Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Nie miała pojęcia jakim cudem udało jej się wepchnąć na te warsztaty filmowe. Wcale nie było to łatwe. Miesiąc w otoczeniu gór, lasów i jezior. Ta cudna kraina, możliwości, które dawał ten dwumiesięczny wyjazd, to wszystko nie miało znaczenia. Ważne, że on tam był. Adam. Obserwowała go już od bardzo długiego czasu, sama nawet nie wiedziała kiedy zaczęła się jej fascynacja. Nigdy, przenigdy nie miała jednak odwagi do niego podejść. Aż do teraz! Tym razem stoczy walkę ze swoją własną nieśmiałością i zwycięży. Nie musi nawet jej chcieć… byleby tylko… Mocno zacisnęła usta, zdecydowana tym razem działać. Kiedy wstał i odszedł w mrok, nie mogła się powstrzymać i poszła za nim. Nie miała odwagi do niego podejść, więc po prostu obserwowała go, jak zawsze. Odwrócił się. Serce zamarło jej z przerażenia. Wiedziała, że chłopak na punkcie którego miała obsesję nie był ani dobry, ani miły, ani fajny. Był złośliwy i ironiczny, najczęściej zachowywał się jak dupek, a mimo to… oddałaby wszystko za choćby minutę w jego ramionach.

    – Kto tu jest? – zapytał. Spłoszona rzuciła się do ucieczki, ale zdążył pochwycić jej nadgarstek. – Śledzisz mnie?

    Nie było sensu go okłamywać.

    – Tak – przyznała cicho, spuszczając wzrok.

    To go wyraźnie rozbawiło. Odgarnął z jej twarzy opadające na oczy, długie, jasne włosy. Czuła jak płoną jej policzki i miała tylko nadzieję, że w półmroku tego nie widać.

    – Znam cię – stwierdził aroganckim, leniwym głosem. – Jesteś z mojego miasta i odnoszę wrażenie, że łazisz za mną już od jakiegoś czasu.

    Z trudem przełknęła ślinę. Właściwie to trudno było tego nie zauważyć… Znała dokładnie jego plan dnia, upodobania, była tam, gdzie można się było Adama akurat spodziewać… Patrzyła teraz w jego ciemne oczy i nie mogła uwierzyć, że jej dotyka. Zadrżała, kiedy wzmocnił uścisk na jej nadgarstku. Przyciągnął ją bliżej siebie.

    – Więc rozumiem, że ci się podobam? – spytał – A może więcej, jesteś we mnie obłędnie zakochana? – zakpił.

    Najchętniej zapadłaby się w tym momencie pod ziemię. Widziała niejednokrotnie jak traktował dziewczyny. Jeżeli teraz zaprzeczy, spróbuje go oszukać, to zrobi z siebie jeszcze większą idiotkę, o ile oczywiście w tej sytuacji było to w ogóle możliwe. Kiedy potwierdzi, on zdepcze jej uczucia, ale przynajmniej sama będzie wiedziała, że wykazała się odwagą i… nie będzie żałowała. 

    – Tak – wyszeptała niemal niedosłyszalnie, bo na więcej nie było jej stać. – I jedno i drugie.

    Przez chwilę wyglądał na zaskoczonego, nie samym wyznaniem, a tym, że się przyznała. Gwałtownie przyciągnął ją do siebie. Jego pocałunki, to była najwspanialsza rzecz na świecie. Spełnienie marzeń. Kiedy tak pochylał się nad nią, a ona czuła jego miękkie usta na swoich wargach, wiedziała, że było warto, cokolwiek nie miałoby się stać dalej…

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    W tym momencie dla Julii nie miało najmniejszego znaczenia to, że ją wykorzystywał, a nawet więcej, sama chciała być wykorzystana i to właśnie przez niego. Po powodzi gorliwych, namiętnych pocałunków i obmacywania w lesie, zapytał wprost czy chce spędzić tą noc u niego, a ona się zgodziła. Teraz leżała w jego pokoju, w jego łóżku, w jego pościeli i wyprężała nagie ciało, które reagowało na każdy jego, nawet najdelikatniejszy dotyk. Palcami obrysowywał jej usta, powoli zsunął dłonie na białe piersi, potem brzuch i jeszcze niżej, aż ręka znalazła się między jej nogami. Jęknęła cicho, ocierając się o niego niczym kociak. Obserwował ją lekko rozbawiony, ale jednocześnie widziała w jego oczach podniecenie, była pewna, że się mu podoba. Zsunęła się niżej, chcąc sprawdzić mu przyjemność, pragnąc, żeby to nie był jeden, jedyny raz. Wzięła do ust jego naprężonego członka i zaczęła przesuwać po nim językiem. Poczuła satysfakcję, bo tym razem to on jęknął. Zaczął głaskać jej włosy. Przyspieszyła ruchy, pieszcząc go już nie tylko językiem, ale całymi ustami. W końcu po długich minutach, podniósł ją i położył na plecach, rozsuwając jej nogi. Wsunął palce w jej wnętrze, sprawdzając czy jest gotowa. Czuła własną wilgoć i silne pragnienie. Założył prezerwatywę. Zachłysnęła się powietrzem, kiedy w nią wszedł. Od razu mocno, brutalnie i do samego końca. Jej serce łomotało jak oszalałe. Chwilę zajęło, zanim przystosowała się do jego dzikiego rytmu. Zdecydowanie nie był czułym, łagodnym kochankiem. Przyjemność mieszała się z bólem i dopiero, kiedy zwolnił, a nią zaczęły wstrząsać wywołane przez orgazm dreszcze, zdała sobie sprawę, jak mocno wbijała paznokcie w jego plecy. 

    – Drapieżny z ciebie kociak – zamruczał, kiedy on również skończył, dodatkowo podniecony jej dojściem. 

    Wysunął się z niej, tym razem powoli, a potem odrzucił na podłogę pełną białej cieczy, zawiązaną na supeł, prezerwatywę. Kiedy położył się za jej plecami, nie była pewna czy jego członek jeszcze nie opadł, czy też ponownie stoi.

    – Masz ochotę na więcej? – zapytała, sama jednak padając z wyczerpania.

    Roześmiał się, przyciągając ją do siebie. Czuła się cudownie, mogąc tak leżeć w jego ramionach. 

    – Nie masz nic przeciwko trójkątom? – zapytał poważnie.

    Zadrżała. Ogarnęła ją bolesna, trudna do zniesienia zazdrość, kiedy wyobraziła go sobie z inną dziewczyną. Tylko, że przecież on nie był jej… niczego jej nie obiecywał, a ona za wszelką cenę chciała go przy sobie zatrzymać.

    – Jeżeli to jest to, czego właśnie chcesz – mruknęła cicho.

    Odwrócił ją ku sobie. Przyglądał się jej przez chwilę, a ona boleśnie zdała sobie sprawę, jak duże wrażenie robią na niej jego niesfornie opadające na ciemne oczy włosy, jego sylwetka sportowca i ten drwiący, błąkający się w kącikach ust uśmiech. Zawsze, na jego widok, w jej brzuchu zrywało się stado motyli, teraz, kiedy był tak blisko, one wszystkie odstawiały tam dziki taniec.

    – Myślę, że moglibyśmy być razem, tutaj, na wyjeździe – oznajmił, bawiąc się od niechcenia jej włosami. – Jednak tylko, jeżeli będziesz robiła to, czego ja chcę – oznajmił, nawet nie udając zażenowania.

    Julii zakręciło się w głowie. Był dupkiem, a jego podłość przekraczała jej wszystkie wyobrażenia, a jednak… nie potrafiła odmówić. Nawet jeżeli miała być tylko zabawką. Było to lepsze niż nigdy go nie mieć, poza tym w ten sposób, może gdy lepiej ją pozna… nie śmiała nawet przed sobą do końca odsłonić swoich nadziei. W odpowiedzi jedynie skinęła głową, a on na powrót przyciągnął ją do siebie, czule tuląc w silnych ramionach.

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    To wszystko działo się zbyt szybko, ale może to i lepiej. Wyszła od Adama dopiero nad ranem, tylko po to żeby zjeść śniadanie, wykąpać się i przesiedzieć jak na szpilkach te kilka godzin zajęć. Teraz znów była u niego. Nawet nie wstając z łóżka, na którym leżał rozwalony, kazał się jej rozebrać, a ona, mimo tego nieprzyjemnego dreszczu, posłuchała. Potem wzięła do buzi jego męskość, tak jak sobie tego zażyczył. Tym razem jednak było inaczej. Wypychał biodra, żeby wejść głębiej, tak, że Julia momentami czuła mdłości. Kiedy w panice chciała się odsunąć, przytrzymał jej głowę przy swoim kroczu. Skończył w ten sposób, że dziewczyna miała do wyboru połknąć wszystko, albo się udławić. Dopiero wtedy ją wypuścił. Spojrzała na niego przestraszona i zdezorientowana.

    – Coś nie tak? – zapytał z nutką drwiny.

    Zmusiła się, żeby zwalczyć swój strach i przecząco pokręciła głową.

    – Wszystko w porządku – szepnęła.

    – Doskonale, w takim razie myślę, że trzeba cię przygotować na wieczór – zamruczał, a ją znów zalała fala paniki.

    Podniósł ją z łóżka. Zmusił, żeby położyła się na szafce w łazience i wypięła pośladki. Rozsunął jej szerzej nogi. Bała się jak nigdy dotąd. Rozsunął lekko jej pupę, a potem poczuła jak wlewa się w jej wnętrze ciepła woda. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy wstydu i upokorzenia. Szarpnęła się spanikowana, ale on przytrzymał jej ręce, jednocześnie opierając się na niej swoim ciałem.

    – Będzie nas dwóch – wyszeptał jej do ucha – uważasz, że wystarczy nam do wchodzenia tylko jedno miejsce?

    Zamknęła oczy, a jej oddech jeszcze bardziej przyspieszył. Dopiero po chwili dotarły do Julii jego słowa. Dwóch? Więc to nie miała być dziewczyna?

    – Kto? – spytała cichutko, w odpowiedzi słysząc jego śmiech.

    – Mój przyjaciel – wyjaśnił spokojnie – tyle za mną chodziłaś, że na pewno już go znasz. – Jedną dłonią objął jej pierś, a drugą w dalszym ciągu wlewał w nią wodę. – Właściwie to zabawne, bo wydaje mi się, że Aleks zadurzył się w tobie, a w każdym razie bardzo mu się podobasz. Dlatego rozumiesz, nie mógłbym się umawiać z tobą za jego plecami.

    Zadrżała, kiedy wreszcie przestał, jednocześnie z niej wstając. Zaczął drażnić palcem jej pupę.

    – Nie – jęknęła błagalnie.

    Odsunął się i pozwolił usiąść na toalecie, cały czas na nią patrząc. To było krępujące. Czuła się upokorzona i nieszczęśliwa, ale już chwilę później jej to wynagrodził, kiedy skończyła, sadzając dziewczynę na tej samej szafce, klękając przed nią i delikatnie, powolnymi ruchami, wylizując jej intymne miejsce.

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    Ubrana w letnią sukienkę, z rozpuszczonymi włosami i lekkim makijażem, czuła się bardzo nieswojo. Zazwyczaj nosiła po prostu dżinsy i wysoko związane włosy, ale dzisiaj zrobiła tak, jak zażyczył sobie tego Adam. Korytarzem szła na miękkich nogach, a on od niechcenia obejmował ją ramieniem. Bez pukania weszli do jednego z pokoi w ośrodku wczasowym, leżał na tym samym korytarzu, co pokój Adama. Na łóżku, ze szklanką whisky, siedział chłopak, który nerwowo poderwał się na ich widok. To musiał być Aleks. Julia rzeczywiście go znała. Był wysoki, wyższy nawet od Adama, miał bardzo krótko ścięte, kasztanowe włosy, odrobine zielone oczy i szczupłą sylwetkę pływaka. Doskonale wiedziała, że obaj codziennie rano są na basenie, że często biorą udział w zawodach. To była jedna z ich pasji. Brunet wyglądał na nieco zdenerwowanego. Jednym haustem dopił zawartość szklanki. Adam był jego kompletnym przeciwieństwem. Czując się jak u siebie, wyciągnął z turystycznej lodówki szampana. Otworzył i nalał przezroczystego, złotawego płynu do dwóch kieliszków. Usiadł na fotelu, sadzając Julię na swoich kolanach i podał jej jeden z nich. Aleks nalał sobie nową szklankę whisky. Adam wyglądał na całkowicie rozluźnionego, jakby taka sytuacja była dla niego czymś na porządku dziennym. Dziewczyna skuliła się, wtulona w jego tors, a on dłonią delikatnie gładził jej ramię. 

    – Będziesz musiała mi pomóc – zamruczał do jej ucha Adam. – Jest taki spięty, bo to jego pierwszy raz. 

    Dziewczyna z niedowierzaniem spojrzała na Aleksa. Był z jej rocznika, miał dziewiętnaście lat, tylko o dwa lata młodszy od Adama. I naprawdę jeszcze nigdy… nie miała pojęcia jak on się uchował. Był całkiem niezły i niejednokrotnie słyszała komentarze koleżanek na jego temat. Ona sama do tej pory nie zwracała na to uwagi, zbyt zapatrzona w Adama. Rozmawiali, podczas gdy ona milczała, sącząc szampana i obserwując jak bardzo Aleks jest spięty. Mimowolnie również obserwowała malującą się w jego spodniach wypukłość. Wypili wspólnie całą butelkę. Kiedy odstawiła kieliszek, poczuła na szyi ciepłe pocałunki. Adam zaczął jej dotykać, zsuwając z ramion sukienkę. Spuściła wzrok, żeby przypadkiem nie napotkać spojrzenia Aleksa. W końcu chłopak postawił ją na podłodze, ściągając przez głowę koszulkę. Delikatnie pchnął ją w kierunku przyjaciela. Julia podeszła do Aleksa, czując tuż za plecami obecność Adama. Niepewna co ma robić, położyła dłonie na torsie chłopaka. Wyczuła rytm jego pędzącego dzikim galopem serca. Denerwował się i co dziwniejsze, bardziej niż ona. Sama nie wiedząc czemu, przytuliła się do niego, a on, jakby naturalnie, objął ją ramionami. Przy swoim metrze siedemdziesiąt, sięgała mu głową ledwie do ramienia. Przez chwilę poczuła się cudownie bezpiecznie, przymknęła oczy, rozkoszując się ta chwilę, ale wtedy Adam postanowił o sobie przypomnieć, zsuwając jej do końca sukienkę, tak, że teraz zupełnie opadła na podłogę. W samej, czarnej, koronkowej bieliźnie, znów poczuła się bezbronna i naga. Stojący za nią Adam błądził dłońmi po jej odsłoniętej skórze, w końcu rozpinając też stanik. Czuła się zawstydzona, ale wtedy Aleks pochylił się i pocałował jej usta. Zatonęła w pocałunku, odrywając się od rzeczywistości. Jej język splatał się z jego, a ona nie mogła złapać tchu. Rękami objęła go za szyję, przeciągając do siebie bliżej. Poczuła twardą wypukłość, która zaczęła napierać na jej brzuch. Oderwali się od siebie na chwilę, by nabrać powietrza, ale wtedy Adam odwrócił ją w swoją stronę. Teraz on całował dziewczynę – mocno, namiętnie i z wprawą. Zdążył pozbyć się spodni i miał na sobie jedynie czarne, przylegające do ciała bokserki. Podniósł ją i położył na łóżku, sam kładąc się nad nią. Znowu całował, błądząc dłonią po jej nagich piersiach i brzuchu. Później zjechał z pocałunkami niżej, przez szyję, dekolt, aż zatrzymał się na piersiach, językiem drażniąc sterczący sutek. Julia czuła własne podniecenie, wiedziała, że mimo zdenerwowania, jest cała mokra. Jeszcze nigdy nie znalazła się w tego typu sytuacji. Spojrzała na Aleksa, w tym samym momencie, kiedy Adam również podniósł na niego wzrok. Usłyszała jego arogancki, drwiący śmiech.

    – Bokserki z misiem? – jęknął ostentacyjnie. – Ty chyba żartujesz! – zrugał i tak już speszonego przyjaciela.

    Zobaczyła zmieszanie na twarzy zawstydzonego chłopaka. Jego i tak już patrzące na nią błagalnie, zielone oczy. Przyjrzała się trzymającemu duże serce misiowi, na granatowym tle i wzruszyła ramionami. 

    – Moim zdaniem są urocze – stwierdziła. – Prezent od dziewczyny? – spytała.

    Przecząco pokręcił głową.

    – Od siostry, ma dwanaście lat – mruknął usprawiedliwiająco.

    Adam przewrócił oczami, mocniej ściskając jej pierś, tak, że wydała z siebie cichy jęk.

    – Genialny temat do dyskusji w tym momencie – niemalże warknął.

    Jego dłonie wznowiły wędrówkę po jej ciele, a ona uśmiechnęła się zachęcająco, do ciągle wahającego się Aleksa. W końcu położył się z drugiej strony, niepewnie kładąc rękę, na jej brzuchu. Adam zdjął z niej koronkowe majtki, jednocześnie zsuwając bokserki i kładąc dłoń dziewczyny, na sztywnym już członku. Jego ręka znalazła się między jej nogami, a usta znowu na piersi. Wyczuła drżenie i nierówny oddech Aleksa. Przyciągnęła go do siebie wolną ręką, namiętnie całując. Z ulgą odwzajemniał jej pocałunki. Jego wargi były miękkie i ciepłe, nie tak stanowcze jak usta Adama. Powoli jego dłoń przesunęła się na jej pierś. Poczuła jak wślizgują się w jej wnętrze wilgotne już palce. Jęknęła, unosząc lekko biodra i mocniej napierając na usta Aleksa. Adam uniósł się na łokciu i przyciągnął ją do siebie, tak, że teraz na wpół leżała, oparta o niego. Ustami pieścił jej ucho i szyję, a w palcach drażnił sutek. 

    – Wyliż jej – zachęcająco zwrócił się do Aleksa, którego członek ciągle rozsadzał bokserki.

    Chłopak nie odpowiedział, tylko zsunął się niżej, składając delikatne pocałunki na brzuchu dziewczyny. Łagodnie przytrzymał jej nogi, teraz całując wewnętrzną stronę ud. Przymknęła oczy, gdy językiem zaczął błądzić po jej intymnym miejscu. Adam wyglądał na zadowolonego. Składał na jej szyi i uchu leniwe pocałunki, leciutko, od niechcenia, pieszcząc jej piersi. Poczuła jak Aleks wsuwa w nią palce. Jej ciało zaczęło się wyginać, drżąc od orgazmu. Adam natychmiast odsunął od niej przyjaciela, kładąc ją na brzuchu i unosząc jej pupę do góry. Uklęknął za nią i wszedł w dziewczynę bez wahania. Jego dłonie znalazły się na jej pośladkach. Aleks, z trudem oddychając, usiadł na łóżku. Coś niepokojącego kryło się w jego zielonych oczach. Julia, wcześniej podparta na rękach, teraz położyła się na poduszkach i sięgnęła w kierunku chłopaka, starając się ignorować to, jak mocno porusza się w niej Adam. Aleks posłusznie przysunął się bliżej, kładąc się obok. Ręką delikatnie odgarnął jej włosy. Zsunęła z niego bokserki. Odrzucił je na podłogę. Położyła dłoń na pokaźnych rozmiarów, naprężonym członku. Prawie natychmiast poczuła na ręce ciepłą, lepką ciecz. Aleks zawstydzony odwrócił wzrok. Adam wysunął się z niej patrząc na przyjaciela rozgniewanym wzrokiem.

    – Mówiłem ci, żebyś się zaspokoił przed – odezwał się do niego drwiąco.

    Zdała sobie sprawę, że ciało Aleksa sztywnieje. Mocno zacisnął szczęki.

    – Masturbowałem się – odpowiedział ponuro.

    Julia zdała sobie sprawę, że unika jej wzroku. 

    – Daj mu spokój – odezwała się najbardziej stanowczym głosem, na jaki było ją stać – mógł raz, to będzie mógł i drugi – zamruczała, uśmiechając się kusząco do Aleksa.

    Przesunęła się i zaczęła przesuwać językiem po leżącym członku chłopaka. Czuła w ustach ciepły, słodkawy smak spermy, tłumacząc sobie w duchu, że to nic takiego, przecież jeszcze tego samego dnia rano, połknęła całą zawartość jąder Adama. Nie musiała długo czekać, żeby znowu stanął. Znowu poczuła w sobie ręce chłopaka. Tym razem zagłębiały się w jej pupie. Miał na palcach coś śliskiego. Poczuła strach towarzyszący nowej fali podniecenia. W końcu poczuła, że zaraz przesadzi i Aleks znowu skończy. Adam najwyraźniej też to zauważył, ponieważ podał dziewczynie prezerwatywę. Nałożyłam ją delikatnie na ponownie gotowy członek Aleksa. Pchnęła go tak, żeby położył się na plecach. Patrzył na nią, a ona w jego oczach widziała zachwyt i uwielbienie. Czy ona w ten sam sposób patrzyła na Adama? Usiadła na nim okrakiem, wsuwając się delikatnie na jego męskość. Zacisnął pięści na prześcieradle, przymknął oczy. Poczuła jak Adam coraz mocniej rozsuwa jej dziewiczą do tej pory szparkę. Zlękniona położyła się na Aleksie, tak, że przylgnęła do niego całą sobą. Przytulił ją mocno, zaczął całować, nie zwracając uwagi na to, że przed chwilą miała w ustach jego członka. Adam najwyraźniej uznał, że wystarczy, ponieważ zaczął napierać na nią członkiem. Przyjemność czerpana z faktu, że Aleks jest w jej wnętrzu, mieszała się z bólem, który zadawał jej Adam, wsuwając się głębiej. Tym razem jednak był ostrożny, poruszał się powoli, po małym kawałeczku, a mimo to, Julia nie mogła opanować drżenia i łez. 

    – Nic ci nie jest? – usłyszała tuż przy swoim uchu zaniepokojony głos Aleksa.

    – Nie – szepnęła próbując się do niego uśmiechnąć.

    Adam wszedł głębiej, niemal do samego końca i zaczął się miarowo poruszać, sprawiając, że ona również zaczęła przesuwać się na członku Aleksa. Chłopak przyciągnął ją do siebie jeszcze mocniej. Gorliwie całował. Jego pocałunki przynosiły ulgę, ponieważ mogła się w nich zatopić. Jeszcze nigdy nie była tak ściśle wypełniona. Rozkosz mieszała się z bólem pierwszego razu. Ciepłe ręce Adama na pupie, ramiona Aleksa otaczające jej plecy. Przez chwilę myślała, ze zwariuje, a potem znowu poczuła przeszywającą całe ciało rozkosz. Adam wysunął się z niej, brudząc spermą pośladki i plecy dziewczyny. Roztarł ją dłonią, a potem zrzucił Julię z Aleksa na pościel. 

    – Teraz twoja kolej – zamruczał wyraźnie zadowolony.

    Aleks znalazł się nad nią. Spojrzał pytająco, jakby prosząc o pozwolenie. Uśmiechnęła się do niego blado, zupełnie już wykończona. Wszedł w nią powoli, delikatnie. W tej pozycji wystarczyło mu tylko kilka ruchów, co wyczerpana dziewczyna przyjęła z ulgą. Opadł obok niej na pościel, przyciągając ją do siebie. Z drugiej strony położył się Adam, leniwie muskając dłonią jej piersi. Sama nawet nie wiedziała kiedy, zmęczona jak nigdy dotąd, usnęła.

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    Obudziła się, czując na sobie czyjś wzrok. Za oknem świeciło już słońce. Obok niej leżał podparty na łokciu Aleks, obserwował ją, Adama nie było. 

    – Jesteś śliczna – odezwał się cicho chłopak, nie odrywając od niej spojrzenia. 

    Spłoszona zerwała się z łóżka. Poczuła swoją nagość. Pospiesznie zebrała z podłogi fragmenty garderoby i uciekła do łazienki. Drżącymi dłońmi zaczęła nakładać na siebie majtki i stanik. Dlaczego on ją tu zostawił? Czemu z nim? W końcu, byle jak ubrana, wróciła do pokoju. Dostrzegła zawód w oczach Aleksa. Zrobiło się jej przykro. Spojrzała na zegarek, który ją uratował.

    – Jest dziewiąta – powiedziała cicho – nie chcę się spóźnić na zajęcia i tak już przegapiliśmy śniadanie – zmusiła się do uśmiechu – spotkamy się na warsztatach.

    Skinęła głową. Ujrzała jego niepewny uśmiech.

    – Tak, spotkamy się tam – odpowiedział, starannie ukrywając brzmiące w głosie rozczarowanie.

    Uciekła do pokoju, czując ulgę, że nikogo nie spotkała na korytarzu chłopaków, ani piętro wyżej na swoim. Wzięła długi, gorący prysznic, a potem z ulgą włożyła na siebie niebieskie dżinsy i czarny top. Przez chwilę wahała się przed wyjściem. Miała ochotę zostać. Chciała unikać Aleksa, ale w końcu zdecydowała praktyczność. Te warsztaty, to było naprawdę coś. Zwłaszcza dla przyszłej dziennikarki, którą zamierzała zostać. Przed salą ktoś objął ją od tyłu ramieniem. Motyle w brzuchu zawirowały na widok Adama.

    – Spisałaś się kociaku – pocałował ją w usta. – Jesteś świetna. Wieczorem nad jeziorem będzie impreza, mam nadzieję, że się tam spotkamy.

    Dostrzegła w pobliżu Aleksa, który za wszelką cenę starał się na nich nie patrzeć. Adam skinął mu głową, puścił Julię i odszedł, a ona wraz z Aleksem weszła do pomieszczenia, w którym odbywały się warsztaty ich grupy. Poczuła się spięta, kiedy poszedł za nią na sam koniec klasy. Usiedli przy oknie. Podsunął jej brązową, papierową torbę. Spojrzała na niego pytająco.

    – To dla ciebie – mruknął – ponieważ spóźniłaś się na śniadanie.

    – Dziękuję – odpowiedziała, czując uścisk w żołądku. 

    Dlaczego go to obchodziło? Otworzyła torbę, wyjmując z niej rogaliki. Chciała być niemiła, powiedzieć mu, że jest na diecie, ale ostatecznie przekonał ją kuszący zapach czekolady. Były jeszcze ciepłe, a on musiał wybrać się po nie aż do miasteczka. Poczęstowała go, ale odmówił, zjadła więc w milczeniu swoje śniadanie, a potem, żeby nie musieć z nim rozmawiać, z całą stanowczością udawała, że pilnie słucha wykładu, mimo, że jej myśli, błądziły tego dnia zupełnie gdzie indziej.

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    Impreza nad jeziorem, to było coś, czego Julia normalnie by unikała. Teraz czuła się tu nieswojo, w tłumie pijanych ludzi. Wzrokiem szukała Adama. Znalazła go. Zbyt szybko. Obejmował ramieniem jakąś chichoczącą brunetkę, która łasiła się do niego niczym kotka. Julia zagryzła zęby, z trudem powstrzymując łzy. Jedynym jej pragnieniem była teraz ucieczka, wahała się jednak zbyt długo. Podchwycił jej wbite w niego spojrzenie. Nie chciała, żeby widział jak płacze. Odwróciła się i uciekła. Dogonił ją tuż przy linii drzew. Przytrzymał ją, wpychając za szeroki pień, żeby nie stać na widoku. 

    – Hej, kociaku, o co chodzi? – zapytał lekko poirytowany.

    Pokręciła głową. Nie chciała mu mówić. Przecież nie był jej. Niczego nie obiecywał, powtarzała sobie w myślach, ale łzy same już ciekły po policzkach, a jej ramionami wstrząsało łkanie. Ujął dłonią jej brodę, zmuszając, żeby patrzyła mu w oczy.

    – Chodzi o Dominikę? Jesteś zazdrosna? – zapytał, a w jego głosie znów pobrzmiewało rozbawienie.

    – To nic – szepnęła w odpowiedzi – przejdzie mi.

    Pocałował ją. Najpierw delikatnie w usta, a potem zaczął całować jej łzy. 

    – Uwielbiam twoją szczerość – zamruczał. – Jeżeli chcesz – szepnął w przerwie, między pocałunkami – możesz oficjalnie być moją dziewczyną. 

    Podniosła na niego wzrok. 

    – Co masz na myśli? – spytała nie śmiejąc mieć nadziei. 

    – Będę twój, na wyłączność – oznajmił spokojnie, poważnym tonem – ale za to ty będziesz spełniała zachcianki, moje i Aleksa. 

    Więc to nie był jeden raz? On chciał… Nie! Nie mogła mu pokazać, jak bardzo jej się to nie podoba.

    – Zrobię co zechcesz – odpowiedziała ponownie spuszczając wzrok.

    Uśmiechał się. Leniwie i arogancko.

    – Choć – pociągnął ją za rękę. – Zrobimy dla nich przedstawienie.

    Poszła za nim, a on, ciągle obejmując Julię ramieniem, przedstawiał ją swoim znajomym. Po kilku minutach podeszła do nich brunetka, którą Adam najwyraźniej umyślnie zignorował. Wrogo patrzyła na rywalkę, ale do chłopaka uśmiechnęła się, zalotnie wydymając pomalowane czerwoną szminką usta.

    – Zapomniałeś o mnie? – zapytała z wyrzutem.

    – Och, przepraszam – Adam uśmiechnął się uprzejmie. – To moja dziewczyna, Julia, kociaku – zwrócił się do obejmowanej dziewczyny – poznaj Dominikę. Jest ze mną w grupie.

    Tamta sapnęła niedowierzająco. Wyglądała na wyraźnie zmieszaną, jakby coś źle zrozumiała. Wymuszenie uśmiechnęła się do Julii, a potem odeszła, bąkając jakiś pretekst. Dziewczyna mocniej wtuliła się w Adama.

    – Dziękuję – szepnęła, z prawdziwą ulgą.

    Odgarnął jej z twarzy jasne włosy.

    – Nie zasłaniaj się tak – zażądał. – Jesteś na to za ładna. A jeżeli chcesz mi podziękować, to idź do niego – wskazał na siedzącą na pomoście, samotną sylwetkę. – Nie musisz z nim nic robić, nie publicznie – wyjaśnił – po prostu z nim porozmawiaj.

    Niechętnie skinęła głową. Wcale nie chciała do niego iść, a jednak, poczuła dziwny ucisk w brzuchu, na myśl, że Aleks siedzi tam sam. Wiedziała, że był samotnikiem i przyjaźnił się właściwie tylko z Adamem, ale co ona mogła z tym zrobić? To nie była jej sprawa… a może jednak? Teraz, kiedy tu była. Wolnym krokiem ominęła pawilon, w którym odbywała się zabawa i zagłębiła się w otaczającą jezioro szarość.

    – Cześć – odezwała się cicho do Aleksa.

    Odwrócił się ku niej. Był zaskoczony. Wyglądał na zamyślonego. Nie uśmiechał się, ale w jego zielonych oczach dostrzegła iskierki radości, kiedy przy nim usiadła.

    – Hej – odpowiedział, nie ruszając się z miejsca.

    Znowu poczuła się nieswojo w jego obecności. Przez chwilę zapragnęła, żeby ją objął, ale odsunęła od siebie myśl o tym, żeby się do niego przysunąć, przecież przed chwilą Adam oficjalnie przedstawił ich jako parę. Dopiero teraz spojrzała na migoczące na drugim brzegu światła. Na cichą muzykę. Wesołe miasteczko za jeziorem, żyło o tej porze pełnią życia.

    – Piękne – szepnęła zachwycona tym miejscem. – Uwielbiam karuzele – wyznała, obserwując wirujące w powietrzu światła.

    Odwrócił się do niej. Spojrzał na dziewczynę z nadzieją.

    – Jeżeli chcesz, mógłbym cię tam teraz zabrać – zaproponował. – Nic dzisiaj nie piłem, wiec mogę prowadzić.

    Coś ścisnęło ją w gardle. Miała ochotę go przytulić, tak po prostu, spontanicznie. Poczuła się rozdarta, a potem spanikowała. Nie rozumiała jego zachowania.

    – Żartujesz, prawda? – spytała. – Czemu to robisz?

    – Wiem, że jesteś dziewczyną Adama – odezwał się cicho, przepraszająco, wpatrując się w roztańczone światła – ja tylko…

    – Nie musisz się wysilać – warknęła. – Po co starasz się mnie poderwać? Adam zadbał o to, żebym za każdym razem, kiedy będziesz miał na to ochotę, wylądowała u ciebie w łóżku.

    Chłopak poderwał się z pomostu. Jego twarz poszarzała. Z zielonych oczy ulotniły się radosne iskierki. Teraz były puste i zimne.

    – Adam co?! – zapytał.

    Julia wciągnęła głośno powietrze. Aleks nie miał o niczym pojęcia! Nie, to niemożliwe… Również wstała.

    – A jak myślisz, dlaczego zorganizował ten trójkąt? – zapytała zirytowana.

    Aleks spojrzał na nią, przynajmniej w równym stopniu poirytowany.

    – Powiedział, że to twoje marzenie, seks z dwoma chłopakami, dlatego się zgodziłem – odpowiedział z wahaniem.

    Była coraz bardziej wściekła, a całą złość kierowała na Aleksa, ponieważ na Adama nie potrafiła jej skierować.

    – Tak? Interesujące – syknęła – bo mnie powiedział, że pragnie mnie jego przyjaciel, który jest we mnie cholernie zapatrzony i on nie mógłby umawiać się ze mną za jego plecami.

    Odwróciła się, ale Aleks chwycił ją za rękę. 

    – Ja nigdy, ja bym nie mógł… – wahał się przez chwilę. – Julia, on miał rację, kocham cię… – wyszeptał.

    Odepchnęła go, wściekła, że to powiedział. Omal nie wpadł do wody, ale ignorując to i fakt, że wołał jej imię, pobiegła w kierunku pawilonu imprezy.

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    Nie miała pojęcia dlaczego była dla niego taka podła. To po prostu się stało i już. On nie miał prawa! A jednak… przecież niczego od niej nie żądał. Tak jak ona niczego nie wymagała od Adama. Znalazła chłopaka z grupą jego kolegów i subtelnie wyciągnęła go na dwór. Niechętnie, spuszczając wzrok, opowiedziała mu co zaszło między nią, a Aleksem. Zanim jeszcze skończyła mówić, wiedziała już, że to był błąd. W jego oczach ujrzała wściekłość. 

    – Idiotka! – warknął na nią, popychając dziewczynę na drewnianą ścianę. 

    Zamarła przestraszona. Był pijany i naprawdę się gniewał. Cofnęła by się, gdyby mogła, ale nie miała już dokąd. Podniósł rękę. Skuliła się, będąc pewna, że ją uderzy. W tym momencie pojawił się przy nich Aleks. Odepchnął z całej siły Adama. 

    – Zostaw ją! Nie waż się jej dotknąć! – po jego głosie można było poznać, że jest naprawdę wkurzony.

    Adam spojrzał zaskoczony na przyjaciela, a potem się roześmiał. Nie podszedł bliżej. Odwrócił się i odszedł w ciemność. Aleks odwrócił się ku Juli. Co on tu do cholery robił? Była naprawdę zaskoczona tym, że się pojawił, że mimo wszystko chciał jej bronić…

    – Nic ci nie jest? – spytał zaniepokojony.

    Dziewczyna zamarła na chwilę, patrząc na niego lekko oszołomiona, a potem zerknęła ku znikającej w mroku sylwetce Adama.

    – Nie wtrącaj się! – warknęła na Aleksa. – To nie twoja sprawa!

    Odepchnęła od siebie zaniepokojonego chłopaka i pognała w ślad za oddalającą się szybkim krokiem postacią.

    Note