Rozdział 1 – Wybrańcy Bogów
by Vicky
Ten, w którym Księżniczka bierze ślub z Imperatorem.
Raiden
Od samego początku wiedziałem, że to bardzo zła decyzja, a jednak uparcie brnąłem w tym bagnie. To wsparciu Bogini zawdzięczałem swoją obecną pozycję i nieposłuchanie jej choćby najbardziej enigmatycznych szeptów, nie byłoby najmądrzejszą decyzją. Natomiast ona kazała mi przybyć do tego zapyziałego kraju i poślubić księżniczkę, która mnie nienawidziła. Nie miałem na to najmniejszej ochoty, a mimo to, wiedziałem że tak właśnie zrobię. Gra jednak nie była jeszcze skończona, a ja zamierzałem grać na własnych warunkach. Uśmiechnąłem się do siebie wyobrażając sobie, jak zrównuję ten kraj z ziemią. Nie był mi do niczego potrzebny.
W tym momencie jednak czułem się jak skazaniec. Ubrany w elegancki, czarny, zdobiony złotymi haftami mundur wszedłem do chłodnego przedsionka ogromnej katedry. Nie musiałem długo czekać. Po chwili drzwi po lewej stronie się otworzyły, a do środka weszła, a może raczej wpłynęła, otoczona służbą księżniczka Seina. Przyjrzałem się jej uważnie. Wyglądała… jakoś inaczej. Była… piękna… czego przyglądając się jej wcześniej w ogóle nie zauważyłem. Długie, gęste kasztanowe włosy miała upięte wysoko, ale część z nich luźno spływała po jej lewym ramieniu. Bogato zdobiona, kremowo-złota suknia podkreślała jej smukłą sylwetkę, by ostatecznie spłynąć za nią szerokim trenem po podłodze. Do tej pory zawsze omijała mnie wzrokiem, ale teraz jej śliczne, brązowe oczy patrzyły na mnie badawczo. Z trudem przełknąłem ślinę, nie mając pojęcia co się ze mną dzieje. Zupełnie, jakby rzuciła na mnie jakiś urok…
Dziewczyna skinieniem dłoni odprawiła służbę i zamknęła za sobą ciężkie drzwi. Irytacja wygrała z rozsądkiem. Chwyciłem ją za nadgarstki i przyciągnąłem do siebie, nie pozwalając, by się ode mnie odsunęła. Powinna być przerażona, tymczasem ona jedynie spojrzała na mnie pytająco.
– To twoja ostatnia szansa, żeby się wycofać – oznajmiłem jej chłodno, myśląc już o tym, jaką strategię obrać, by zniszczyć ten kraj z jak najmniejszą ilością własnych strat. To nie powinno być trudne… – Nie zmuszę cię do ślubu. Możesz wyjść przez te drzwi – wskazałem na przejście, którym tu weszła – a ja go odwołam.
Gdy puściłem jej nadgarstki, byłem przekonany, że dziewczyna ucieknie. Ona jednak zamiast tego uśmiechnęła się do mnie łagodnie.
– Dlaczego miałabym to zrobić? – spytała słodkim głosem, oplatając moją szyję ramionami.
Zupełnie zbity z tropu nachyliłem się ku niej, tak jak tego ode mnie oczekiwała. Jej usta dotknęły moich ust, a ja poczułem, że tonę. Pocałunek był delikatny, a mimo to palił mnie, niczym ogień. Rękami oplotłem jej talię, przyciągając ją do siebie jeszcze bliżej. Przerwał nam hałas powoli otwierających się, dwuskrzydłowych drzwi, które znajdowały się tuż przed nami. Księżniczka odsunęła się ode mnie bez pośpiechu, a ja miałem ochotę przeklinać, bo piekielnie nie podobało mi się to, że jest tak daleko. Przypomniałem sobie gdzie jesteśmy dopiero, gdy wyciągnęła do mnie zakrytą długą, dobraną pod kolor sukni rękawiczką, dłoń. Wziąłem ją pod ramię, a gdy drzwi do końca się otworzyły, ruszyliśmy wyłożoną czerwonym dywanem nawą katedry. Puściłem ją tuż przed prowadzącymi na podniesienie schodami, ale ona natychmiast wsunęła swoją dłoń w moją rękę. Czar, który roztoczyła nie znikał, a ja nie miałem pojęcia co się ze mną działo.
~ ღ ~ ღ ~ ღ ~
Emiyo
Miałam ochotę mruczeć z rozkoszy. Jeżeli to był sen, to moja wyobraźnia naprawdę się postarała. Tego ranka obudziłam się w ciele księżniczki koronnej, Seiny Rose Farley, córki króla Dominica Rafaela Farley, który władał królestwem Dareshii. Według głosu, który słyszałam przebywając w pustce, księżniczka popełniła samobójstwo, zażywając truciznę, ponieważ nie chciała poślubić młodego Imperatora, Raidena Yasei Wairudo.
Cóż… musiałam przyznać, że ja nie miałam nic przeciwko.
Nawet jeżeli głos się mylił i on nie jest moją bratnią duszą, to i tak nie można mu było odmówić, że jest obłędnie przystojny. Jego twarz była harmonijna i spokojna, pozbawiona zbędnych emocji, a jasnoniebieskie oczy patrzyły uważnie spod czarnych, lekko falujących włosów. Elegancki, ciemny mundur ze złotą ornamentyką podkreślał smukłą sylwetkę i imperialny charakter jego obecności.
Niezależnie od tego, czy znalazłam się we śnie, czy w dziwnym, nowym życiu po śmierci, zamierzałam robić to, na co w danym momencie będę miała ochotę, a teraz zdecydowanie było to zawarcie bliższej znajomości z Raidenem.
Świat, w którym się znalazłam niewiele różnił się od tego, który znałam. Przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Postęp technologiczny był podobny, ale nikt tutaj nie wątpił w istnienie zdolności i zjawisk, lakonicznie określanych mianem magii. Natomiast państwami wciąż rządziły królewskie rody. Byłam przekonana, że będzie tu całkiem ciekawie.
Ceremonia zaślubin i bal zaraz po niej dłużyły mi się w nieskończoność, szczególnie, że wolałam się nie odzywać, żeby już na samym początku nie popełnić jakiegoś faux pas. Z ulgą przyjęłam moment, kiedy mogliśmy opuścić uroczystość i udać się do przygotowanego dla nas apartamentu, który znajdował się na ostatnim piętrze przeszklonego wieżowca. Weszłam do środka zauroczona cudownym widokiem na panoramę nowoczesnego miasta.
Na apartament składały się rozległy salon, sypialnia z wielkim łóżkiem, elegancka łazienka i przeszklona oranżeria, w której stało okazałe jacuzzi. Obiegłam wszystko dookoła, dopiero po chwili przypominając sobie o obecności mojego świeżo poślubionego męża. Mężczyzna z moich marzeń stał w drzwiach i przyglądał się mi z niedowierzaniem. Wróciłam do niego odrobinę zawstydzona swoim własnym entuzjazmem.
– Lubię ładne widoki – odezwałam się, by przełamać ciszę.
– Ja również – odpowiedział chłodno, wpatrując się we mnie intensywnie swoimi cudownymi, niebieskimi oczami. Chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie gwałtownie. – Ale i tak będziesz musiała się postarać, żeby mi stanął.
– Doprawdy? – spytałam słodko, przysuwając się do niego jeszcze bliżej i odrobinę się o niego ocierając. Powoli zaczynałam rozumieć dlaczego księżniczka Seina tak bardzo go nie lubiła. Był… skończonym dupkiem. Tylko że… to również mi w tym momencie odpowiadało. Powietrze między nami aż iskrzyło, jego dotyk niemalże parzył, a ja byłam pewna, że chemii nie da się oszukać. Z satysfakcją przesunęłam dłonią po wypukłości w jego spodniach. – Bo jakoś mi się nie wydaje… – mruknęłam, z uśmieszkiem samozadowolenia na twarzy odsuwając się od niego. – Pomożesz mi? – spytałam siłując się z zapięciem ciężkiej sukni i w tym momencie marząc jedynie o tym, żeby się z niej uwolnić i może nawet skorzystać z jacuzzi, z którego można było oglądać panoramę cudownie oświetlonego miasta.
Nagle zdałam sobie sprawę, że w jego spojrzeniu coś się zmieniło. Chłód nie walczył już z pożądaniem. Stało się… podejrzliwe. W jednej chwili znów znalazł się przy mnie. Chwycił moje nadgarstki, popychając mnie tak, żebym plecami oparła się o ścianę.
– Kim jesteś? – zapytał wrogo.
Nawet przez chwilę nie poczułam strachu. Zupełnie tak, jakbym miała pewność, że Raiden nie może mnie skrzywdzić. Jakbym… znała go znacznie dłużej niż zaledwie od kilku godzin. Może… przez całą wieczność.
– Mam na imię Emiyo – odezwałam się swobodnie. – Czujesz się zawiedziony? – spytałam wpatrując się w niego zaciekawiona.
– Nie – odezwał się jednak nie puszczając moich nadgarstków, które trzymał wysoko nad moją głową. – Czuję ulgę.
Jego usta znalazły się na moich ustach, a ja bezwiednie zaczęłam odwzajemniać jego zaborcze pocałunki. W końcu puścił moje ręce, tylko po to, by te zaraz oplotły jego szyję. Jego dłonie natomiast znalazły się na mojej talii. Pragnienie, które czułam od kiedy go po raz pierwszy ujrzałam, narastało. Płonął we mnie ogień. Przyszła mi do głowy ironiczna myśl, że musiałam umrzeć, by wreszcie móc przeżyć coś tak niesamowitego…
~ ღ ~ ღ ~ ღ ~
Raiden
Kiedy tak na nią patrzyłem, dotarło do mnie, że to nie może być księżniczka Seina. To jak mówiła, w jaki sposób się poruszała… jak działała na wszystkie moje zmysły… W niczym nie przypominała tamtej zahukanej, patrzącej na mnie ze strachem i nienawiścią dziewczynki. Albo ktoś sobie ze mną pogrywał, albo planował mnie zabić. W jednej chwili znalazłem się przy niej, złapałem ją za nadgarstki i unieruchomiłem przy ścianie.
– Kim jesteś? – spytałem chłodno.
Nie sprawiała wrażenia przestraszonej. Wręcz przeciwnie. Była jakby odrobinę rozbawiona. Oczarowany wpatrywałem się w jej roziskrzone, brązowe oczy.
– Mam na imię Emiyo – odezwała się swobodnym tonem. – Czujesz się zawiedziony? – spytała wpatrując się we mnie intensywnie.
Nie podoba ci się mój prezent? – Usłyszałem głos w mojej głowie. – Trochę się naszukałam, zanim udało mi się ją odnaleźć.
Niech to demony wezmą! To naprawdę nie była Seina. Nieszczególnie jednak obchodziło mnie w tym momencie kim jest, bo kolejne fale pożądania przysłaniały mi zdolność logicznego myślenia.
– Nie – odpowiedziałem jej szczerze. – Czuję ulgę.
Pocałowałem ją, a ona bez zbędnych namysłów zaczęła odwzajemniać moje gorliwe pocałunki. Gdy tylko puściłem jej nadgarstki, ramionami natychmiast oplotła moją szyję. Przyciągnąłem ją do siebie, bo wciąż wydawało mi się, że jest zbyt daleko. Chciałem, żeby była jeszcze bliżej, pragnąłem, żebyśmy stali się jednością.
– To jak będzie z tą suknią? – zapytała lekko zdyszana, kiedy zrobiliśmy przerwę na złapanie oddechów.
Pozwoliłem jej odsunąć się od ściany, by móc stanąć za nią. Rozpiąłem suwak, który był wszyty w tył jej sukni tak, że z zewnątrz w ogóle nie było go widać. Nie mogłem się jednak powstrzymać i schyliłem się, by móc całować jej odsłoniętą szyję. Zamruczała cicho, zrzucając na podłogę ciężki materiał. Teraz stała przede mną tylko i wyłącznie w cienkiej, kremowej halce na ramiączkach, a ja odchodziłem od zmysłów. Pochyliła się odrobinę, by zsunąć z nóg skórzane baletki, a później odwróciła się ku mnie. Najpierw rozpięła marynarkę, zsuwając ją z moich ramion, a potem zabrała się za guziki czarnej koszuli, rozpinając je jeden po drugim. Jej dotyk rozpalał mnie do granic możliwości. Pisnęła zaskoczona, kiedy podniosłem ją z podłogi, ale już chwilę później oplotła ramionami moją szyję. Zaniosłem ją do łóżka i delikatnie położyłem na kołdrze. Gdy tylko się nad nią pochyliłem, przyciągnęła mnie do siebie stanowczo. Zdjąłem koszulę i odrzuciłem ją na podłogę. Całowałem szyję dziewczyny, powoli schodząc coraz niżej. Nie zaprotestowała, gdy zsunąłem z jej ramienia ramiączko halki, potem drugie, aż wreszcie mogłem rozpiąć jej stanik. Emiyo nie pozostawała mi dłużna. Jej dłonie błądziły przy guzikach od moich spodni, które również szybko dołączyły do leżącej już na podłodze koszuli. Jakim cudem ta młoda kobieta była tak piękna, skoro księżniczka Seina taka nie była? Jęknęła, gdy zacząłem całować jej kształtne piersi. Ręką przesunąłem po jej udzie, a ona błądziła dłońmi po moim torsie i plecach, a każdy jej dotyk powodował przyjemne mrowienie. Delikatnie uniosła biodra, kiedy zacząłem zsuwać z niej bieliznę. Zdecydowanie nie potrzebowałem dalszej zachęty. Łagodnie rozsunąłem nogi dziewczyny i spojrzałem jej w oczy. Ponownie oplotła moją szyję ramionami, przyciągnęła mnie do siebie i zaczęła gorliwie całować. Byłem pewien, że zaraz przez nią zwariuję. Zdecydowanie nie chciałem być delikatny, ale nie wyobrażałem sobie sytuacji, w której mógłbym ją w jakikolwiek sposób skrzywdzić. Dlatego, zdecydowanie wolniej niż bym chciał, wsunąłem się do środka.
~ ღ ~ ღ ~ ღ ~
Emiyo
Kiedy obudziłam się w ciele księżniczki Seiny, w ogóle nie czułam się obco. Być może miały na to wpływ podobny wiek i budowa ciała, ale czułam się po prostu jak ja. Przynajmniej do czasu, kiedy Raiden nie wsunął się w moje wnętrze. Poczułam ostry ból, jedynie odrobinę łagodzony falą podniecenia. Cholera jasna! Nie spodziewałam się, że księżniczka wciąż jeszcze była dziewicą!
– Wszystko w porządku? – spytał mężczyzna, na chwilę przestając się poruszać.
– Tak – westchnęłam cicho, przesuwając paznokciami po jego plecach, a potem wplatając palce w jego lekko rozwichrzone, czarne włosy. – Zaraz powinno mi przejść – uśmiechnęłam się do niego delikatnie, napierając na niego biodrami.
Raiden uniósł mnie odrobinę, a potem nie wysuwając się ze mnie usiadł, sadzając mnie sobie na kolanach. Przytulił mnie do siebie opiekuńczo, poruszając się we mnie łagodnie. Mocniej ścisnęłam go nogami, ból zupełnie już minął, a ja zaczęłam poruszać się razem z nim. Po kilku minutach młodzieniec przyspieszył, ponownie kładąc mnie na łóżku tak, by znajdować się bezpośrednio nade mną. Nie mogłam powstrzymać cichych jęków i westchnień. Po całym moim ciele rozlewały się kolejne fale rozkoszy. Raiden przyspieszył, wsuwając się we mnie mocno i głęboko, co wywołało kolejny wybuch przyjemności. Poczułam, że on również skończył. Nie miałam pojęcia, że takie zgranie jest w ogóle możliwe.
Zamiast od razu wysunąć się ze mnie, mężczyzna ponownie zaczął mnie całować. Dopiero po chwili położył się obok, stanowczo mnie do siebie przyciągając i chowający w swoich szerokich ramionach. Przymknęłam oczy. Był przystojnym nieznajomym, a jednak, byłam pewna, że to właśnie tu, w jego objęciach jest moje miejsce.
~ ღ ~ ღ ~ ღ ~
Raiden
Nigdy jeszcze, w całym moim dwudziestopięcioletnim życiu, nie doświadczyłem niczego podobnego. Pragnąłem trzymać Emiyo w swoich ramionach i nigdy już jej z nich nie wypuścić, a przecież wymieniliśmy zaledwie kilka zdań. Nie miałem również pojęcia kim tak naprawdę była i dlaczego Bogini zadała sobie trud, by ją do mnie przysłać.
W pewnym momencie poczułem na sobie strumień zimnej wody. Zaskoczony spojrzałem na dziewczynę. Trzymała przed sobą prysznic i śmiała się perliście, wyraźnie zadowolona z siebie. Nawet gdy jeszcze byłem zupełnie mały, nikt nigdy nie odważył się, by mi w jakikolwiek sposób dokuczyć, a ona nie tylko oblała mnie zimną wodą, ale do tego jeszcze bardzo ją to bawiło. Pisnęła, kiedy jednym krokiem pokonałem dzielącą nas odległość. Lewą ręką przyciągnąłem ją do siebie, a prawą zabrałem jej słuchawkę od prysznica. Chciałem się zrewanżować, ale jej nagie ciało, ocierające się o mnie, szybko odwiodło mnie od tego pomysłu. Odwróciła się do mnie, wtulając się w moje ramiona i drażniąc ponownie gotową do działania męskość.
– Podobno mieliśmy porozmawiać – zamruczała z udawanym wyrzutem.
– Może by się udało, gdybyśmy zdecydowali wykąpać się oddzielnie – westchnąłem. Uniosłem ją lekko do góry, a ona nogami oplotła mnie w pasie. Całowałem jej wilgotną szyję, linię szczęki, a w końcu i usta. Wpatrywała się we mnie rozbawiona, plecami opierając się o mokre kafelki prysznica. Jej szczupłe ramiona oplatały moją szyję. – Teraz rozmowa będzie musiała zaczekać.
~ ღ ~ ღ ~ ღ ~
Emiyo
Do tej pory żyłam w przekonaniu, że seks pod prysznicem udaje się jedynie aktorom na filmach, ale najwyraźniej dla Raidena trzymanie mnie w górze, gdy moje nogi oplatały go w pasie, nie stanowiło specjalnego wyzwania. Nie sądziłam również, że ktokolwiek mógłby mnie aż tak bardzo pociągać fizycznie. Teraz jednak byłam już tak zmęczona, że z trudem powstrzymywałam się od ziewania. Siedząc w ciepłej wodzie, w jacuzzi, przytulona do Raidena, czułam się bezpieczna. Było mi przyjemnie i błogo. Za przeszklonymi ścianami niewielkiej oranżerii rozpościerała się niezwykła panorama cudownie oświetlonego miasta. Upiłam kolejny łyk słodkiego szampana o miodowym posmaku. Był wyśmienity.
Spojrzałam szczerze zaskoczona, gdy siedzący przy mnie mężczyzna wyjął mi z ręki kieliszek.
– Nie pij więcej – powiedział poważnie, odstawiając go na brzeg wanny. – Jutro rano wyruszamy do Imperium. Czeka nas długa podróż.
– Jak długa? – spytałam, tym razem nie potrafiąc już powstrzymać ziewnięcia.
– Samochodem do Księżycowego Miasta, stolicy Imperium, jedzie się z Dareshii przynajmniej trzy dni. Jestem tutaj oficjalnie, więc lot sterowcem mógłby być dla nas zbyt niebezpieczny – dodał.
Sterowcem? Byłam pewna, że oczy świecą mi się z ekscytacji. Czy to możliwe, że nowoczesność tego świata jest choć odrobinę steampunkowa? Od zawsze uwielbiałam takie klimaty!
– Nie masz jakichś ochroniarzy albo gwardzistów czy czegoś takiego? – spytałam zaciekawiona.
– Jutro poznasz moich Strażników – Raiden wyszczerzył do mnie zęby w uśmiechu, co nadało mu nieco chłopięcego uroku. – Jest ich czworo, ale są lepsi i zdecydowanie bardziej godni zaufania niż cała armia. Ich obecność jednak nic nam nie da, jeżeli na przykład ktoś postanowi wysadzić statek w powietrze.
– Masz wielu wrogów? – spytałam z góry zakładając, że doskonale znam odpowiedź.
Mężczyzna wzruszył ramionami.
– Znajdzie się kilku – oznajmił obojętnie – ale nie musisz się martwić. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żebyś była bezpieczna.
Wtuliłam głowę w jego ramię, a on objął mnie, przyciągając do siebie jeszcze bliżej. Nie miałam pojęcia kiedy przysnęłam, ale obudziłam się, gdy Raiden otulał mnie ogromnym, puchatym, śnieżnobiałym ręcznikiem. Gdy ułożył mnie na łóżku, a potem przytulił się do moich pleców zasnęłam ponownie, zbyt wyczerpana, by nad czymkolwiek się tej nocy jeszcze zastanawiać.