Rozdział 3 – Córka Złej Królowej
by VickyAlexei
Zirytowany stoję przed drzwiami komnat, które kazałem przygotować dla królewny. Drogę zagradza mi wielka pajęczyca. Nie mam pojęcia, co ona tu robi i dlaczego porzuciła swoją wieżę, której nigdy nie opuszcza. Tuż zza niej wychyla się strzyga. Wygląda jak krzyżówka człowieka i sowy. Ma nieproporcjonalnie dużą głowę, czerwone ślepia i szpony zbliżone do ptasich. Sprawia niepozorne wrażenie, doskonale jednak zdaję sobie sprawę, jak szybkie, zwinne i silne jest to stworzenie. Nie przychodzi mi do głowy, co takiego mogło skłonić je do pojawienia się tutaj razem.
– Czego chcecie? – pytam je chłodnym głosem.
– Nie ssskrzywdzisz jej – syczy olbrzymi pająk.
– Nie pozwolimy ci na to – popiera go strzyga. – Będziemy ją chronić.
Przewracam oczami, ale zdaję sobie sprawę, że jestem zadowolony. Mieszkańcy zamku pamiętają królewnę. To dobrze.
– Ja również zamierzam ją chronić – oznajmiam im stanowczym tonem. – W końcu to córka Złej Królowej.
Nie wierzą mi. Patrzą na mnie podejrzliwie i ani na krok nie odsuwają się od drzwi. Wzdycham ciężko.
– Pozwalam ci sprawdzić – zwracam się zrezygnowany do strzygi.
Podwijam rękaw. Stworzenie zbliża się, a potem ostrymi pazurami przesuwa po mojej ręce. Na kamienną posadzkę skapują krople krwi. Strzyga odsuwa się powoli, kiwając głową pajęczycy.
– Wierzymy ci – mówi. – Krew nie kłamie.
Nareszcie przestają blokować przejście. Opuszczam rękaw, ukrywając pod nim zadrapania. Zapinam mankiet czarnej koszuli.
– Zaczekaj – zatrzymuje mnie pajęczyca, kiedy mam zamiar otworzyć drzwi.
– Co znowu? – warczę na nią coraz bardziej poirytowany.
– Oddaj to królewnie – wysuwa do mnie odnóże, którym oplata jakiś zwitek materiału.
Przyjmuję zawiniątko, bo nie zamierzam wdawać się z nimi w dyskusję. Kiwam głową i wreszcie wpuszczają mnie do środka. Zamykam za sobą drzwi. W ręce trzymam dziecięcą przytulankę. To chyba kot. Jest brudna, stara i zniszczona, ale nawet ja wyczuwam, jak silna czarna magia uwięziona została w jej wnętrzu.