Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

     

    Rozpoczęły się ferie Wielkanocne. Większość osób rozjechała się już do domów. Eliza czuła się smutna i cholernie upokorzona przez to co powiedziała Gabrielowi. Wiedziała, że w ten sposób zrobi z siebie pośmiewisko, ale po prostu nie mogła dłużej trzymać tego w sobie. Chłopak unikał jej już drugi dzień. Nie winiła go za to. Miała po prostu wszystkiego serdecznie dość.

    Eliza wyszła ze swojego pokoju. Miała zamiar zejść na dół i zrobić sobie kawy. Zobaczyła, że w poprzek schodów siedzi Gabriel. Czytał jakąś książkę. Spojrzał na nią poważnie. Po raz kolejny zatonęła w jego szarych oczach.

    – Pakuj się – powiedział bez żadnych wstępów. – Za pół godziny jedziemy.

    Dziewczyna spojrzała na niego zaskoczona. Co on znowu wymyślił?

    – Jak to jedziemy? Dokąd? – spytała nic nie rozumiejąc.

    – Do mnie do domu, na Wielkanoc – odpowiedział, jakby to była jakaś oczywista rzecz.

    – Kiedy ja dzisiaj pracuję… – odpowiedziała dziewczyna bo nic lepszego nie przyszło jej do głowy.

    – Nie pracujesz, zmieniłem twój grafik. Pracowałaś w Boże Narodzenie, wystarczy. Idź się pakować – rozkazał.  

    Eliza wzruszyła ramionami i zniknęła w swoim pokoju. Teraz była pewna, że nigdy, przenigdy nie zrozumie toku myślenia tego człowieka.

    Note