Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Rozdział XIII

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    W czwartek po południu w piątkę wsiedli do samochodu Daniela. Wszystkie trzy dziewczyny bez problemu wcisnęły się na siedzenie z tyłu. Półtorej godziny drogi minęło im bardzo szybko w zatłoczonym samochodzie. Wynajęli apartament składający się z dwóch sypialni i przestronnego salonu. Eliza była zachwycona perspektywą spędzenia w nim weekendu. Od rozmowy Oli z Danielem jej relacje z dziewczynami ponownie układały się bardzo dobrze, a nawet lepiej bo przepełniona poczuciem winy młodsza siostra Daniela skakała dookoła niej jak mały psiak. Matt był zadowolony, że wreszcie odbierze swój długo wyczekiwany motocykl. Daniel miał nadzieję, na długie godziny w Aquaparku sam na sam z Eliza, dziewczyny natomiast po prostu nie mogły doczekać się przyjęcia. Dla wszystkich zapowiadał się wspaniały weekend.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Matt i Daniel przechadzali się po rozległych terenach hotelu. Był ciepły, słoneczny poranek. Mijali właśnie korty tenisowe.

    – Masz ochotę zagrać? – spytał Daniel.

    – Jasne, o co tym razem?

    – Może o Elizę? – blondyn wyszczerzył zęby w uśmiechu.

    Matt natychmiast spoważniał.

    – Zwariowałeś? – obrzucił przyjaciela wściekłym spojrzeniem.

    – Źle się wyraziłem – wycofał się szybko tamten. – Chodziło mi o zakład w stylu dzień z Elizą sam na sam dla zwycięscy.

    – Będziemy potrzebowali sędziego… – stwierdził Matt zdecydowanie już mniej groźnym tonem.

    Daniel niezauważalnie, z ulga wypuścił powietrze z płuc. Nie chciał ponownie wszczynać wojny z przyjacielem. 

    – To da się załatwić.

    Kilka minut później byli już na korcie z wypożyczonym sprzętem i chłopakiem, któremu przerwali jogging, w charakterze sędziego. Grali naprawdę ostro, obydwoje byli zdania, ze nagroda jest tego warta. Po pewnym czasie przy siatce stało już kilkanaście obserwujących mecz osób. Gra była bardzo wyrównana. Daniel miał znacznie większe doświadczenie, ale Matt nadrabiał siłą i refleksem. Wreszcie minimalną przewagą punktów wygrał Daniel. Matt pogratulował mu niechętnie.

    – Świetna gra! – wtrąciła się Eliza, która najwyraźniej musiała stać z innymi gapiami już od jakiegoś czasu. Obydwaj byli zbyt pochłonięci grą, żeby ją zauważyć. – O co graliście? Strasznie wam obydwojgu zależało, żeby wygrać.

    – O ciebie – uśmiechnął się Daniel otaczając ją ramieniem i przyciągając do siebie. – Teraz jesteś moja.

    Dziewczyna lekko zmieszana posłała Mattowi pytające spojrzenie.

    – Tylko na dzisiaj – uspokoił ją szybko – ale tak, to prawda.

    Wzruszyła ramionami zupełnie się tym nie przejmując.

    – Co tylko chcecie – oznajmiła wspinając się na palce i delikatnie całując Daniela w usta, potem wzięła go za rękę. – Idziemy na śniadanie?

    Matt niechętnie skinął głową, starając się jak najlepiej mógł ukryć swoją irytację i niezadowolenie.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Daniel zaplanował cały dzień. Po śniadaniu wybrali się do Aquaparku, co zresztą obydwoje uwielbiali. Mimo tłumów w basenach bardzo przyjemnie spędzili czas. Po obiedzie wypożyczyli żaglówkę, żeby popływać po jeziorze. Jednak koło piątej po południu Daniel oznajmił, że to koniec zabawy. Zostawił Elizę u fryzjera, a sam zniknął po sukienkę dla niej. Stwierdził, że to jego dzień, będą robili to co on chce i nie zamierza wysłuchiwać żadnych protestów. 

    Przygotowania u fryzjera i kosmetyczki trwały aż do zachodu słońca. Mimo, że Eliza z trudem znalazła cierpliwość na całą długotrwałą i skomplikowaną procedurę sam efekt bardzo przypadł jej do gustu. Po raz kolejny przejrzała się w lustrze. Miała delikatny makijaż w chłodnej tonacji, jej złote włosy spływały w lokach kaskadą po lewym ramieniu, a błękitna suknia którą wybrał dla niej Daniel była po prostu przepiękna. Gotowa do wyjścia stanęła przed drzwiami apartamentu, odetchnęła głęboko i weszła do środka.

    Przyjaciele właśnie o czymś dyskutowali, ale na jej widok obydwaj zamilkli. Daniel uśmiechnął się szeroko bardzo zadowolony z siebie. Miał na sobie elegancki garnitur i błękitną koszulę, pod kolor jej sukienki. Jednak to reakcja Matta wprawiła dziewczynę niemalże w euforię. Po prostu stanął i gapił się na nią, zupełnie jakby nie mógł uwierzyć, że to ona. W jego oczach widziała zachwyt i pożądanie. Była przekonana, że gdyby miał taką możliwość, wziąłby ją najchętniej tu i teraz. Uśmiechnęła się do nich swoim najpiękniejszym uśmiechem.  

    – Idziemy? – zapytała słodko.

    Daniel podszedł do niej i objął ją ramieniem. Matt oprzytomniał.

    – Ja nie idę – oznajmił spokojnie.

    – Właśnie, że idziesz – stwierdziła stanowczo Eliza, przyjrzała się jego poszarpanym jeansom – przebieraj się.

    Chłopak westchnął i zniknął w łazience.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Eliza uznała, ze Matt wygląda niesamowicie. Ubrany był w czarną marynarkę, pod spodem miał grafitową koszulę. Nawet bez krawata prezentował się nadzwyczaj elegancko. Dziewczyna nigdy jeszcze nie widziała go w garniturze. Uśmiechnęła się do niego promiennie.

    – Jesteście pewni, ze muszę tam iść? – zapytał cierpiętniczo. – W końcu przecież przegrałem ten cholerny mecz…

    – Musisz, inaczej nie byłoby zabawy – stwierdził Daniel z diabelskim uśmieszkiem.

    – Po za tym obiecałeś towarzyszyć Oli, pamiętasz? – zwróciła mu uwagę Eliza.

    Matt westchnął ciężko.

    – Niech wam będzie. Pójdę z wami na to cholerne przyjęcie i postaram się nikogo nie wyrzucić za burtę.

    Dziewczyna leciutko wspięła się na palce i pocałowała go w policzek.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

     W pięknej błękitnej sukience Eliza czuła się jak bogini. Podobały jej się też spływające kaskadą po lewym ramieniu złote loki. Dalej czuła posmak triumfu na myśl o tym, jaką minę zrobił Matt na jej widok. Lubiła go zaskakiwać. Coraz bardziej cieszyła się z tego, że to właśnie Daniel wygrał mecz. 

    Wspólnie weszli po szerokim trapie na pięknie oświetlony i udekorowany statek. Był ogromny. Elizę ciekawiło ile osób może być na takim przyjęciu. Przeszli trzymając się pod rękę po elegancko ozdobionym korytarzu. Dziewczyna spostrzegła dwie plotkujące dziewczyny rzucające jej zazdrosne spojrzenia. Daniel uśmiechnął się do nich uwodzicielsko. 

    – One gapią się na ciebie czy tylko na twój tyłek? – spytała żartobliwie.

    – Oczywiście, że na mnie. W końcu jestem przystojny i czarujący, a niby dlaczego ze mną jesteś?

    – Bo wygrałeś mnie w tenisa – uśmiechnęła się do niego uroczo.

    – Więc nie uważasz, że jestem seksowny i pociągający? – nie przestawał się z nią droczyć.

    – Sama nie wiem… myślę, że to tobie powinny mnie zazdrościć, a nie na odwrót. Jestem od ciebie zdecydowanie ładniejsza.

    – Ach tak? Bo ja uważam, że stanowimy idealnie dobraną parę.

    – To może kolejny zakład? Dobrze ci dzisiaj z nimi idzie.

    – Co masz na myśli?

    – Wygra ten kto poderwie do północy więcej osób. 

    – Ha ha, a jak to sprawdzimy?

    – Tam stoi twoja siostra z Sandrą. Wtajemniczymy je w to, będą robiły zdjęcia. Hm.. – dziewczyna zastanowiła się chwilę – niech będzie, że pocałunku.

    Popatrzył na nią przez chwile lekko zirytowany, ale w końcu skinął głową.

    – Dobra, niech będzie. O co gramy?

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Eliza stała naprzeciwko opierającego się o reling szczupłego bruneta. Uśmiechała się do niego uroczo.  

    – Więc nazywasz się Dawid? To takie niespotykane imię. Bardzo mi się podoba.

    – Tak jak twoje – uśmiechnął się do niej szeroko, najwyraźniej był zachwycony jej towarzystwem.

    Przysunęła się do chłopaka odrobinę bliżej. Włożyła mu do butonierki kwiatek, który wcześniej obracała w palcach.

    – Myślę, że będzie tutaj pasował.

    – Mhm, widzę, że masz dobry gust – mruknął.

    Położył ręce na jej talii, dotknęła dłonią jego policzka. Pochylił się w stronę dziewczyny. Pocałował ją, a ona odwzajemniła jego pocałunek. Kątem oka zobaczyła uśmiechniętą Olę pstrykającą fotkę komórką. Tak jak przy kilku ostatnich razach chciała odsunąć się od chłopaka i znaleźć jakąś niewinną wymówkę. Nie zdążyła jednak w żaden sposób zareagować. Czyjeś silne ręce chwyciły ją w pasie i odciągnęły od Dawida. Chwilę później chłopak leżał na podłodze z zakrwawionym nosem, a Matt szykował się do kolejnego ciosu. Złapała go za rękę.

    – Matt! Przestań! To nie jego wina!

    Spojrzał na nią groźnie. W tym momencie pojawili się Daniel i Sandra.

    – Znikaj stąd – warknął blondyn do leżącego na deskach chłopaka, pomagając mu jednocześnie wstać.

    Tamtemu nie trzeba było dwa razy powtarzać.

    – Czekam na wyjaśnienia… – syknął Matt, starając się panować nad tonem głosu.

    Eliza i Daniel popatrzyli po sobie w milczeniu, a potem zaczęli mówić jednocześnie. Ola stanęła między nimi kładąc im dłonie na ustach. Zamilkli oboje. 

    – Dajcie mi wytłumaczyć – zwróciła się do nich spokojnie. – Widzisz – zwróciła się do Matta – założyli się, które z nich lepiej podrywa. Dowodami były zdjęcia pocałunków.

    Matt spojrzał na nich unosząc pytająco brew.

    – Wy? Podrywanie? Chłopak, który jeszcze nigdy naprawdę nie był w żadnym związku i dziewczyna, która biegała za mną ponad pół roku, a ja nawet nie wiedziałem o jej istnieniu?

    Obydwoje patrzyli w podłogę. 

    – Kiedy kończy się ta gra? – westchnął. – I jakie są wyniki?

    – O północy – wtrąciła Sandra – czyli dokładnie za pięć minut i Daniel zaliczył dziesięć – podzieliła się tą informacją z nutką podziwu w głosie.

    Matt spojrzał na niego niedowierzająco. Ola zamrugała.

    – Eliza też, więc mamy remis? – wyglądała na rozczarowaną.

    Matt uśmiechnął się tajemniczo przyciągając Elizę do siebie i pocałował ją namiętnie. Ola szybko zrobiła zdjęcie. Wybiła północ. Daniel wyglądał na bardzo niezadowolonego.

    – O co był zakład? – spytał Matt zaciekawiony.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Był piękny letni wieczór. Gwiazdy świeciły jasno na niebie. Daniel nie był zadowolony z tego, że przegrał zakład i to na dodatek w tak głupi sposób, cieszył się jednak, że jego dzień z Elizą nie dobiegł jeszcze końca.

    Koło drugiej nad ranem statek przycumował z powrotem w porcie. Kiedy zeszli z trapu, Eliza wtuliła się w ramię Daniela. Uśmiechnął się do niej ciepło. To właśnie lubił. Objął dziewczynę, całując delikatnie w skroń. Oznajmił reszcie, że planują się jeszcze przespacerować i zniknęli im z oczu idąc ładnie oświetloną promenadą.

    – To jeszcze nie koniec twoich planów? – spytała zaciekawiona dziewczyna.

    Roześmiał się.

    – Nie, jeszcze mam jedną czy dwie niespodzianki.

    – Naprawdę? – obdarzyła go jednym ze swoich najładniejszych uśmiechów, zatrzepotała rzęsami.

    Daniel nie wytrzymał. Wziął dziewczynę w ramiona stanowczo przyciągając do siebie i pocałował namiętnie.

    – Zobaczysz – powiedział, kiedy wreszcie zdobył się na to, żeby oderwać się od jej ust.

    Zabrał Elizę do wesołego miasteczka. Widniały nad nim naprawdę niesamowite iluminacje świetlne. Wybrał kilka najszybszych i najbardziej dzikich karuzel oraz wysoką, krętą kolejkę górską. Dziewczyna po prostu piszczała z zachwytu. Daniel tego właśnie się spodziewał. Lubili praktycznie te same rzeczy. Później zabrał ją na diabelski młyn. Kiedy byli wysoko w górze, w powietrze wystrzeliły przepiękne fajerwerki. Eliza położyła mu głowę na ramieniu. Patrzyła w niebo zachwyconym wzrokiem.

    – Kocham cię – wyszeptał jej do ucha tuląc ją do siebie czule. – Podobało ci się dzisiaj?

    – Żartujesz? – zapytała cicho mrucząc. – To jeden z najcudowniejszych dni mojego życia.

    ~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~

    Wrócili do hotelu dopiero nad ranem. Eliza, mimo tylu wrażeń prawie wcale nie czuła się zmęczona. Daniel zaskoczył ją po raz kolejny. Zamiast do apartamentu, w który mieszkali poprowadził ją do zupełnie innego pokoju.

    Był on urządzony zupełnie jak apartament dla nowożeńców. Składał się z dwóch pokoi – jednego typowo dziennego i sypialni. Salonik był urządzony przytulnie, w jasnym, pastelowych barwach, za to sypialnia zupełnie zaskakiwała. Na środku stało duże, okryte jedwabną narzutą łoże, dookoła którego stały pełne czerwonych róż wazony. Pokój zalany był delikatnym, stłumionym, białym światłem. Przy oknie i pod sufitem podwieszone były białe, tiulowe firanki. Przez otwarte drzwi widać było dużą łazienkę, w której znajdowała się wanna – jacuzzi. Na niskiej szafeczce stało wypełnione lodem wiadro z butelką szampana w środku i mały koszyczek truskawek.

    – Może być? – spytał Daniel obejmując dziewczynę od tyłu ramionami.

    Oszołomiona skinęła głową. Chłopak naprawdę sobie wszystko dokładnie zaplanował. Nie wiedziała co powiedzieć. Wyjął z wazonu jedną ze zdobiących pokój róż.

    – Piękno dla piękności – powiedział podając ją Elizie.

    Jej policzki zaróżowiły się uroczo. Uśmiechnęła się do niego nieśmiało. Nigdy dotąd się tak jeszcze nie czuła w obecności Daniela.

    Note