Header Background Image
    Rzeczywistość to ta część wyobraźni, co do której wszyscy się zgadzamy.

    Czarna wieża

    O świecie i jego krainach

    Świat, który znamy, nie jest równy ani sprawiedliwy. Jedne ziemie rodzą się do panowania, inne — do bycia deptanymi. Patrząc na mapę łatwo uwierzyć, że wszystko układa się logicznie, ale wystarczy przekroczyć kilka granic, by zrozumieć, jak wielkie to kłamstwo.

    Na północy leżą Północne Ziemie — kraina zimna, kamienia i milczenia. Góry wyrastają tam jak zęby bestii, a morza wokół nich są martwe i lodowate. Nie ma tu miejsca na słabość ani na sentymenty. W samym sercu Północy stoi Mayonaka, miasto-twierdza, zaciśnięta w kamiennych murach niczym pięść gotowa do uderzenia. Nad nią góruje Manhaim, twierdza, z której rozciąga się realna władza nad całym regionem.

    Vente nie jest już ziemią przejściową. Jest ziemią złamaną. Królestwo, które przez wieki żyło pomiędzy cudzymi ambicjami, zostało ostatecznie podbite przez Północne Ziemie. Jego dawne granice wciąż widnieją na mapach, ale w rzeczywistości są już tylko liniami pamięci. Północ wchłonęła Vente bez pośpiechu, metodycznie, zostawiając przy życiu to, co użyteczne, i niszcząc wszystko, co mogłoby jeszcze stawiać opór. Miasta Vente wciąż stoją, lecz są pilnowane przez północne garnizony. Dawne rody utraciły znaczenie, a lokalne prawa istnieją wyłącznie o tyle, o ile nie kolidują z wolą zwycięzców. Ludzie nauczyli się mówić ciszej, nie zadawać pytań i nie pamiętać głośno tego, kim byli wcześniej. Vente stało się strefą buforową między Północą a Dareshią — tarczą, za którą Północ może ukrywać swoje wojska i wpływy. Każdy trakt, każdy most i każda twierdza w tej krainie ma teraz jednego pana. Nawet ziemia zdaje się cięższa, jakby przesiąknięta świadomością przegranej. Dla świata Vente przestało istnieć jako niezależna kraina. Dla jego mieszkańców — świat przestał istnieć w dotychczasowej formie.

    Jeszcze dalej na południe rozciąga się Dareshia. Ziemia ludzi, prawa i pozornej stabilności. To kraina traktów, miast i dworów, gdzie wojny planuje się przy stołach, a nie na murach. Dareshia wierzy, że świat da się uporządkować — że każdą katastrofę można opisać dokumentem, a każdą zdradę przykryć dyplomacją. Często zapomina, że nie wszystkie siły uznają prawo.

    Na wschodzie znajduje się miejsce, którego nie da się nazwać zwykłą krainą. Czarna Wieża nie leży w świecie — ona w nim tkwi, jak drzazga. Jej granice są poszarpane, nienaturalne, jakby sama rzeczywistość próbowała się przed nią bronić. Wieża nie podlega żadnemu państwu, żadnej władzy i żadnej logice. Jest starsza niż konflikty, które ją otaczają, i cierpliwsza niż ludzie, którzy próbują ją zrozumieć. Każdy, kto zbliża się do jej granic, prędzej czy później odkrywa, że to nie on patrzy na Wieżę — to Wieża patrzy na niego.

    Note