Rozdział 6 – Błękitne Marzenie
by Vicky
Następnego dnia, kiedy po powrocie ze szkoły, Eliza weszła do swojego pokoju znalazła na poduszce starannie złożoną kartkę. Rozłożyła ją z zainteresowaniem. Od razu rozpoznała staranne pismo Gabriela.
Masz pracę. Zaczynasz dzisiaj o dziewiętnastej. Kończymy około drugiej – trzeciej. Cholernie się nie wyśpisz. Klub jest na Wojska Polskiego, kawałek drogi od nas. Jeżeli chcesz, możesz jechać ze mną, tylko wytłumacz to swojemu chłopakowi, żeby mnie nie zamordował.
Gabriel
Eliza zamrugała. Przeczytała notkę po raz kolejny. Po prostu nie chciało jej się wierzyć, że chłopak naprawdę załatwił jej pracę. Będzie musiała mu podziękować. Miała ochotę skakać ze szczęścia. Wyjęła z torby notatki, żeby czym prędzej zająć się lekcjami. Musiała szybko przygotować, wszystko co miała zadane na następny dzień.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Klub nocny, w którym pracował Gabriel, nazywał się Propaganda. Był elegancki, urządzony w amerykańskim stylu. Scena łączyła się bezpośrednio z barem, więc goście mogli oglądać tancerki, siedząc przy drinkach.
Eliza przeżyła lekki szok, kiedy pojawiła się tam po raz pierwszy. Szybko jednak przyzwyczaiła się do nocnej pracy w hałaśliwym, kolorowym lokalu. Podobnie jak Gabriel, pracowała cztery noce w tygodniu. On jakoś tak to ułożył, żeby mieli te same dni. Przywoził ją do klubu, a nad ranem odwoził do akademika. W weekendy zmiany były dłuższe, ale i do tego dało się przywyknąć.
Gabriel nie odzywał się do niej zbyt wiele. Od kiedy nadeszła zima, zamienił motocykl na starego Opla. Poza tymi krótkimi przejazdami w dalszym ciągu starał się jej unikać. Była mu naprawdę wdzięczna za pracę, a jednocześnie wciąż działał jej na nerwy. Nadal nie wiedziała, co o nim myśleć.
Kiedy pojawiła się w klubie pierwszy raz, Gabriel przedstawił jej Basię – pulchną, rumianą kucharkę. Była wesoła i wygadana. Od razu się zaprzyjaźniły. Pasowały do siebie idealnie – Basia uwielbiała mówić, a Eliza była szczerze wdzięczna, że prawie wcale nie musi się odzywać. W grudniu były już prawdziwymi przyjaciółkami.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
To był pierwszy zimowy dzień, w którym spadł śnieg. Eliza zgłosiła w grafiku, że może pracować w święta. Wiedziała, że i tak nie będzie miała żadnych planów, a praca była lepsza niż siedzenie w pustym akademiku. Przebrała się w czarną miniówkę i firmowy biały top. Piątkowy wieczór zapowiadał się najdłużej i najbardziej męcząco w tygodniu. Od razu zabrała się do zbierania zamówień. Przy jednym ze stolików siedzieli mężczyźni w garniturach i pili whisky. Jeden z nich, wyraźnie już pijany, klepnął ją w pupę.
Odsunęła się zaskoczona. W mgnieniu oka pojawił się Gabriel.
– Myślę, że panowie już wychodzą – powiedział cicho, ale tak, że nie było wątpliwości, iż to nie prośba.
Kiedy mężczyźni zaczęli protestować, zawołał Aleksa. Razem wyprowadzili ich na zewnątrz.
Eliza, wciąż lekko spłoszona, zniknęła w kuchni, żeby złapać chwilę oddechu.
– No, słoneczko – skomentowała Basia, która wszystko widziała z drzwi dla personelu. – Strasznie opiekuńczy ten twój facet. Nie widziałam jeszcze, żeby kiedyś tak się zachowywał.
Eliza uśmiechnęła się niepewnie.
– On nie jest moim chłopakiem. Właściwie to odnoszę wrażenie, że wcale mnie nie lubi.
– Ja tam myślę, że lubi. I to nawet bardzo. Widzę przecież, jak na ciebie patrzy.
Serce Elizy zabiło szybciej. Zaczęła się zastanawiać nad słowami Basi. Przypomniała sobie, jak Gabriel traktował ją na co dzień. Nie… to nie było możliwe. Przyjaciółka musiała się mylić.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Zbliżały się święta Bożego Narodzenia. Większość domowników rozjeżdżała się do domów. Eliza siedziała na podłodze w pokoju Emila, oparta o jego ramię. Była z nimi też Kasandra. Z czasem Eliza zdążyła ją polubić. Na pierwszy rzut oka Cassie sprawiała wrażenie chłodnej, ale kiedy poznało się ją bliżej, okazywała się całkiem znośna. Lubiła mówić wprost i rzadko przejmowała się tym, czy jej słowa są taktowne.
Pili wino, rozmawiali, atmosfera robiła się coraz luźniejsza. Kasandra zaczęła opowiadać o swoich przygodach z chłopakami, między innymi o Emilu. Eliza poczuła się nieswojo. Cassie robiła się coraz bardziej swobodna, aż w pewnym momencie zeszła na tematy dziewczyn.
– Eliza, robiłaś to kiedyś z dziewczyną? – zapytała rozbawiona.
– Nie – odparła cicho.
– Nigdy nie chciałaś spróbować? – Cassie przysunęła się bliżej. – Emil zawsze marzył o trójkąciku. Miałabyś ochotę uszczęśliwić swojego chłopaka?
Nim Eliza zdążyła cokolwiek powiedzieć, Kasandra pochyliła się i pocałowała ją w usta. Eliza otworzyła szeroko oczy, wyraźnie przestraszona. Cassie nie zwróciła na to uwagi. Delikatnie dotknęła jej policzka, po czym przesunęła się do Emila i pocałowała także jego. Chłopak odwzajemnił pocałunek.
Eliza poczuła, jak do oczu napływają jej łzy.
– Przepraszam – powiedziała cicho, wstając. – Muszę na chwilę wyjść.
– Tylko wracaj szybko – rzucił Emil, na moment przerywając pocałunek.
Wyraźnie nie zauważył, że coś jest nie tak.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Gabriel wszedł po schodach na górę. Zza dużej szafy na korytarzu dobiegało ciche łkanie. W kącie na podłodze siedziała Eliza, obejmując kolana rękami. Płakała. Kiedy podszedł, uniosła na niego lśniące od łez oczy.
– Co się stało?
– Nic – wyszeptała, spuszczając wzrok.
– Emil jest w pokoju?
– Tak. Ale lepiej tam nie wchodź.
Gabriel przyjrzał się jej przez chwilę. W pewnym momencie coś do niego dotarło.
– Idiota – syknął. – Poczekaj tu.
Wszedł do pokoju, gwałtownie otwierając drzwi. Na dywanie siedzieli Emil i Kasandra, głęboko się całując. Nie zwrócili na niego uwagi, dopóki nie trzasnął drzwiami. Dopiero wtedy podnieśli głowy.
Gabriel nie wytrzymał. Uderzył Emila z całej siły. Chłopak odsunął się pod ścianę, mrużąc jedno oko, pod którym już zaczynał pojawiać się siniak.
– Co do licha… – zaczął Emil.
– Kasandra, do swojego pokoju. Natychmiast – rozkazał Gabriel. – Z tobą pogadam później. – Dziewczyna, która zawsze czuła przed nim respekt, wyszła bez słowa. Gabriel przeniósł wzrok z powrotem na przyjaciela. – Czy ty zawsze musisz myśleć kutasem, kretynie?
– Gab… o co ci chodzi?
– O to, że twoja podobno dziewczyna siedzi teraz na korytarzu i płacze – odparł cicho, ale groźnie.
– Przecież przed chwilą była z nami… To tylko zabawa. Nie miała nic przeciwko…
Gabriel pokręcił głową.
– Dla ciebie i Cassie to zawsze tylko zabawa. Pomyśl, jak Eliza mogła się poczuć. Naprawdę myślałeś, że ci coś powie? Ty chyba w ogóle jej nie poznałeś.
Emil jęknął.
– Jestem skończonym idiotą. – Zerwał się z podłogi. – Gdzie ona jest?
– Siedziała na korytarzu. Idź i ją przeproś.
Emil skinął głową i wyszedł. Gabriel rzucił się na łóżko, położył na plecach i przymknął oczy. W tej chwili naprawdę, całym sobą, nienawidził swojego przyjaciela.
~ ♥ ~ ♥ ~ ♥ ~
Kiedy tylko Gabriel zniknął za drzwiami, Eliza szybko wróciła do swojego pokoju. Nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Czuła, że nie pasuje do świata imprez i beztroskich zabaw, w jakim żyli Emil i Kasandra. To wszystko było bardzo nie w porządku.
Usłyszała pukanie. Otworzyła drzwi i uniosła na Emila lśniące od łez oczy. On patrzył w podłogę.
– Mogę wejść? – zapytał niepewnie.
– Jasne.
Odsunęła się, żeby go wpuścić. Usiadła na łóżku, on usiadł obok.
– Przepraszam – powiedział cicho. – Nie pomyślałem. Jak zwykle.
Eliza przyjrzała mu się przez chwilę, po czym położyła głowę na jego ramieniu.
– Co ci się stało w oko?
Westchnął.
– Gabriel postanowił mi uświadomić, że jestem kretynem. Niestety miał rację. Naprawdę cię przepraszam.
Przytuliła się do niego. Emil objął ją ramieniem. Eliza przymknęła oczy. Zaczęła się zastanawiać, dlaczego do cholery Gabriel znowu postanowił wtrącać się w jej życie.