Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Alexei

    Kłaniam się przed tronem Złej Królowej. Powinna być zadowolona, myliłem się, a ona miała rację. Najgorsze jest jednak to, że wciąż kocham jej córkę, chociaż ona wybrała królewicza. Nie czuję jednak złości, a jedynie ogromną pustkę. Wiem, że Ishanvi naprawdę się starała. Dawała z siebie wszystko i próbowała wytrwać u mojego boku. Możliwe, że gdyby nie biała magia, nigdy nie dowiedziałbym się, że darzy miłością królewicza. Mimo że bardzo nie podobają mi się te uczucia, to pragnę, żeby miała swoje długo i szczęśliwie, nawet jeżeli to nie ja gram główną rolę w jej baśni. Nawet jeżeli moje serce roztrzaskało się na tysiące drobnych kawałków. 

    – Na co czekasz?! Znajdź moją córkę i przyprowadź ją do zamku! – rozkazuje Zła Królowa. 

    – Po co? – pytam patrząc jej w oczy. 

    – Jak to po co? – rzuca zirytowana. – Nie miała prawa nas porzucić! Od dnia ślubu należy do ciebie, jest twoją własnością. Zmuś ją, żeby tutaj została! Jeśli nie chce być twoją żoną, może zostać twoją niewolnicą – sugeruje lodowato-zimnym tonem. Zabiera ode mnie lusterko i przywołuje obraz królewny. – Pozwolisz na to? – pyta, podając mi magiczny przedmiot. 

    Widok Ishanvi sprawia mi dodatkowy ból. Siedzi w siodle za królewiczem, obejmując go w pasie ramionami. Uśmiecha się. To dla mnie zbyt wiele. Z premedytacją zrzucam lusterko na kamienną posadzkę, a jego tafla pęka. Obraz znika.   

    – Królewna mnie nie obchodzi – po raz pierwszy w życiu okłamuję Złą Królową. – Złożyła mi przysięgę i skonsumowaliśmy małżeństwo. Tego nie da się cofnąć. Magia jest usatysfakcjonowana, więc ja również. Twoja córka nie jest mi do niczego potrzebna i nie zamierzam za nią ganiać. 

    Jestem dumny z siebie, że udało mi się to powiedzieć pewnym głosem i mam nadzieję, że również moja twarz nie zdradziła przed Złą Królową targających mną emocji. 

    Note