Rozdział 18 – Chabrowa Róża
by Vicky~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Rozdział XVIII
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Była noc. Lecieli samolotem. Załatwienie wszystkich niezbędnych dokumentów dla dziewczyny, zajęło Danielowi niespełna tydzień. Siedzieli w pierwszej klasie. Eliza leżała, z głową na kolanach Daniela, zwinięta na obszernym fotelu, jak mały kotek. Myślała o Mattcie. Tak bardzo nie chciała zostawiać go samego! Nawet, mimo tego, że pracował, wolałaby spędzać przy nim chociaż te krótkie godziny, które przebywał w domu. Zamknęła oczy. Trudno, może rzeczywiście tak właśnie będzie lepiej.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Matt żył jak we mgle. Dni były dla niego szare i ponure. Rozświetlane jedynie jasnymi promyczkami, przychodzących od Elizy smsów.
„Dolecieliśmy bezpiecznie, kocham cię, bardzo za tobą tęsknię.”
Każdego dnia wstawał rano i w ponurym nastroju szedł do pracy. Pracowali zmianowo, po dwanaście godzin, a robota była na tyle zajmująca, że zwyczajnie nie miał kiedy się nudzić, wtedy najłatwiej było mu odegnać ponure myśli.
„Pogoda jest cudowna, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że będę Święta Bożego Narodzenia obchodziła w lecie.”
Gorsze były dni, kiedy przepracowywał noce, a potem cały dzień miał wolne. Nawet wilk nie przynosił mu zbyt wielkiej pociechy. Zresztą pies wyczuwał nastrój swojego pana i w domu, przypominał raczej biały dywanik, niż radosne, ruchliwe stworzenie, którym był jeszcze niespełna tydzień temu.
„Daniel zabrał mnie do ogrodu z muszli, wiesz ile tutaj rośnie niebieskich kwiatów? Czuję się jak w raju.”
Nadeszła wigilia Bożego Narodzenia. Matt wracał z pracy. Zima w tym roku była wyjątkowo mroźna. Padał śnieg. Wszyscy siedzieli w domach, rozkoszując się smakiem wigilijnych potraw, pachnącą choinką i różnobarwnymi prezentami. Wszyscy, tylko nie on.
„Zostawiłam dla ciebie prezent, jest na górnej półce w szafie, tam gdzie leżą moje bluzki. Wesołych Świąt kochanie.”
Matt siedział na podłodze pod oknem, trzymał w rękach grafitowy, długi, wełniany szalik. Snowy leżał tuż przy nim. Chłopak mechanicznie podrapał go za uszami. Psiak nie ruszając się z miejsca zamerdał ogonem. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Matt podniósł się zaskoczony. Poszedł otworzyć. W drzwiach stała Selena. Miała ze sobą wiklinowy koszyk.
– Cześć, można? – spytała pogodnym, przyjaznym tonem.
– Co tu robisz? – zapytał zdziwiony chłopak, odsuwając się od drzwi, żeby mogła wejść do środka.
– Przyniosłam ci kolację – oznajmiła. – Chyba nie sądziłeś, że będziesz siedział w wigilię sam?
– Sądziłem – odpowiedział ponuro.
Dziewczyna nic nie robiąc sobie z jego ponurego nastroju, zdjęła wysokie buty i poszła prosto do kuchni. Postawiła na stole koszyk i zaczęła rozpakowywać nucąc przy tym wesoło kolędy.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Słońce świeciło jasno na bezchmurnym niebie. Eliza stała na balkonie, zapatrzona w błękitny ocean. Rozmyślała. Daniel podszedł do dziewczyny oplatając ją od tyłu ramionami.
– Czemu się smucisz? – zapytał wdychając cudowny zapach jej złocistych włosów.
– Martwię się – powiedziała cicho. – Jest wigilia, a on siedzi zupełnie sam.
– Wiesz co? – powiedział Daniel z wesołym uśmiechem. – Może weźmiesz mój telefon i do niego zadzwonisz?
– Naprawdę mogę? – spytała wpatrując się w chłopaka zachwyconym wzrokiem.
Skinął głową.
– Jeżeli tylko poprawi ci to humor – uśmiechnął się do niej.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Selena przygotowała kolację. Nie potrafiła gotować, więc zwyczajnie zamówiła wszystko wcześniej w restauracji, ale przecież nikt nie musiał się o tym dowiedzieć. Matt wyszedł na dwór wyprowadzić wilka. Na to właśnie czekała dziewczyna. Wyciągnęła telefon i wysłała smsa. Chwilę później usłyszała, leżący na blacie, dzwoniący telefon Matta. Chłopak nawet nie zauważył, kiedy mu go wyciągnęła z kieszeni. Natychmiast odebrała.
– Halo? – odezwała się słodkim głosem.
– Kto mówi? – zdziwił się głos po drugiej stronie. – Chciałam rozmawiać z Mattem…
– O, Eliza! Jak tam się bawisz na Florydzie? Tu Selena, spędzamy z Mattim wspólnie wigilię, chyba nie masz nic przeciwko? – odezwała się wesoło. – On teraz nie może podejść…
– Powiedz mu, żeby odezwał się jak będzie mógł dobrze? – poprosiła rozczarowana Eliza.
– Jasne, wesołych świąt i pozdrów ode mnie Daniela. Buziaczki. – Powiedziała do słuchawki Selena po czym się po prostu rozłączyła.
Dziewczyna wydęła usta. Wyłączyła telefon Matta. Na wszelki wypadek wyjęła kartę sim i schowała do kieszeni, a sam aparat podrzuciła, rozłożony na kilka części na znajdujące się pod stołem, posłanie psa. Póki co wszystko szło zgodnie z planem.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
– Przynajmniej nie spędza wigilii sam – westchnęła Eliza, siadając na łóżku obok Daniela.
Chłopak od niechcenia objął ją ramieniem.
– Nic mu nie będzie – powiedział z przekonaniem.
Eliza przylgnęła do boku Daniela, jak mała dziewczynka.
– Pewnie masz rację – przyznała cichutko.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Matt wrócił do mieszkania przemarznięty i w kiepskim humorze. Nie miał w tym momencie ochoty na towarzystwo, ale nie chciał urazić Seleny, która bądź co bądź postarała się specjalnie dla niego. Zjedli wspólnie kolację wigilijną, a potem włączyli lecący w telewizji film. Chłopakowi było wszystko jedno. Na dodatek nie mógł znaleźć telefonu, co zdołowało go tylko jeszcze bardziej. Tak straszliwie tęsknił za Elizą!
Selena przysunęła się bliżej, do siedzącego na kanapie chłopaka. Położyła rękę na jego czarnym t-shircie, próbując podwinąć go do góry. Matt gwałtownie wstał. Spojrzał z urazą na dziewczynę.
– Selena! Tyle razy ci mówiłem! – warknął wściekle. – Czy to do ciebie dalej nie dociera? Jesteśmy przyjaciółmi, niczym więcej – dodał odrobinę spokojniej.
Dziewczyna spuściła wzrok. Skuliła się na kanapie.
– Przepraszam – powiedziała cicho – ja tylko myślałam, że skoro Eliza robi to z Danielem, to może ty też byś chciał…
– To, że pojechała na święta z Danielem, wcale nie znaczy, że to robią – stwierdził Matt, starając się zapanować nad własnym głosem. – A już na pewno nie znaczy, że ja zamierzam.
– Jaki ty jesteś czasem naiwny, Matti – westchnęła Selena, odzyskując swój zwykły rezon. – Przecież Daniel ją kocha, a z tego co się orientuję, ona jego też. – Dziewczyna wstała z kanapy, podchodząc bliżej do chłopaka. – Co ty jej możesz dać, czego on nie ma? – zapytała złośliwie. – Sam świetnie to wiesz, że Daniel byłby dla niej znacznie lepszy niż ty.
Chłopak spojrzał na nią wrogo.
– Wolałbym, żebyś już poszła – syknął.
Selena wzruszyła ramionami. Zebrała swoje rzeczy.
– Jak chcesz – powiedziała tylko – ale nie wiń posłańca, za złe wiadomości. Daj znać, jeżeli zmienisz zdanie.
Kiedy dziewczyna zniknęła za drzwiami, Matt opadł na kanapę. Ponure myśli, zasnuwały jego umysł czarną mgłą. Czuł strach. Bał się, że Selena ma rację.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Zamiast rodzinnej wigilii, w hotelu na Florydzie wyprawiono huczny bal. Eliza czuła się jak prawdziwa księżniczka w Paryskiej sukni, którą w gwiazdkowym prezencie dostała od pani Maes. Kreacja była prosta, klasyczna i elegancka, a jednocześnie oryginalna w swej prostocie. Na dziewczynie srebrnoszara, zamiatająca ziemię delikatnym trenem, suknia wywarła piorunujące wrażenie. Dodatkowo przez pół dnia Ola ciągała Elizę po fryzjerach i salonach kosmetycznych, także w końcowym rezultacie obie wyglądały jak aktorki filmowe. Dziewczynie, jako potwierdzenie tego, że warto się starać, w zupełności wystarczył zachwyt na twarzy czekającego na nią w hotelowym holu, Daniela.
Mimo zachwycającego przyjęcia, Eliza nie mogła się powstrzymać i co chwila zerkała na telefon w oczekiwaniu na jakąkolwiek wiadomość. Nic jednak nie przychodziło.
– Daj spokój – powiedział Daniel – mamy siedem godzin różnicy czasu… na pewno już śpi. Zadzwonisz do niego jutro. Dzisiaj ja ci muszę wystarczyć – oznajmił z szerokim uśmiechem.
Eliza schowała telefon do niewielkiej, ozdobnej torebki. Spojrzała na Daniela, uśmiechając się smutno.
– Dobrze – powiedziała cicho – po prostu się martwię, to wszystko.
– Nie przejmuj się nim, pewnie dobrze się bawił z Seleną, a potem poszedł spać. Na pewno odezwie się jutro. Masz ochotę ze mną zatańczyć? – spytał podając jej ramię.
Dziewczyna skinęła głową. Wsunęła swoją szczupłą dłoń pod ramię chłopaka i razem poszli w kierunku parkietu, na którym tańczyły różnobarwne pary.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Eliza leżała na brzuchu, oglądając nowego iphona, którego dostała w prezencie gwiazdkowym od Daniela. Już trzeci dzień nie miała żadnej wiadomości od Matta, mimo, że sama wysyłała mu po kilka smsów dziennie. Niepokoiła się coraz bardziej.
Daniel wszedł do pokoju dziewczyny. Usiadł przy niej na łóżku. Odwróciła się na bok, opierając głowę na łokciu, żeby móc swobodnie na niego spojrzeć.
– Podoba ci się prezent? – uśmiechnął się złośliwie, zadając pytanie, bo wiedział, jak zdenerwował i speszył nim dziewczynę.
– Taaak – odpowiedziała z westchnieniem – strasznie jesteś z siebie zadowolony, że mi go dałeś, chyba głównie dlatego, ponieważ wiesz, że nie powinieneś.
– To też – roześmiał się chłopak.
– Co ty w ogóle dostałeś od rodziców? – zainteresowała się dziewczyna.
– A nic takiego – Daniel zbył pytanie wzruszeniem ramionami. – Poprosiłem o Jubileuszowego Goldwinga Hondy, mam ochotę pojeździć na motorze. Znudziły mnie sportowe samochody.
Eliza spojrzała z niedowierzaniem na chłopaka. Odkąd zaczęła być z Mattem, motocykle stały się także jej wielką pasją.
– Mówisz poważnie? – ucieszyła się dziewczyna. – Zabierzesz mnie nim gdzieś?
Daniel roześmiał się wesoło.
– Jasne, pewnie, że tak. Co tylko zechcesz – odpowiedział mrugając do niej. – Wiesz przecież.
– Super! – oznajmiła dziewczyna, znowu jednak zerkając na telefon.
– Dalej się nie odzywa? – spytał chłopak.
Eliza przecząco pokręciła głową.
– To już kolejny dzień – westchnęła.
– Wiesz co, jeżeli chcesz mogę zapytać Mai, żyjemy raczej w dobrych stosunkach – oznajmił chłopak – niech sprawdzi co u niego.
– Naprawdę mógłbyś? – dziewczyna spojrzała na niego z wdzięcznością.
Daniel wyciągnął telefon. Położył się na brzuchu obok Elizy i zaczął pisać smsa.
„Cześć Maju, co tam u was? Jak spędziliście wigilię? Czemu Matt nie daje znaku życia?”
Odpowiedź przyszła już po krótkiej chwili.
„Nie mów jej tego, ale Matt się boi do niej odezwać. Spałam z nim, Daniel, ja przepraszam… nie mogłam się powstrzymać, ja go ciągle kocham i… i on mnie też. Wymyśl coś na użytek Elizy, proszę. On nie chciał z nią zrywać przez smsy czy telefon.”
Eliza wydała z siebie stłumiony jęk, czytając Danielowi przez ramię. Chłopak natychmiast odłożył telefon, na szafkę nocną. Przyciągnął do siebie dziewczynę, która była teraz zbyt zszokowana, żeby w jakikolwiek sposób zaprotestować.
– Przepraszam – powiedział cicho, tuląc ją do siebie mocno i zaborczo. – Nigdy w życiu bym czegoś takiego nie podejrzewał…
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Eliza leżała na łóżku zwinięta w pozycji embrionalnej. Nie płakała, nie miała już czym płakać. Miała za sobą już całe morze wylanych łez. Dlaczego nie chciał z nią nawet porozmawiać? Jak to możliwe? Jak to się w ogóle stało?
– Daniel… – zwróciła się cichutko, do siedzącego na brzegu łóżka chłopaka. – Co w ogóle łączyło Matta i Selenę? To znaczy wcześniej…
Chłopak wzruszył ramionami. Nie widział powodu, żeby ją w tej kwestii okłamywać.
– Trochę mieli się ku sobie, ale to było jeszcze zanim cię poznał. Chociaż zawsze myślałem, że to bardziej Maja leciała na Matta, niż on na nią… – powiedział cierpkim tonem. – W każdym razie do niczego między nimi nie doszło, bo Selena uznała, że najlepszym sposobem na poderwanie Matta będzie wzbudzenie z nim zazdrości. Urządziła to wszystko tak, żeby zobaczył jak całuje się z Aleksem. Osiągnęła tym przeciwny skutek niż zamierzała. Matt stracił całe zainteresowanie jej osobą i to by było na tyle.
– Wyraźnie jednak nie do końca – stwierdziła Eliza niechętnie.
– Na jego miejscu nigdy, przenigdy bym ci czegoś takiego nie zrobił – oznajmił Daniel wpatrując się w dziewczynę intensywnym spojrzeniem zielonych oczu. – Zresztą Selena w niczym się do ciebie nie umywa.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Zima pokazała swoje piękno w całej okazałości. Świat wyglądał zupełnie tak, jak w baśni o Królowej Śniegu. Rankiem, pierwszego dnia po świętach, z radio-budzika słychać było piosenkę Turnaua: „Na północy ściął mróz, z nieba spadł wielki wóz, przykrył drogi, pola i lasy. Myśli zmarzły na lód, dobre sny zmorzył głód, lecz przynajmniej się można przestraszyć…”. Matt, zaspany, sięgnął ręką, żeby wyłączyć natrętny budzik. Chciał jeszcze chwilę poleżeć, przytulony do Elizy, zanim pójdzie do pracy. Odwrócił się, żeby przysunąć się do dziewczyny, obok niego było jednak tylko puste miejsce. Westchnął, przypomniawszy sobie, że przecież Eliza poleciała na święta do Ameryki. Niechętnie zwlekł się z łóżka. Zamierzał wyjść wcześniej, z nadzieją, że może uda mu się kupić jakiś telefon. W święta nie było to możliwe, a jego własny, mały upiór w postaci białego wilka, postanowił sobie przywłaszczyć i rozłożyć na części pierwsze. Tak bardzo tęsknił za Elizą, a teraz nawet nie mógł napisać do niej zwykłego smsa!
Wziął szybki prysznic i włożył na siebie czyste, codzienne ubranie. Był już niemalże gotowy do wyjścia, kiedy zaskoczył go dzwonek do drzwi. Zdziwiony otworzył. W progu stało dwóch policjantów. Mieli przy sobie broń.
– Dzień dobry – powiedział oschłym, rutynowym tonem jeden z nich. – Pan Cuttbert? – spytany chłopak niepewnie skinął głową. – Jest pan aresztowany pod zarzutem napadu i pobicia – kontynuował tamten niewzruszonym tonem. – Lepiej będzie dla pana, jeżeli pójdzie pan z nami dobrowolnie… – oznajmił z wyraźną groźbą w głosie mężczyzna.