Rozdział 2 – Nowe życie
by VickyPoszli do pokaźnym rozmiarów, ciemnozielonego namiotu z jedzeniem. Dziewczyny usiadły przy drewnianym stoliku, podczas gdy Damian poszedł coś zamówić dla całej trójki.
– Anielka, mogę cię o coś zapytać? – zagadnęła ją Dagmara, kiedy jej chłopak zniknął z pola widzenia.
– Jasne – odpowiedziała dziewczyna uprzejmie.
– Co cię właściwie łączy z Aleksem? – spytała.
Aniela spojrzała na nią lekko zaskoczona. Czemu do licha każdy ją o to pytał? Czy to nie była prywatna sprawa pomiędzy nią o chłopakiem?
– Przyjaźnimy się od jakiegoś czasu – odpowiedziała jednak zgodnie z prawdą.
– Więc nie jesteście parą?
– Nie – odpowiedziała Aniela.
Dagmara uśmiechnęła się do niej jakby z ulgą.
– Przepraszam, za takie bezpośrednie pytania – powiedziała wesoło. – Po prostu Malwina szaleje na punkcie Aleksa. Planowała go poderwać tutaj na wyjeździe, a spotkała ją niemiła niespodzianka, bo przyjechał z tobą.
– Więc to jej zachowanie dzisiaj było tylko na pokaz? – spytała zaskoczona Aniela.
– Tak – przyznała Dagmara bez cienia wahania. – Moja przyjaciółka jak chce, to potrafi być niezłą aktorką, a Aleks zawsze był bardzo opiekuńczy i nigdy nikomu nie odmówił pomocy.
– Zauważyłam – stwierdziła Aniela, której niewiadomo z jakiego powodu zrobiło się bardzo przykro i nieswojo. – Mnie zabrał tutaj z litości. Inaczej całe wakacje spędziłabym w domu. Jestem mu za to naprawdę wdzięczna.
Do stolika wrócił Damian niosąc ze sobą trzy gyrosy. Dwa z nich oddał dziewczynom.
– Wszystko czego nie zjecie, z powrotem dla mnie – powiedział z szerokim uśmiechem.
– Jasne – roześmiała się Dagmara – nie ma sprawy.
Chłopak rozsiadł się wygodnie obok swojej dziewczyny.
– Dzwonił Aleks, zapytać gdzie jesteśmy. Będzie tu za kilkanaście minut. Akurat zdążymy zjeść.
Aniela skinęła głową. Zaczęła skubać swojego gyrosa. Właściwie to mimo, że tego dnia jadła tylko śniadanie, z jakiejś przyczyny straciła cały apetyt.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks szedł szybkim krokiem. Nie podobało mu się to, że musiał zostawić Anielę z przyjaciółmi. Chciał spędzić z dziewczyną jak najwięcej czasu. Od kilku miesięcy zbierał się w sobie, żeby zaproponować jej spotkanie w realu, aż wreszcie nadarzyła się okazja. Był pewien, że Aniela odmówi, ku jego niekłamanej radości ona się jednak zgodziła. Zdawał sobie sprawę, że nie jest najlepszy w kontaktach z dziewczynami. Jego związki nigdy nie trwały długo i zawsze były do kitu. Dziewczyny nie rozumiały jego sytuacji, nie potrafiły pojąć tego, że po śmierci ojca Aleks opiekował się matką i młodszą siostrą. Zawsze chciały być najważniejsze i na pierwszym planie. Denerwowały się, kiedy nie miał dla nich czasu, zdarzały się nawet takie, które robiły z tego powodu awantury lub próbowały go szantażować. Wiedział jednak, że Aniela jest inna. Przez te pół roku stała się jego przyjaciółką. Była jego bratnią duszą. Zdawał sobie jednak też sprawę, że nie jest typem chłopaka, z jakim Aniela mogłaby się umawiać. Zawsze gdy o tym myślał, boleśnie przypominał sobie chłopaka z dyskoteki. Do tego była naprawdę śliczna. Złociste, sięgające do połowy pleców, włosy skręcały się w delikatne fale opadając niefrasobliwie na ramiona dziewczyny. Jej błękitne oczy patrzyły bystro przed siebie. Na dodatek była zgrabna i pełna gracji. Zupełnie jak baśniowa królewna. Był pewien, że nie ma u niej żadnych szans, pozostawały mu jednak własne marzenia. Poza tym chciał spędzić z nią jak najwięcej czasu, najlepiej każdą wolną chwilę. Chciał, żeby ich internetowe rozmowy przeniosły się do rzeczywistości. Pragnął żeby Aniela była przynajmniej jego przyjaciółką. Nie wyobrażał sobie jakby miał radzić sobie bez niej.
Kiedy dotarł na miejsce wszyscy już zjedli. Siedzieli przy stoliku rozmawiając i popijając piwo.
– O, Aleks, nareszcie jesteś – odezwał się Damian na jego widok. – Jak chcesz coś zjeść to chętnie na ciebie poczekamy.
Chłopak spojrzał na Anielę. Wydała mu się jakaś dziwnie smutna i przygaszona.
– Nie jestem głodny – odpowiedział. – Możemy się zwijać.
Przyjaciele wstali od stolika i razem wrócili do swojego obozu. Aniela zniknęła w łazience szykując się do spania. Aleks nie miał ochoty na picie z kolegami. Wszedł do namiotu. Wśliznął się do śpiwora i położył czekając na dziewczynę. Zapalił latarkę, żeby nie było zupełnie ciemno, kiedy przyjdzie. Gdy wreszcie znalazła się w namiocie, uśmiechnął się do niej wesoło. Zrzedła mu jednak mina, kiedy zobaczył zmieszanie na twarzy dziewczyny.
– O co chodzi? – zapytał niepewnie.
Nie patrzyła na niego.
– Widzisz… nie powiedziałeś mi, że będziemy spali pod namiotem… nie zabrałam śpiwora, ani nic.
– O kurde, ale ze mnie idiota – westchnął. – Trzymaj mój – powiedział wysuwając się ze śpiwora.
– Aleks, ja nie…
– Za głupotę się płaci – przerwał dziewczynie, uśmiechając się do niej wesoło. – Nie chcę, żebyś marzła w nocy.
– A ja nie chcę, żebyś ty marznął – powiedziała.
Uśmiechnęła się do niego nieśmiało. Rozpięła śpiwór, tak, że teraz zrobiła się z niego kołdra. Położyła się przy chłopaku i przykryła ich obydwoje. Patrzył na nią, podpierając głowę na łokciu.
– Ładnie to wykombinowałaś – stwierdził. – Nie wpadłem na ten pomysł.
Uśmiechnęła się do niego odrobinę szerzej, potem jednak znowu zmarkotniała. Aleks zastanawiał się co może ją dręczyć.
– Idziemy spać? – zapytała.
– Spać? To dzisiaj nie porozmawiamy? – spytał lekko zawiedzionym głosem.
Roześmiała się wesoło. Stwierdził, że uwielbia jej śmiech.
– O, to my rozmawiamy inaczej niż przez Internet?
– W każdym razie warto spróbować – oznajmił. – Co zasiałaś na swojej farmie? Bo ja mam całe pole arbuzów. Dojrzewają przez cztery dni.
Aniela spojrzała na niego zaskoczona, potem jednak na jej twarz powrócił pogodny uśmiech.
– Ja wybrałam bawełnę. Nie wiesz przypadkiem co dzieje się ze zwierzakami? Nie chciałabym, żeby mi pozdychały czy coś.
– Pojęcia nie mam – stwierdził. – Nigdy nie próbowałem ich zostawiać, ale raczej nic, bo to by było bez sensu. Najwyżej będą chodziły głodne.
– Mam nadzieję, że nie uciekną – oznajmiła śmiejąc się cicho.
Potem jednak znowu posmutniała.
– Co cię dzisiaj dręczy? – spytał Aleks, stawiając na bezpośredniość, tak jak to mieli w zwyczaju rozmawiając przez Internet.
– Nic – odpowiedziała, ale chłopak od razu poznał, że to nie prawda.
– Nad czymś mocno rozmyślasz – stwierdził.
– Chciałabym ci powiedzieć, ale nie wiem czy powinnam – westchnęła. – Podobno istnieje coś takiego jak solidarność jajników.
– Może i tak – oznajmił wpatrując się w nią uważnie – ale to ja jestem twoim przyjacielem, pamiętasz? Nie martw się, będę udawał, że niczego nie wiem.
Uśmiechnęła się.
– Bardzo podobasz się tej dziewczynie – powiedziała cicho. – Poluje na ciebie, że tak się wyrażę.
– Masz na myśli Malwinę? – prawie jęknął Aleks.
– Tak. Jest bardzo ładna, nie uważasz? – spytała niepewnie.
Chłopak wzruszył ramionami.
– Może… w każdym razie nie w moim typie. Zresztą mnie podoba się zupełnie kto inny – oznajmił żałując swoich słów, zanim jeszcze do końca wyszły z jego krtani.
– Kto taki? – zainteresowała się natychmiast Aniela.
Aleks przeklął się w duchu za głupotę. Mógł spodziewać się tego, że zacznie wypytywać.
– Nie powiem ci, ponieważ jestem u niej kompletnie bez szans – stwierdził.
– Ma chłopaka? – zapytała od razu.
– Nie – odpowiedział.
– W takim razie dlaczego tak sądzisz? Jesteś przystojny i miły, a wszystkie twoje koleżanki uważają cię za dżentelmena – uśmiechnęła się do niego ciepło.
Tym razem to on się roześmiał.
– Nie jestem w jej typie. Skończmy tą rozmowę, dobrze? Nie mam ochoty o tym mówić.
– Jak chcesz – westchnęła dziewczyna odwracając się na plecy.
Potem znowu przełożyła się na bok. Zwinęła się w kłębek. Długo jednak nie poleżała w takiej pozycji. Usiadła i wyciągnęła z plecaka sweter. Położyła go sobie pod głową.
– Czemu tak się wiercisz? – spytał rozbawiony.
– Niewygodnie mi i twardo – poskarżyła się Aniela. – Nie miałam zbyt wielu okazji do spania pod namiotem.
– Przykro mi, nie przywiozłem ze sobą materaca, nie chciał się zmieścić do torby. Chodź tu księżniczko na ziarnku grochu – powiedział odwracając się na plecy i wyciągając rękę – dzisiaj ja będę twoją poduszką.
Przysunęła się do niego bliżej, kładąc mu głowę na ramieniu. Poczuł aż nazbyt boleśnie jej bliskość. Nie mógł się powstrzymać i objął Anielę. Tak cudownie było trzymać ją w ramionach, czuć zapach jej włosów, ciepło jej ciała. Z trudem powstrzymał się przed pocałowaniem dziewczyny.
– Dobranoc Aleks – powiedziała zamykając oczy.
– Dobranoc Anielko – odpowiedział cicho.
Zgasił latarkę. Tej nocy długo nie mógł zasnąć, zresztą nie chciał spać, nie kiedy ona była tak blisko niego. Wsłuchiwał się w równy, miarowy oddech śpiącej dziewczyny. Wdychał cudowny zapach jej włosów. Rozkoszował się jej obecnością. W końcu jednak i on zamknął oczy, pogrążając się w sennych marzeniach. Przez całą jednak noc nie wypuścił Anieli z objęć.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Następnego dnia zaspaną Anielę przywitało jasne słońce. Dzień był ciepły i pogodny. Dziewczyna wyśliznęła się z objęć Aleksa, nie chcąc obudzić chłopaka. Przeciągnęła się jak mały kociak, zabrała ubrania na zmianę, kosmetyczkę i wyszła z namiotu. Kiedy wróciła umyta i ubrana chłopak już nie spał. Uśmiechnął się do niej promiennie.
– Śniadanie? – zapytał.
Skinęła głową.
– Aha. I kawa. Dużo mocnej kawy.
Roześmiał się wesoło.
– Dobrze. Kawa też może być. Tylko daj mi minutkę, skoczę do łazienki.
– Jasne.
Aniela wyszła z namiotu razem z Aleksem. W taki piękny, letni dzień wszyscy postanowili zjeść na dworze. Teraz cała grupa w komplecie siedziała przy drewnianym stole na tyłach ogrodu. Dziewczyna przysiadła się do nich, specjalnie wybierając wolne miejsce obok Darii. Zdecydowanie wolała uniknąć konwersacji z Dagmarą i Malwiną.
– Cześć Anielko, dobrze spałaś? – zaczęła wesoło Daria.
– Tak. Wróciła mi energia i chęć do życia. Są jakieś plany na dzisiaj?
– Aha. Chłopaki biorą motory i jedziemy do Mikołajek, do Aquaparku.
Mina Anieli natychmiast zrzedła.
– Yh? Na basen? – zapytała. – To ja odpadam… nie mam ze sobą kostiumu ani nic.
Daria wyraźnie posmutniała.
– To ten idiota nie powiedział ci, żebyś wzięła strój kąpielowy? No niech go szlak trafi! Przecież wiedział, że będziemy tam jechać.
Aleks podszedł do rozmawiających dziewczyn. Najwyraźniej słyszał ostatnie zdanie.
– O cholera, nie pomyślałem o tym. Przepraszam. – Powiedział pełnym skruchy głosem.
Usiadł przy Anieli stawiając przed nią kubek z kawą.
– No cóż, trudno się mówi – wtrąciła się do rozmowy, najwyraźniej zadowolona z korzystnego dla jej przyjaciółki, zbiegu okoliczności Dagmara. – Nie martw się Aniela, nie będziesz sama, Szymon nie lubi pływać, więc zostaje tutaj. A Malwina zabierze się z Aleksem, już od dawna miała ochotę się przejechać na motorze.
Aniela poczuła się paskudnie. No i to by było na tyle, jeżeli chodzi o miłe spędzenie dnia. Całą siłą woli starała się nie pozwolić, żeby do jej oczu napłynęły łzy.
– Sorry Daga, ale nie dzisiaj – odezwał się stanowczo Aleks. – To moja wina, że Anielka nie ma w czym pływać, więc ja też nie pojadę na basen. Ale do Mikołajek się z wami zabierzemy, zwiedzimy sobie miasto. Co ty na to? – zwrócił się do Anieli. – W ramach przeprosin postawię ci pizzę.
Dagmara i Malwina wyglądały na bardzo rozczarowane. Aniela natomiast poczuła niesamowitą lekkość i ulgę. Mimo to poczuła się w obowiązku zaprotestować. Nie chciała psuć Aleksowi zabawy.
– Aleks, nie musisz ze mną zostawać – powiedziała cicho, nie do końca będąc pewną swojego głosu. – Przeżyję jakoś…
Uśmiechnął się do niej wesoło.
– Może i nie muszę, ale chcę – odpowiedział tylko. – Więc ustalone?
Skinęła głową uśmiechając się do niego ciepło.
– Super, w takim razie kończymy śniadanie i możemy jechać – stwierdziła uradowana Daria.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aniela zadowolona usiadła za Aleksem na motorze. Pojechali do Mikołajek. Podczas gdy cała reszta poszła do Aquaparku oni wybrali się zwiedzić niewielkie, ale urokliwe miasteczko. Chłopak dotrzymał słowa i zaprosił Anielę na pizzę. Dziewczyna w jego towarzystwie czuła się cudownie, zupełnie jakby znali się od zawsze, a rozmowy które toczyli przez Internet z równą łatwością i bez skrępowania mogli prowadzić też twarzą w twarz. Aniela nie pamiętała kiedy ostatnio tak dobrze się bawiła. Kiedy wracali do Mrągowa, Aleks oderwał się od reszty grupy i skręcił nad jezioro. Zaparkował motocykl na wzgórzu i wspólnie z Anielą zeszli nad brzeg przejrzystej wody. Usiedli na trawie. Dziewczyna była więcej niż zadowolona z tego niespodziewanego przystanku na trasie.
– Cieszę się, że ze mną tu przyjechałaś – stwierdził chłopak.
– Uratowałeś mnie przed nudą – uśmiechnęła się do niego wesoło.
Aniela niejasno zdawała sobie sprawę, że właściwie, to chyba Aleks wyciągnął ją z depresji. Przez pół roku był dla niej wsparciem, którego tak bardzo potrzebowała, a którym jakoś nie potrafiła być jej przyjaciółka. Ulegając impulsowi położyła głowę na ramieniu chłopaka. Wyciągnął rękę i objął ją niezgrabnie. Aniela z całego serca zapragnęła być tą dziewczyną, w której zakochany był Aleks. Bardzo żałowała, że nią nie jest. Zdawała sobie sprawę, że gdyby zrobiła krok w stronę Aleksa, chłopak prawdopodobnie odpowiedziałby tym samym, nie miała jednak takiego zamiaru. Nie chciała być w związku z facetem, który jest zakochany w innej. To była beznadziejna sprawa i mogłaby zrujnować ich przyjaźń, a to właśnie przyjaciela Aniela potrzebowała teraz najbardziej.
Nad brzegiem jeziora spędzili rozmawiając prawie całe popołudnie. W końcu obydwoje uznali, że czas wracać. Niechętnie wstali z miękkiej trawy, wsiedli na motor i wrócili do przyjaciół Aleksa i na festiwal.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Wieczorem całą dziewiątką włóczyli się po terenie pikniku. Aniela szła trzymając się z Darią pod ramię. Mimo, że dziewczyny znały się dopiero od dwóch dni, traktowały się nawzajem jakby były siostrami. Aniela odnalazła w Darii pokrewną duszę. Rozumiały się bez słów. Oddaliły się od reszty chcąc spokojnie porozmawiać. Kiedy tylko odeszły poza zasięg słuchu przyjaciół, Daria natychmiast naskoczyła na Anielę.
– Ty go lubisz Anielka, wygląda mi na to, że baaardzooooo go lubisz – powiedziała zadowolona z siebie. – Czemu mu o tym nie powiesz?
– Przestań – jęknęła dziewczyna. Była przekonana, że nie ma sensu okłamywać Darii, bo dziewczyna i tak będzie wiedziała swoje. – Zrobiłabym to, ale Aleks jest zakochany w jakiejś dziewczynie… nie mam ochoty być „tą drugą”. Wole, żeby był moim przyjacielem. Jest dobrze tak jak jest.
– Skąd wiesz, że jest zakochany? Mi się wydaje, że to ty mu się podobasz…
– Powiedział mi o tym, kiedy rozmawialiśmy wieczorem – westchnęła Aniela.
– Słuchaj… znam Aleksa dopiero od dwóch lat, ale on i Patryk przyjaźnią się od przedszkola – powiedziała pewnym głosem. – Nie wydaje mi się, żeby szalał za jakąś dziewczyną…
Aniela uśmiechnęła się ponuro.
– Tak, nie wydawało ci się też, że kogoś ze sobą zabierze, prawda? – powiedziała cierpkim głosem ganiąc nową przyjaciółkę. – A jednak tu jestem. Mimo wszystko.
Daria westchnęła.
– Też racja – przyznała. – Moim zdaniem bylibyście idealną parą.
– Nie – odpowiedziała po prostu Aniela. – Nie zamierzam się zachowywać tak jak Malwina. Jesteśmy przyjaciółmi i niech tak zostanie.
Nagle dziewczyna zdała sobie sprawę, że ktoś woła jej imię. Głos wydawał się jej dziwnie znajomy.
– Anielka! Anielka! – usłyszała wołanie.
Dziewczyna pobladła na widok zbliżającego się ścieżką chłopaka. Spojrzała na niego lekko przestraszonym wzrokiem.
– Anielka! Tyle czasu cię nie widziałem – odezwał się Jarek, kiedy zdyszany znalazł się przy dziewczynach. – Co za zbieg okoliczności, że spotkaliśmy się akurat tutaj!
Dziewczyna jęknęła w duchu. Nie była pewna czy cokolwiek gorszego mogło ją tego dnia spotkać. Dalej doskonale pamiętała wydarzenia tego feralnego wieczora, kiedy poszła go szukać
– Cześć, Jarek – przywitała się niezbyt przyjaznym tonem.
Chłopak uśmiechnął się ujmująco, tak jak tylko on potrafił. Aniela już zdążyła zapomnieć jaki był przystojny. Swoją osobą przywodził na myśl księcia z bajki. Kiedyś była przekonana, że jest spełnieniem jej wszystkich marzeń, teraz chciała jedynie żeby stąd zniknął.
– A jak na imię ma twoja śliczna przyjaciółka? – spytał przyglądając się Darii z kocim uśmiechem.
– Jestem Daria – odparła tamta, rumieniąc się uroczo.
– Miło mi cię poznać. Mogę na chwilę pożyczyć Anielkę od ciebie? – zapytał. – Tak dawno się nie widzieliśmy…
– Jasne, nie ma sprawy – odpowiedziała dziewczyna patrząc znacząco na Anielę, spojrzeniem, które mówiło „ale ciacho, szkoda, że mam chłopaka”.
Dziewczyna nie zdążyła zaprotestować. Po chwili Daria zniknęła na prowadzącej do przyjaciół ścieżce.
– Chyba się mnie nie boisz, Anielko? – spytał Jarek zauważając jej wahanie i niepewne spojrzenie. Uśmiechnął się ponuro.
Tak naprawdę dziewczyna myślała tylko o tym, gdzie by tu uciec. Nie miała najmniejszej ochoty na rozmowę z Jarkiem.
– Po prostu nie chcę z tobą rozmawiać, nie mamy o czym – odpowiedziała ostro.
– Anielko… nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłem przez ten cały czas – powiedział cicho. – Nie uważasz, że to zrządzenie losu, że się tutaj spotkaliśmy? Wysłuchaj mnie, proszę. Bardzo mi na tym zależy. – Dziewczyna wzdrygnęła się, kiedy otoczył ją ramieniem. Poprowadził w kierunku schowanej między drzewami ławki. – Usiądźmy, dobrze? – powiedział łagodnie.
Aniela niechętnie zajęła miejsce na brzegu ławki. Jarek usiadł tuż obok niej. Patrzył na nią łagodnym spojrzeniem błękitnych oczu. Tyle razy zdarzyło jej się zatonąć w ich głębi. Chłopak przywodził jej na myśl łagodnego, wspaniałego rumaka. Tym razem nie zamierzała się jednak dać zwieść. Wiedziała do czego Jarek jest zdolny. Niestety doświadczyła tego na własnej skórze.
– Czego ode mnie chcesz? – spytała wrogo.
– Anielko… byłem skończonym idiotą… ciągle imprezowałem, za dużo piłem – powiedział cicho. – Uświadomiłem sobie jaki ze mnie skończony kretyn, dopiero kiedy cię straciłem. Po prostu nie potrafiłem o tobie zapomnieć. Nie odbierałaś telefonów, nie chcieli mnie wpuścić do ciebie do domu… nie miałem jak cię przeprosić… Zależy mi na tobie Anielko, w dalszym ciągu cię kocham. Daj mi szansę… proszę… – szepnął błagalnie.
Dziewczyna spojrzała na niego niedowierzająco, a potem zwyczajnie się roześmiała.
– Jarek, ty chyba do reszty zwariowałeś – powiedziała patrząc mu w oczy. – Uważasz, że możesz przyjść, przeprosić i wszystko będzie dobrze? Zdradzałeś mnie na prawo i lewo, uderzyłeś mnie… nawet ty nie możesz być na tyle głupi, żeby tak sądzić…
– Nie, nie twierdzę, że wszystko będzie w porządku. Nie widzieliśmy się przez pół roku Anielko. Ludzie się zmieniają. – Powiedział patrząc na nią błagalnie. – Uwierz mi. Ja się zmieniłem. Po prostu daj mi szansę wszystko naprawić. Proszę.
Aniela wbrew swoim najgorętszym chęcią nie potrafiła powstrzymać napływających do jej myśli wspomnień. Kiedy była z Jarkiem, większa część jej życia wyglądała jak z bajki. Do tego pamiętnego wieczora, kiedy zadzwoniła do niej Maja, mówiąc, że jej chłopak ją oszukuje, Aniela widziała w nim tylko dobre cechy. Był miły, troskliwy i czarujący, a do tego cholernie przystojny. Boleśnie zdała sobie sprawę, za co go kochała. Teraz jednak było zupełnie inaczej. Jarek miał rację, ludzie się zmieniają.
– Nie kocham cię – powiedziała patrząc na chłopaka. – Kochałam cię jak nikogo na świecie, ale już nie kocham. I nie przeszło mi po tym jak mnie uderzyłeś. Męczyłam się z tym uczuciem przez kilka długich miesięcy.
– Rozumiem – odpowiedział cicho. – Mimo to, proszę po raz kolejny, daj mi szansę wszystko naprawić. Naprawdę bardzo za tobą tęskniłem, Anielko. Nie musimy być parą. Zwyczajnie mnie nie odrzucaj. Chcę spróbować być twoim przyjacielem.
Dziewczyna westchnęła. Wcale nie była pewna czy to taki dobry pomysł.
– Na to mogę się zgodzić – stwierdziła jednak, po dłuższej chwili milczenia.
Jarek uśmiechnął się do niej promiennie.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks poczuł się niejasno zaniepokojony, kiedy Daria wróciła do nich sama. Złapał dziewczynę za ramię.
– Gdzie Anielka? – spytał.
– Spotkała jakiegoś chłopaka, niezłe z niego ciacho. Masz o co być zazdrosny – uśmiechnęła się do niego Daria. – Miał na imię Jarek czy jakoś tak.
Aleks zaklął. Po raz pierwszy pożałował, że nigdy nie opowiedział przyjaciołom o wydarzeniu sprzed pół roku.
– Gdzie ona jest? – spytał cicho, na tyle poważnym głosem, że Daria postanowiła nie zadawać pytań.
Dziewczyna wskazała kierunek, a Aleks zerwał się pędem i pognał we wskazaną stronę. Kiedy znalazł się na miejscu Aniela stała naprzeciwko Jarka. Cicho o czymś rozmawiali. Aleks natychmiast znalazł się przy chłopaku. Uderzył go. Tamten spojrzał zaskoczony. Nawet nie próbował się bronić przed ciosami wściekłego Aleksa. Aniela po chwili osłupienia złapała Aleksa za ramię.
– Przestań! Co on ci zrobił?! – krzyknęła. – Co ci odbiło?!
Aleks odepchnął ją od siebie. Spojrzał na nią gniewnym wzrokiem. W jego oczach malowała się furia. Dopiero po chwili oprzytomniał.
– Przepraszam – powiedział cicho podchodząc do dziewczyny. Odsunęła się od niego gwałtownie. – Ja tylko… mam złe wspomnienia związane z tym typem.
Aniela ominęła Aleksa i uklęknęła przy w tym momencie, leżącym na ziemi Jarku. Z rozciętej wargi chłopaka sączyła się strużka krwi.
– Nic ci ten idiota nie zrobił? – spytała wyciągając chusteczkę i delikatnie wycierając krew z twarzy Jarka.
Chłopak przecząco pokręcił głową. W Anieli obudziła się złość. Nie miała pojęcia co napadło Aleksa, ale w tym momencie nie miała ochoty tego wiedzieć. Po prostu była na niego wściekła. Spojrzała gniewnie na chłopaka. Patrzył na nią wzrokiem zbitego psa.
– Przepraszam – powtórzył. – Ja myślałem…
– To przestań myśleć – warknęła. – Bo najwyraźniej ci to nie wychodzi.
Aleks posmutniał jeszcze bardziej. Przecież chciał tylko pomóc. Za żadne skarby świata nie mógł pozwolić, żeby ktoś skrzywdził dziewczynę. Cały dzień zrobił się naprawdę do kitu.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Późnym wieczorem Aniela siedziała przy drewnianym stole w ogrodzie, w którym rozstawili namioty. Rozmawiała z Jarkiem i Konradem, kumplem, z którym jej ex-chłopak przyjechał do Mrągowa. Aleks przycupnął na krześle, po drugiej stronie stołu, jak najdalej od nich. Co jakiś czas rzucał Anieli ponure spojrzenia. Dziewczyna dalej była na niego zła, za to, w jaki sposób się zachował. To właśnie po Jarku mogła się takiego wybuchu spodziewać, ale do tej pory myślała, że Aleks jest inny, że jest ponadto. To tylko jeszcze bardziej uświadomiło jej, jak bardzo źle potrafi oceniać ludzi.
Przyjaciele Aleksa z miejsca polubili Jarka, co złościło chłopaka tylko jeszcze bardziej. Był wkurzony, zazdrosny, a do tego odczuwał niepokój. Bał się, że Jarek ponownie skrzywdzi Anielę. Za bardzo mu na niej zależało, żeby miał na to pozwolić.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks wrócił do namiotu dopiero późnym wieczorem. Aniela leżała przykryta śpiworem, odwrócona tyłem do wejścia, chłopak jednak zorientował się, że nie spała. Położył się obok niej, podpierając głowę na łokciu. W mroku widział jedynie zarys jej sylwetki. Słyszał cichy, równy oddech dziewczyny.
– Anielko… – zaczął niezbyt pewnie.
– Tak? – zapytała sennie.
– Dalej się na mnie gniewasz?
Usłyszał poruszenie i już po chwili dziewczyna leżała odwrócona przodem do niego.
– Nie gniewam – westchnęła. – Po prostu mnie zaskoczyłeś. Nie spodziewałam się po tobie takiego… hm… wybuchu – Aniela ujęła to najdelikatniej jak potrafiła.
– Przepraszam – powiedział szczerze Aleks. – Nie wiedziałem czego on od ciebie chce, bałem się o ciebie. Wiesz, że nie mam o twoim ex najlepszej opinii – stwierdził cierpko.
– Złościłam się na ciebie przez chwilę – przyznała dziewczyna – ale już mi przeszło – na dowód przysunęła się do niego bliżej, niemal wtulając twarz w koszulkę chłopaka, przykryła ich obydwoje śpiworem. – Szkoda, że to nie we mnie jesteś zakochany – stwierdziła z żalem. – Myślę, że cudownie byłoby być twoją dziewczyną. Dobranoc Aleks.
Chłopak wstrzymał oddech. Nie wiedział co jej odpowiedzieć, ale wyraźnie milczał zbyt długo, bo po chwili dziewczyna już spała.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Następnego dnia rano Anielka wyśliznęła się cicho z namiotu, nie chciała zbudzić śpiącego Aleksa. Zdziwiła się zobaczywszy siedzącego przy stole Jarka. Pogodnie rozmawiał o czymś z Darią i Malwiną. Podeszła do nich uśmiechając się wesoło.
– Dzień dobry – przywitała się ze wszystkimi.
– O, cześć Anielko! – ucieszył się Jarek. – Możemy porozmawiać?
Kiedy przyzwalająco skinęła głową, chłopak przeprosił dziewczyny i wstał od stolika. Przeszli wspólnie kawałek i stanęli przed ogrodzeniem, otaczającym dom i całą posesję. Aniela spojrzała na Jarka pytająco. Nie miała pojęcia czego mógłby chcieć.
– O co chodzi? – spytała niechętnie, nie była pewna czy chce to wiedzieć.
– Nie chciałbym, żeby twój chłopak znowu mi przyłożył… – westchnął teatralnie Jarek – ale muszę ci powiedzieć, że jesteś jeszcze piękniejsza niż sobie zapamiętałem. Ja naprawdę nie przestałem cię kochać Anielko, ani na minutę…
– On nie jest moim chłopakiem – powiedziała odruchowo dziewczyna, żałując tych słów już w momencie, w którym je wypowiadała.
Teraz patrzyła na Jarka zupełnie inaczej. To co mówił było tak samo piękne i miłe jak i nieprawdziwie. Chłopak uśmiechnął się kocim uśmiechem. Przyciągnął do siebie Anielę pełnym gracji ruchem i pocałował namiętnie, prosto w usta.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aleks stanął jak wryty. Jego dłonie same zacisnęły się w pięści. Jego nadzieje, marzenia, wszystko właśnie roztrzaskało się na kawałki. Po poprzednim wieczorze, po tym co powiedziała Aniela, zaczął się łudzić, że może jednak ma u dziewczyny jakieś szanse. Teraz, kiedy zobaczył jak stoi przed domem i całuje się ze swoim ex, zwyczajnie wszystko przepadło. Aleks poczuł bardzo nieprzyjemne uczucie w żołądku, był cholernie zły, że nawet nie odważył się spróbować. Teraz to już nie miało znaczenia. Szybkim krokiem minął całującą się za płotem parę i zniknął we wnętrzu domu.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Aniela gwałtownie odepchnęła od siebie Jarka. Uderzyła go w twarz. Spojrzał na nią lekko zbity z tropu. W jego oczach pojawiły się niebezpieczne błyski.
– Przecież mówiłaś, że nie masz chłopaka – powiedział z wyraźnym wyrzutem w głosie.
– A co to ma do rzeczy? – warknęła gniewnie dziewczyna. – Nic do ciebie nie czuję, a po tym co mi pokazałeś, sądzę, że nie powinniśmy się przyjaźnić. Wolałabym, żebyś stąd poszedł.
Jarek popatrzył na dziewczynę złym wzrokiem, wyraźnie chciał coś powiedzieć, ale w ich stronę zbliżali się Damian z Patrykiem, wyraźnie zaniepokojeni, tym co się przed chwilą na ich oczach stało.
– Jak sobie chcesz – syknął tylko nieprzyjemnym tonem, odwrócił się od dziewczyny i nie patrząc na nią więcej oddalił się w kierunku festynu.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Po południu wracali do domu. Aniela zauważyła, że Aleks jest jakiś dziwnie milczący. Zastanawiała się dlaczego. Może przez to co mu powiedziała poprzedniego wieczora? Bała się, że nie powinna była tego mówić. Podwiózł ją pod dom, a potem, rzuciwszy jedynie suche „na razie” zwyczajnie odjechał.
Aniela weszła smętnie do pustego mieszkania. Nie chciała, nie mogła! stracić przyjaźni Aleksa. Włączyła komputer, mając nadzieję, że chłopak się dzisiaj pojawi na facebooku. Nie musiała długo czekać.
„Aleks… gniewasz się na mnie?” wysłała wiadomość do chłopaka.
„Za co miałbym się gniewać?” odpowiedział prawie natychmiast.
„Nie wiem… po prostu wyglądało na to, że nie jesteś w najlepszym humorze…”
„Bo nie jestem” odpowiedział. „Martwię się o Ciebie Anielko, to wszystko. Wiem, że nie powinienem się wtrącać, ale nie podoba mi się, że wróciłaś do Jarka.”
Dziewczyna zamrugała ze zdumienia.
„Czy ty wiesz coś więcej ode mnie w tej sprawie? O ile pamiętam, to ostatnie nasze spotkanie nie wyglądało najlepiej. Pocałował mnie, uderzyłam go, obraził się, a potem sobie poszedł i to by było na tyle. Nie sądzę, żebym chciała z nim jakikolwiek kontakt utrzymywać, a co dopiero do niego wracać.”
Aleks nie odpisywał przez dłuższą chwilę. Zniknął z facebooka. Aniela zrezygnowana wstała od komputera. Usłyszała sygnał smsa.
„Jestem kretynem, przepraszam. Wpuścisz mnie?” przeczytała wysłaną przez Aleksa wiadomość.
Zaskoczona dziewczyna otworzyła drzwi wejściowe. Spojrzała niepewnie na stojącego w progu chłopaka. Aleks wszedł do środka. Wpatrywał się w nią intensywnie, swoimi brązowymi, łagodnymi oczami.
– Chciałem ci tylko powiedzieć, że nie ma żadnej innej dziewczyny, przez cały czas mówiłem o tobie. Przyjechałem tutaj – ciągnął chłopak – ponieważ, kiedy zobaczyłem jak się całujesz z Jarkiem, cholernie żałowałem, że nie zdobyłem się na odwagę, żeby ci to powiedzieć wcześniej.
Aniela szeroko otworzyła oczy. Nie mogła uwierzyć, w to co właśnie usłyszała.
– Aleks… – zaczęła cicho nie będąc pewna jak sformułować swoje myśli.
– Wiem, że nie jestem w twoim typie – przerwał jej chłopak. – Po prostu chciałem, żebyś o tym usłyszała. Mam nadzieję, że mimo tego, że już wiesz, w dalszym ciągu będziemy przyjaciółmi.
Dziewczyna roześmiała się szczerze rozbawiona. Nie miała pojęcia skąd mu to mogło przyjść do głowy. Oplotła ramionami szyję chłopaka, przytulając się do niego mocno. Pocałowała go, a on, zaskoczony, odwzajemnił jej czuły pocałunek.
– Od pół roku jesteś dla mnie jak powietrze – wyznała cichutko, nie odsuwając się od niego ani na milimetr. – Każdego wieczoru czekałam na to, żeby choć przez chwilę z tobą porozmawiać. A teraz, na wyjeździe, zdałam sobie sprawę, jak bardzo mi na tobie zależy.
Aleks objął ją ramionami, tuląc do siebie jak najcenniejszy skarb. Uśmiechnął się do niej ciepło.
– Jestem cały twój – oznajmił dziewczynie, czując jak przepełnia go szczęście – tak długo, jak tylko zechcesz.
THE END