Prolog – Wybrańcy Bogów
by Vicky„Quem di diligunt, adolescens moritur”
Prolog
Rozejrzałam się zdezorientowana. Ze wszystkich stron otaczały mnie gwiazdy, a ja czułam się jakbym stała na szkle. Widok był niesamowity! Zapierał dech w piersiach. Nocne niebo było dosłownie wszędzie, tylko że… nie było tu nic innego. Czy tak właśnie wygląda wieczność? Nie pamiętałam własnej śmierci, ale byłam pewna, że umarłam.
Zawsze taka samotna, przez nikogo niekochana, przez całe życie nieszczęśliwa. Jeżeli tylko zechcesz, mogę dać ci wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłaś.
Głos, który usłyszałam brzmiał niczym muzyka, był słodki, delikatny i kuszący, a rozlegał się zewsząd. Skoro nie żyłam, to w jaki sposób ktoś mógłby mi jeszcze cokolwiek dać?
Życie się nie kończy – odezwał się głos, jakby czytając mi w myślach. – To zamknięty krąg. Dusze odradzają się i umierają, zapominają. Ty jednak masz wybór. Możesz się odrodzić na nowo i zapomnieć, albo wybrać inną drogę i o wszystkim pamiętać.
– Dlaczego? – chciałam wiedzieć, ale mój własny głos, w tym dziwnym miejscu wydał mi się zupełnie obcy.
Ujrzałam młodego mężczyznę. Miał kruczoczarne włosy i sylwetkę pływaka. Stał samotnie na porośniętym trawą wzgórzu. Wypatrywał czegoś w oddali. Wydał mi się znajomy. To było dziwne uczucie. Całą sobą zapragnęłam znaleźć się u jego boku. I już wiedziałam… to przy nim było moje miejsce.
Jesteście sobie przeznaczeni – zaśpiewał głos. – Należycie do siebie. Bez ciebie on zniszczy swój świat, tylko ty możesz go powstrzymać. Jeżeli wybierzesz tę drogę, wystarczy, że nie pozwolisz mu utonąć w ciemności.