Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Byłam zdziwiona, jak łatwo mój ojciec zaakceptował obecność Aleksa w naszym domu. Właściwie miałam nadzieję, że tak jak zazwyczaj, po prostu go nie będzie, ale był. Zmroziło mnie jednak, gdy odkryłam, o co chodzi. Wieczorem, kiedy zeszliśmy na kolację, ojciec przedstawił nam swoją koleżankę, która była psychologiem w sądzie rodzinnym. Okazało się, że dowiedział się wystarczająco wiele – więcej niż sądziłam, że mu się uda – i długo rozmawiał również z rodzicami Daniela. Teraz chciał, żeby pani psycholog zajęłam się Aleksem. Byłam przekonana, że chłopak już nigdy więcej się do mnie nie odezwie. Przedstawiła się nam jako Miriam i spytała czy Aleks zgodzi się z nią porozmawiać. Ku mojemu zdziwieniu, chłopak nie wyszedł urażony. Spytał jej wprost czy jeżeli na to przystanie, ona będzie w stanie mu umożliwić kontakt z młodszym bratem. Spojrzała mu w oczy i szczerze odpowiedziała, że owszem, będzie mogła, jeżeli stwierdzi, że Aleks nie stanowi dla niego zagrożenia. Rodzice Daniela uparcie twierdzili, że nie tylko ojciec, ale i brat znęcali się nad Aronem. Kobieta była bezpośrednia i nie owijała niczego w bawełnę, za to z miejsca ją polubiłam. Aleks najwyraźniej również, ponieważ przystał na takie warunki. Ojciec zmusił mnie, żebym zostawiła ich samych, mimo że naprawę miałam wielką ochotę zostać. Po prawie dwóch godzinach skończyli rozmawiać. Gdy Miriam wychodziła, podsłuchałam jak mówi mojemu ojcu, że Aleks to dobry chłopak i zrobi wszystko, żeby mu pomóc. Ze wstydem zdałam sobie sprawę, że czuję ulgę. Byłam pewna, że chłopak nigdy nie skrzywdziłby brata, jednak wiedzieć, a usłyszeć to od profesjonalistki, to zupełnie co innego. 

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Aleks spał w pokoju gościnnym. Nawet się nie poruszył, kiedy w środku nocy wśliznęłam się pod jego kołdrę, kładąc się za plecami chłopaka i oplatając go ramieniem w pasie. Wiedziałam jednak, że nie śpi, ponieważ bicie jego serca i oddech wyraźnie przyspieszyły. 

    – Wszystko się jakoś ułoży – wyszeptałam cicho w jego plecy.

    Nie odwrócił się ku mnie, ale wziął mnie za rękę.

    – Ani na chwilę nie przestałem cię kochać – oznajmił równie cicho co ja. 

    Moje serce zatrzepotało jak oszalałe. Zdawałam sobie sprawę z tego, że mnie lubi, że jestem dla niego kimś wyjątkowym, ważnym, ale nigdy jeszcze nie powiedział…

    – Kochasz mnie? – zapytałam nagle onieśmielona.

    Tym razem się odwrócił. Przyciągnął mnie do siebie, oplatając ramionami i wtulił twarz w moje włosy.

    – Tak, kocham – odpowiedział po prostu.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Zapomniałam powiedzieć Danielowi, żeby po mnie nie przyjeżdżał i rano, jak co dzień zaparkował pod moim domem. Wszedł bez pukania, jak to miał w zwyczaju i zastał mnie z Aleksem, kiedy siedzieliśmy przy kuchennym blacie i jedliśmy płatki. Daniel spojrzał na chłopaka z nienawiścią, ale ku mojemu zdumieniu, Aleks nie podniósł wzroku znad swojej miski. Przyjaciel odciągnął mnie na bok.

    – Co on tu robi?! – warknął.

    Wzruszyłam ramionami.

    – Nocował u mnie – wyjaśniłam spokojnie.

    – Jak to nocował?! – zjeżył się jeszcze bardziej Daniel. – Maju, przecież on…

    – Co on? – nie wytrzymałam. – To że się nie lubicie, nie daje ci jeszcze prawa, żeby osądzać go we wszystkim!

    – Proszę bardzo – oznajmił nieprzyjemnym tonem chłopak – rób sobie co chcesz, ale na mnie więcej nie licz.

    Wyszedł z domu, wściekle trzaskając drzwiami. Opadłam na swoje krzesło. Było mi przykro i miałam już serdecznie dość nieprzyjemnych sytuacji. Dlaczego nic nie mogło być w życiu proste? Aleks stanął za moim krzesłem, pochylił się i objął mnie od tyłu ramionami. Tym razem również nie powiedział ani słowa. Ostatnio w ogóle był jakiś dziwnie milczący. Sama jednak jego obecność zupełnie mi wystarczyła.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Zauważyłam, że w szkole koledzy traktują Aleksa z jakimś chłodnym dystansem. To nie było normalne, ale i on wcale nie szukał ich towarzystwa. Mojego zresztą też nie, co wyraźnie dał mi do zrozumienia, kiedy do niego podeszłam. Daniel się na mnie gniewał, więc właściwie cały dzień spędziłam głównie z Sandy. Po lekcjach natomiast Aleks zmył się, zanim zdążyłam go złapać. Czułam się przytłoczona nadmiarem emocji i problemów. Postanowiłam, że najpierw naprawię sytuację między mną, a Danielem. Zamiast do siebie, pojechałam do niego do domu. Zastałam go bawiącego się z Aronem. Wyglądało na to, że naprawdę przejmował się chłopcem, a mały po prostu go uwielbiał. Co prawda w dużej mierze zapewne pomogły im nowoczesne konsole i gry, ale liczyły się rezultaty. Daniel już się na mnie nie gniewał, to zawsze w nim lubiłam – złość się go nigdy zbyt długo nie trzymała i bardzo szybko mu przechodziła. Wiedziałam również, że po prostu się o mnie martwi. Razem pograliśmy w Tekkena, a potem się z nimi pożegnałam. Nie chciałam jeszcze wracać do domu. Zwłaszcza, że Aron bez przerwy wypytywał mnie o Aleksa, a ja, tak naprawdę, nie miałam mu co powiedzieć, bo przecież nie opowiem dziecku, że jego brat wyprowadził się z domu. Postanowiłam pospacerować po plaży, ale spacer przeciągał się niemal w nieskończoność i gdy postanowiłam wracać, zachodziło już słońce. Kiedy podeszłam do najbliższego wyjścia, przystanęłam zaskoczona, słysząc dwa znajome głosy. Głosy, których nigdy nie spodziewałabym się usłyszeć razem.

    – Co jeszcze? – zapytał rozgniewanym głosem Aleks.

    – Maja, zostawisz ją w spokoju – odpowiedział mu chłodno Daniel.

    Podeszłam bliżej, chowając się za zakrętem przejścia. Zobaczyłam ich skąpane w promieniach zachodzącego słońca sylwetki. Stali naprzeciwko siebie. Aleks wściekle zaciskając pięści i Daniel, rozluźniony, wyraźnie zadowolony z siebie. 

    – Już próbowałeś mi ją odebrać i niewiele brakowało, żeby ci się to udało. Zabrałeś ode mnie Arona, nastawiłeś przeciwko mnie moich kumpli, próbujesz ze mnie zrobić znęcającego się nad bratem potwora. Nie licz na to, że kiedykolwiek zrezygnuję z Mai – oznajmił chłopak.

    Daniel uśmiechnął się. To nie był przyjemny uśmiech.

    – W takim razie ona będzie musiała zrezygnować z ciebie. Będę po prostu musiał włożyć w to nieco więcej wysiłku. Jaka szkoda – zadrwił – taka dziewczyna i jak świetnie całuje…

    Aleks rzucił się na niego, a chłopak się nie bronił. Przerażona przymknęłam oczy, nie chcąc ujawniać im swojej obecności. Jeżeli Aleks rzeczywiście teraz go pobije, to przekreśli swoje szanse na choćby widywanie się z bratem. Musiałam mu zaufać. Kiedy Daniel upadł, pchnięty na piasek. Aleks się odsunął. 

    – To jeszcze nie wszystko – oznajmił wyzywająco Daniel wstając i otrzepując swoje czarne spodnie. – To dopiero początek. Przyrzekam zamienić twoje życie w prawdziwy koszmar.

    Kiedy Daniel odszedł, stałam jeszcze dłuższą chwilę w tym samym miejscu, obserwując, jak Aleks rozładowuje swoją wściekłość, ciskając do morza kawałki drewna. Wyszłam z ukrycia dopiero, kiedy zrezygnowany opadł na piasek. Tym razem to ja, bez słowa, usiadłam przytulając się do niego. 

    – Wtedy, w korytarzu, kiedy wpadłam na waszą grupę znęcającą się nad Danielem, ty go broniłeś, prawda? – zapytałam w końcu cicho.

    Skrzywił się nieco. Niechętnie skinął głową.

    – Dopiero potem okazało się, że on to zrobił specjalnie – mruknął. – Zaczął podrywać dziewczynę Petera – wyjaśnił – i dlatego on i Robert postanowili się nim rozprawić.

    Wzdrygnęłam się, słysząc imię Roberta. Nie żywiłam względem niego żadnych, cieplejszych uczuć.

    – Dlaczego w ogóle się z nimi przyjaźnisz? Znam cię przecież już na tyle, żeby wiedzieć, że sam niespecjalnie go lubisz.

    Aleks westchnął. Objął mnie ramieniem, mocno tuląc do siebie.

    – Posłuchaj, za rok idziemy do college, jedyny sposób, żebym się tam dostał, to stypendium sportowe, inaczej nie będziemy razem… ja zostanę w mieście pracować, a ty… – nie dokończył, przymknął oczy. – Do tego potrzebuję wsparcia chłopaków. Całej drużyny. 

    Teraz wiele rzeczy stało się dla mnie jaśniejszych.

    – Więc to tym martwiłeś się przez cały czas? To przez to tak się ode mnie oddaliłeś?

    Skinął głową.

    – Nie zupełnie wyszło tak jak chciałem, przepraszam… Myślałem, że uda mi się to wszystko pogodzić. Poza tym ten wyjazd… Nie wiem jak mogłem się na to zgodzić i zostawić Arona samego. Po prostu nie potrafiłem znieść tej cholernej zazdrości. 

    Nareszcie zrozumiałam również czemu miał taki podły humor przez całą wycieczkę. Przypomniałam sobie mój pocałunek z Danielem, to jaki on był wtedy miły i troskliwy. Poczułam się z tego powodu jeszcze gorzej niż czułam się wcześniej. 

    – Aleks, ja przepraszam… – szepnęłam cicho i chyba chciałam przeprosić go za wszystko, a najbardziej za to, że w ogóle o jego problemach nie pomyślałam.

    – Nie martw się – mruknął – i tak najbardziej boję się tego, że Daniel mi ciebie odbierze.

    – Nie odbierze – stwierdziłam stanowczo, czując w sobie jakąś dziwną determinację. – Jest moim przyjacielem, mimo wszystko w dalszym ciągu – powiedziałam przepraszająco – ale nawet ja uważam, że trzeba mu dać za to wszystko jakąś nauczkę.

    Aleks roześmiał się, kładąc na plecach na piasku.

    – No co? – spytałam pochylając się nad nim.

    Przyciągnął mnie do siebie. 

    – Zaczynam się ciebie bać, kiedy tak mówisz – stwierdził ciągle rozbawiony.

    – W takim razie nawet nie próbuj mi podpadać – oznajmiłam hardo, chciałam dodać coś jeszcze, ale on już zamykał moje usta pocałunkiem.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Aleks w przeciągu tych ostatnich miesięcy naprawdę się zmienił. Wydoroślał i zupełnie inne rzeczy zaczęły mieć dla niego znaczenie. Bolało mnie to, że w szkole nie mogłam do niego podejść, że miałam trzymać się z daleka, ale taki właśnie był plan. Daniel miał sądzić, że wszystko między nami skończone. Chcieliśmy, żeby myślał, że wygrał.

    – Cześć – bąknęłam, siadając obok przyjaciela i próbując ukryć to, jak wściekła na niego jestem. – Masz ochotę wybrać się na wagary? – zaproponowałam.

    Uśmiechnął się do mnie ujmująco. 

    – Przecież leje, co będziemy robić?

    Wzruszyłam ramionami. 

    – Popatrzymy na deszcz? – zaproponowałam.

    Roześmiał się, ale umówiliśmy się, że za dziesięć minut spotkamy się pod szkołą. Zgarnęłam z szafki swoje rzeczy i skierowałam się ku bocznemu wyjściu. Zanim jednak dotarłam do drzwi, ktoś chwycił mnie za ramię. Odwrócił w swoją stronę. Poczułam nieprzyjemny, dławiący w gardle strach. Szarpnęłam się, odsuwając w tył.

    – Spokojnie – puścił mnie podnosząc ręce do góry, w obronnym geście. – Chciałem tylko z tobą pogadać – oznajmił.

    – Nie mamy o czym – odpowiedziałam, chcąc jak najszybciej zniknąć mu z oczu.

    – Posłuchasz mnie – stwierdził, blokując mi drzwi. Stałam, czekając, nie bardzo wiedząc co innego mogłabym zrobić. – Wiem, że pijany nie jestem najmilszy – mruknął, a ja spojrzałam na niego zaskoczona – ale to chyba do cholery nie przekreśla mnie jako przyjaciela. Nie wiem co zrobiłaś Aleksowi, ale cofnij to. 

    – Nie wiem o co ci chodzi… – zaskoczył mnie, ale w dalszym ciągu chciałam przede wszystkim, żeby się ode mnie odczepił.

    – Doskonale wiesz, dziewczyno – odezwał się z pretensją, ale w jego głosie nie było gniewu, a raczej rezygnacja. – Wiem, że za nami nie przepadasz, że uważasz nas za kretynów, którzy rysują kredą genitalia na szkolnym podwórku, ale nam naprawdę na nim zależy. Jeżeli ma jakieś kłopoty, to chcemy mu pomóc.

    Wpatrywałam się w niego przez chwilę, a potem po prostu wybuchłam śmiechem. Zwyczajnie nie mogłam się powstrzymać. Robert doskonale określił moje odczucia. Widziałam, jak przygryza dolną wargę, żeby również się nie roześmiać. Chyba po prostu chciał być zły.

    – Jeżeli naprawdę chcecie wiedzieć w czym rzecz, to pokażcie się za godzinę w centrum handlowym, przy sklepie z zabawkami. Uprzedzam jednak, że Aleks powie wam tyle, ile sam będzie chciał.

    Robert skinął głową i odsunął się by przepuścić mnie w drzwiach.

    – Maja, przepraszam – krzyknął, kiedy wychodziłam. – Nie miałem pojęcia, że on naprawdę cię kocha. Inaczej nigdy bym się tak nie zachował.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Właściwie nie wiedziałam co myśleć o rozmowie z Robertem, ale szczerze cieszyłam się, że mimo wszystko, koledzy nie odwrócili się od Aleksa. On potrzebował w tym momencie każdego wsparcia. Natomiast Daniela chciałam zmusić do tego, żeby się przyznał. Zachował się podle, a do tego mnie okłamywał i po raz kolejny wykorzystywał w swojej prywatnej zemście. Ani trochę mi się to nie podobało. Siedzieliśmy na ławce w centrum handlowym. Powoli sprowadziłam rozmowę na temat Arona, a za czym idzie, również Aleksa. Daniel chętnie mówił o chłopcu i wydawało mi się, że naprawdę go lubi, a nie tylko stara się zdobyć jego sympatię, żeby dopiec swojemu wrogowi. 

    – Miałeś rację co do Aleksa, nigdy nie powinnam była się z nim umawiać – skłamałam gładko.

    Przysunął się bliżej. Objął mnie ramieniem, a ja aż kipiałam w środku ze złości. 

    – Nawet jego brat się go boi, często budzi się w nocy z krzykiem – ścisnęło mi się gardło, gdy Daniel również skłamał. – Moi rodzice planują starać się dla niego o zakaz zbliżania się do Arona.

    Jak on mógł być aż tak podły? Czy nienawiść tak bardzo go zaślepiła. Patrzyłam na Daniela i ani trochę nie widziałam w nim już swojego najlepszego przyjaciela. Osoby, której mogłam opowiedzieć o wszystkim. 

    – Maju, wiesz, że czuję do ciebie coś więcej… – kontynuował niezrażony. – Jak myślisz, może warto dać nam szansę?

    Jak daleko był gotów posunąć się, żeby odegrać się na Aleksie? Nie czekał na odpowiedź. Zamiast tego jego twarz znalazła się przy mojej twarzy, usta przy moich ustach, a potem, zanim zdążył mnie pocałować, czyjeś ręce brutalnie odciągnęły go w tył. Szarpnął się, ale bezskutecznie. W oczach Aleksa płonął ogień. Puścił Daniela, dopiero, kiedy uspakajająco dotknęłam jego ręki, ale w tym momencie pojawili się Robert i Will. Przyjaciel spojrzał na mnie zdezorientowany.

    – Przykro mi Daniel, ale tym razem to ty zachowałeś się jak dupek – oznajmiłam, starając się, żeby głos mi nie drżał.

    Aleks opiekuńczo objął mnie ramieniem, a Daniel patrzył na to tak, jakby zwyczajnie nie mógł uwierzyć. Kilka razy otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale za każdym razem się powstrzymywał.

    – Jak możesz? – zapytał w końcu. – Myślałem, że już z nim skończyłaś. Całowaliśmy się! Przecież ty i ja…

    – Nie – ucięłam krótko. – Nigdy nie było „ciebie i mnie”. Zawsze byliśmy tylko przyjaciółmi i doskonale o tym wiesz. Poza tym – spojrzałam mu w oczy – ty do mnie również nic nie czujesz. Jedyne co chciałeś osiągnąć, to zemsta na Aleksie.

    Zacisnął wargi i więcej nic nie powiedział. Robert chwycił go za ramię i pociągnął w stronę wyjścia. Chciałam zaprotestować, ale Aleks mnie przytrzymał. Przytulił do siebie, obejmując moje plecy. 

    – Nie, nie zgadzam się! Oni zrobią mu krzywdę! – zaprotestowałam.

    Aleks wtulił policzek w moje włosy.

    – Nic mu nie zrobią, nie dotkną go nawet palcem, obiecuję. Zaufaj mi trochę – poprosił.

    Zamknęłam oczy, wtulając twarz w jego koszulkę. Mimo, że byłam pełna obaw, miał rację. Musiałam mu w końcu zacząć ufać.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Nie mogłam uwierzyć w to, że wszystko rozwiązało się niemalże samo. Ojciec Aleksa i Arona, został umieszczony w zakładzie leczenia uzależnień. Podobno zgodził się na to dobrowolnie. Okazało się, że miał całkiem spore długi, przez co ich dom został zlicytowany. Miriam jednak postarała się o socjalne mieszkanie dla Aleksa, chłopak dostał również stypendium, a mój ojciec znalazł dla niego pracę na magazynie, w siedzibie swojej firmy, do której przychodzić miał przez dwa popołudnia w tygodniu i w weekendy. Do tego był już pełnoletni, miał więc prawo by walczyć w sądzie o opiekę nad bratem. Rozprawa była potrzebna, gdyż rodzice Daniela chcieli adoptować chłopca lub w najgorszym wypadku stworzyć dla niego rodzinę zastępczą. Ponieważ jednak biologiczny ojciec Arona dobrowolnie poddał się leczeniu, a Aleks miał mieszkanie i pracę, chłopak tak naprawdę miał niewielką szansę na to, żeby w sądzie przegrać. Nawet pomimo środków finansowych, którymi oni dysponowali.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Daniel nie chciał się ze mną widzieć i wcale mnie to nie dziwiło, ale mimo to, nie zamierzałam dać za wygraną. Kiedy poszłam do jego domu, ku mojemu wielkiemu zdumieniu, mama Daniela wpuściła mnie i zaprosiła na kawę. Bardzo szybko jednak dowiedziałam się o co jej chodzi. 

    – Maju, przekonaj go, żeby zrezygnował, to dziecko potrzebuje rodziny…

    Spojrzałam na nią ze złością.

    – Nie rozumiem, jak pani może! Najpierw pani zabrania Aronowi kontaktów z rodzonym bratem, a teraz prosi mnie pani, żebym namówiła Aleksa do porzucenia Arona. 

    – Maju, zrozum mnie – mówiła rozpaczliwym, błagalnym tonem. – Byliśmy pewni, że ten chłopak się nad nim znęcał. Daniel, powiedział nam, że…

    – Daniel nienawidzi Aleksa i nie przeczę, ma ku temu powody, ale to… to jest po prostu podłe! – nie byłam pewna czy szepczę czy krzyczę, ale oczy zalewała mi rzeka łez.

    Ona również płakała. Mówiła o tym, jak bardzo pokochali Arona, że niczego mu nigdy nie zabraknie. Obiecała, że Aleks będzie mógł się z nim widywać, kiedy tylko będzie chciał i ja również, że zawsze będziemy mile witanymi gośćmi w ich domu. Rozumiałam ją, ale to nie było jej dziecko. Nie zamierzałam w żaden sposób wpływać na decyzję Aleksa, nie potrafiłam się jednak zmusić, by odmówić rozpaczliwie błagającej kobiecie przedstawienia mu jej propozycji. 

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Daniel sam mnie znalazł. Przyszedł wieczorem do mojego domu. Byłam nieco zaskoczona, kiedy niezapowiedziany stanął w drzwiach mojego pokoju.

    – Namieszałem – powiedział cicho, siadając na moim łóżku. 

    – Owszem – przyznałam mu rację.

    – Straciłem i ciebie i Sandy, a do tego moja matka jest na skraju rozpaczy. Nigdy jej takiej nie widziałem – szepnął. – Nie mam pojęcia co mogę zrobić. Czy w ogóle cokolwiek da się zrobić – sprostował.

    – Możesz nas przeprosić – podsunęłam, siadając na biurku, naprzeciwko niego. – Sandy za zdradę, mnie i matkę za kłamstwo, a Aleksa za to, do czego doprowadziłeś.

    Skrzywił się nieznacznie. Na jego twarzy malowało się przerażenie. Popełniać błędy jest bardzo łatwo, ale znacznie trudniej później przyjąć za nie odpowiedzialność.

    – Nie wiem, kiedy to tak daleko zaszło – westchnął. – Na początku chciałem go po prostu pozbawić ciebie. To by była wystarczająca kara.

    Spojrzałam na niego chłodno.

    – Czy mnie nienawidzisz tak samo, jak Aleksa? – zapytałam.

    – Czemu tak sądzisz? – zdziwił się moim pytaniem.

    – A pomyślałeś jak ja będę się czuła? Nie uważasz, że ja również go kocham, nie tylko on mnie? 

    – Czuję się jak dupek – mruknął Daniel, spuszczając wzrok.

    – I dokładnie tak się zachowałeś.

    – Czy istnieje jakaś szansa, że mi wybaczysz? – zapytał w dalszym ciągu nie patrząc na mnie.

    – Będziesz musiał długo na to pracować – odpowiedziałam mu z lekkim uśmiechem.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Mnie przeprosić było znacznie łatwiej niż Sandy. Przy wtórze morza romantycznych gestów, zajęło to Danielowi prawie dwa tygodnie. Dziewczyna była na niego w dalszym ciągu wściekła, ale dobrze wróżyło to, że chodzili razem, trzymając się za ręce. Chyba powoli mu wybaczała, chociaż byłam przekonana, że będzie miał teraz naprawdę ciężkie życie. Aleks na propozycję mamy Daniela zareagował prawdziwą furią. Chętnie jednak skorzystał z możliwości odwiedzania brata, kobietę po prostu naumyślnie ignorując, jakby była powietrzem. I nie miało znaczenia jak bardzo się starała. Coś ściskało mnie w środku, kiedy Aron drobnymi rączkami obejmował go w pasie. Aleks jak zwykle był dla niego surowy, ale ja wiedziałam, że naprawdę go kocha. Mimo wszystko, kiedy we trójkę poszliśmy na spacer po plaży, zaskoczyła mnie ich cicha rozmowa.

    – Podoba ci się tam? – pytał poważnym głosem Aleks.

    Mały przytaknął i z zapałem zaczął opowiadać o grach komputerowych, które pokazywał mu Daniel, o tym, że ma własny pokój, o smacznym jedzeniu i zabawkach. 

    – I chciałbyś tam mieszkać już na stałe? – drążył dalej chłopak.

    – Tak, ale z tobą – oznajmił buntowniczo Aron, który jako pięciolatek miał już wypracowany swój własny światopogląd.

    – A gdybym obiecał, że będę cię odwiedzał? Bardzo często? A w soboty albo niedziele będziemy z Mają chodzić na spacery. Co ty na to?

    – Nie wiem – odpowiedziało poważnie dziecko. – Ciocia mówi, że mnie kocha. I że bardzo by za mną tęskniła – przyznał niepewnie.

    – Przecież kiedy mnie nie będzie, zawsze będziesz miał w pobliżu Daniela – oznajmił mu Aleks, czym zaskoczył mnie jeszcze bardziej. – To chyba fajne mieć dwóch starszych braci zamiast jednego?

    Po długiej rozmowie, Aron w końcu dał się przekonać. Kiedy wróciliśmy do domu Daniela, Aleks uciekł, zmuszając mnie, żebym to ja przedstawiła nowej rodzinie chłopca jego decyzję.

    ~ ♪ ~ ♪ ~ ♪ ~

    Byliśmy nad naszym wodospadem. Aleks leżał na moich kolanach, wpatrując się w zielony baldachim z liści. Leniwie bawił się kosmykiem moich włosów. Między nami było teraz naprawdę dobrze. Jak nigdy dotąd. To nie była tylko chwila, jedno spojrzenie. Istniało naprawdę wiele rzeczy i zdarzeń, które sprawiły, że się w nim zakochałam. 

    – Aleks, nie żałujesz? – zapytałam cicho.

    – Teraz przynajmniej nie boję się patrzeć w przyszłość – odpowiedział z leniwym uśmiechem.

    Miał rację. W zeszłym tygodniu wspólnie wybraliśmy college. Był położony na tyle blisko, że na weekendy bez przeszkód mogliśmy wracać do domu, a jednocześnie odpowiadał nam obydwojgu profilami. 

    – Kocham cię i mam nadzieję, że nigdy nie będziesz żałował – wyznałam szczerze.

    Wiedział co mam na myśli.

    – Z pewnością w życiu żałował będę jeszcze wielu rzeczy, ale nie tego – mruknął.

    Uśmiechnął się do mnie łobuzersko, a ja zrzuciłam go z kolan, wiedząc, że to oznacza koniec melancholijnej rozmowy. Pisnęłam, kiedy przyciągnął mnie do siebie, przewracając na trawę. Nie wiedziałam co bardziej odbierało mi oddech, jego pocałunki czy łaskotanie. Pragnęłam, żeby takie chwile zostały na zawsze i nigdy, przenigdy nie zniknęły z naszego życia.

    The End

    Note