je odwieźć do Szczecina. Wszystko więc było załatwione i mogli ruszać w drogę.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Mimo obaw Julii, o brak jakichkolwiek dokumentów Aleksa, podróż minęła bez żadnych przygód. Chłopakowi podobała się adrenalina, jaką wywoływała szybka jazda na motorze, a jeszcze bardziej cieszył się z tego, że siedzi za nim jego Julia. Przez miesiąc Aleks tak przywiązał się do dziewczyny, że nie wyobrażał sobie życia bez niej. Wiedział, że łącząca ich magiczna więź z czasem osłabnie, nie przejmował się tym jednak za bardzo. Razem było im po prostu cudownie i on sam nie zamierzał nigdzie odchodzić. To, że Julia go kocha i chce z nim być przyjmował za rzecz oczywistą. Należeli do siebie, a ona po prostu była jego i nic nie mogło tego zmienić.
Aleks pracę znalazł praktycznie od ręki. Ponieważ i tak nie miał żadnych dokumentów z miłą chęcią zgodził się pracować na czarno. Julia była w szoku, kiedy usłyszała jak duże pieniądze chłopak będzie zarabiał i to od samego początku. Mieszkanie, które wynajęli składało się z maleńkiej sypialni i przestronnego salonu połączonego z aneksem kuchennym. Aleks zauważył, że Julia, od kiedy znaleźli się w Szczecinie chodzi markotna i niezbyt pewna siebie, uznał jednak, że to dlatego, że nie ma żadnych konkretnych planów, na temat tego, co będzie dalej i nie przejmował się tym za bardzo.
Chłopak siedział wygodnie wyciągnięty na kanapie. Oglądał film akcji. Telewizja wywarła na Aleksie duże wrażenie. Była dla niego rzeczą dziwną i niesamowitą. Do tego film z dużą ilością efektów specjalnych i mordobiciem także przypadł mu do gustu. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Chłopak wstał otworzyć. Niechętnym spojrzeniem obrzucił stojącego w drzwiach młodzieńca. Prawie dorównywał Aleksowi wzrostem, był jednak chudy i blady, jakby naprawdę niewiele czasu spędzał na słońcu. Miał jasne, krótko ścięte włosy i zwyczajne, szaroniebieskie oczy.
– Tak? – zapytał niezbyt uprzejmym tonem.
– Ja do Julii – odpowiedział tamten uważnie przyglądając się Aleksowi.
Chłopak wzruszył ramionami.
– Juli, ktoś do ciebie – zawołał, nie wpuszczając jednak do środka stojącego w progu młodzieńca.
Dziewczyna wyszła z sypialni. Wyglądała jak marzenie. Złote włosy, spływały na jej plecy i ramiona, jedwabistą kaskadą. Miała na sobie obcisłą koszulkę na ramiączkach i postrzępione, opinające się na pupie jeansy. Aleks zapragnął, żeby nieproszony gość się jak najszybciej wyniósł z ich mieszkania. Chciał mieć Julię tylko dla siebie.
– O cześć Bartek – powiedziała, jakby odrobinę zmieszana. – Co u ciebie?
– Co u mnie? – zapytał przybysz mocno niezadowolonym głosem. – Nie odzywasz się do mnie od miesiąca! Musiałem się dowiedzieć od twojej siostry, że zmieniłaś mieszkanie. Widzę też, że masz już współlokatora – dodał obrzucając Aleksa równie niechętnym spojrzeniem, jak wcześniej tamten jego.
– Przecież wiesz, że pisałam książkę – odpowiedziała spokojnie Julia, Aleks jednak poznał ją już na tyle, żeby wiedzieć, że pod pozorną maską spokoju, dziewczyna czuje się czymś naprawdę zdenerwowana. – Takie było właśnie założenie moich wakacji.
Bartek skinął głową.
– Tak, ale teraz już wróciłaś. Mogłaś mnie zaszczycić chociaż jednym telefonem – powiedział z naganą.
– Nie było kiedy. Przeprowadzałam się do nowego mieszkania i w ogóle… – usprawiedliwiła się dziewczyna.
– Przecież bym ci pomógł… – odpowiedział tamten wpatrując się w dziewczynę, jakby szukał jakiejkolwiek oznaki, że coś jest nie tak.
– Ja jej pomogłem – wtrącił się Aleks, niczego na świecie w tej chwili bardziej nie pragnąc, niż tego, żeby ten cholerny nieznajomy się wreszcie wyniósł. Coraz bardziej mu się to nie podobało.
– Kto to właściwie jest? – spytał Bartek uporczywie wpatrując się w dziewczynę.
Julia zarumieniła się delikatnie.
– To mój przyjaciel, Aleks – powiedziała, kładąc wyraźny nacisk na słowo „przyjaciel”. – Aleks, poznaj Bartka, mojego chłopaka.
Aleks nie mógł uwierzyć, w to co właśnie usłyszał. Jakiego cholernego chłopaka? Przecież Julia była JEGO! Gniewnie zacisnął pięści. Dziewczyna najwyraźniej przewidując co się szykuje, stanęła między nimi.
– Bartuś, teraz jestem zajęta – powiedziała słodkim głosem. – Zobaczymy się wieczorem. Może być o dziewiętnastej w Galaxy?
Tamten niepewnie skinął głową. Dziewczyna cmoknęła go w policzek i zamknęła mu przed nosem drzwi, jednocześnie wpychając Aleksa do środka.
– Chłopak?! – warknął tamten natychmiast.
Julia poczuła jak w gardle staje jej wielka gula. Przy Aleksie zupełnie zapomniała o istnieniu Bartka. Teraz nie miała pojęcia jak rozwiązać zaistniałą sytuację.
– Aleks… – powiedziała cicho. – Chyba musimy porozmawiać…
– Zdecydowanie musimy – odwarknął w odpowiedzi chłopak.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Julia siedziała w kawiarni, w centrum handlowym Galaxy. Czekała na Bartka. Myślała o nieprzyjemnej rozmowie, jaką odbyła tego dnia z Aleksem. Doskonale wiedziała, że zachowała się nie fair w stosunku do chłopaka, a jednocześnie jak zwykle ją zdenerwował i to do tego stopnia, że zamiast powiedzieć mu, że wszystko naprawi zrywając z Bartkiem, stwierdziła, że to nie jego sprawa i wyszła z domu trzaskając drzwiami. Westchnęła. W całym jej dwudziestoletnim życiu nikt nigdy nie potrafił jej zdenerwować w takim stopniu, w jakim robił to Aleks. Kiedy tak siedziała zamyślona, do jej stolika podszedł Bartek.
– Cześć – powiedział niezbyt pewnym, pełnym napięcia głosem. – Mogę postawić ci kawę, czy chcesz się gdzieś przejść?
Julia wstała i przytuliła chłopaka na powitanie. Z przyzwyczajenia cmoknęła go delikatnie w usta. Bartek natychmiast się rozluźnił.
– Możemy posiedzieć tutaj – stwierdziła dziewczyna.
Skinął głową. Zniknął na chwilę, poczym wrócił niosąc ze sobą dwie kawy. Usiadł naprzeciwko Juli.
– Gniewasz się na mnie o coś? – spytał. – W ogóle nie dawałaś znaków życia…
– Nie, Bartuś – przerwała mu dziewczyna. – Po prostu, tak jakoś wyszło. Moje wakacje nie wyglądały tak, jak sobie to zaplanowałam i wymarzyłam.
Chłopak skinął głową. Uśmiechnął się do niej blado.
– Moje też nie. Staż w kancelarii był okropny. Wynudziłem się za wszystkie czasy, a do tego nie miałem ani chwili wolnej dla siebie. Ogólnie paskudne trzy miesiące, a do tego olewa mnie moja dziewczyna.
Julia zarumieniła się delikatnie. Jak niby miała mu powiedzieć, że prześladowały ją wyłaniające się z mroku, żółte oczy? Jak miała wytłumaczyć kim jest Aleks? Sama nie chciała wierzyć we wszystko to, co się wydarzyło podczas trzymiesięcznych wakacji. Nagle Bartek w tym wszystkim wydał jej się taki zwyczajny i normalny. Nic nie wiedział o żadnej magii i koszmarach. Pierwszy raz dostrzegła go w innym świetle, jako koło ratunkowe, linę, łącząca ją z rzeczywistym, realnym światem. Uświadomiła sobie, że po prostu nie potrafi spławić chłopaka.
– Przepraszam – powiedziała tylko, mimo, że w głowie, jak wicher, szumiały jej zupełnie inne słowa: „Nie możemy być razem, przykro mi, kocham kogoś innego. Mam nadzieję, że dalej będziemy się przyjaźnić.”– Bardzo się na mnie gniewasz? – zapytała.
Bartek westchnął.
– Nie, właściwie to nie. Po prostu zrobiło mi się bardzo przykro, a kiedy zobaczyłem twojego współlokatora, to już w ogóle wszystko się we mnie zagotowało – powiedział cicho. – Wiesz, że nigdy nie byłem zazdrosny, ani nic z tych rzeczy… ale cóż… ludzie się zmieniają i teraz jestem i to naprawdę bardzo. Kim właściwie jest ten facet? Skąd się znacie?
Julia zarumieniła się jeszcze bardziej. Co niby miała mu odpowiedzieć? „Poznałam Aleksa w te wakacje, jest z jakiegoś ponurego, magicznego świata. Na początku próbował mnie udusić, ale teraz jesteśmy przyjaciółmi, a właściwie to jestem w nim zakochana.” Westchnęła. Tak bardzo nie lubiła kłamać.
– Spędziliśmy razem wakacje, w domku u mojej siostry. Przyjechał akurat wtedy, kiedy ja. Wiesz, to dosyć spory domek… w każdym razie zaprzyjaźniliśmy się. Dobrze się nam mieszkało razem, więc postanowiliśmy coś wspólnie wynająć. Aleks pracuje jako mechanik samochodowy. Z tego co wiem jest całkiem niezły.
Bartek skinął głową.
– Co nie zmienia faktu, że jestem o niego zazdrosny – westchnął. – Podejrzewam jednak, że jakoś będę musiał z tym żyć.
Julia uśmiechnęła się do chłopaka łagodnie. Po raz pierwszy doceniła to, że jest nudny i taki po prostu zwyczajny. W porównaniu do Aleksa, wydawał się być taki bezpieczny. Przypomniała sobie szybką jazdę na motorze, wieczne przekomarzanie się, kąpiel w górskim jeziorze, wesołe miasteczko i inne szalone rzeczy, które wspólnie z Aleksem przeżyła. Uświadomiła sobie, że to między innymi dlatego się w nim zakochała. Ją też ciągnęło do pełnego przygód, awanturniczego życia. Poczuła dreszcz na samo wspomnienie tego, jak tulił ją w swoich ramionach. Szybko zdusiła w sobie tego typu myśli.
– To co dzisiaj robimy? – zapytała najweselszym tonem, na jaki potrafiła się zdobyć.
– Może kino? Dawno tam nie byłem.
– Jasne, czemu nie – uśmiechnęła się do niego w odpowiedzi, ukrywając swoje rozczarowanie.
Kiedy wstali, Bartek wziął ją za rękę. Dziewczyna nie protestowała. W końcu tak działo się od zawsze i niech lepiej tak właśnie zostanie.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks był wściekły. Wszystko się w nim gotowało. Jak ONA mogła mu to zrobić? Przecież to była JEGO, tylko i wyłącznie JEGO, Julia. Teraz, kiedy zobaczył, jak trzyma za rękę tamtego chłopaka pożałował, że postanowił pójść za dziewczyną. Obudziło się w nim kolejne, zupełnie nowe uczucie – zazdrość, i kompletnie nie wiedział jak sobie z nim poradzić. Miał ochotę po prostu przyłożyć natarczywemu typowi, ale wiedział, że to wcale nie rozwiąże sprawy, a tylko oddali go jeszcze bardziej od Juli.
Nie miał ochoty już dłużej na nich patrzeć. Postanowił wrócić do mieszkania, które wspólnie z dziewczyną wynajmowali. Chodził niespokojnie po domu, nie do końca wiedząc co właściwie ze sobą zrobić. W końcu od niechcenia włączył komputer, zaintrygowany kolejną, nowa maszyną. Coraz bardziej podobał mu się natłok nowych informacji, które ot tak pojawiały się w jego głowie.
Dochodziła północ, kiedy Julia wróciła do mieszkania. Aleks obrzucił ją ponurym spojrzeniem i z powrotem skierował wzrok na ekran komputera.
– Cześć, co robisz? – spytała nieśmiało dziewczyna.
– Nie twoja sprawa – odpowiedział drwiącym, ironicznym tonem.
Julia westchnęła. Podeszła do chłopaka stając za nim. Położyła mu rękę na ramieniu.
– Aleks… ja nie chciałam… to nie miało tak być… przepraszam…
Gwałtownie strącił jej dłoń.
– Nie waż się mnie dotykać – syknął. – Nie dopóki cokolwiek łączy cię z tym typem.
– Skąd wiesz, co nas łączy? – spytała niepewnie zaskoczona dziewczyna.
Spojrzał na nią wrogo.
– Poszedłem za tobą, widziałem was dzisiaj. Nie powiedziałaś mu o mnie prawda?
– Nie – potwierdziła cicho Julia, nie będąc pewną, jakiej reakcji spodziewać się po Aleksie.
– A planujesz? – spytał wprost.
– Nie wiem, Aleks… – odpowiedziała jeszcze ciszej. – Naprawdę nie wiem. Dość niespodziewanie wtargnąłeś w moje życie… Nie mam pojęcia co powinnam zrobić. Czuję się cholernie zagubiona.
Chłopak tylko pokręcił głową. Wstał od komputera i nie patrząc na dziewczynę wyszedł z pokoju.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Julia siedziała zwinięta w kłębek, w pluszowym, ciemnozielonym fotelu. Po głowie dziewczyny snuły się ponure myśli. Nie wiedziała co powinna ze sobą zrobić. Pojęcia nie miała jak rozwiązać zawikłaną sytuację w której się znalazła. Całą sobą pragnęła być z Aleksem, chłopak jednak mimo upływu czasu, w dalszym ciągu wydawał się być czymś zupełnie nierzeczywistym, zupełnie nie mającym racji bytu. W głowie dziewczyny zwyczajnie nie było miejsca na ten cały, nowy świat, który się przed nią otworzył.
Z zamyślenia wyrwał ją dźwięk otwierających się drzwi. Zaskoczona podniosła głowę. W prowadzących do przedsionka drzwiach pojawił się Aleks. U jego boku stała śliczna, rudowłosa dziewczyna, kurczowo trzymając się ramienia chłopaka. Obydwoje weszli do pokoju. Humor Juli pogorszył się jeszcze bardziej. Gniew w dziewczynie mieszał się z zazdrością tworząc razem mieszankę iście wybuchową. Czy tak właśnie czuł się Aleks? – Po niewczasie przyszło dziewczynie do głowy. Zdała sobie boleśnie sprawę, jak bardzo zraniła chłopaka. Zdziwiła się jeszcze bardziej, kiedy Aleks posadził spłoszoną, towarzyszącą mu dziewczynę, na kanapie. Sam podszedł do Juli stając przy poręczy jej fotela. Spojrzała na niego pytająco.
– To jest Dafne – przedstawił wskazując rudowłosą. – Ma do ciebie prośbę – oznajmił krótko, rzeczowym tonem.
– Do mnie? – zdziwiła się Julia odczuwając jednocześnie jakąś dziwną ulgę, że dziewczyna nie jest nową zdobyczą Aleksa.
– Tak, do ciebie – westchnął ironicznie chłopak, jakby tłumaczył coś głupiutkiemu dziecku. – Mów Dafne – zachęcił rudowłosą łagodnym tonem. – Nikt cię nie zamierza skrzywdzić.
Siedząca na kanapie dziewczyna spojrzała na Julię spłoszonym, sarnim wzrokiem. Głęboko zaczerpnęła powietrza.
– Czy sprowadzisz do tego świata moją siostrę? – poprosiła cicho, niepewnym głosem. – Mam pieniądze, zapłacę…
Julia obrzuciła Aleksa wściekłym spojrzeniem. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że to jej, nie jego boi się rudowłosa.
– Najpierw zabraniasz mi przywoływać czegokolwiek z twojego świata, a teraz sam ją do mnie przyprowadzasz? – warknęła. – Nie mieszajcie mnie do tego, nie chce mieć nic wspólnego z żadną magią i innymi tego typu rzeczami.
Gwałtownie wstała z fotela, zamierzając zniknąć w sypialni. Aleks przytrzymał ją za ramię, uniemożliwiając jej pójście dokądkolwiek.
– Tym razem to zrobisz – syknął jej do ucha. – Ona ci zapłaci i to całkiem sporo, a jej siostra, nie jest ani odrobinę niebezpieczna. Nie widzisz, że to pół-nimfa?
– Pół-co? – zapytała zirytowana Julia. – Czemu nagle zrobiłeś się taki uczynny? Dla pieniędzy czy może chcesz poderwać sobie w ten sposób ładną dziewczynę? Daj mi spokój!
– Ani jedno, ani drugie – odpowiedział jej gniewnie chłopak. – Wiem jak tam jest, nikomu nie życzę takiego losu, a dziewczyna nie stanowi najmniejszego zagrożenia. Zresztą, co ci szkodzi? – zapytał.
– Proszę – wtrąciła cichutko Dafne wstając z kanapy. – Nawet nie wyobrażasz sobie jak tam jest… to po prostu koszmar… – Opadła na podłogę przed nogami Juli, twarzą niemal dotykając ziemi. – Błagam cię, ocal moją siostrę – szepnęła.
– Nawet gdybym chciała to zrobić – odezwała się Julia znacznie mniej pewnym głosem – to nie mam pojęcia gdzie jej szukać, ani jak się do tego zabrać.
Aleks puścił jej ramię. Miał ponurą, ale zdeterminowaną minę.
– Sama do ciebie przyjdzie, wystarczy, że zdecydujesz się ją przywołać – oznajmił. – Potem będziesz mogła nadać jej imię.
– I jesteś pewien, że nie spróbuje mnie od razu zabić? – zapytała z rezygnacją. – Tak jak ty próbowałeś…
Uśmiechnął się do niej smutno.
– Nie bój się, nie pozwolę im cię skrzywdzić – powiedział pewnym, stanowczym głosem. – Zrobisz to?
– Zrobię – westchnęła pełnym rezygnacji tonem dziewczyna.
Kiedy tylko wyraziła zgodę, zobaczyła, że w kącie pokoju czai się jakaś niewyraźna, zamazana postać. Siedziała tam skulona dziewczyna, w podartej, jasnej sukience. Podniosła okoloną długimi, tłustymi włosami twarz. Spod ich kaskady wyjrzały żółte, kocie oczy. Julia mimowolnie cofnęła się o krok, wpadając na Aleksa.
– Nie bój się – powiedział ciągle nie puszczając jej ramienia, rozluźnił jednak uchwyt i teraz był on bardziej pokrzepiający niż przytrzymujący dziewczynę w miejscu.
Julia poczuła, że nie ma wyjścia. Po raz kolejny musiała zaufać Aleksowi.
– Janna – niechętnie wymówiła imię dziewczyny, której oczy z żółtych, zrobiły się niemal trawiaście zielone.
Dafne zerwała się z podłogi i pobiegła w kierunku odzyskanej siostry. Dziewczyny utonęły w morzu uścisków i łez szczęścia. Julia obserwowała je, czując się jeszcze bardziej nieswojo w zaistniałej sytuacji. Czemu ten cholerny chłopak nie mógł z nią najpierw o tym porozmawiać? W jakiś sposób jej uprzedzić?
– Dziękuję – usłyszała cichy szept Aleksa.
Gwałtownym ruchem odsunęła się od chłopaka i nie zaszczyciwszy go nawet jednym spojrzeniem zniknęła za drzwiami sypialni.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Codziennie w mieszkaniu Juli pokazywały się nowe postacie, a ona, niechętnie, nadawała im imiona, żeby pojawiły się w rzeczywistym, realnym świecie. Bardzo rzadko zdarzało się, że Aleks zabraniał dziewczynie przywoływać dane stworzenie, twierdząc, że jest ono niebezpieczne. W takich przypadkach słuchała go jednak bez zastrzeżeń.
Julia i Aleks w dalszym ciągu byli na siebie obrażeni, poza sytuacją, kiedy dziewczyna zajmowała się mającymi żółte, kocie oczy, istotami, praktycznie ze sobą nie rozmawiali. Julia kategorycznie odmówiła brania pieniędzy za nadawanie cieniom imion, sama właściwie nie wiedziała dlaczego im pomaga, w głębi duszy była jednak przekonana, że to co robi jest jak najbardziej słuszne. Martwiła ją tylko zaistniała między nią, a chłopakiem sytuacja. Naprawdę całą sobą pragnęła zwyczajnie przytulić się do Aleksa, nie chciała się jednak przyznać, że nie zerwała z Bartkiem, ponieważ zwyczajnie stchórzyła. Nie była też przekonana czy to w tym momencie rozwiąże nieprzyjemną sytuację, dlatego nie robiła nic, trwając w tym dziwnym, nieprzyjemnym zawieszeniu, oszukując zarówno siebie jak i obydwu chłopaków.
Tego dnia Julia znowu umówiła się z Bartkiem. Ignorując Aleksa, jak to ostatnio miała w zwyczaju, zabrała ze sobą wyjściowe ubrania i niechętnie zniknęła za drzwiami łazienki, żeby się przygotować na swoją wieczorną randkę. Cholernie źle czuła się z tym co robiła, nie miała jednak zielonego pojęcia jak zerwać z chłopakiem, który, mimo, że go nie kochała, był jej wieloletnim przyjacielem i jedną z nielicznych osób, na których w życiu mogła polegać. Poza tym bała się. Czuła strach, że Aleks zniknie z jej życia tak samo nagle, jak się w nim pojawił.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks leżał rozwalony na kanapie. Na nic nie miał ochoty. W chłopaku szalała zimna furia. Nienawidził Julii za to co z nim robiła, za to jaki miała na niego wpływ. Tak bardzo zależało mu na tej głupiej dziewczynie! Był przekonany, że jest w nim zakochana, przyjmował to za rzecz oczywistą. Teraz czuł w środku jedynie bolesną pustkę. Jak mógł tak bardzo się pomylić?
Ponure rozważania przerwał mu dzwonek do drzwi. Nie chciało mu się wstawać, ale natarczywy dźwięk powtarzał się co kilkanaście sekund. W końcu, zrezygnowany, zwlekł się z zielonej kanapy i z ponurą miną ruszył w kierunku drzwi.
Kiedy otworzy mina zrzedła mu jeszcze bardziej. W drzwiach stał nie kto inny tylko Bartek. W jednej ręce trzymał czarną parasolkę, w drugiej długą, czerwoną różę.
– Cześć, jest Julia? – spytał krzywiąc się nieznacznie na widok Aleksa.
– Nie ma – odwarknął nieprzyjemnie chłopak, ale tamten już, niezaproszony, zdążył wepchnąć się do środka.
Dalszą drogę zagrodziła mu szara wilczyca, szczerząc kły i warcząc groźnie. Bartek cofnął się pod ścianę, unosząc parasol, jakby chciał się nim obronić przed rozwścieczonym psem. W kącikach ust Aleksa pojawił się wredny uśmieszek. Może właśnie tak należało się pozbyć konkurencji? Przecież był silniejszy, a do tej pory przemoc jeszcze nigdy go nie zawiodła… Jego ciągle opaloną przez górskie słońce twarz ozdobił ponury uśmiech. Tak, to by mogło pomóc…
Z łazienki wyszła Julia. Miała na sobie obcisłe czarne spodnie i ciemnozieloną lekką tunikę, delikatny makijaż podkreślał jej jasne oczy. Aleks przez chwilę zagapił się na nią. Dla niego zawsze była piękna, ale teraz wyglądała jak leśna boginka. Tak bardzo pragnął wziąć ją w ramiona!
Dziewczyna natychmiast zorientowała się w nieprzyjemnej sytuacji. Szybkim krokiem podeszła do warczącego wilka.
– Mara, zostaw go! – rozkazała. – To nasz gość, nie zwierzyna łowna! – ofuknęła wilczycę, ale na jej twarzy gościł pogodny uśmiech. Już dawno zdążyła pokochać zarówno Marę jak i Spika całym swoim sercem.
– Może lepiej już chodźmy? – poprosił niepewnie Bartek, cofając się ku drzwiom.
Wodził ponurym, niechętnym spojrzeniem od Aleksa ku wilczycy i z powrotem. Nie chciał wiedzieć jakie jeszcze niespodzianki mogły na niego tego dnia czekać. Julia skinęła głową. Wciągnęła na nogi wysokie, skórzane buty, chwyciła z wieszaka kurtkę i zupełnie ignorując obecność współlokatora, wyszła z mieszkania ciągnąc za sobą Bartka.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Tawerna była jednym z przyjemniejszych, Szczecińskich pubów. Na zewnątrz było chłodno, zaczynała się jesień i nawet słoneczne dni nie potrafiły oszukać nadchodzącego mrozu. Julia siedziała w rogu sali, powoli sącząc grzane piwo z miodem. Bartek opowiadał o swojej pracy. Dziewczyna nie słuchała. Zdała sobie sprawę, że nie potrafi go słuchać. Był taki nudny, przewidywalny, zwłaszcza w porównaniu do Aleksa. Nie tego chciała w życiu. Nie chciała krzywdzić przyjaciela, ale wiedziała, że jeżeli nic z tym teraz nie zrobi, prędzej czy później zrani go tylko jeszcze bardziej.
– Bartuś… – zaczęła, kiedy tamten na chwilę przerwał swoje opowiadanie – nasz związek nie ma sensu – powiedziała cicho, od razu przechodząc do sedna sprawy. Uznała, że tak będzie najlepiej. Chłopak spojrzał na nią smutnym wzrokiem, nie wyglądał na zaskoczonego. – Jesteś moim przyjacielem, jedynym, najlepszym, ale nie kocham cię w taki sposób w jaki powinnam.
– Czyli prościej mówiąc ze mną zrywasz? – zapytał, a ona skinęła głowa. – To przez niego prawda? To ten mięśniak tak na ciebie wpłynął?
Julia miała już przygotowywaną odpowiedź, ale kiedy padły pytania Bartka, po prostu zaniemówiła. Chciał całą winę zrzucić na Aleksa, a ona doskonale wiedziała, że to wcale nie była jego wina. Ich związek nigdy nie był specjalnie płomienny, to co czuła do przyjaciela, w najlepszym razie można było określić jako przywiązanie. Poza tym mięśniak? Aleks raczej był szczupły… ale fakt, że zwłaszcza w porównaniu do Bartka musiał być wyjątkowo dobrze zbudowany. W końcu tam, skąd tutaj przybył, był myśliwym. Musiał polować, żeby przeżyć. Julia wzdrygnęła się na samą myśl o świecie cieni i żółtych, wiecznie przerażających ją oczach.
– Nie Bartuś – powiedziała cicho – to sprawa między mną, a tobą. Przepraszam.
– I nie ma to nic wspólnego z tym, że się w nim zadurzyłaś? – zapytał oskarżycielsko. – To z nim chcesz być, prawda?
– Nie wiem – przyznała szczerze Julia – jest zbyt wiele rzeczy, których nie rozumiem, których się boję, ale masz rację. Myślę, że go kocham…
– Dosyć! – krzyknął Bartek gwałtownie zrywając się od stolika. To nie było do niego podobne. – Nie chcę tego słuchać – syknął odrobinę ciszej, zdając sobie sprawę, że gapi się teraz na niego niemal połowa ludzi w pubie.
Julia chciała coś powiedzieć, uspokoić go jakoś, ale nie zdążyła. Chłopak porwał z wieszaka swój czarny płaszcz i wyszedł na dwór, zostawiając ją samą przy stoliku. Dziewczyna westchnęła smętnie. Pociągnęła przez słomkę kolejny łyk ciepłego piwa. Nie tak miało to wyglądać. Błagała teraz w duchu o to, żeby w ten sposób nie umarła jej wieloletnia przyjaźń z Bartkiem. Nie chciała go na zawsze już stracić.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Julia dokończyła piwo i zaczęła zbierać się do wyjścia. Było jej przykro, ale wiedziała, że postąpiła w jedyny słuszny sposób. Okłamywanie przyjaciela, udawanie przed nim, że wszystko gra, nie było w porządku. Kiedy wstała dostrzegła w pubie mężczyznę, nie zwróciłaby na niego uwagi, gdyby nie to, że patrzył prosto na nią. Zaczęła się zastanawiać czy może skądś go zna, ale nie wydawało jej się to możliwe. Po pierwsze był posągowo wręcz przystojny. Przywodził na myśl modela lub hollywoodzkiego aktora. Miał grecki profil, bardzo jasne włosy i chłodne, niebieskie oczy. Na pewno by go zapamiętała. Po drugie wyglądał na sporo starszego od niej, a ona nie miała zbyt wielu, niemal dobiegających trzydziestki znajomych. Nie, musiał mieć jakiś inny powód, żeby się w nią wpatrywać. Miała teraz jednak własne problemy, więc postanowiła go zignorować. Włożyła kurtkę i wyszła z pubu. Zdziwiła się, kiedy blondyn poszedł za nią.
– Hej, zaczekaj! – zawołał za dziewczyną.
– O co chodzi? – spytała zatrzymując się i odwracając ku niemu.
Podszedł bliżej. Uśmiechnął się lekko. Wykonał dłonią drobny gest. Julia poczuła senność. Ugięły się pod nią nogi.
– Właściwie to o nic, mała dziewczynko – usłyszała jego mruknięcie, a potem osunęła się w ciemność.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks był wściekły. Niespokojnie chodził po pokoju. Miał ochotę coś zniszczyć, roznieść w pył. Z trudem powstrzymał się, żeby nie wybiec z mieszkania za Julią. Zazdrość mieszała się w nim z gniewem i żalem. Czuł się, jakby wszystko w nim rozpadało się na kawałki. Dlaczego ta dziewczynka musiała być taka głupia?! Czemu nie widziała tego co on?! Byli dla siebie stworzeni! Należeli do siebie. Aleks boleśnie zdał sobie sprawę, z tego, że ją kocha. Nigdy wcześniej nie znał takiego uczucia, nie przypominał go sobie, ale wiedział czym jest. Świadomość ta sprawiała mu tylko jeszcze większy ból. Zyskał nowe życie, w świecie o niebo lepszym od krainy śmierci w której żył, życie, które jednak nie miało sensu bez niej.
Nagle drzwi do mieszkania otworzyły się z wielkim hukiem. Do środka wpadła smukła, rudowłosa dziewczyna. Była zdyszana, a jej policzki rumieniły się od sporego wysiłku. Aleks spojrzał na nią obojętnie.
– O co chodzi, Dafne? – zapytał nie próbując się nawet silić na spokojny ton.
Rusałka spojrzała na niego nieco szklistym, spłoszonym wzrokiem. Głęboko zaczerpnęła powietrza.
– Dowiedzieli się o niej, nie wiem jak, nie wiem kto im powiedział, ale dowiedzieli się, co ona potrafi. Złapali ją Aleks! – wyrzuciła z siebie potok nerwowych słów.
Chłopak podszedł do niej, stanął górując nad drobną postacią.
– Uspokój się Dafne i powiedz powoli o co ci chodzi – westchnął, kładąc jej ręce na ramionach.
Nimfa przełknęła ślinę. W jej oczach zalśniły łzy.
– Nie rozumiesz? – zapytała nie patrząc na niego. – Polują na nas od dłuższego czasu. Od kiedy tylko dowiedzieli się o naszym istnieniu… Porwali Julię, dlatego, że nam pomagała.
– Co?! – w oczach Aleksa zapłonął ogień.
Gwałtownie odsunął się od spanikowanej dziewczyny. Jeżeli coś stanie się Julii, jeżeli ktoś zrobi jej krzywdę… Nie, Aleks nawet nie mógł o tym myśleć. Zrobi wszystko, żeby jej pomóc.