Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Gabriel wszedł po schodach na górę. Usłyszał dobiegające zza, znajdującej się na korytarzu, dużej szafy łkanie. W kącie na podłodze siedziała Eliza. Obejmowała ramionami swoje kolana. Płakała. Kiedy podszedł podniosła na niego lśniące od łez oczy.

    – Co się stało? – zapytał. 

    – Nic – wyszeptała spuszczając wzrok.

    – Emil jest w pokoju?

    – Tak, ale nie wchodź tam lepiej – powiedziała cicho.

    Gabriel spojrzał na dziewczynę pytająco. W pewnym momencie coś do niego dotarło.

    – Idiota – syknął. – Poczekaj tu.

    Wszedł do pokoju gwałtownie otwierając drzwi. Na dywanie siedzieli Emil i Kasandra. Całowali się, niemalże połykając nawzajem swoje języki. Nie zwrócili na niego najmniejszej uwagi. Zaskoczeni podnieśli głowy dopiero kiedy trzasnął drzwiami zamykając je za sobą. Gabriel nie wytrzymał. Uderzył Emila z całej siły zaciśniętą w pięść dłonią. Chłopak odsunął się pod ścianę. Patrzył na przyjaciela niedowierzająco mrużąc jedno oko, pod którym zaczął wykwitać potężny, kolorowy siniak. 

    – Co do licha… – spytał Emil.

    Gabriel nie dał mu skończyć.

    – Kasandra, do swojego pokoju, natychmiast – rozkazał. – Z tobą rozmówię się później.

    Dziewczyna, która zawsze czuła przed Gabrielem pewien respekt, natychmiast posłuchała. Chłopak przeniósł swój wściekły wzrok z powrotem na przyjaciela.

    – Czy ty do cholery zawsze musisz myśleć kutasem kretynie? – spytał wściekle.

    – Gab… o co ci chodzi? – spytał Emil dalej nic nie rozumiejąc.

    – O to, że twoja, podobno dziewczyna, siedzi teraz na korytarzu i płacze – powiedział cichym, groźnym głosem.

    – Przecież przed chwilą była tu z nami… to tylko zabawa… nie miała nic przeciwko… – Emil był wyraźnie zmieszany.

    Gabriel pokręcił głową. Spojrzał poważnie na przyjaciela.

    – Dla ciebie i Cassie to zawsze tylko zabawa. Pomyśl jak Eliza mogła się poczuć. Naprawdę uważałeś, że coś ci powie? Ty chyba jej w ogóle nie poznałeś do tej pory…

    Emil jęknął.

    – Jestem skończonym idiotą – przyznał. Zerwał się z podłogi. – Gdzie ona jest?

    – Ostatnio siedziała tu na korytarzu – powiedział cicho Gabriel. – Idź do niej i ją przeproś.

    Emil skinął głową. Otworzył drzwi i wyszedł z pokoju. Gabriel walnął się na łóżko. Położył się na plecach. Przymknął oczy. W tym momencie naprawdę, całym sobą nienawidził swojego przyjaciela.

    Note