Rozdział 38 – Błękitne Marzenie
by Vicky
Nadeszła niedziela Wielkanocna. Eliza była szczęśliwa jak nigdy dotąd. Z twarzy Gabriela zniknęła zwyczajowa, obojętna maska. Patrzył na nią czułym, pełnym uwielbienia wzrokiem. Świąteczne śniadanie zjedli w miłej, domowej atmosferze. Potem chłopak stwierdził, że zabierze ją do Krakowa. Ponieważ był piękny, słoneczny dzień, wyciągnął z szopy motocykl.
– Chcę ci coś pokazać – powiedział.
Eliza była bardzo ciekawa, co tym razem chodzi Gabrielowi po głowie. Jak zwykle nie miała zielonego pojęcia. Zatrzymali się przy jednej z kamienic w pobliżu starego miasta. Była zadbana i ładnie odnowiona. Chłopak kluczem otworzył drzwi i zaprowadził Elizę na drugie piętro. Tam weszli do niewielkiego, ale jasnego i przytulnego mieszkania. Składało się z kwadratowej, wyłożonej kafelkami łazienki, pokoju z aneksem kuchennym i małej sypialni. Poza stałą zabudową nie było w nim jeszcze mebli. Z balkonu widać było Planty.
– Co o tym sądzisz? – zapytał wesoło.
– Bardzo ładne mieszkanie – stwierdziła. – Czemu mi je pokazujesz?
Stanął za nią obejmując ją od tyłu ramionami. Wtuliła się w niego ufnie. Czuła się teraz niesamowicie wręcz szczęśliwa.
– Ponieważ jest moje – odpowiedział. – A właściwie dokładniej rzecz biorąc nasze. Kupiłem je z nagrody za obraz. Brałaś bardzo czynny udział w jego malowaniu. – Eliza nie wiedziała co powiedzieć. Chłopak odwrócił ją w swoją stronę. – Zamieszkasz tu ze mną? – zapytał – Podpisałem umowę z galerią, ostatni rok będę studiował w Krakowie. Widziałem twoje oceny, bez problemu mogłabyś się przenieść. Co ty na to?
Dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć. Czegoś takiego nie wyobrażała sobie nawet w najśmielszych marzeniach. Każdą cząstką siebie pragnęła być z Gabrielem. Skinęła głową nie będąc pewna własnego głosu. Chłopak roześmiał się z prawdziwą ulgą. Wziął Elizę w ramiona. Pocałował, jakby od tego zależało jego życie. Potem po prostu ją do siebie przytulił.
– Kocham cię – wyszeptał pierwszy raz w życiu.
The End