Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    To był pierwszy zimowy dzień, w którym padał śnieg. Eliza zgłosiła w grafiku, że może pracować w święta. Wiedziała, że i tak nie będzie miała żadnych planów, a praca była lepsza niż samotne siedzenie w domu. Przebrała się w czarną mini spódniczkę i firmowy biały top.

    Był piątkowy wieczór. Czekała ją najdłuższa i najbardziej męcząca w tygodniu noc. Od razu zabrała się do pracy, chodząc po sali i zbierając zamówienia. Przy jednym ze stolików siedzieli odziani w garnitury mężczyźni. Pili whisky. Jeden z nich, wyraźnie już podpity klepnął ją w pupę. Odsunęła się od niego zaskoczona. W mgnieniu oka pojawił się przy nich Gabriel.

    – Myślę, że panowie już wychodzą – powiedział cichym, groźnym głosem.

    Kiedy mężczyźni zaczęli protestować, zawołał pracującego z nim Aleksa i razem wyprowadzili ich na zewnątrz. Spłoszona Eliza postanowiła zrobić sobie chwilę przerwy. Zniknęła w drzwiach kuchni.

    – No słoneczko – skomentowała Basia, która stojąc przy drzwiach dla personelu, widziała całe zajście – strasznie opiekuńczy ten twój facet. Nie widziałam jeszcze, żeby kiedyś tak się zachowywał.

    Eliza uśmiechnęła się do niej niepewnie.

    – On nie jest moim chłopakiem. Właściwie to odnoszę wrażenie, że wcale mnie nie lubi – przyznała cicho.

    – Ja tam sądzę, że lubi i to nawet bardzo. Widzę przecież, jak na ciebie patrzy.

    Serce Elizy zabiło szybciej. Zaczęła się zastanawiać nad słowami Basi. Przypomniała sobie w jaki sposób na co dzień traktował ją Gabriel. Nie, to nie było możliwe. Przyjaciółka musiała się mylić.

    Note