Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Świt zmierzchu

    Laleczka Voodoo 

    Laleczka wyszła odrobinę koślawa, ale Amy w dalszym ciągu pracowała nad nią niestrudzenie, zszywając szare szmatki jedwabną nicią. Łączyła w ten sposób przyjemne z pożytecznym. 

    – Co robisz? – spytał siedzący w sąsiedniej ławce Michał, zerkając jej przez ramię.

    Znajdowali się w klasie, na zajęciach techniki i on sam sklejał właśnie z cienkiej dykty karmnik dla ptaków.

    – Laleczkę Voodoo – odpowiedziała z przekornym uśmiechem.

    – Ciekawy pomysł – stwierdził przyglądając jej się uważnie – ale tematem miały być przedmioty użyteczne – zauważył rzeczowo, jak to miał w zwyczaju.

    Amy obdarzyła do czarującym uśmiechem.

    – A kto powiedział, że moja laleczka taka nie będzie?

    Dziewczyna wyjęła z piórnika nożyczki, wychyliła się z ławki i na oczach Michała, ucięła siedzącej przed nią Monice, pukiel rudych włosów. Chłopak, nieco zbyt głośno, wypuścił gwałtownie nabrane powietrze.

    – No i po kłopocie – stwierdziła pogodnie.

    Starannie związała go fioletową kokardą i przyszyła do laleczki w charakterze dziwacznej fryzury. Potem, w gotową już, szkaradną maskotkę, zaczęła wbijać szpilki. Kiedy uznała, że wystarczy, czerwonym flamastrem, domalowała morze czerwonych kropek. Michał nie spuszczał z niej jednocześnie zainteresowanego, jak i skonsternowanego, wzroku. Podsunęła mu szmaciankę pod nos.

    – Nazywa się Monika Biedronka i jest idealną poduszeczką do igieł – oznajmiła.

    Potem podniosła rękę, sygnalizując nauczycielce, że jej praca jest już gotowa.

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    Następnego dnia w szkole, Amy z zainteresowaniem prawdziwego konesera, oczekiwała na efekty swojego dzieła. Monika, pod grubą warstwą makijażu, bezskutecznie starała się ukryć nagły wysyp czerwonych pryszczy. Amy uśmiechnęła się do siebie. Idealnie. Jej nowy chłopak, Rafał z trzeciej klasy, już nigdy więcej nie spojrzy na tę wiedźmę. Napawała się swoim sukcesem przez większą część dnia. Voodoo już jakiś czas temu stało się jej hobby i teraz eksperymentowała przy każdej nadarzającej się okazji. Pod koniec jednak lekcji, mieli zajęcia w sali od techniki. Zaskoczona przyjrzała się leżącej na półce, upiornej laleczce. Ktoś zamazał korektorem czerwone kropki na jej ciele, z korpusu wyjął szpilki, a włosy Moniki zastąpił zwykłą wełną. Amy ogarnęła złość. Kto śmiał, w ten sposób?! Potem spojrzała na przyglądającego się jej Michała, z trudem powstrzymała warknięcie, chwyciła swoją sztruksową torbę i wybiegła z klasy.

    ~ ♠ ~ ♠ ~ ♠ ~

    Złość roznosiła Amy od środka. Jak on mógł jej to zrobić?! Cholerny pseudo-przyjaciel! Dziewczyna zdawała sobie sprawę, że on w dalszym ciągu coś do niej czuje i, mimo mijających miesięcy, oraz ciągle rosnącego powodzenia wśród dziewczyn, nigdy się z żadną nie umówił. Teraz nie miała czasu na zbyt wydumane pomysły, ale nie mogła mu przepuścić i za wszelką cenę zamierzała Michała ukarać. Zaczekała na Rafała pod szkołą, co do tej pory, nigdy jej się nie zdarzało. Taktowała go jak wszystkich innych, jako frajera do wykorzystania, którego zbyt łatwo przyszło jej zdobyć. Ucieszył się na jej widok, natychmiast do niej podszedł. Amy z premedytacją, gdy tylko ujrzała sylwetkę wychodzącego z budynku Michała, przykleiła swoje usta do ust Rafała, jednocześnie pozwalając mu położyć ręce na swojej pupie. Widziała jak bardzo Michał stara się na nich nie patrzeć, niemal fizycznie czuła jego wewnętrzny ból. Dokładnie, o to jej chodziło. Oderwała się od Rafała w tempie błyskawicy, kiedy tylko przyjaciel zniknął jej z oczu.

    – To na razie, muszę lecieć – rzuciła na pożegnanie oniemiałemu chłopakowi i szybkim krokiem ruszyła w stronę, dzielącego ją od przystanku autobusowego, parku.

    Zaskoczona przystanęła, na widok zajmującej ławkę, znajomej sylwetki. Michał siedział pochylony, opierając łokcie na kolanach i chowając twarz w dłoniach. Mimowolnie usiadła obok niego. Nie spojrzał na nią.

    – Idź sobie – poprosił.

    – Nie pójdę – warknęła, zła na niego, za to, że jako jedyna osoba jaką znała, potrafił wywołać w niej poczucie winy. – Przynajmniej dopóki się nie wytłumaczysz, ze zniszczenia mojej pracy na technikę!

    – Martwiłem się o ciebie – mruknął cicho.

    O mnie czy o Moniczkę? – pomyślała mściwie Amy, ale już po chwili jej przeszło, Michał nie zwykł owijać w bawełnę, gdyby martwił się o tamtą, to właśnie by powiedział.

    – Dlaczego? – spytała zaskoczona.

    – Próbujesz wierzyć w niebezpieczne rzeczy – westchnął cicho.

    – Każdy wierzy w to co lubi – odpowiedziała mu spokojnie dziewczyna.

    – A jeżeli ktoś, na kim mi zależy, robi coś niepokojącego, to ja się o niego martwię – odpowiedział Michał, podnosząc na nią wzrok.

    Amy roześmiała się zakłopotana.

    – Przecież to tylko zabawa – stwierdziła, wzruszając ramionami.

    Michał wyraźnie chciał jej coś jeszcze powiedzieć, ale zamilkł, zauważywszy, że ku ich ławce, niespiesznym krokiem, podchodzi wysoki młodzieniec, w czarnej bluzie Harleya Davidsona. Gadriel obrzucił Michała niechętnym spojrzeniem, a potem po prostu zignorował jego obecność.

    – Czekałem na ciebie na przystanku – odezwał się do Amy, z delikatną nutą pretensji w głosie.

    Dziewczyna zerwała się z ławki. Była już wiosna, a to był pierwszy dzień, w którym Gadriel wyciągnął z garażu swój motor. Uwielbiała z nim jeździć! W tej chwili nie potrafiła sobie wyobrazić niczego przyjemniejszego od szybkiej, niebezpiecznej jazdy, na jego motorze.

    – Do zobaczenia w szkole – rzuciła Michałowi na pożegnanie – i więcej się o mnie nie martw. Nie masz ku temu powodów – dodała, a potem niespiesznym krokiem, idąc tuż przy ramieniu Gadriela, oddaliła się od chłopaka.

    Michał, zupełnie nieszczęśliwy, długo jeszcze patrzył, za znikającą w oddali, drobną sylwetką, Amy.

    Note