Rozdział 0 – Akademia
by Vicky
Nie miałam ochoty tu być. Nigdy nie chciałam znaleźć się w tej szkole, ale mój ojciec miał na ten temat inne zdanie. Akademia wojskowa, według niego, dla córki pułkownika była idealnym rozwiązaniem. Szłam szkolnym korytarzem, jak zwykle zatopiona w swoim własnym świecie, zamyślona i nieobecna. Wcale więc nie zdziwiło mnie, że niechcący na kogoś wpadłam. Moja torba upadła na podłogę. Ze środka wysypały się piórnik, zeszyty i podręczniki. Podniosłam wzrok by ujrzeć pełną wściekłości twarz wysokiego, dobrze zbudowanego chłopaka. Jego lodowato-zimne, niebieskie oczy. Ciche przepraszam zamarło mi na ustach, kiedy brutalnie popchnął mnie na ścianę. Boleśnie uderzyłam o nią plecami. Spojrzałam na niego zaskoczona. Zimne oczy były pełne nienawiści. Mogłabym przysiąc, że chłopak wydał z siebie zwierzęcy warkot. Przez chwilę mierzyliśmy się wzrokiem, a potem po prostu zignorował mnie i odszedł.
– Co się stało? – dopiero usłyszawszy znajomy głos Daniela zdałam sobie sprawę, że wstrzymywałam oddech.
– Chyba nic – udało mi się niezbyt przekonująco odpowiedzieć.
Przyjaciel ukucnął, żeby pozbierać moje rzeczy, ale wzrok miał utkwiony w oddalającej się sylwetce. Cicho westchnął.
– Trzymaj się od niego z daleka – rozkazał, podając mi książki. – Od niego i jemu podobnych.
– Co masz na myśli? – spytałam nie rozumiejąc.
Kiedy się spakowałam, wziął ode mnie torbę i objął mnie ramieniem, prowadząc w stronę naszych pokoi. Odezwał się dopiero, kiedy weszliśmy do środka.
– Oni nie są tacy jak my – wyjaśnił. – To swojego rodzaju eksperyment. Oczywiście ściśle tajny – dodał mrugając do mnie porozumiewawczo – ale myślę, że powinnaś o nim wiedzieć. W całej szkole jest ich tylko dziewiętnastu, wśród setek zwyczajnych uczniów. Trzymają się w swoim gronie, a inni mają ich po prostu za – przez chwilę nie mógł znaleźć odpowiedniego słowa – specyficznych – oznajmił w końcu.
– Taaak, zauważyłam – mruknęłam, siadając na łóżku.
– Nie przejmuj się nimi, po prostu trzymaj się od nich z daleka – powtórzył to co mówił już wcześniej. – Przebierz się, przyjdę po ciebie za kwadrans i idziemy na obiad.
Skinęłam głową, ponownie zamyślona. Kiedy Daniel wyszedł z przyjemnością pozbyłam się znienawidzonego mundurka. Eksperyment? To brzmiało bardzo interesująco. Rozbudziło moją ciekawość. Mimo że spotkany na korytarzu chłopak z pewnością nie sprawiał wrażenia sympatycznego, teraz naprawdę chciałam wiedzieć kim oni byli.