Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Było koło dziewiątej rano, kiedy Eliza otworzyła oczy. Wstała z łóżka, umyła się i szybko ubrała. Dzień był słoneczny, panował jednak typowy, wczesnojesienny chłód. Dziewczyna zeszła na dół, do kuchni, mając nadzieję, że nie spotka Emila. W dalszym ciągu nie wiedziała co myśleć o jego wieczornym zachowaniu. 

    Kiedy jednak siedziała przy stole jedząc śniadanie, chłopak pojawił się w drzwiach. Mimo chłodnego dnia, był wyraźnie zgrzany. Wyglądało na to, że  biegał. Od wejścia uśmiechnął się do niej wesoło.

    – Hej! – zawołał. – Dobrze spałaś?

    Skinęła głową niepewnie odwzajemniając uśmiech.

    – Cześć – powiedziała.

    – Idę pod prysznic, zaraz do ciebie przyjdę – powiedział znikając na schodach.

    Eliza zarumieniła się, kiedy pojawił się z powrotem. Chłopak nie włożył koszulki, przyszedł w samych, jasnoniebieskich dżinsowych spodniach. Przeczesał palcami opadającą mu na oczy grzywę jasnych, ciągle mokrych, włosów. Wyraźnie było widać, że nie należy do osób preferujących siedzący tryb życia. Dziewczynie natychmiast przyszli na myśl modele z reklam firmy Abercrombie & Fitch. Emil pasowałby tam idealnie. Chłopak podszedł do lodówki depcząc bosymi stopami po chłodnych kafelkach. Wyciągnął swoje rzeczy i zaczął przygotowywać kanapki. Eliza bezwiednie wodziła za nim wzrokiem.

    – Po śniadaniu jadę na zakupy – powiedział biorąc wypełniony kanapkami talerz i siadając przy dziewczynie. – Potrzebujesz czegoś? Może też chcesz jechać?

    Właściwie niczego specjalnie nie potrzebowała, ale nie chciała też całego dnia spędzić siedząc w domu.

    – Pojadę z tobą, jeżeli nie masz nic przeciwko – powiedziała onieśmielona.

    – Pewnie, że nie mam – ucieszył się chłopak.

    Uśmiechnął się do niej wyraźnie zadowolony z jej decyzji.

    Note